- Prezydent Wenezueli, Eduardo Maduro nie dostał zgody na międzylądowanie w USA w trakcie swojego lotu do Chin. W związku z tym stwierdził, że nie leci do USA na otwarcie sesji plenarnej ONZ. Evo Morales zaapelował, aby w ramach solidarności przeciwko kolejnemu złamaniu Konwencji Wiedeńskiej nie leciał żaden z prezydentów z Ameryki Południowej, ale się nie przyjęło.
- W Argentynie trwa kampania wyborcza. Czasem nawet zabawna. Co prawda to są tylko wybory do Kongresu (konstytucja jest bardzo podobna do USA)i prawdopodobnie rządzącej koalicji peronistów nie grozi utrata większości, ale zawsze wynik może być niespodzianką- albo przebieg kampanii. Np. kandydat banksterów naczytał się widocznie Clarinu za dużo i uwierzył w swoją popularność, w związku z czym wybrał się do jednej z najbiedniejszych części Gran Buenos Aires, Ciudad Evita. W tej części miast zarówno najbardziej uderzyła bieda czasów neoliberalizmu, jak też w największym stopniu poprawiła się sytuacja pod rządami peronistów. Będąc promowanym przez Clarin, został raczej trafnie skojarzony jako neoliberał i w związku z tym przywitany jajkami oraz kamieniami. Zachowanie z lekka bandyckie, ale po co się pchał do dzielnicy, w której i tak by nie wygrał, i do której nawet mnie się nie zdarza trafiać? Naczytał się gazet i zgłupiał, ot co. Ale gubernator prowincji Buenos Aires (w której to się odbywało, Gran Buenos Aires to jedna aglomeracja, częściowo w stołecznym okręgu autonomicznym- Capital – 3 mln mieszkańców i 10 mln w prowincji) zapowiedział, że nie ma żadnego problemu, policja prowincji jest do dyspozycji i gdyby którykolwiek z kandydatów potrzebował ochrony, wystarczy poprosić. Cóż- bezczelne- bo w domyśle- kandydat potrzebuje ochrony przed wyborcami. Czyli, na szczęście, tutejsza prawica (czyli dość realnie odpowiednik PO) znów zrobiła z siebie pośmiewisko, czy z niej zrobiono, i jest to dobra informacja.
- Przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przynajmniej ruszyła się do przodu sprawa porozumienia z Iranem w sprawie dochodzenia w sprawie zamachów na ambasadę Izraela w Buenos Aires i stowarzyszenia żydów w Argentynie w latach 90-tych. Śledztwo nie doprowadziło do prawie niczego, bo jedynie do podejrzeń o współudział kilku Irańczyków, w tym jednego z ministrów obecnego rządu. Iran wszystkiemu zaprzeczał, twierdząc, że poszlaki to fałszywki spreparowane przez CIA/Mossad. Zgodnie z porozumieniem mają się odbywać wspólne przesłuchania świadków przez irańskich i argentyńskich prokuratorów w neutralnym kraju. Znaczy Szwajcaria, Norwegia lub Kuba. Jednakże irański parlament jeszcze nie ratyfikował tego porozumienia i nie śpieszy się za bardzo. Jednocześnie ratyfikowano je w Argentynie przy, co ciekawe, bardzo gwałtownym sprzeciwie wszystkich stowarzyszeń żydowskich.
- I następne- firma Buquebus, praktycznie monopolista w połączeniach Argentyna- Urugwaj Włączył do ekspolatacji nowy prom, o zabawnej prędkości 58 węzłów i na gaz ziemny oraz wymienia swoją flotę autobusów w Urugwaju. Całą, 500 sztuk. Na elektryczne. Nie hybrydy, nie trolejbusy, czy coś. Autobusy w całości na baterie. Chińskie BYD e9, pierwsze już dostarczono, reszta w ciągu 2 lat. Co więcej razem z tym zamierza budować stacje ładowania - fotowoltaiczne. Przyznam, że jest to ciekawy obraz jak firma transportowa rezygnuje z użycia ropy (co prawda firma osiąga dość obłędne zyski i konkurencja jest niegroźna, ale...). Swoją drogą, patrząc na parametry tych autobusów, deklasują one wszystko co dotychczas było możliwe- dzięki nowemu typowi baterii i jednocześnie superkondensatorom (nikt tego wcześniej nie połączył). To tak a`propos wyłącznie odtwórczego charakteru chińskiego przemysłu. Zresztą nawet się te autobusy pojawiły na testach w Warszawie, ale idioci i/lub nieuki z komisji przetargowej stwierdziły, że zasięg 250 km na jednym ładowaniu to za mało, bo im potrzeba 350, a czas ładowania to nie było obiecane 3h a 5h. W tym miejscu- …... , przecież to jest pierwszy tego typu sprawnie działający pojazd. 250 km dziennego przebiegu dla miejskiego autobusu to jest ładny wynik. W najgorszym razie może działać na 4-godzinnych zmianach w szczycie. Ale po sprowadzeniu choć kilku egzemplarzy zapewne dość silni polscy producenci autobusów by go skopiowali. Cóż- dołożę moje zdanie- obecne władze Warszawy należy odwołać nie za cokolwiek konkretnego (choć pewnie też), tylko za taką prostą, bezrefleksyjną i bezdenną głupotę na każdym kroku.
- Przy okazji- BYD podejrzewa, że władze Sao Paulo kupiły kilka egzemplarzy nie w celu testów, a kopiowania, i pod Sao Paulo jest budowana nowa fabryka kopii tego pojazdu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boliwia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boliwia. Pokaż wszystkie posty
Wieści z Ameryki
Wieści z frontu
- Właściwie nie ma co się dużo rozpisywać- wiadomości same z siebie niezłe.
- Rząd Urugwaju ogłosił właśnie, że w związku z aktami szpiegostwa ze strony USA, do którego jest wykorzystywane komercyjne oprogramowanie, oni bardzo dziękują i administracja Urugwaju przechodzi w całości na oprogramowanie opensource, zaczynając od Ministerstwa Obrony oraz Spraw Wewnętrznych. Dokładnie w tym sensie- nie żadne oszczędności, czy coś- po prostu w ramach ochrony suwerenności kraju.
- Analogiczna rzecz dziś się działa w Boliwii- do parlamentu wpłynął projekt powołania instytutu, który korzystając z opensource zapewni oprogramowanie dla potrzeb administracji i biznesu. Projekt zapewne przejdzie.
-
Jako odrobina komentarza- wygląda na to, że skumulowane szkody
wywołane przez Snowdena i Kerrego nie są pomijalne. A tak naprawdę
to
backfire (czy jest jakiś ładny polski odpowiednik tego słowa??)rykoszet uderzania w Syrię i szpiegostwa na dużą skalę jest solidny. - Dla wyjaśnienia- to nie jest mowa o uzywaniu kompów z linuksem. To jest mowa o rezygnacji z jakiegokolwiek oprogramowania dla którego nie jest znany kod źródłowy.
Wieści z Ameryki Południowej
- W porównaniu do reszty świata jest tu na tyle egzotycznie, że warto podać choć trochę najnowszych wiadomości:
-
- Urugwaj
- W trakcie uchwalania jest właśnie prawo dotyczące legalizacji marihuany. Zgodnie z projektem ustawy już uchwalonej przez niższą izbę parlamentu każdy Urugwajczyk (i tylko Urugwajczyk- w celu zapobieżenia narkoturystyce), po uprzedniej rejestracji będzie mógł zakupić do 40 gramów marihuany miesięcznie z zatwierdzonych przez rząd aptek- żadnych ściem o medycznej trawie, czy coś- po prostu- kto chce to kupuje. Tak samo każdy kto chce może jakąś ograniczoną ilość uprawiać, tak samo można będzie założyć spółdzielnię do wspólnej uprawy i konsumpcji, a rząd planuje udzielić koncesji na uprawę ok 40 ha i działać jako pośrednik pomiędzy plantacjami i aptekami. Zamierzeniem takiej regulacji jest oczywiście zniszczenie nielegalnego handlu narkotykami i też w uzasadnieniu tego projektu są znacznie ciekawsze informacje- dokładniej jak rząd zamierza konkurować z obecnymi handlarzami i że celem tej legislacji jest zapewnienie mieszkańcom kraju narkotyków wysokiej jakości, lepszej niż ta która proponują przemytnicy i za niższą cenę. A wszystko, jak zwykle tutaj- w imię walki z wpływami USA. W tym zakresie nikt akurat nie ma złudzeń- legalizacja narkotyków jest równoznaczna z kolejnym ograniczeniem wpływów Waszyngtonu na tym kontynencie. Co prawda Urugwaj to mały kraik, bez większego znaczenia, ale ewentualny sukces tego pomysłu i skopiowanie go przez Argentynę, Brazylię lub Kolumbię będzie mięć spore konsekwencje polityczne- to znaczy definitywne załamanie jedego z ostatnich narzędzi wpływu USA na kraje tego kontynentu. A dalsza (co prawda na dziś w sferze fantazji) ewentualna legalizacja nawet tylko marihuany przez Meksyk by oznaczała ostateczną klęskę polityki Reagana czyli zdobywania wpływów za pośrednictwem mafii narkotykowych i kreowania polityki przyjaznej amerykańskim koncernom. Dla Wall Street perspektywa dość przerażająca- więc warto obserwować co dalej.
- Chile
- Tutaj zwana prawicą partia miłośników sprzedawania wszystkiego zagranicznym „inwestorom” po raz kolejny musiała urządzić łapankę na kandydata na prezydenta. Problem polega na tym, że tenże kandydat (obecnej partii rządzącej) nie ma najmniejszych szans wygrać wyborów i dotychczas dwóch zrezygnowało, w końcu znaleźli kobietę która zgodziła się kandydować.
- Zresztą nic dziwnego- obecne rządy prezydenta Pinery doprowadziły do poziomu konfliktów społecznych nie widzianych tam od 40 lat. Regularne zadymy studentów z policją w stolicy z jednej strony i prześladowania białych przez Mapuchów na południe od rzeki Bio Bio z drugiej. A że właśnie południe Chile było tradycyjnie miejscem gdzie przenosili się ludzie mający problemy z bankami (bo tylko tam można w ogóle dostać pracę mając np. zadłużenie na karcie kredytowej...) to zostają w stolicy i przyłączają się do zadym, a rząd jest postrzegany jako ekspozytura banksterki.
- Z ważnych- choć zdecydowanie spekulacyjnych przewidywań- wiadomo, że nowy rząd będzie znacznie gorzej postrzegany na Wall Street, zresztą pewnie słusznie bo dociśnięcie śruby jest raczej pewne- co najmniej w zakresie bezpieczeństwa pracy (co oczywiście wpłynie na zyski), a być może także zwiększenia podatków od górnictwa lub/i wprowadzenia restrykcji walutowych. Przy dzisiejszym poziomie manipulacji rynkami przez dużych chłopców, uznaję za zupełnie prawdopodobny solidny spadek cen miedzi tylko po to, aby uderzyć finansowo w nowy chilijski rząd.
- Boliwia
- Po głośnym zatrzymaniu samolotu z Evo Moralesem na pokładzie wszystkie cztery kraje tzn. Hiszpania (jako pierwsza), Portugalia, Francja i Włochy grzecznie przeprosiły, a Boliwia przeprosiny przyjęła. Nie było to żadne wykręcanie się i udawanie, że sprawy nie ma, tylko formalne przeprosiny, co w języku dyplomatycznym jest relatywnie poważną sprawą. Wydaje się drobiazgiem- ale pokazuje zmianę światowego układu sił. Wciąż dość potężne i bogate europejskie kraje Boliwię może by jeszcze mogły olać, ale jak taka subtelna prośba została jednoznacznie , wystosowana także przez Argentynę i zwłaszcza Brazylię- pozostało im tylko zjeść tą żabę, co też uczynili. To jakoś światowy mediom umknęło...
- Stay tuned....
Subskrybuj:
Posty (Atom)