Trudne chwile przedwyborcze

W USA zostało półtorej miesiąca do wyborów, a właściwie dużo mniej, bo w niektórych miejscach głosowanie korespondencyjne już się zaczęło lub zacznie się wkrótce. 
Sondaże pokazują 9-procentową przewagę Bidena i jest ona stabilna i rosnąca od miesięcy, co w normalnym kraju by oznaczało, ze wybory są właściwie rozstrzygnięte.
Ale problem polega na tym, że nie mówimy o normalnym kraju. I jak najbardziej Trump może te wybory wygrać. I wtedy to ja naprawdę radzę zastanowić się nie gdzie byłoby fajnie żyć, a gdzie będzie bezpiecznie przeżyć.
Osiągnięcia Trumpa z pierwszej kadencji są naprawdę epickie. Doprowadził jednocześnie do największej epidemii w historii USA oraz do największej zapaści gospodarczej. I w tym samym czasie do największej ekspansji monetarnej w historii oraz największego deficytu budżetowego w czasach pokoju. 
I ostatnie taśmy pokazują, że był w pełni poinformowany o sytuacji, a nawet jakby ją rozumiał. I zignorował. 
Ale z drugiej strony trzyma nieletnich uchodźców w klatkach oraz są przeprowadzane masowe przymusowe sterylizacje kobiet. A konkretnie to histerektomie- usuniecie macicy i jajników. Czyli trwałe okaleczeni również systemu hormonalnego. To ostatnie w zupełności wypełnia chyba każdą definicję ludobójstwa i mam szczerą, choć pewnie płonną nadzieję, że za to odpowie on i jego pomocnicy. A tak dokładnie to tą bandę należy ścigać jak Mengele i resztę, wszędzie aż do śmierci. 
Ale na razie udało mu się wepchnąć na stołek nowego szefa poczty. Który rozpoczął urzędowanie od bardzo intensywnego demontażu maszyn do sortowania przesyłek. A zupełnie po drodze zwyczajnie ukradł 55 lub 70 milionów dolarów. O ile nie wyjdzie coś więcej, oczywiście. Tak, ukradł. Po prostu jego prywatna firma wystawiła fakturę za nic, poczta zapłaciła. 
I tu się zbliżamy do sedna. Tym którym może się wydawać, że wybory w USA wygrywa się większością głosów, potwierdzę, że tak, ale z jednym zastrzeżeniem. To zastrzeżenie jest takie, że głosy rasistów są warte więcej. To nie żaden wymysł, to jest zapisane w samej Konstytucji USA.
A że rasiści nie tylko głosują na Trumpa, ale go wręcz ubóstwiają to głosy na niego są warte więcej. Nie z dokładnie tych powodów co w samej konstytucji (choć też), mechanizmy się zmieniają, istota rządów pozostaje ta sama. I to jest pierwsza część tego jak Trump może wygrać.
Druga część została już przetrenowana w 2000 roku. Wtedy głosów po prostu nie policzono. Co nie jest niczym dziwnym, w USA się bardzo często nie liczy głosów, tylko ogłasza zwycięzcę kiedy jego kontrkandydat przyzna się do porażki. Albo ogłasza przypadkowy wynik a potem media i sponsorzy zmuszają mniej lubianego przez oligarchów do przyznania porażki. Ale w 2000 na Florydzie był wyższy etap. Al Gore prawie na pewno wygrał i żądał policzenia głosów. Czego republikański gubernator Florydy po prostu nie zrobił. Przez jakiś czas trwało udawanie, a potem w końcu Gore odpuścił. 

To jest Floryda. Przetrenowane, sprawdzone, mogą powtórzyć i obecny gubernator się na pewno nie zawaha.

I następnym czynnikiem jest to, że mnóstwo głosów w tych wyborach będzie oddanych korespondencyjnie. I ma je dostarczyć państwowa poczta, dokładnie ta sama, która jest w tej chwili rozmontowywana. Dosłownie i w przenośni. O złodziejstwie nie ma co wspominać, bo to nie są duże pieniądze. Ale pokazują, że ten facet nie cofnie się przed niczym i nie ma już nic do stracenia. Chyba że jest po prostu tak pewny ułaskawienia. Ale rozsądnie rzecz biorą musiałby liczyć na drugą kadencję Trumpa. Albo ja załatwić. Bo tak się składa, że sondaże pokazują większą preferencję do głosowania korespondencyjnego u wyborców Bidena. I nie tylko to. Sam Trump intensywnie namawia do głosowania osobistego i nie ufania poczcie. Sort of. Bo ostatnio poprosił swoich zwolenników o głosowanie dwa razy- korespondencyjnie i osobiście. To jest przestępstwem chyba nawet w USA. Ale może tak jak wiele, tylko wtedy gdy sprawca jest czarnym lub latynosem. 
Tak czy inaczej- na Trumpa dziś już głosują tylko zapiekli rasiści. Ale jest ich całkiem sporo. I normalnie nie miałby żadnych szans. Ale to jemu pomoże zwyczajowe fałszowanie wyników i do tego można dołożyć spory koncert nadzwyczajnego fałszowania, które jest organizowane. 
Oraz niewyjaśnione kwestie hakowania spisów wyborców i być może dostępu do zliczania głosów w poprzednich wyborach- to już przez ruskich. 

Roger Stone, kryminalista praktykujący u Nixona i potem wieloletni działacz Partii Republikańskiej, blisko kolejnych prezydentów, ostatnio ułaskawiony, wprost proponuje wprowadzenie stanu wyjątkowego gdyby Trump przegrał. On ma taką manierę przesadzania, ale w klimacie orientuje się dobrze. W końcu nie spędził ani jednego dnia w więzieniu, a uzbierał sobie na dziesiątki lat. 

Za to jeśli Trump wygra, to będziemy mieli to samo tylko bardziej. Jeszcze więcej ludobójstwa, jeszcze więcej zapaści gospodarczej, jeszcze więcej kasy dla oligarchów i tym razem na deser poważna inflacja. I tak dookoła świata. A razem ze swoimi bratnimi duszami- Kimem, Władimirem i Jairem zrobią co tylko się da dla dołożenia kasy dla naftowych oligarchów i maksymalnego możliwego zdemolowania klimatu. I jeśli dać mu na to następne 4 lata, to naprawdę nie będzie czego zbierać. 

Ale jest w tym wszystkim trochę optymistycznych wiadomości. Trump jest nie tylko oszustem, złodziejem i zbrodniarzem, ale również leniem i durniem. Dzięki temu prowadzi kampanię jak prowadzi i jeśli wybory zostaną sfałszowane w zaledwie umiarkowanym stopniu to je przegra.