Podsumowanie miesiąca

Minął pierwszy miesiąc (i trochę) mojego blogowania- muszę przyznać, iż popularność tego bloga nieco mnie pozytywnie zaskoczyła. Acz mam nadzieję, że dzięki Szanownym Czytelnikom z czasem będzie dalej rosła. Tutaj też prośba- jeśli ktoś uważa ten blog za interesujący- a dany artykuł za wart polecenia (ale tylko w takim wypadku- proszę, nawet w dobrej wierze, mną nie spamować )- wklejajcie linki na forach, czy FB.

Oczywiście dziękuję też wszystkim komentatorom- a zwłaszcza tym, którzy uzupełniali braki/ nieścisłości w artykułach i zapraszam następnych.

Co do tekstów- jednym z popularniejszych był Islandzki Łącznik. Domyślam się, że pojawiły się do niego linki na jakiś stronach usiłujących opisywać spisek w celu zabójstwa Prezydenta Kaczyńskiego. Czuję się tu w obowiązku wyjaśnić moje nastawienie do takich teorii- i nie potrzeba używać do tego aż maczety, wystarczy zwykła brzytwa Ockhama.

Otóż- byt pierwszy- Prezydent i kilkadziesiąt innych osób zginęło w wypadku lotniczym. Powodem był z dużym prawdopodobieństwem błąd pilota.

Byt drugi- błąd pilota został podstępnie wywołany przez mobilny system naprowadzania, który zagłuszył (bądź wyłączył) zwykły stacjonarny oraz/ lub generatory mgły.

Byt trzeci- istniała konieczność pilnego i definitywnego pozbycia się kogoś obecnego na pokładzie, bez oczekiwania na wybory/koniec kadencji, itp.

Ad. 1- niewątpliwie prawdziwy. Kropka

Ad. 2- filozoficznie niepotrzebny i nieuzasadniony- chyba, że prawdziwe jest twierdzenie z pkt 3

Ad. 3- Prezydenta ten warunek z całą pewnością nie dotyczył- nie widzę żadnych interesów wystarczająco poważnych, którym mógł zaszkodzić przed końcem kadencji- a jeśli przez przypadek by wygrał wybory, to mogło to być zorganizowane lepiej i po wyborach. Traktat Lizboński podpisał- podpisał i to w podskokach, wojsko na kolonialne wojenki wysyłał- wysyłał, gazrurce zaszkodził- ani trochę. Nie pamiętam teraz- ale chyba też on podpisał ustawę zezwalającą na ekstradycję obywateli polskich. Więc- bez przesady- dla nikogo nie stanowił poważnego zagrożenia

Dowódcy wojskowi- nie żartujmy- w Polskich Siłach Zbrojnych brakuje wszystkiego- oprócz generałów.

Jedyna postać, która potencjalnie może spełniać ten warunek to Prezes Skrzypek- ale osobiście bardzo w to wątpię.

Więc nie mnóżmy bytów nad potrzebę- zostaje tylko ten pierwszy- naprawdę.

Zaś to o czym pisałem- tematem były głównie telekomy i trochę banki- jest to być może ślad, który może doprowadzić do dowodu na istnienie bytu trzeciego- ale to co znalazłem jest, mówiąc w przenośni- niewyraźnym odciskiem buta, który do takich wniosków sam z siebie prowadzić nie może.


Z pozostałych artykułów- Chiny wzbudziły sporo komentarzy (również prywatnych i mailowych). Planuję go rozwinąć- choć oczywiście nie wiem kiedy.

Drugi Paszport- odniosłem też wrażenie, że jest to temat w którym panuje pewien głód informacji- mogę obiecać, że co jakiś czas będzie się tu pojawiał artykuł opisujący kolejne możliwości lub kraje.

Co do moich dalszych zamiarów, po tym pierwszym miesiącu- przyznaję, że lubię tą pisaninę i skoro Wy najwyraźniej lubicie ją także- to tak zostanie.


Za to znów prośba- uwagi ogólne, krytyka, sugestie rozwinięcia poszczególnych tematów proszę w komentarzach do tego posta.

Drugi Paszport- Szwajcaria

Kot w Gołębniku prosił mnie o opisanie możliwości uzyskania szwajcarskiego obywatelstwa.

Generalnie są, jak prawie wszędzie, 3 ścieżki, acz w Szwajcarii są one nieco bardziej skomplikowane- bo trzeba pamiętać, iż jest się zasadniczo obywatelem gminy w której się mieszka, a dopiero potem Konfederacji Szwajcarskiej.

  1. Możliwość- zwyczajna.

    Zamieszkanie na terenie Konfederacji i pobyt przez 12 lat, w tym co najmniej 5 ostatnich na terenie danej gminy (co najmniej- bo w różnych to różnie wygląda), dobra opinia wśród lokalnej społeczności i egzamin z wiedzy o Szwajcarii i kulturze szwajcarskiej. Sporo wymogów i trudno je spełnić.

  2. Małżeństwo

    Tu sprawa wygląda podobnie jak w większości państw- 3 lata małżeństwa i pobytu w Szwajcarii, sprawdzanie, czy nie fikcyjne, itd. Ale jest ciekawy wyjątek- 6 lat małżeństwa przy zamieszkiwaniu POZA Szwajcarią- tylko trzeba wykazać istotne związki z krajem i „styl życia odpowiadający kulturze szwajcarskiej lub zbliżony”- cokolwiek to znaczy. Choć znaczy pewnie blokadę przed muzułmanami.

    3. Szybka ścieżka na zasadzie umowy z władzami gminy/Konfederacji.

    Niezbyt opisana w przepisach. Zapewne faktyczne warunki to pokazanie stosownego stanu konta bankowego przy okazji zawarcia umowy z gminą co do wysokości płaconych podatków (tak właśnie tam można!)


Podsumowując- załatwić można wszystko i to oficjalnie. Ale nie metodami korupcyjnymi i prześlizgiwaniem się między przepisami- sorry, nie ten adres. Ale szybkie rozwiązania są tylko dla naprawdę zamożnych- a dla takich ludzi Szwajcaria i szwajcarskie banki już nie są najlepszym adresem. Otóż kilka lat temu władze Konfederacji się złamały pod naciskiem Niemiec oraz USA i obecnie szwajcarska tajemnica bankowa jest fikcją niewiele lepszą niż ta z kontynentalnej Europy.

Choć generalnie należy pamiętać, w razie czego, że to jest to niezły kraj na azyl- dobrze, że przeczytałem- jeszcze parę takich tekstów jak o islandzkim łączniku i może mi się szybko przydać...


Jak tak dalej pójdzie- to wyrośnie z tego cały cykl- zwłaszcza, że pytanie „gdzie uciekać?” słyszę coraz częściej, a mało kto ma wątpliwości „czy”. Nawet jeśli ktoś chce tu zostać to sama otwarta droga już się coraz powszechniej wydaje cenna.

Islandzki Łącznik 2

Nie spodziewałem się dalszej części tego tematu- ale niestety znalazłem dalsze ciekawe powiązania:

Otóż na Islandii były przed ich nacjonalizacją 4 duże banki (w tym jeden inwestycyjny:

Landsbanki – Właścicielem i prezesem był Björgólfur Guðmundsson którego syn, Björgólfur Thor Björgólfsson był właścicielem Straumur Investment Bank,

Pojawia się tu jeszcze Baudur Group z właścicielem, którym był Jón Ásgeir Jóhannesson, która była dominującym udziałowcem banku Glitnir. Te nazwiska się pojawiają późiej razem w większości inwestycji Islandczyków. Baudur Group na początku 2009 r. przeniosła się do Wielkiej Brytanii i wkrótce ogłosiła upadłość.

Ostatnim już islandzkim bankiem był Kaupthing Bank, którego głównym udziałowcem była spółka Exista- której dla odmiany głównym udziałowcem był właśnie ten bank.

Przypatrując się tej spółce- pojawiają się znów te same nazwiska, choć ciężko ustalić w jakiej konfiguracji.

Ale- co dość ciekawe dokładnie ten sam zestaw, był właścicielem Vodafone Islandia (jest to część sieci Vodafone- ale nie kontrolowana kapitałowo przez Vodafone Group.

Kto jest właścicielem Vodafone Group-nie mam zielonego pojęcia- ale interesująco się układają wyniki głosowań. Istnieje ok 6% opozycja- którą wiadomo kto jest- głównie zwykłe kanadyjskie fundusze emerytalne i reszta- którą nie wiadomo kto jest, ale głosuje razem.

I teraz jest interesująco- Exista jest w całości właścicielem sieci firmy Siminn- jednego z najważniejszych operatorów telekomunikacyjnych na Islandii i właściciela nadajników telewizyjnych i radiowych oraz- jak się wydaje- też spółki "365"- największego koncernu medialnego Islandii.

Co do Exista- nie sposób jednoznacznie ustalić rzeczywistego właściciela. Anonimowe spółki, które kontrolują tą firmę (a przynajmniej kontrolowały w 2005 r.) były także współwłaścicielami zbankrutowanej Baudur Group oraz innych spółek wraz z Alfa Group.

Niestety rzeczywiści właściciele bardzo chronią swoją anonimowość- i naprawdę nie można uzyskać odpowiedzi na pytanie- kto to naprawdę jest- choć można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, iż jest to znów Björgólfur Thor Björgólfsson i rosyjska Alfa Group. W wypadku Alfa Group wyjątkowo można łatwo ustalić osoby kontrolujące holding (są nawet na stronie firmy) i prześledzić ich kariery.

Za to sprawdziłem- kto właściwie umożliwił wejście na polski rynek sieci Play- był to dokładnie Jarosław Bauc. Za jego prezesury Polkomtela podpisano umowę roamingową z P4- bez tego prawdopodobnie żadna firma nie zdołałaby konkurować z już ustabilizowanym oligopolem. Przypominam też, że w tym oligopolu Polkomtel jest polską spółką państwową z udziałem Vodafone Group.

Wcześniej Netia Mobile (poprzednia nazwa spółki P4) otrzymała koncesję na świadczenie usług telekomunikacyjnych. Prezesem był Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty był w tym czasie niejaki Witold Graboś. Oprócz życiorysu opisującego zawodowego komunistycznego aparatczyka- nic o nim nie wiem. A prawdziwe powiązania pewnie byłyby ciekawe.

Za to Jarosław Bauc wywodzi się praktycznie z tego samego środowiska co Marek Belka- zresztą zdaje się, że znają się dobrze.

Interesujące, iż wkrótce po śmierci Prezydenta Kaczyńskiego, Belka zostaje prezesem NBP, a Bauc wraca na stanowisko prezesa Polkomtela.

Dla odmiany Mobile TeleSystems- największy operator komórkowy w Rosji i byłym ZSRR- jest podawany jako część Vodafone Group- choć głównym udziałowcem jest Sistema.

Sporo tych dziwnych powiązań.

Do tego można dołożyć bardzo ciekawy skandal w Grecji (kolejny kraj w środku finansowego tsunami) Otóż w roku 2005 technicy firmy Ericsson, serwisujący urządzenia Vodafone Greece odkryli dodatkowo wprowadzony kawałek kodu- umożliwiający podsłuch bez żadnego raportowania. Prawdopodobnie przez około rok podsłuchiwano około 100 wysokich funkcjonariuszy państwowych. Ze względu na sposób załatwienia sprawy przez Vodafone i greckie dochodzenie nigdy nie udało się odnaleźć sprawców. Potencjalnie najważniejszy świadek 5 dni po odkryciu podsłuchów został znaleziony powieszony w swoim mieszkaniu. Listu nie zostawił, policja uznała to za samobójstwo.

Podsumowując:

Jarosław Bauc jako prezes spółki, której właścicielem jest pośrednio polski Skarb Państwa razem z Vodafone Group umożliwia start na polskim rynku konkurencji, której właścicielem jest islandzki biznesmen powiązany z Władimirem Putinem.

Vodafone jest dużą, międzynarodową grupą telekomunikacyjną, robiąca interesy na obszarze b. Związku Radzieckiego- w szczególności w Rosji oraz wraz ze znajomymi Władimira Putina na Islandii. W Grecji podsłuchuje (lub jest wykorzystana do podsłuchu) wysokich funkcjonariuszy państwowych.

Po śmierci Prezydenta Kaczyńskiego, Jarosław Bauc wraca na stanowisko prezesa Polkomtela, a jego znajomy zostaje prezesem NBP.


Znów zaapeluję o etatyzm- może w tym kontekście wprowadzić w reklamach firm telekomunikacyjnych obowiązek informowania KTÓRY wywiad będzie podsłuchiwał klienta w danej sieci. Albo od razu w umowie- „Gwarantujemy, że zapisy podsłuchów są przekazywane wyłącznie wojskowemu wywiadowi francuskiemu”

Oczywiście w tym tekście piszę o właścicielach jako konkretnych ludziach- którzy to posiadają i kontrolują. To, że udziałowcem jest spółka z Luksemburga, której udziałowcami są dwie spółki z karaibów to naprawdę łatwo ustalić




Drugi paszport.

Rzecz, którą zdecydowanie polecam- drugi paszport (w sensie posiadania drugiego obywatelstwa). Po co?- Parę przykładów z historii- zaczynając od najdrastyczniejszego:
1. Otóż jak postępowały władze socjalistycznych Niemiec w czasie II w.ś. z Żydami - wiadomo. Ale nie tak samo z wszystkimi- rozróżnieniem było obywatelstwo. Jeśli ktoś miał niemieckie, lub państwa nie uznawanego przez Niemcy- to je tracił i dalej nie przysługiwała mu żadna ochrona prawna. Jeśli Żyd był obywatelem wrogiego państwa to był po prostu internowany (żadna atrakcja- ale nieźle w porównaniu do formalnych bezpaństwowców). Za to Żydzi- obywatele państw neutralnych byli z III Rzeszy po prostu wyrzucani- odstawiani na granicę szwajcarską lub hiszpańską. Alternatywa całkiem niezła w porównaniu do obozu zagłady.
2. 1933 USA- dekret o konfiskacie złota wydany przez Roosevelta. Dotyczył obywateli amerykańskich. Posiadając drugi paszport można je było zachować (co prawda posługując się nim będąc obywatelem amerykańskim- nieco ryzykowne).
3. Jakikolwiek kraj "obozu" za komuny- to pewnie część czytelników pamięta- to oznaczało to po prostu wolność.
Mam nadzieję, że po tej dawce parę osób co do celowości przekonałem. Tym, którzy twierdzą- przecież to się nie może powtórzyć- odpowiadam: może i się powtórzy- nie to samo, ale coś innego- przed czym drugi paszport może uchronić.

Jaki?- najlepszy wolnego, potencjalnie neutralnego w razie konfliktu państwa- jeśli jest ono w stanie zapewnić jeszcze pewną opiekę dyplomatyczną to wspaniale- ale nie czepiajmy się.
Na górze tej listy na dziś bym umieścił Szwajcarię, Zjednoczone Królestwo, Kanada, Australia i NZ nie spełniają warunku potencjalnej neutralności- ale Królowa dba o swoich poddanych. Stanowczo odradzam USA (naprawdę) . A hurtem jako rozsądny wybór- powiem- kraje Am. Łacińskiej- tu jest mnóstwo możliwości do wyboru- lepszych i gorszych, tańszych i droższych.

Ale to tylko dla milionerów- powie ktoś- niekonieczne. Za samo wyrobienie paszportu, odpisy dokumentów i tłumaczenia w Polsce też trzeba przecież zapłacić- więc kosztuje. Ale określę to tak: jeśli kogoś stać na jakieś raczej kosztowne wakacje to już cała sprawa jest w zasięgu. Generalnie- im szybciej i lepszej jakości obywatelstwo- tym drożej.

Jakich krajów unikać przy wyborze drugiego obywatelstwa:
1. Poważnych i silnych państw stosujących nieograniczony obowiązek podatkowy- zwłaszcza z wysokimi podatkami dochodowymi.
2. Państw, które mogą angażować się w konfliktu zbrojne- zwłaszcza o charakterze światowym
3. Kontynentalnych państw Unii Europejskiej- nie tyle unikać, co jest to bez sensu.

USA spełniają w całości i z nawiązką dwa pierwsze warunki, UK też nie jest najlepsze- ale, jak widzę ze statystyk ruchu, dla niektórych z moich czytelników zapewne bezproblemowe.
Czego szukać- lekko zabiedzonego, nieco anarchistycznego kraju w mało powiązanym ze światowymi konfliktami rejonie świata. Znów wychodzi Ameryka Łacińska. Różnych programów rezydencji do obywatelstwa i szybkiego obywatelstwa jest sporo- ale wobec wzrastającej fali imigrantów z USA (naprawdę!!) są one coraz trudniejsze i kosztowniejsze- więc niestety, w ogólnoświatowym trendzie to okno do wolności też się kurczy- choć zapewne nigdy nie zniknie całkowicie- tylko pozostanie kwestia kosztów rosnących w miarę wzrostu popytu.

W razie zainteresowania dokładniejszymi informacjami- mail

The Perfect Storm


Tytułowy sztorm miał miał miejsce od 29.10.1991 do 1.11.1991. A „doskonałym” był dlatego, że trzy sztormy połączyły się w jeden- o przerażającej sile. Właśnie coś takiego przewiduję dla gospodarki w najbliższych latach. Najpierw weźmy składniki:
  1. Klasyczny kryzys zadłużenia- ten z bańki na nieruchomościach nie został rozwiązany, a zaledwie tymczasowo zaleczony przez przeniesienie zobowiązań na rządy. Więc nadchodzi, bo musi nadejść, fala niewypłacalności rządów, w poważniejszych państwach może tylko wysokiej inflacji i tym razem niezaleczalne załamanie systemu bankowego- bo rządy już nie będą mogły pomóc. Patrząc na skalę kredytów i pożyczek dla oczywistych bankrutów (czy to NINJA w Stanach, czy południowoeuropejskie obligacje) i w błędne inwestycje już nie ma innej możliwości. Sektor bankowy (czy bańkowy) musi się zmniejszyć- a doszedł do tego poziomu, że może się to stać już tylko przez załamanie- powolna delewaryzacja już się nie może udać.

  2. Peak Oil- lub przynajmniej stały wzrost obiektywnych kosztów wydobycia. Powoduje, że dla utrzymania poziomu życia mieszkańców rząd musi stopniowo zmniejszać opodatkowanie paliw płynnych. Oczywiście żaden tego nie robi, a ludzie nie zmieniają trybu życia- więc wszyscy żyją na kredyt- co powoduje i zwielokrotnia efekt z pkt. 1. Wcześniej pisałem, że najważniejszą konsekwencją Peak Oil będzie zmniejszanie się bazy podatkowej- właśnie to miałem na myśli. Jak sądzę też, w całej Europie właśnie akcyza od paliw jest głównym i prawie jedynym sposobem opodatkowania szarej strefy i turystyki. Co tłumaczy pierwsze falę niewypłacalności rządów właśnie na południu Europy.

  3. Rozpad strefy Euro. Rzecz właściwie pewna- choć niestety jest alternatywa, tyle że znacznie gorsza- paneuropejski zamordyzm w ramach jednego systemu fiskalnego, z kontrolą zewnętrznych przepływów pieniężnych. Sądzę, że szansa na w miarę bezbolesne załatwienie sprawy była i już minęła- tj. nie udzielanie żadnej pomocy greckiemu rządowi i wykluczenie Grecji ze strefy Euro. W Grecji byłby potworny chaos, a cała strefa by mocno straciła- ale by miała cień szansy na przetrwanie. Na dziś jako najbardziej prawdopodobny (bo jestem niepoprawnym optymistą) oceniam scenariusz Neue Euro wprowadzonego przez Niemcy, może razem z Holandią, Austrią czy Francją i błyskawiczną dewaluację starego- ale im dłużej będą walczyć o utrzymanie tym większą szansę mamy obudzić się pewnego dnia w żyjącym Związku Radzieckim, albo rozpadającej się Jugosławii. Możemy mieć jedynie nadzieję, że tym razem Polska nie posłuży jako teren tranzytowy dla czołgów, a jako miejsce na obozy dla uchodźców.


W trakcie rozwoju wydarzeń pojawi się oczywiście nadprodukcja przemysłu i nadmiar mocy transportowych. Nadmierne zadłużenie z konieczności oznacza po prostu zaciskanie pasa i ograniczanie zakupów rzeczy, które nie są niezbędne do przeżycia. Energię do życia i ogrzania się ludzie będą chcieli mieć za wszelką cenę (wszelką- czyli zapomnijmy o bezpiecznych ulicach), za to- nowych telewizorów, samochodów i innych takich- nie bardzo. To uderzy znacznie mocniej w kraje przemysłowe- czyli Niemcy, Japonię, Koreę Pd. i Chiny. W krajach rolniczych ludzie sobie jakoś poradzą, ale w przemysłowych- rozwiązanie politykom narzuci się tylko jedno: dogadać się z obecnymi wierzycielami, dalej pożyczać i rozruszać gospodarkę przez roboty publiczne i zbrojenia.


Myślę też, że niestety ten rozwój wydarzeń jest już niemożliwy do zawrócenia lub powstrzymania i jedyne co pozostało to kupować czas na przygotowania. W tym świetle napiszę coś bardzo dziwnego: popieram obecnie proponowaną podwyżkę VATu. Nie jest to specjalnie drakońska podwyżka- za to dobrze zrobiona jak PR dla wierzycieli. Dalej będą pewnie robione z wielkim hukiem symboliczne redukcje w administracji, obniżki emerytur (to może nie symboliczne), itd. Wszystko w jednym celu- za wszelką cenę utrzymać się przy władzy- a na dziś to oznacza dyktaturę wierzycieli. Im dłużej nabywcy polskich obligacji będą się na to nabierać, tym lepiej- więcej czasu na przygotowania. A wysokością długu i podatków już się nie przejmuję. Podatki (w tym inflacyjny) i tak zostaną podniesione do maksymalnej zdolności płatniczej ludzi (czyli do granicy, gdzie przeciętna rodzina będzie na skraju nędzy), a długów rząd i tak nie odda- więc co za różnica ile nie odda. Inaczej niż przez przymusowe OFE i tak im nie pożyczę ani grosza.


Podsumowując:

Welcome back to 1933:



Tu prośba- jeśli ktokolwiek jest w stanie zidentyfikować model i cenę nowego takiego samochodu- bardzo proszę o komentarz. Ostatnio tak wspomniałem w rozmowie ze znajomym, że po załamaniu się systemu bankowego zapewne dałoby się kupić roczne BMW za 5000 zł. Ciekawe- czy to właśnie taka proporcja?

Bardzo dziękuję za informację- otóż był to najprawdopodobniej Hudson Essex Sedan 1930, a że zdjęcie wykonano zapewne zaraz po krachu, w listopadzie 1929- oznacza to, że był to zupełnie nowy samochód z salonu- przyszły rok modelowy. Sprawdziłem- nowy taki kosztował 685 dolarów- ale chyba w tańszej niż ta wersji.
Porównując proporcje wychodzi nowe BMW 3 za ok. 25 tys. zł- też nieźle.

Z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego

Tym razem wpis o przeszłości, ale przy polskim zamiłowaniu do konspiracji i rozrób może warto też wyciągnąć odrobinę wniosków na przyszłość.

Fakty: Od strony skutków militarnych, organizacyjnych dla państwa (podziemnego) i społecznych Powstanie było przerażającą katastrofą- klęska to za małe słowo. Myślę, że z tym ciężko dyskutować- ale jak ktoś ma odmienną, uzasadnioną, opinię- chętnie przeczytam.

Oczywiście odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy decyzję podjęli- więc przede wszystkim na śp. Tadeuszu Komorowskim ps. Bór. Decyzja- jak możemy ocenić po skutkach była skrajnie zła.

Pytanie, które sam sobie zadaję i na które nie znam odpowiedzi- czy była to:

  1. Racjonalna decyzja podjęta na podstawie błędnych informacji- to by nieco rozmywało odpowiedzialność, czyniąc współwinnym źle działający wywiad, lewitujących w marzeniach londyńskich politykierów i całe dowództwo AK.

  2. Ryzykowna decyzja podjęta na podstawie nierealnych założeń (przychylność Sowietów)

  3. Przytomnie podjęta decyzja o samobójczej walce


ad. 3- sprawa jest prosta- była to zwyczajna zbrodnia- a p. Komorowski był zbrodniarzem wojennym.

ad. 2- nieco bardziej skomplikowana sytuacja, że zacytuję to obecnie obowiązujący kodeks karny- który ładnie to definiuje (art 9 par. 2): „Czyn zabroniony popełniony jest nieumyślnie, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć.” Wina polega w tym wypadku na bezmyślności, a nie zamiarze eksterminacji miasta i dużej części Państwa Podziemnego.

ad .1- Tu niestety potrzeba po prostu rzetelnych badań historycznych. Trochę ich już jest- ale chyba nadal trudno ocenić dokładnie- czy dowództwo AK na podstawie dostępnych, rozsądnie ocenionych danych, mogło spodziewać się czegokolwiek innego niż kompletnej katastrofy. Mimo wszystko uważam, że nie istniała ani jedna taka, choć trochę prawdopodobna, przesłanka (oczywiście fałszywa- bo prawdziwych jak wiemy nie było).


Najchętniej bym ujrzał śledztwo IPN w tej sprawie. (Tak- pierwszy raz na tym blogu oczekuję jakiegoś działania ze strony Państwa). Granica pomiędzy pkt 2 i 3 jest naprawdę bardzo cienka i niewyraźnie określona. Skalę bezmyślności możemy ocenić często dopiero po skutkach, a i to trudno oddzielić od prawie racjonalnej decyzji opartej na błędnej informacji.


Co do dalszych losów- Oczekiwałbym, iż w takiej sytuacji, po takiej klęsce, herbowy szlachcic po prostu strzeli sobie w łeb. Generał Komorowski tego nie zrobił- i też ciekawe pytanie: dlaczego?

Odpowiedzi znów są dwie- albo do końca życia uznawał swoje postępowanie za słuszne i rozsądne (co pozostawia tylko 2 i 3 wyjaśnienie wybuchu powstania), albo był człowiekiem pozbawionym honoru.


Gdyby ktoś chciał ten temat rozwinąć w postaci poważnej pracy naukowej- to wpisuję się pierwszy na listę czytelników.