Peak Oil - zaczyna się

Jednak zaczęło się międzynarodowo. Już.
Centrum Przekształceń Bundeswehry – czyli formalnie część niemieckiego Ministerstwa Obrony, faktycznie raczej pełniąca niektóre zadania Sztabu Generalnego – opracowała raport nt. Peak oil. Raport nie został i nie będzie oficjalnie publikowany, ale wyciekł do Der Spiegel.
Oprócz rzeczy oczywistych (załamanie się handlu międzynarodowego, drastyczny wzrost cen towarów przemysłowych, itp.) zawiera on także przewidywania i zalecenia dotyczące polityki międzynarodowej. W skrócie – dać Rosji wolną rękę w Europie Środkowej za zabezpieczenie dostaw ropy. Cool. Co więcej, raport szacuje Peak Oil około roku 2010. Bieżącego roku.
Teoretycznie jest to tylko analiza przewidywań, ale jestem praktycznie pewien, że określa to już dzisiejsze kierunki polityki zagranicznej Republiki Federalnej.
To tłumaczy wiele rzeczy. Zwycięstwo PO w ostatnich i następnych wyborach oraz pomoc dla Grecji. Co ma piernik do wiatraka?
Otóż logicznie, aby przehandlować wpływy, najpierw trzeba je mieć. A jeśli dotyczy to najwyższej wagi sprawy bezpieczeństwa państwa, to nie ma kompromisów. I to jest dopiero pierwszy sensowny motyw zamachu na samolot prezydencki, jaki widzę. Niemcy wbrew interesom Rosji, eliminują polskich polityków proamerykańskich.
A co z Grecją? Otóż Grecja posiada całkiem sensowne (przynajmniej na papierze) siły zbrojne i wieloletni spór z Turcją, a Turcja kontroluje Dardanele – cieśninę o ważnym znaczeniu dla Rosji (nie tak wielkim jak kiedyś, ale nadal). Przewiduję, że w stosownym momencie nastąpi odwrócenie sojuszu i Grecja zostanie mniej lub bardziej rzucona na pożarcie Turcji za zmianę tureckiej polityki z proamerykańskiej na proniemiecką. Do tego czasu nie można dopuścić do bankructwa greckiego rządu, a polski zbankrutuje jak sytuacja dojrzeje – więc w pewnym momencie nastąpi atak spekulantów. Po skompromitowaniu rządu defautem następny będzie prorosyjski.
Jest tam też ładnie eufemistyczne sformułowanie „impact on security is expected to be felt 15 to 30 years later” , znaczy po peak oil. „Impact on security” w ustach żołnierza sztabu generalnego oznacza chyba tylko jedno – wojna. Choć osobiście nie sądzę, żebyśmy mieli aż 15 lat, nie mówiąc już o 30 – ale mam nadzieję.
To oznacza również, że na Unii Europejskiej Niemcy też już chyba postawili krzyżyk.
Tak, czy inaczej Polska znów międzynarodowo jest tylko pionkiem.

A link do artykułu tutaj

8 komentarzy:

Wojciech Majda pisze...

Na pewno będziemy żyć w ciekawych czasach :/

Z tym załamaniem handlu międzynarodowego coś mi jednak nie pasuje. W przypadku większości towarów przewiezienie ich statkiem przez pół świata kosztuje mniej więcej tyle co transport ciężarówką sto kilkadziesiąt km. W przypadku dóbr trwałych (zegarki, laptopy, biżuteria, komórki...) koszty transportu stanowią stosunkowo mały procent całej ceny.

Znalazłem kiedyś w internecie podobną analizę wykonaną dl armii USA.

Kolejny powód byśmy "pomagali" Grecji to zwykły drenaż gotówki od polskich obywateli. Jakkolwiek mały, zawsze minimalnie osłabia to Polskę i Polaków.

Maczeta Ockhama pisze...

Koszty transportu - procent mały, ale istniejący. Jeśli koszty będą wzrastać to zaczynając od najmniej wartościowych coraz większa grupa nie będzie się opłacać. Co do Grecji - to oczywiście nie jest pomoc tylko utrzymywanie na kroplówce, ale taki jest zamiar rządu RFN i nic z tym nie zrobimy, ale warto rozumieć dlaczego.
Chętnie porównam te analizy - jeśli jesteś w stanie podać linka

GoldBlog pisze...

Kiedyś widziałem i nie chciałbym się pomylić w danych ale każda 1 kaloria żywności w krajach Europy Zachodniej "kosztuje" ponad 20 kcal węglowodorów

innymi słowy skończy się import żywności, a najzamożniejszymi ludźmi staną się rolnicy. Skutki będą dramatyczne pod każdym względem, a pierwsze co padnie to transport lotniczy

Podsumowując - uważnie śledzę posty na tym blogu, a zwłaszcza te w tematyce "drugi paszport"

Maczeta Ockhama pisze...

@ Kwg
To jest całkiem prawdopodobna proporcja. Import i handel niekonieczne się skończą, ale skurczą. Zamożnymi ludźmi będą ci którzy będą mieli skoncentrowaną energię na sprzedaż. W dowolnej postaci - żywności, prądu czy nawet drewna.
Pierwsze co padnie to turystyka - związana z lotnictwem mocno i inne rzeczy z których można łatwo rezygnować, a są energochłonne.
Ale to wszystko będzie się działo powoli. Myślę, że przez całe nasze życie ceny energii będą stopniowo rosnąć i kto pierwszy się przystosuje ten wygra.

Survivalista pisze...

Turystyka nie zginie, będziemy mieli Wspólną Politykę Turystyczną, przecież UE już wpisuje prawo do wypoczynku za granicą do karty praw podstawowych.

Chyba pora przygotowywać się również na wojnę, a nie tylko na pokojowe przejście Peak Oilu...

Maczeta Ockhama pisze...

@ Survivalista
Do obu spraw przypomniał mi się dowcip z lat 80-tych:
Właśnie w latach 70 czy 80-tych młody, acz dorosły człowiek pyta się dziadka czy jechać na wycieczkę do Związku Radzieckiego
- Pewnie że tak, jak ja tam byłem to doskonała wódka lała się strumieniami, świetne jedzenie, a jakie dziewczyny!!
Wnuczek wrócił i z pretensjami- co ty dziadek opowiadałeś. Kompletna beznadzieja, jedzenia żadnego prawie nie ma, wódkę nawet ciężko porządną dostać a sensownych dziewczyn to ze świecą szukać.
- A kto ci ten wyjazd orgaizował?
- Byłem z Orbisem
- Aaaa, widzisz, a ja z Wermachtem

Wojciech Majda pisze...

@Goldblog
Z tymi wyliczeniami to różnie bywa, jednak EROEI jest jednak mocno poniżej 1.

@MO
To nie jest co prawda ten sam, ale tematyka podobna.
http://peakoilhongkong.com/download/usmilitarypeakoildiscussion.pdf

Myślę sobie, że w takich tajnych więcej jest rożnych "smaczków".

Anonimowy pisze...

Maczeto, nie wysysaj takich głodnych kawałków z palca, dzięki :)