Ekipa kremlowskich minionków z Waszyntonu, z Trumpem na czele, usiłuje zmusić Żeleńskiego do poddania się i Ukrainy zarazem. To nie jest specjalnym zaskoczeniem, to było wiadome od wyniku wyborów.
Problem polega na tym, że wykorzystując siłę ekonomiczną i wpływy USA niestety mogą zmusić go do ustępstw. A właściwie jeszcze wiekszy, że już to zrobili.
Aktualna propozycja pokoju ze strony Ukrainy to faktycznie jest zgoda na zamrożenie konfliktu. Co oznacza pozostanie wojsk rosyjskich na obecnej linii kontaktu i utrzymanie tych terenów jako konstytucyjnych terenów Ukrainy. Taki "pokój" byłby w Rosji odebrany jako zwycięstwo, a to jest dokładnie najgorsza rzecz, która moze się nam przytrafić. Nam, to znaczy szeroko rozumianemu Zachodowi, który chce spokojnie i dostanio żyć.
I dla wszystkich, którzy tego oczekują, lub jakiejś podobnej sytuacji mam złą wiadomość- to bedzie niemożliwe do czasu przekonania elit i/lub rosyjskiego społeczeństwa, że przegrali i to koniec. A jeśli nie uwierzą, to potrzebne jest doprowadzenie tego kraju do takiego stanu, że nikt o zdrowych zmysłach nie bedzie mieć większych wątpliwości. Wszystko inne będzie tylko chwilowym rozejmem, który Moskale przeznaczą na zbrojenia, albo jeszcze gorzej- wyciągnięcie wniosków z dotychczasowego przebiegu walk. Wyciągnięcie wniosków, czyli poprawę taktyki, struktury dowodzenia i sprzętu. Albo, co gorsza, zmniejszenie skali złodziejstwa w zarządzaniu wojskiem i zamówieniami wojskowymi.
Więc w stosunku do każdego teoretycznego zawieszenia broni podstaowym pytanie nie jest czy wojna się zakończy, czy kto co uzyska, a jak to odbierze rosyjskie społeczeństwo. Tak, wiem, przypisywanie rosyjskiemu społeczeństwu demokratycznej sprawczości brzmi absurdalnie, ale w tym przypadku jest na miejscu.
Bo nie chodzi o to, że mieszkańcy Rosji mają decydować o kierunku polityki, czy nawet o tym kto ma nimi rządzić. Takiej władzy nie mają i chyba nawet większość do niej nie aspiruje. Ale każdy zawsze ma możliwość uświadomienia sobie, że władza jest po prostu słaba. I można jeje wejść na głowę. Jeśli takie przekonanie stanie się wystarczająco powszechne, to z jednej strony wzrośnie poziom przestępczości i ogólnie anarchii- bo państwo jest słabe i nie działa, a z drugiej zacznie dojrzewać myśł, że władza nie ma legitymacji i trzeba ją po prostu zmienić. Albo że nad niczym nie panuje i teraz wszystko wolno.
Lub ujmując to inaczej- władza nie wypełnia swojej części kontraktu społecznego, bo jest w tym nieudolna i należy ją wymienić. W zachodnim świecie ten kontrakt społeczny to spokój i dobrobyt, ale w Rosji kontrakt społęczny polega na tym, że społeczeńśtwo godzi się na dowolny zamordyzm i wyrzeczenia jeśli zostanie im dostarczona duma imperialna i podboje.
I w ramach putinizmu to wszystko jest podlane sosem "wielkiej wojny narodowowyzwoleńczej" czy jak tam nazywają tą część 2 wś w której już nie byli sojusznikami nazistów.
Tak napompowali ten balon, że dość spektakularną wtopą władzy stał się fakt, że "3-dniowa operacja militarna" trwa już dłużej niż epizod wrogości ZSRR i 3 Rzeszy. Nie wygląda to na rzecz specjalnie istotną, ale w istocie jest. Bo każe porównać obecną władzę do imperialnych sukcesów stalinizmu. I to porównianie nie wychodzi najlepiej.
Ale z drugiej strony, dzięki działalności agenta Krasnova, Moskwa jest bliżej niż kiedykolwiek do osiągnięcia ważnego długoterminowego celu- czyli rozbicia NATO, a przynajmiej usunięcia USA z sojuszu. Chodzi oczywiście o sprawę Grenlandii, która jest przecież tak absurdalnie pozbawiona jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia, że wygląda jakby oficer prowadzący Trumpa kiedyś powidział do kogoś "potrzymaj mi piwo".
Tak czy inaczej- nawet wycofanie się z Krymu z jednoczesnym rozbiciem NATO nadal by mogło wyglądać jak sykces Rosji. I to nie jest śmieszne, bo to znaczy, że nawet przegrana Rosji w dzisiejszej wojnie może zamiast zakończyć historię tego kraju to jednak ciąfle pozostać jedynie wstępem do następnej inwazji.
A jakby komuś brakowało złych wiadomości- to wygląda na to, że Starlinki na wyposażeniu armii rosyjskiej działają na tyle dobrze, że są używane do komunikacji z dronami dalekiego zasięgu nad Ukrainą. Oczywiście w drugą stronę Ukraińcy nie moga ich tak używać.... Więc mamy kolejny znak odwrócenia sojuszy. Pytanie jak daleko Pomarańczowa Małpa i jego minioki się posuną. Do ataku na europejski kraj NATO? Mamy to na stole. Wojna handlowa już jest rzeczywistością, nie żądną hipotetyczną przyszłością. Dostawy sprzętu wojskowego dla Rosji- jak widać Starlinki przecierają drogę. Następne mogą być dane wywiadowcze.
18 komentarzy:
Obym się mylił, ale obawiam się że kolejny prezydent USA nie będzie dla Europy dużo lepszy. Nawet jeśli to będzie demokrata
A ze ściśle prorosyjską oceną trumpa się nie zgadzam. Zauważ, że:
1. Przewrócił rosyjskiego sojusznika w wenezueli
2. Już wygraża interwencją w iranie
3. Napada na ruskie tankowce z floty cieni (czyli sankcje na rosję wreszcie będą efektywne)
4. Rosja straciła koncesje na wydobycie ropy w iraku
Moim zdaniem era "dobrych wujków z ameryki" się skończyła. I teraz usa będą dociskać zarówno rosję jak i europę. Ciekawe jak usa zamierza utrzymać światowy prymat dolara na świecie bez sojuszników
Jeden z moich innych ulubionych blogerów do niedawna też sączył wyjaśnienie, że Pomarańczowy jest kacapskim kretem.
Ale przestał:
https://www.salon24.pl/u/marek-w/1483929,pierwsza-rocznica-panowania-donalda-trumpa
Dlatego ten emocjonalny pamflet odbieram smutno jako brak głębszej refleksji, a jedynie pogrążanie się w teorii spiskowej.
@Ziomek
Odnoszę właśnie podobne wrażenie. Obojętnie kto teraz dojdzie do władzy w USA, być może z inaczej położonymi akcentami, ale będziemy obserwować dociskanie wrogów oraz niepokornych z własnego obozu.
Typowa konsolidacja przed jakąś konfrontacją.
Typie, boisz się zapytać jakiejś loliltki i zamiast tego Maczecie męczysz bułę. Maczeta jest już pewnie pod 50tkę, raczej nie gania za losowymi cipkami na ulicy
Przede wszystkim to sam fakt wyboru Trumpa drugi raz, i to po przerwie, oznacza, że amerykański system polityczny jest całkowicie zepsuty i nie można mieć zaufania do utrzymania zobowiązań przez to państwo, ani nawet przestrzegania reguł międzynarodowych. I tyle. Trump raz mógł być przypadkiem i system mógł się naprawić. Trump dwa to to objaw.
USA się wykreśliły z zachodnich sojuszy i cywilizacji. I bez poważnej przebudowy tego państwa nie ma powrotu. Już teraz.
A co do polityki rzekomo nie-promoskiewskiej. Trump jest narcyzem. W sensie klinicznym- narcystyczne zaburzenie osobowości, a nie takim jak wszystkie kobiety nazywają teraz swoich ex. To jest bardzo poważne zaburzenie osobowości, a zasadniczo jej brak i różne kompletnie pochrzanione mechanizmy kompensacyjne. Taki człowiek musi czuć się wielki, a jednocześnie dość łatwo takim manipulować, jeśli się to profesjonalnie robi.
Oprócz tego zapewne ma jakieś stadium demencji i oprócz tego jest rosyjskim agentem. Choć z racji poziomu zaburzeń nie może zwyczajnie dla nich pracować jak to robił choćby Janukowycz.
I oprócz tego jest zawodowym oszustem- przez całe życie pozyskiwał zaufanie po to, aby realizować swoje cele. Czasem w miarę normalne, a czasem dyktowane chorobą. Jak aktualna sprawa z nagrodą Nobla.
To powiedziawszy- Wenezuela. Po pierwsze- nic się nie zmieniło, rządzi dalej ta sama klika, ale bez obciążającego jej wizeruek idioty. Drugie- każda eliminacja ropy z rynku jest na korzyść Rosji i amerykańskich koncernów naftowych, dziwię się że tak mało tego się dzieje. Trzecie- rosyjska narracja i autentyczny cel to nie podbój świata, tylko ustanowienie stref wpływów. CO w tym przypadku oznacza wycofanie USA z Europy za całkoicie wolną rękę na zachodniej półkuli.
Do wycofania się usa z europy jeszcze nie doszło, więc na razie rosja nie dostała swojego cukiereczka. A NATO ciągle istnieje w niezmienionym składzie.
Nie odniosłes się do przejęcia bodajze 6 tankowców z floty cieni. Dziwne działanie jak na agenta. No chyba ze to zrzucamy na narcyzm. Ale wtedy już nie mamy agenta tylko raczej Stirlitza jak z dowcipów.
A w wenezueli nie chodziło o to, żeby zmieniać reżim i wprowadzać demokrację. Chodziło o to, żeby wenezuela robiła to co trump potrzebuje. Flota cieni odwiedzała wenezuelę, bo ta ropa była objęta sankcjami. Teraz ta ropa będzie dobra, bez sankcji i będzie sprzedawana bez ruskiego pośrednika. Obstawiam też, że za chwilę wjadą tam amerykańskie koncerny naftowe i będą ciągnęły aż się paski w pompie będą grzały. O wpływie na ceny i dostępne rynki zbytu dla ruskiej ropy chyba nie muszę wspominać?
Tak samo iran, tam też ruscy pływali i odbierali ich sankcjonowaną ropę. Na pewno ruskim nie będzie pasowało gdyby nagle irańska ropa stała się 100% legalna
A w iraku ruscy utracili koncesję na największe złoże na bliskim wschodzie. Na pewno taki dar z nieba też im załatwił ich Agent Orange :D
"Trump jest narcyzem"
"Oprócz tego zapewne ma jakieś stadium demencji"
"i oprócz tego jest rosyjskim agentem"
"I oprócz tego jest zawodowym oszustem"
To już przypomina jakiś strumień świadomości frustrata który nie może zapomnieć o irytującej lasce.
Kiedy bierzecie ślub?
@"amerykański system polityczny jest całkowicie zepsuty i nie można mieć zaufania do utrzymania zobowiązań przez to państwo"
- ależ to było jasne najpóźniej w styczniu 2015, kiedy jeszcze broniło się lotnisko w Doniecku. W 2014 można było szybko i łatwo zakończyć wojnę, do czego USA zobowiązały się 20 lat wcześniej. Ale pokojowy murzynek Obambo z tym drugim angielskim pajacem rżnęli głupa (a może nie musieli udawać?).
Kierowanie teraz jakichś pretensji wobec prawicowego rządu USA (bo Trump nie jest władcą absolutnym), kiedy musi sobie radzić z nieporównanie trudniejszą sytuacją i to na kilku "szachownicach" na raz (i do tego jeszcze z komunistyczną V kolumną za plecami) to jest chyba jakaś "cała prawda całą dobę".
@"sprawę Grenlandii, która jest przecież tak absurdalnie pozbawiona jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia"
- Grenlandia potencjalnie jest:
1) niezatapialnym lotniskowcem, z którego można ostrzeliwać USA w czasie tak krótkim, że NORAD będzie miał bardzo poważny problem
2) przyczółkiem do inwazji na Kanadę (armia chińska może kanadyjską po prostu zadeptać)
3) jednym z 4 (obok Islandii, GB i Norwegii) elementów łańcucha blokującego wyjście z Oceanu Arktycznego na Atlantyk.
Sama armia duńska nie ma realnych możliwości obrony wyspy. Rozumiem że można nie dostrzec wszystkich 3 aspektów sprawy. Ale żeby nie widzieć nawet jednego ?
"Tego, co mówi Trump nie można brać dosłownie, ale należy brać serio" - osobiście przypuszczam, że celem wypowiedzi Trumpa ws. Grenlandii było zmuszenie rządów europejskich do wysłania tam wojska. Co się właśnie zaczyna...
Póki co, widać, że działania Trumpa aktywizują Europę. Czyli skoro miłe słówka od dziesiątek lat nie działały, to trzeba teraz na kopach realizować.
Jak z dziećmi.
@pasztet wigilijny - USA maja bazy wojskowe na Grenlandii. Mogą na tę wyspę wyslac dowolną ilość wojska i sprzętu. Wystarczy że poinformują o tym fakcie Danię. Mogą poinformować po wysłaniu. To czyni wszystkie Twoje argumenty bezsensownymi. A Grenlandię utrzymuje teraz Dania. USA nic nie zyskają na przejęciu tej wyspy ale moga wiele stracić. Juz stracili. Jedynie ego Trumpa moze na tym zyskać.
Btw - Chińczycy nie są w satnie zaatakować Tajwanu,.tuz przy swoich brzegach. Ale zadeptaja Grenlandię i Kanadęna drugim krańcu świata w warunkach klimatycznych w których jak na razie potrafią operowac tylko Norwegowie, Rosjanie, Duńczycy i w szczątkowym zakresie - Kanadyjczycy. Tam sie używa psich zaprzęgów nie dlatego, ze to tanie/proste, ale dlatego, że to w zasadzie jedyny środek transportu, który tam działa. Apache nie chca latac, bo za zimno.
@Arturro: " w warunkach klimatycznych w których jak na razie potrafią operowac tylko (...) Rosjanie" - zgadzam się, NA RAZIE. I proponuję sprawdzić warunki klimatyczne w północnych Chinach, np. Mandżuria.
"Chińczycy nie są w satnie zaatakować Tajwanu" - to, że czegoś NIE ROBIĄ ("na razie", cytując klasyka), nie oznacza wcale, że nie są w stanie. Może im się po prostu nie opłacać. Gdyby Tajwan stawił opór, to wyszłaby powtórka z Okinawy. Zruinowane fabryki są znacznie mniej warte od działających. Urobienie społeczeństwa metodami agenturalnymi, choć długotrwałe, jest znacznie tańsze od akcji militarnej. W dodatku pretensje do wyspy mogą być tylko zasłoną dymną kryjącą plany ws. Syberii.
@Arturro: i nie upieram się, że Trump (czy może sztab armii) trafnie ocenił sytuację. Uważam jedynie, że ws. Grenlandii można wskazać racjonalne przesłanki, czemu zaprzeczał Gospodarz tego bloga.
To już sam potrafię wymyślić bardziej racjonalne przesłanki na poczekaniu:
1. Trump chciał przejąć Grenlandię, żeby potem zarobili sobie jego koledzy na wydobyciu surowców naturalnych
2. Trump nie chciał zdobyć Grenlandii, ale chciał jedynie to zasugerować. Po co? A po to, żeby jego koledzy mogli uprawiać insider trading. Kto wiedział, że taki pomysł padnie to mógł odpowiednio wcześniej zająć stosowną pozycję giełdową. Nie byłby to pierwszy raz, na początku tej kadencji Trump ochoczo zajmował się pompowaniem coinów krypto
3. Trump ma nadmuchane ego i uważa, że każdemu może powiedzieć cokolwiek i gówno mu się stanie. Tak jak niedawno naigrywał się z Macrona przed kamerami. Właściwie to nie wiadomo po co to robił, Trumpowi to na pewno nie pomogło
Poza tym, wyobraź sobie jak miałaby wyglądać hipotetyczna inwazja Chin na Grenlandię. Dajmy na to, że zajmują całą wyspę z wyjątkiem amerykańskiej bazy. I co wtedy? Baza tam zostaje czy ją bombardują? :D
Póki co wygląda na to, że jest tak, jak napisałem.
Trump swoimi działaniami na kopach motywuje Europę do wzięcia się za siebie.
Przyznał to sekretarz generalny NATO
https://x.com/clashreport/status/2013926912104526186
Jakiś czas temu, zupełnie niedawno, zupełnie straciłem zainteresowanie geopolityką. To bez sensu.
W sumie nie wiem dlaczego przyszedłem tutaj się z tym podzielić.
Jedyne do czego służy mi śledzenie, co się dzieje, to żeby kupić RAM w październiku (z całym sporym komputerem dla syna, dzięki temu oszczędziłem kilka k zł), albo żeby zrobić zapasy w piwnicy (na wypadek, gdyby np. ruscy rękami ukraińców skazili w Warszawie wodę).
Takie małe rzeczy. Bo te duże absolutnie są poza moimi kompetencjami. Polecam sobie poczytać tutaj, i dla kontrastu posłuchać Krzysztofa Wojczala, który widzi (całkiem słusznie) w działaniach Trumpa dużo sukcesów. I kto ma rację?
A co zrobi jutro Trump i czym to będzie skutkować? Lepiej sobie oglądnąć film/serial/poczytać książkę. I cieszyć się każdym dniem, gdy nie jesteśmy na prawdziwej wojnie (bo wiadomo, że jesteśmy już na zimnej).
Geopolityka jest dobra, gdybyśmy nie byli zwiążani z Polską, można próbować szacować czy zostać w dynamicznie rozwijającym się kraju, czy jechać gdzieś do tych mniej rozwiniętych (choć nie w każdym aspekcie na pewno), bez umowy o ekstradycji do NATO ludzi w wieku poborowym w wypadku wojny. Wiem, że Autor tego bloga z tym drugim może pomóc.
Ale ja nie chcę uciekać, chcę się cieszyć Polską każdego dnia, gdy jest to możliwe.
A próbującym przewidzieć przyszłość świata życzę powodzenia. Prawie nikt niczego nie przewidział, mówimy jedynie o złotych strzałach. Albo generowaniu tylu przepowiedni, że niektóre trafiają, w morzu całych nietrafionych prognoz.
Czytam książkę o technologiach, które mogą zmienić świat. I jej wstęp przytacza dość małe badanie przeprowadzone na małej próbce (10-20 ekspertów z USA), ale pokazuje coś co mogę potwierdzić choćby w branży wojskowości (bo trochę tych ekspertów cywilnych i wojskowych na x.com śledziłem). Ponad 80% przepowiedni się nie sprawdza. Podbijane są te, które trafiły, ale przecież toną w morzu.
A skoro eksperci nie trafiają, to co dopiero my, bez tak dogłębnej wiedzy.
Ucziciwa odpowiedź na pytanie "co będzie" to "nie wiem". Ale rozumiem potrzebę intelektualnej pracy.
@Wojtek inżynier
Zapewne masz na myśli te diagnozy Krzyśka:
https://x.com/i/status/2013929489122669011
Pod wieloma względami się zgadzam z Tobą. Wielu ludzi trudzi się, produkuje dziesiątki przepowiedni, a większość trafia w próżnie. Ostatnio praktycznie przestałem się tym przejmować, jedynie o tyle, że sobie porobiłem trochę zapasów i szkolę moich chłopaków w kwestiach podstawowego przetrwania.
Ale właśnie to jest najważniejsze, spędzanie czasu z rodziną i dbanie o ten swój własny mały świat.
Jak przyjdzie prawdziwy sztorm, to nie jestem pewien, czy poszczególne jednostki będą mogły wiele zrobić/
Prześlij komentarz