Kacapskie porządki

Dlaczego każdy naród, który miał do czynienia z Rosją i jej sposobem sprawowania władzy, organizacji i administracji już więcej nie chce mieć nic do czynienia z władzami tego kraju i odcina się od niego tak bardzo jak może? Pisałem już poprzednio- kacapia jako metoda organizacji życia zbiorowego. Wywodząca się wprost ze Złotej Ordy nieumiejętność wpółdziałania i organizowania czegokolwiek innego niż głupia destrukcja. Koneczny wymyślił na to nazwę "cywilizacji turańskiej" i opisywał jakieś wymyślone cechy współdziałania wojskowego, itp. Po co? 

Kto to jest kacap wie prawie każdy

A jeśli nawet nie wie, to na przykładzie Krymu może się łatwo dowiedzieć

Rok temu Krym (to akurat tak samo jak i 500 lat temu) był przepięknym miejscem, z bardzo przyjemnym w lecie klimatem Rok temu, korzystając z tego klimatu względnie prosperował biznes turystyczny w biednym i skorumpowanym do cna kraju, jakim była Ukraina. Ukraina
biedna jest nadal, skorumpowana zaledwie bardzo, już nie do cna, ale za to jej władze nie sprawują kontroli nad Krymem

Oprócz tego było rolnictwo obficie korzystające z irygacji z olbrzymiego kanału doprowadzającego wody Dniepru. W miastach działała sieć elektryczna, wodna i kanalizacyjna a w ziemie ogrzewanie. To wszystko jest oczywiście radzieckiego projektu i wykonania, więc działa jak działa.Ale zawsze jakoś funkcjonowało.

Jak wiadomo, już dobrze ponad pół roku minęło od zajęcia Krymu przez Rosję

Przeżarta agenturą ukraińska armia nie stawiała specjalnego oporu i sama operacja poszła gładko. Tzw. referendum gorzej, bo oficjalnie nikt w to nie uwierzył.

Ale nie o tym. Już się wcześniej zdziwiłem, że nawet nie próbowali budować szybko mostu pontonowego przez cieśninę kerczeńską, ani nawet tymczasowych pływających instalacji portowych umożliwiających zwiększenie liczby promów. Poprawienie organizacji ruchu dla ułatwienia dostępu. Nic... Nic z tego nie zrobiono. Być może nie było takich planów. Oni po prostu zajęli kawałek terenu, przejęli pod swoją administrację 2 mln ludzi i wprowadzają swoje porządki . Kacapskie.

Zaczęło się od tego, że zamiast ludzi, którzy mieli pojęcie o działaniu tej sztucznej rzeki zasilającej Krym jakieś dziwne bandziory zaczęły się bawić śluzami i pompami. Nie przygotowano nic na rozpoczęcie sezonu irygacyjnego, więc się nie rozpoczął.

Uprawy wymagające irygacji w tym roku nawet nie zostały wysiane- bo i po co? Te które rosły wcześniej- uschły. Nie urosło praktycznie nic- to na wewnętrznych stepach Krymu.

Na nadmorskich wzgórzach jest lepiej- tam wilgoć i  opady pozwalają na naturalny wzrost winogron. Duża część winnic jest poradzieckia i wyrobom daleko do wytworności, ale są. Znaczy były, bo rosyjskie przepisy i administracja praktycznie w ogóle uniemożliwia wyrób wina i jego sprzedaż. Więc winnice w praktyce nic nie zarobiły i długo tak nie pociągną. Licencji na sprzedaż na terytorium Rosji w większości nadal brak i co najwyżej mogą sprzedawać na samym Krymie. Z czego oczywiście winny region nie jest w stanie się utrzymać.

W taki sposób można dojść do głównego biznesu Krymu, czyli turystyki. Konkretnie to byłego głównego biznesu. Przyjechało nieco turystów. Głównie z dwóch grup- Ukraińców, którzy przyjeżdżali tam od zawsze i nie bardzo wiedzieli co się dzieje, a wręcz byli zdziwieni istnieniem granicy, oraz Rosjan, którzy usłyszeli w telewizorach propagandę jak to trzeba w Rosji teraz urlop spędzać. OK, część była do tego zmuszona- urzędnicy państwowi otrzymali nakaz spędzania urlopu w kraju. Więc większość zakupiła zaświadczenia o pobycie na Krymie i spokojnie pojechała do Egiptu. Niektórzy się na Krymie naprawdę pojawili. Może im się spodoba, może nie. Na pewno im się nie podobało nawet dwie doby oczekiwania na prom.
Reszta zwykłych turystów się nie pojawiła. I nie ma się co dziwić jeśli w miejsce zwykłego gwaru turystycznych miejscowości pojawiły się pustki, nieco przestraszonych miejscowych i stada bandytów, zwanych samoobroną krymu, czy jakoś tak.

I tak sobie z wszystkim kacapstwo poczyniało, niekoniecznie kwitnącą, ale działającą lokalną gospodarkę doprowadzili do ruiny w pół roku.
Na dziś jest już mało śmiesznie, bo trwa sezon sztormów, przeprawa przez cieśninę jest wątpliwa, wkrótce może się zacząć, dość krótki tam i niekonieczny- sezon lodowy. Jeśli będzie, to promy będą stać. Bez żywności z Ukrainy nie będzie nic.
A zabawnie jest już teraz. Otóż, co było od dawna do przewidzenia, na Krymie brakuje wody. W Sewastopolu już trwa awaryjne zasilanie, w części dzielnic woda w sieci jest 2-3 godziny dziennie, w części wcale. Sytuacja jest taka, że stanu zbiorników na to obecne awaryjne zasilanie starczy na jeszcze ok 2 tygodnie. Potem jeszcze miesiąc spuszczania wody ze zbiorników poniżej normalnego dopuszczalnego technicznie poziomu. Znaczy ta woda tam fizycznie jest, ale jej usunięcie grozi uszkodzeniem zapór, nieprzyjemnym zachowaniem mułu z dna zbiorników, itp. Z końcem roku już nie będzie żadnej. 
Te zbiorniki powinny być zasilane wodami spływającymi z gór i opadami. Ale deszczu nie ma. To ostatnie to oczywiście nie jest kwestia kacapskiej administracji. Choć oczywiście kwestionowanie faktu zmian klimatu też należy do sztandarów kacapstwa (to akurat nie tylko kacapstwa). Ma za to duży związek z brakiem awaryjnego zarządzania wodą już od początku i zużyciem zawartości tego zbiornika na irygację w miejsce wyschniętego kanału.

A za tym idzie energetyka. 

Produkcja energii elektrycznej ze spalania, najbardziej w elektrowniach węglowych i atomowych, wymaga olbrzymich ilości wody.Której nie ma. A sieć ciepłownicza jest zasilana z elektrociepłowni. Która potrzebuje wody. Której nie ma. Oczywiście mogłaby być, gdyby przy kanale znaleźli się we właściwym czasie fachowcy, albo ktoś by potrafił się dogadać w sprawie dostaw wody, albo logistycy cywili lub wojskowi Rosji by potrafili zaprojektować i zbudować rurociąg dostarczający wodę pitną i do elektrowni na Krym. Albo w ostateczności zorganizować dostawy tankowcami z Donu- relatywnie blisko, nie taki strasznie duży koszt na awaryjne rozwiązania i możliwe bardzo szybko. A tymczasem NIC.
Wielki szał zajęcia terytorium, zrujnowanie gospodarki tego terytorium bez sensu w pół roku, a następnie zatruwanie życia ludziom, bo o drastycznych podwyżkach cen żywności i właściwie wszystkiego nie warto wspominać. Ludzie ogłupieni propagandą nawet czasem popierali zajęcie Krymu przez Rosję. Spodziewali się rosyjskich zarobków. A dokładnie to moskiewskich, ale że migrujący robotnicy pracują tylko w Moskwie, to inni myślą, że w całej Rosji są takie zarobki. A w Moskwie są wyższe niż na Ukrainie. Dopiero potem się dowiedzieli, że na rosyjskiej prowincji są niższe niż na ukraińskiej prowincji...A koszty życia w Rosji wyższe. Więc mają rosyjskie zarobki. I ceny też.

I tego się mieszkańcy Krymu dowiedzieli. Na własnej skórze. 
I to co w nachalnej propagandzie wygląda na nowy wspaniały świat, jest w rzeczywistości bandą kacapów, którzy potrafią rozwalić każdą strukturę społeczną w kilka miesięcy. Nie ma to żadnego związku z taką czy inną gospodarką, pieniędzmi, surowcami itp. To ma kompletny i całkowity związek z kacapską bezmyślnością, pogardą dla samodzielnej inicjatywy, strachem przed organizacją ludzi i nieudolnością scentralizowanej administracji. Efekty- tam, gdzie potrzeba odrobiny samodzielności i improwizacji na dużą skalę nie dzieje się nic. Tam gdzie potrzeba myślenia o przyszłości i o obywatelach (poddanych, niewolnikach?) tam nie dzieje się nic. Tam gdzie można coś zrabować, albo wymusić łapówki- tam działają sprawnie. Oraz niezwykle sprawni są w kreowaniu swojego obrazu jako normalny gospodarzy normalnego państwa. I to nam doskonale pokazuje przykład Krymu


61 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dobre, pytanie czy bardzo róźna by była relacja Niemca z wielkopolski po pierwszej wojnie światowej? Coś mi się wydaje, że nie bardzo a nawet mozna powiedzieć, że wielkopolska cienko wyszła finansowo na powstaniu Polski a nawet jakieś powstania były czy coś i ludzie generalnie za Polskę oddawali życie. Tak, że piękna erystyka, po linii autora, żadnego zaskoczenia. To już nawet nie chodzi o to że to nie prawda, bo pewnie prawda ale czytając tylko tytuł już wiedziałem jakie będą wnioski wpisu. Poziom wyborczej tylko inny światopogląd. Z drugiej strony znając twój pozytywny stosunek do emancypacji Ameryki południowej spod wpływu USA dziwi taka krytyka konkurencji. Podsumujmy, USA jest imperialistyczne, Rosja to samo. UE wybawicielem? No też nie, lepsza niezależność, ale, ale polacy nie potrafią się sami rządzić. Na tej zasadzie to do wszystkiego mozna się przyczepić tylko obraz świata potwornie przygnębiający, nie uważasz?

Antyetatysta

pilaster pisze...

Wodę na Krym dostarczano z Dniepru, a nie z Dniestru.

Jak pisałem już w marcu, Krym będzie dla Rosji czarną dziurą, która ją wessie i wprowadzi do grobu. I tak się właśnie dzieje.

A poza tym przyganiał kocioł garnkowi. Argentyna pod rządami obecnego rezimu mało co różni się od Krymu pod rządami Moskwy. Zresztą nawet na kacapskim Krymie jest tylko jeden kurs dolara.

Antyetatysta

Wielkopolska straciła ekonomicznie w II RP nie dzięki "Polnische Witschaft", tylko dzięki odcięciu tradycyjnych rynków zbytu na produkty wielkopolskiego - wysokonakładowego rolnictwa w postaci niemieckich okręgów przemysłowych przez bariery celne

Dewastacja poniemieckiej infrastruktury miała owszem miejsce, ale po II wojnie światowej, kiedy "zagospodarowaniem ziem odzyskanych" zajmowała się ówczesna władza - taka jak w Argentynie dzisiaj. :(

Anonimowy pisze...

Najśmieszniejsze z tego będzie, to że ludność Krymu będzie zadowolona z "podwyższenia" standardów życia. Wina za obniżenie "podwyższenia" standardów życia spadnie na wrogów Rosji. Ukrainę, UE, USA i cyklistów. W ramach tego społeczność Krymu jeszcze bardziej zewrze już mocno zwarte szeregi by dać odpór... wiadomo komu. Nie powiodą sie również knowania (wiadomo kogo) i świetlany cel zostanie niechybnie osiągnięty (pod przywódstwem genialnego wodza)przez następne pokolena jeszcze zwartszych szeregów. Te następne pokolenia jeszcze bardziej zewrą zwartsze szeregi by pod (przywódstwem jeszcze genialniejszego Wodza)wyznaczyć cel wbrew jeszcze knowańszym knowaniom jeszcze przyszlejszym pokoleniom...
Brombal

artur xxxxxx pisze...

Czy można wybudować most pontonowy o dł. 3km i to na morzu?

Anonimowy pisze...

Proponuje pocztać "Moje Wspomnienia" autorstwa gen. Jozefa Dowbora- Musnickiego. Autor, zyjacy w latach 1867-1937, nalezal do najwybitniejszych polskiego pochodzenia generalow Cesarstwa Romanowych i opisuje dokładnie upadek Rosji. Zdziwisz się, czego to o Niemcach i Rosji nie wiedziałeś.

pilaster pisze...

artur xxxxx:

Niemcy w czasie II wojny św wybidowali. Co prawda nie pontonowy, a drewniany i w czasie zimy lód go zniósł. Ale latem funkcjonował.

Anonimowy pisze...

@pilaster&wielkopolska

Mi bardziej chodziło o tą manierę głupi Kacap i wspaniały zachód. Gdzie zachód widzi w Rosji partnera do rozmów a Polskę traktuje z góry, jak juz bo może ją zwyczajnie olać. Kompleksy aż się wylewają, szkoda, że dla zachod na wschód od Łaby jedna barbaria.

Z drugiej strony jeżeli mamy sie modernizować to tylko (o ile nie będziemy mieli własnych lepszych rozwiązań, a nie będziemy mieli bo nie ma kim ich tworzyć) na podstawie wzorów z zachodu lub dalekiego wschodu a nie Rosji. Tutaj faktycznie nie ma pola niezgody. Tyle, że nie wykluczałbym modernizacji przy jednoczesnych dużo lepszych relacjach z Rosją. To się nawzajem nie wyklucza ale jak widać nie ma na to mozliwości skoro nawet dla takiego łebskiego faceta jak Maczeta jest to niewyobrażalne a co dopiero mówić o klasie politycznej czy przeciętnym Kowalskim.

Amerykanie robią interesy z podejrzanymi typami ale "my jesteśmy ponad to". Polacy jako naród nie mają ani siły ani sprytu ale za to jakie wyobrażenie o sobie.

Antyetatysta

Maczeta Ockhama pisze...

@Antyetatysta
Pilaster ci już odpowiedział. Jest różnica pomiędzy zniszczeniami wojennymi, świadomymi utrudnieniami politycznymi a kacapską gospodarką. Dokładnie takie same kacapy gospodarowały w zaborze rosyjskim przez ponad 100 lat i różnica cywilizacyjna do dziś jest widoczna. Kacapy przejmowały ziemie odzyskane i skala demolki była epicka.
Po I w.ś. wszędzie była nędza. Hiszpanka (grypa) nie wzięła się znikąd, inne epidemie też. Niemcy do dziś kulturowo nienawidzą brukwi. Polska to była jednak odbudowa, a sentyment pozostał do dawnego świata. Na Krymie jest demolka i porównanie do względnie normalnego życia na Ukrainie.

Maczeta Ockhama pisze...

@Antyetatysta
Wiesz, jest pewna różnica pomiędzy emencypacją Am. Poł. , która zachodzi dopiero w warunkach demokracji, a proamerykańskie zamachy stanu tą demokrację regularnie niszczą.
Więc tutaj jeśli mamy jakąś symetrię to wojsko rosyjskie działało tak jak proamerykańscy zbrodniarze w Am. Poł.Co swoją drogą jest dość ciekawą analogią.

Maczeta Ockhama pisze...

@Brombal
Możesz mieć rację. Albo część się nabierze na propagandę a część nie. Najbardziej prawdopodobne, ze część kacapsko- sowiecka właśnie tak będzie uważać, część tatarsko- ukraińska będzie działać w sentymentalnym rewanżyzmie i przy pierwszej okazji sama zrobi powstanie. Z czego ten podział oczywiście nie będzie zależeć od języka, a od nastawienia kulturowego.

Maczeta Ockhama pisze...

@Artur xxx
USA mają system mostowy który spokojnie na to pozwala, chyba jest też w wersji z klasą lodową.
Rosyjskie są (chyba) kopią amerykańskich z 2 w.ś. ale im dostarczano tylko zestawy do forsowania rzek więc niekoniecznie rosyjskie się nadają na całoroczną przeprawę.
Za to np. Bosfor już w starożytności forsowano mostami pontonowymi, krótszy, ale jeden się mocno przyczynił do wyniku pod Grunwaldem.

Maczeta Ockhama pisze...

@Pilaster
Jedna rzecz to są koszty utrzymania Krymu, druga i zupełnie różna to perspektywy gospodarki Rosji
Gdyby nie sankcje i w przyzwoitej organizacji te koszty nie byłyby aż tak straszne. Ale to wszystko jest robione w strasznie nieudolny i głupi sposób, oceniając rzecz czysto technicznie. O tym jest ten wpis.
A Rosja- nigdy w historii żaden kraj opierający gospodarkę na eksporcie surowców nie odgrywał na dłuższą metę żadnej światowej roli. Każdy szantaż surowcowy na krótka metę działał, na dłuższą kończył się upadkiem szantażysty. Jakichkolwiek surowców przez wieki szukać.
To nie Krym ich niszczy, oni sami się niszczą.

Maczeta Ockhama pisze...

@Pilaster
Rzeczywiście rzeka nie ta.Dla treści bez różnicy, ale głupio w błąd wprowadzać.
Co do reszty- trochę wiesz, nic nie rozumiesz.
Co do infrastruktury Argentyny za to nic nie wiesz.

Maczeta Ockhama pisze...

@Antyetatysta
Nikt nikomu nigdzie nie zabrania handlować i rozmawiać z Rosją i Rosjanami. Ja też nie. Ale ich wzorce cywilizacyjne prowadzą tylko do gnicia i upadku i to trzeba widzieć. A w najlepszym (dla ich ego) i najgorszym (dla wszystkiego innego) wypadku podbijają sąsiednie kraje i wprowadzają tam swoje porządki. Dokładnie tak jak opisałem.
Uznawanie ich za nośników jakiejkolwiek cywilizacji i kultury jest czystą pomyłką. I nie do tyczy to żadnych Rosjan, a Kacapów.
Kacapów jest w Rosji powiedzmy 80%, na Ukrainie 50%, a w Polsce 30%. Są, mają się dobrze, tylko nie dajmy im żadnego wpływu na życie społeczne. Tylko tyle i aż tyle.

Anonimowy pisze...

Kiedy będzie znowu coś o tej bardziej ciekawej półkuli, bo swojej mam dość na codzień ;)

pawel-l pisze...

Wodę w kanale odcieli UKRAIŃCY!

Maczeta Ockhama pisze...

@Anonim
Na razie tu się nic szczególnego nie dzieje. Ale coś się napisze. Jakoś teraz przyszło trochę chłodku, temperatura spadła do 20 C, to i człowiek sobie o północnej Europie przypomina :)
@Pawel-l
Nie, kanał był co roku uruchamiany wiosną i zamykany jesienią. Tej wiosny go nie uruchomiono, ponieważ po stronie Krymu nie było gotowości do odbioru. W technicznym sensie woda została odcięta jesienią 2013.
Chciałem zauważyć, że żadnych innych mediów Ukraińcy nie odłączali. Ani dla Krymu, ani dla Donbassu

Anonimowy pisze...

Maczeta nie doceniasz Putina
Putin to KGBowski szachista. Przewidział wszystko na 5 ruchów do przodu. Mówi się nawet, że przed zajęciem Krymu Rosja otwarła krótkie pozycje na rublach i rosyjskich spółkach i indeksach i zarobiła na tym już ponad 65 mld$, a obecnie jest jednym z największych nabywców złota, zamieniając na nie USD i amerykańskie papiery dłużne. Dużo w polskiej propagandzie mówi się o "ucieczce kapitału" z Rosji, ale przy porównaniu rezerw walutowych obecnych i zeszłorocznych wcale tego nie widać. I wbrew propagandzie rosyjski bank centralny wcale kursu rubla nie bronił, a to co u nas przedstawia się jako "interwencje" było tylko zapewnianiem płynności wymiany rubli na USD. Za to przykręcił bankom śrubę kredytową - by nie mogły pożyczać rubli i zamieniać je na USD. Wywołało to natychmiastowe umocnienie rubla, bo bez kredytu tylko tyle rubli można wymienić na USD ile się ma (w normalnych krajach, w przeciwieństwie do USA, "naked short selling" jest karalnym złodziejstwem i oszustwem), Rosja to zlicza, przeliczyła do ilu może spaść rubel i uznała to za kwotę do przyjęcia (złotówka też spadła, bez wojny, połowę tego co rubel!) a nawet korzystną dla Rosji (np. w sąsiednich krajach ludzie ogołocili salony z Ład, które ze spadkiem rubla staniały o 30%!), w ten sposób realizując uniezależnienie gospodarki od ropy i gazu.
Sławek

Kot w gołębniku pisze...

Nadal uważam, że na temat Argentyny jesteś kompletnie nieobiektywny i piszesz głównie rządową propagandę którą przeczytałeś w gazetach. Oraz że przesiąkłeś w kilka lat na wskroś socjalizmem.
Ale świetnie piszesz o Rosji i dla tych tekstów wciąż tu wracam. W zasadzie zgadzam się z Tobą niemal w 100% na ten temat. Stan tego kraju to obecnie równia pochyła. Niestety mają wciąż liczną armię i guziki atomowe więc jeszcze całkiem z nimi do śmiechu nie jest (szczególnie sąsiadom jak Polsce)
Ale jedno śmieszy mnie mocno - przypominam sobie jak kacapy pół roku temu ostro zapewniały, że za chwilę z kopyta ruszy nie jakaś tam przeprawa pontonowa czy promowa tylko pełny most nad cieśniną. Czy wogóle udało im się zrobić chociaż jakiś wstępny plan? :) Nie mówiąc o pieniądzach których nie mają...

Co do Krymu pełna zgoda. Zastanawiam się jednak nad jednym. Do picia i upraw potrzebna słodka woda, to wiadomo. Ale czy do energetyki to nie mogą używać słonej z Morza Czarnego? Pewnie jest jakiś powód że nie robią tego ale go nie znam. Może kto wie?

Maczeta Ockhama pisze...

@Kot w Gołębniku
Każdy ma swoje poglądy i swój gust. Dyskutuję, przekonuję, czasem ostro, ale do czytanie nikogo nie zmuszam, choć miło, że też znajdujesz coś dla siebie.
A w elektrowni- nie, nie mogą używać słonej wody.
W elektrowni cieplnej woda zamienia się w parę, która produkuje energię mechaniczną, itd. Problem polega na ty, że minerały rozpuszczone w wodzie się nie zamienią w parę i zostaną w kotle. Dlatego woda jest zasadniczo zdemiralizowania i odgazowana zanim wejdzie do kotła, ale zawsze coś tam jest i trochę tej wody trzeba cały czas dorzucać i spuszczać oraz trochę się traci przy skraplaniu. To jest teoretycznie drobna część obiegu, ale w skali produkcji elektrowni robią się z tego olbrzymie ilości. Jak chcesz możesz sobie policzyć energię pary w powiedzmy 300 C i stratę 0,25% wyprodukowanej pary. Oraz moc 110 MW, prawdopodobnie pracuje na blisko 100%

Kot w gołębniku pisze...

Jasne pewnie tak właśnie jest.
Dodatkowo teraz pomyślałem, że sól może uszkadzać instalację.
Mądre kraje budują stacje odsalania wody morskiej które co prawda kosztują ogromne pieniądze ale zmieniają układ hydrologiczny regionu na dekady. Tak robią np. bogate kraje naftowe na bliskim wschodzie (też prawie nie ma tam wody, a potrafią tymczasem budować sztuczne miasta na środku pustyni).
Kacapy te miliardy z ropy i gazu wydają głównie na czołgi i ch... wie co a nie na pożyteczne rzeczy.

pilaster pisze...

Owszem, Krym sam w sobie nie wywołał nadchodzącego upadku Rosji, ale go znacznie przyśpieszył. Gdyby nie rosyjska agresja na Ukrainę to Rosja rozpadlaby się gdzieś w latach 20. Agresja spowodowała, że termin ten przybliżył się o kilka lat i może nastąpić już w tej dekadzie - w wersji skrajnej nawet w przyszłym roku, jeżeli bojarom nie uda się obalić Putina i uzyskać zdjęcie sankcji. Jeżeli się uda, Rosja, jako samodzielny jednolity organizm państwowy przetrwa jeszcze kilka lat, ale na pewno nie dłużej. Jeszcze w marcu ropa była po 110$ za baryłke, obecnie kurs spadł poniżej 80 dolarów. Podobnie poleciało złoto, które obecnie jest w granicach 1160 dolarów za uncję, wobec 1300 w marcu

Pomylenie Dniepru z Dniestrem nie ma oczywiscie wpływu na wymowę artykułu, tak samo jak na ocenę sytuacji w Argentynie nie ma wpływu to, czy oficjalny kurs peso wynosi 4, czy 8 za dolara, skoro kurs rzeczywisty przekroczył już 15. :)

A o argentyńskiej infrastrukturze (a raczej jej braku) pilaster wie przecież całkiem sporo z autopsji

Antyetatysta

Poziom stosunków polsko-rosyjskich nie zależy od polityki Polski, tylko Rosji. Rosja po prostu nie chce mieć z Polską stosunków równoprawnych i chce mieć złe, zatem ma. "Poprawne relacje" z Rosją Polska mogłaby osiągnąć wyłącznie za cenę swojej wasalizacji, o czym oczywiscie mowy być nie może. Zresztą na wszystkich sankcjach, retorsjach i embargach dużo bardziej traci Rosja niż Polska.

Polityka Polski jest w tej materii bardzo cwana, bo za cenę porażek prestiżowych, jak wykluczenie Polski na żądanie Rosji z rozmów o Ukrainie, uzyskuje wymierne i gigantyczne sukcesy geopolityczne (pogorszenie stosunków Rosji z Zachodem), znacznie przyśpieszajac zagładę Rosji. Zresztą przecież jedna część rosyjskiej agentury w Polsce atakuje działania polskiego rządu jako zbyt awanturnicze, a druga część tejże agentury, jako zbyt ugodowe. To widomy znak, że ta polityka jest z punktu widzenia Rosji najgorsza, czyli dla nas najlepsza.

Za rządów PIS Polska była postrzegana jako rusofobiczny awanturnik i wyizolowana politycznie. Na szczęscie jednak PIS wylądował na śmietniku historii i obecnie zaś cały Zachód za niebezpiecznego awanturnika uważa Rosję, a tego Rosja odcięta od kredytów i inwestycji już nie przetrzyma. :)

Aegentyna zaś, mimo że gospodarczo ma się jeszcze gorzej niż Rosja, przetrzyma więcej, bo ma lepsze od Rosji położenie geopolityczne, zatem będzie dalej gnić i gnić, w czym nic jej nie przeszkodzi.

Anonimowy pisze...

Hej Maczeta,
A mógł byś sprecyzować konkretniej pochodzenie kacapów? Kim oni są?
Skąd się wywodzą i gdzie zamieszkiwali. Czy są to żydzi aszkenazyjscy?A może jakieś ludy stepowe?
Ciekawi mnie , skąd ta "zepsuta krew" pochodzi.
Pozdrawiam,

Anonimowy pisze...

Sorry, nie jestem Maczetą, ale dla mnie kacapia to stan umysłu a nie rasa ani nic podobnego..

Maczeta Ockhama pisze...

@KwG
Z wodą w elektrowni i podobnych instalacja problemy są dwa- kamień kotłowy i korozja. Pierwszy to jest wytrącanie się soli z wody na rurach, drugi jest przyspieszany przez zawartość rozpuszczonego w wodzie tlenu. Przy PH powyżej 8-9 (jakoś tak) kamień się przestaje wytrącać i jest w postaci rozpuszczalnych w wodzie kompleksów. I jest w istocie około 11 w normalnych instalacjach, ale jak w starych radzieckich to nie wiem.
Teoretycznie to pozwala stosować dowolną wodę, ale to obecnie nie jest robione przemysłowo, tylko na skalę bliską eksperymentalnej.
Odsalanie wody energią z elektrowni aby ją zasilać obieg parowy w tej elektrowni jest trochę głupie. A zreszrą odsalana też ma sporo soli jeszcze.
Odsalanie energią odnawialną- to inna sprawa.
Swoją drogą na Krymie jest największa na Ukrainie i jedna z większych na świecie elektrownia słoneczna (100 MW) Ta nie potrzebuje wody i produkuje prąd, choć pewnie kacapstwo ją ukradło właścicielom i teraz zepsuje.
A tak- stałem się socjalistą. Wtedy kiedy poznałem bliżej działanie normalnego świata i zobaczyłem, że to co Korwin i sp. nam wmówili jako normalne negatywne skutki socjalizmu, było normalnymi skutkami kacapskiej gospodarki, a zrobiony przez zachodnich ludzi socjalizm się różni jak radziecka gospodarka od szwedzkiej. Albo porównanie dowolnych dwóch wyrobów: radzieckiego i zachodniego....
Obecna Rosja jest krajem niezbyt socjalistycznym a sposób działania wszystkiego jest dokładnie taki sam, a te właśnie sukcesy na Krymie są tego bardzo dobrym obrazem.
W sumie jest to śmieszne, bo gdyby, relatywnie małym kosztem przecież, zrobili pokazowy kawałek gospodarki, to dziś Ukraina naprawdę mogłaby być w dwóch kawałkach. Dobra organizacja, szybka tymczasowa infrastruktura, itp. Technicznie to wszystko jest możliwe i zakonserwowany w magazynach radziecki wojskowy sprzęt desantowy by wystarczył do transportu a zapasy wojskowych generatorów do prądu. Nawet jeśli by to było niewydajne, na tyle ich stać. To wymagało zaledwie odrobiny normalnego myślenia i organizacji spoza zwykłej rutyny. NIC!!! W ich bezczelności by pewnie jeszcze mogli wysłać na Ukrainę rachunek za paliwo do tych generatorów.

Maczeta Ockhama pisze...

@Anonim
Kacapia to sposób myślenia, organizacji państwa i społeczeństwa. Wywodzi się w największym stopniu z imperium mongolskiego i Złotej Ordy, której bezpośrednią kontynuacją jest Rosja. Nie ma to nic wspólnego z żadną genetyką Żydami, ani niczym innym. Gdyby carscy oficerowie z kagiebistami zaczęli rządzić Szwecją, to też by po 50 latach wszystko się sypało, łapówkarstwo kwitło, infrastruktura sypała, a w statystykach rosła wielka lipa.

Anonimowy pisze...

Bo ja myślałem że t chodzi o Chazarów. Wyjaśniało by to ich agresję i brak dobrych społecznych rozwiązań.Oto ciekawy tekst, skopiowany skądś:
>>>
Panowanie mongoło-tatarskie nad Rusią Moskiewską trwało ponad dwa wieki i odcisnęło na niej trwałe piętno, tym bardziej, że były to stulecia, w których kształtował się dopiero etnos rosyjski. Od Złotej Ordy przejęło więc państwo moskiewskie struktury i mechanizmy życia społecznego, np. system podatkowy, który funkcjonował w Rosji aż do rewolucji październikowej (i który nakładał podatki nawet na kury). Także podział bojarstwa na rangi, tzw. czyny, opierał się na wzorcach mongolskich (samo słowo czyn było pochodzenia chińskiego), nie mówiąc już o tym, że niektóre rody bojarskie, np. Subarowie, wywodziły się z plemion tatarskich. Władcy moskiewscy przejmowali też z Saraju rozbudowany ceremoniał dworski, mocno kontrastujący z prostymi obyczajami dawnej Rusi.
Podobne wnioski formułował amerykański historyk Michael Cherniavsky, który w swych pracach dowodził, że moskiewska koncepcja władzy i modelu panowania przejęta została nie z Bizancjum, lecz ze Złotej Ordy, innymi słowy: car miał więcej w sobie z chana niż z basileusa. System oparty na podboju i tyranii nie był bowiem pochodzenia bizantyjskiego, lecz azjatyckiego.
Symboliczny pozostaje zwłaszcza fakt, że wśród insygniów koronacyjnych carów moskiewskich znajdowała się „czapka Monomacha” (po raz pierwszy wymieniona w testamencie wielkiego księcia Iwana I Kality w 1339 roku jako „złota czapka”), która według rosyjskich przekazów miała zostać podarowana księciu kijowskiemu Włodzimierzowi przez imperatora bizantyjskiego Konstantyna IX (co oznaczać miało, że Moskwa jest prawowitym sukcesorem Konstantynopola), w rzeczywistości zaś nakrycie głowy było prezentem dla Iwana I od chana Uzbeka.
>>>

pawel-l pisze...

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15854588,Ukraina_chce_zamknac_kanal_dostarczajacy_wode_na_Krym_.html
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/krym-ostrzega-jesli-odetniecie-nam-wode-to-zaatakujemy,409191.html
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraina-zawiesila-dostawy-wody-na-krym/4e685
http://www.wprost.pl/ar/445740/Ukraina-odciela-doplyw-wody-na-Krym-Rosja-straci-plony/

Maczeta Ockhama pisze...

@Pawel-l
Z dokładniejszego opisu, który jakoś tam pamiętam wynika:
1. Kanał normalnie działa od marca-kwietnia do listopada-grudnia.
2. Woda płynie grawitacyjnie do granic Krymu, dalej są stacje pomp
3. Ukraińcy puścili wodę, jak zawsze, ale na Krymie nie była ona odbierana, bo "ziolone ludziki" przejęły stacje pomp
4. Wodę z Dniepru wyłączono z obawy przed wylaniem się i zniszczeniem kanału. Potem już nie włączono- to racja.
5. Polskie merdia brały wersję z ITAR-TASS, czyli zmyślona w Moskwie.
Nie gwarantuję poprawności mojej pamięci i wiedzy, mogę się mylić, jak ktoś zna zna całą historyjkę na podstawie przekonujących relacji to poprawię.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Wniosek z tego taki ze od poczatku Ruscy zakladali ze bede mieli przejscie przez Ukraine-na razie go nie maja ale pewnie wkrotce(kwestia najdalej paru tygodni a pewnie predzej)sprobuja je sobie wywalczyc(inaczej Krym padnie a to bylaby propagandowa katastrofa).

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@Piotr34
Nie, IMO to nie ma znaczenia. Po prostu ich nie obchodzi czy do zwykłych ludzi dotrze cokolwiek- woda, prąd,itd.
Z tego samego powodu niekoniecznie Krym musi być dziurą w budżecie. Po prostu tam nic nie będzie. Ludzie wyjadą i albo na Ukrainie, albo w Rosji będą dziadować bez szans na mieszkanie.
Na dziś Rosja nie ma tam zgromadzonych sił, którymi mogłaby zdobyć i utrzymać korytarz do Krymu. Mówimy o 300 km linii frontu, który należy zbudować i obsadzić w stylu frontu zachodniego I wś. Rosja takich możliwości na dziś nie ma. choć może zmobilizować. Tylko by musieli otwarcie rozpocząć wojnę, bo próba mobilizacji już dziś mogłaby im się rewolucją skończyć. A jeśli zaatakują tym co mają, to albo się nie przebiją, albo wystawią na uderzenie z flanki. Efekt drugiego też równa sie rewolucji.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Wiem co masz na mysli piszac iz dla nich nie ma to znaczenia ale ja jednak obstawiam ze znowu zaatakuja.Im juz tylko sukcesy propagandowe pozostaly wiec Krym musi (dla nich)takim sukcesem byc.


Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@Piotr34
Propaganda znajdzie sukcesy i bez wojny, choć zgadzam się, że jest bardziej prawdopodobna niż nie.
Ale bardzo ciekawe było powitanie Putina i sprawa z Harperem na G20
Wygląda na to, że co najmniej anglosasi rozpoczęli zabawę w gnojenie małego chłopca. Na tą psychikę to powinno zadziałać. Nie wiem jak szybko, ale dojdzie do tego, że będzie się bał wychylić, żeby go znowu na ważnych spotkaniach wielcy ludzie nie obrażali.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Albo bedzie chcial pokazac ze go gnoic i upokarzac nie mozna.Ruscy bardzo nie lubia jak sie ich upokarza bo od upokarzania to sa oni(we wlasnym mniemaniu)-musza zareagowac i pokazac ze ciagle maja zeby a do tego sa nieprzewidywalni.Zachodu nie zaatakuja(za duza roznica potencjalow)ale Ukraina nada sie jak znalazl.Ja nawet jestem sklonny przypuszczac ze byl moment kiedy Ruscy rozwazali jakies kondominium w sprawie wschodniej Ukrainy ale sadze ze po potraktowaniu ich z buta pojda na ostro.

Piotr34

Maczuga JKMa pisze...

Słona i słodka (to bez różnicy) woda w elektrowniach jest wykorzystywana do chłodzenia, a nie do tworzenia pary.


Parę tworzy się z wody w układzie zamkniętym bo to znacznie obniża koszty. I taka woda uprzednio jest zdemineralizowana, więc jest to bez różnicy czy jest z rzeki czy z morza bo koszt demineralizacji jest taki sam.


Elektrownia w Fukushimie była na wybrzeżu i ta woda z zamkniętego obiegu wydostała się do oceanu.

Maczeta Ockhama pisze...

@Maczuga JKM
Masz o elektrowni pojęcie większe niż JKM o gospodarce, ale i tak raczej małe.
Nie, praktycznie nie możesz chłodzić obiegu elektrowni wodą morską. Potrzeba by było 5 kondensatorów, z czego 4 by były w remoncie a jeden działał. Korozja od ciepłej wody morskiej bardzo szybko to załatwi. Można je zrobić z mosiądzu, itd., ale to kosztuje. A przy wieży chłodzącej jest stała utrata wody. Zresztą woda i tak musi być zlewana cały czas ze względu na zamulenie kotła.
Przy pracy ciepłowniczej masz wymiennik z wodą zdeminarilowana po drugiej stronie i tam straty są mniejsze. Ale odmulanie i tak musi cały czas być.

Maczeta Ockhama pisze...

@Maczuga JKM
Masz o elektrowni pojęcie większe niż JKM o gospodarce, ale i tak raczej małe.
Nie, praktycznie nie możesz chłodzić obiegu elektrowni wodą morską. Potrzeba by było 5 kondensatorów, z czego 4 by były w remoncie a jeden działał. Korozja od ciepłej wody morskiej bardzo szybko to załatwi. Można je zrobić z mosiądzu, itd., ale to kosztuje. A przy wieży chłodzącej jest stała utrata wody. Zresztą woda i tak musi być zlewana cały czas ze względu na zamulenie kotła.
Przy pracy ciepłowniczej masz wymiennik z wodą zdeminarilowana po drugiej stronie i tam straty są mniejsze. Ale odmulanie i tak musi cały czas być.

Anonimowy pisze...

Maczeta, akurt tu nie masz racji.
Wodą morską chłodzi się powszechnie. Stosuje się systemy pośrednie.
Woda słodka krąży w obiegu zamkniętym i odbiera ciepło od urządzeń, ta woda zaś jest chłodzona wodą morską w wymienniku ciepła, na przykład chłodnicy płytowej.Płyty w takiej chłodnicy są ze stopów tytanu, bardzo odporne na korozję.
Tego typu chłodzenie stosuje się powszechnie na statkach morskih, platformach wiertniczych i wydobywczych itp.

Maczeta Ockhama pisze...

@Anonim
Jasne, ze tak. Metody ochrony przed korozją znane są nie od wczoraj, tytan załatwia sprawę, mosiądz też w sporej części. Ale rozbijamy się o koszty. Przy tej skali- jak doczytałem jest 110 MW mocy elektrycznej elektrowni cieplnych na Krymie (nie wiem, czy to jeden blok). To nie jest skala potrzeb chłodzenia platformy wiertniczej (gdzie zresztą energia jest z turbin gazowych i chłodzenia dolnego źródła ciepła zazwyczaj nie ma).
Dla takiej elektrowni to jest możliwe, ale zaporowo drogie= dlatego pisałem, że niemożliwe.

Maczuga JKMa pisze...

Maczeta, a ty myślisz, że w wodzie z rzeki nie ma związków chemicznych powodujących korozję czy tworzących osady?

Oczywiście w elektrowni nie pracowałem i jedynie mogę opierać się o własne domysły i to co przeczytałem w necie.

Miejsce budowy elektrowni wybiera się z wielu powodów np. bliskość źródła paliwa, a nie tylko pod względem dostępu wody.

Anonimowy pisze...

Hej Maczeta,
Co do rzędu wielkości.
Na platformie wiertniczej na której pracuję, generowana moc elektryczna ( silniki diesla) to 46MW.
Cale chłodzenie załatwia 10 chłodnic płytowych, całkiem sporych i po dwie pompy wody morskij do każdej, główna i zapasowa. Więc 110MW jest wykonalne bez żadnych problemów.
Odpowiednio pojemny system wody słodkiej która krąży w obiegu zamkniętym, plus odpowiednia ilość sporych chłodnic plytowych i pomp, które tłoczą wodę morską lub rzeczną.
Jest to wykonalne i wręcz typowe.
Pozdrawiam.

Maczeta Ockhama pisze...

@Anonim
Ja się zgadzam z tym ,że jest to wykonalne.
Ale jeszcze chwilę się będę upierać przy swoim. W obiegu cieplnym diesla czy turbiny parowej chłodnicą (w rozumieniu cyklu cieplnego) jest powietrze, gdzie uchodzą rozprężane spaliny. W dieslu chłodnica (w sensie konstrukcji silnika) służy tylko do zabezpieczenia silnika przed przegrzaniem.
W obiegu parowym odbiór ciepła służy jako chłodnica w sensie obiegu cieplnego i odbiera całość ciepła którego nie można przetworzyć na pracę. W dieslu chłodnica odbiera tylko tyle ile musi aby silnik się nie rozpadł. To nadal jest różnica rzędu wielkości
A gdzieś wyżej chyba wspominałem, że przecież kacapy mogły przywieźć diesle z zapasów wojskowych i tego problemu by nie było.

Maczeta Ockhama pisze...

@Maczuga JKMa
Elektrownie budowało się się mając możliwość dostaw paliwa, wprowadzania prądu do sieci i zawsze, ale to zawsze z dostępem do wody. Zasadniczo słodkiej, słonej jak naprawdę nie ma żadnej alternatywy.
Budowało się, bo już w nowoczesnych krajach się dużych elektrowni cieplnych nie buduje i raczej nie będzie. To jest przestarzała technologia którą się wciska do bantustanów.

Anonimowy pisze...

Hej Maczeta,
Zgadza się, w elektrowni ciepło będzie odbierane w skraplaczach pary.Tam też stosuje się układ pośredni z wodą słodką, demineralizowaną z odpowidnimi dodatkami. Zamknięty obieg wody słodkiej chłodzi skraplacze pary. Zaś ta woda słodka jest chłodzona wodą morską lub rzeczną.Jest to do zrobienia bo to klasyka. Na sttkach napędzanych paliwem ciężkim teś są kotły parowe pomocnicze oraz tzw. ekonomizery- odbierające ciepło spalin z silników.Skraplacze pary mogą być chłodzone bezpośrednio wodą morską- ale nie stosuje się tego ponieważ z uwagi na wysoką temperaturę wytrącają się po stronie wody morskiej minerały i blokują przepływ i wymianę ciepła.Dlatego stosuje się układ pośredni.
Podrawiam

Maczuga JKMa pisze...

Widzę Maczeta, że ty też nie pracowałeś w elektrowni, a mądrzysz się jakbyś już kilka sam zaprojektował. Wpisz hasło "powerplant sea water cooling" życzę miłej lektury do poduszki.

A żeby być bardziej szczegółowym to silniki spalinowe chłodzi się nie dlatego że mogłyby się rozsypać od wysokiej temperatury tylko żeby zapobiec detonacji paliwa.

Anonimowy pisze...

@Maczuga JKM,
Niepotrzebne złośliwości.
Chłodzenie silnika spalinowego jest konieczne z innej przyczyny. Jako maszyna o sprawności mechanicznej 20-40% resztę energii cieplnej paliwa wydzielana jest w postaci ciepła, które trzeba usunąć bo inaczej silnik by się po prostu przegrzał, zatarł i uległ mechanicznemu zniszczeniu.Olej smarny,łożyska, i inne elementy silnika są projektowane do pracy w określonym przedziale temperatury pracy.
Spalanie detonacyjne może być jednym z OBJAWÓW zbyt wyokiej temperatury silnika, ale nie główną przyczyną konieczności jego chłodzenia.
Pozdrawiam.

Maczuga JKMa pisze...

@Anonimowy

A co powiesz na to, że silniki odrzutowe nie mają systemu chłodzenia, ale za to mają paliwo o dużej liczbie oktanów.

To prawda że wysoka temperatura wpływa na żywotność silnika, ale zanim byś osiągnął temp. która mogłaby zagrozić konstrukcji silnika to wyleciałby w powietrze na skutek detonacji. Benzyna dostaje samozapłonu przy 260 stopniach, a diesel przy 200. Mój piekarnik w którym robię ciasta ma 300 stopni, więc to nie jest jakaś strasznie wielka temperatura. Temperatura zapłonu czy parowania oleju smarów nie jest dużo większa od benzyny, ale w cylindrach jest większe ciśnienie no i chyba wkładałeś coś stalowego w palenisko i widziałeś jak rozchodzi się ciepło. Gorący robi się kawałeczek na który działa temperatura, drugi koniec jest zimniutki. Wystarczy że ten kawałeczek będzie miał 260 stopni, a nawet mniej bo w cylindrze jest ciśnienie i mamy boom. Kilkadziesiąt lat temu temat chłodzenia silnika praktycznie nie istniał, dziś mamy wysilone jednostki gdzie chłodzenie jest kluczowe. Nadmiar ciepła odprowadzany jest rurą wydechową


A co do moich złośliwości to musiałem to napisać bo przynajmniej w tym jednym temacie byłem w stanie wytknąć błędy Maczety.

Maczeta Ockhama pisze...

@MaczugaJKMa
Serio i bez złośliwości- przeczytaj jeszcze z dwa razy to co pisałem ja i anonimy w tej dyskusji. Potem odkurz podręcznik do fizyki albo wikipedię (najlepiej niemiecką- tam fizyka i technika zwykle jest tłumaczona najlepiej, polską omijaj, niestety) i sprawdź wszystko to o czym tu mówimy. Poczytałeś trochę i wszystko ci się pomieszało.
Zresztą jak zrozumiesz to przestaniesz być korwinistą. Wiem, bo tez tak miałem.
A na początek- temperatura zapłonu a temperatura spalania to jakby dwie różne rzeczy.
Sprawność teoretyczna cyklu cieplnego jest zależna od temperatury źródła ciepła i temperatury chłodnicy. Temperaturą źródła ciepła w turbinie gazowej i silniku wewnętrznego spalania jest temperatura płomienia, temperaturą chłodnicy jest temperatura spalin (na wyjściu z cylindra, oczywiście)
W obiegu parowym temperaturą źródła ciepła jest temperatura pary na wejściu na turbinę, temperaturą chłodnicy to jest temperatura kondensacji.
A teraz idź i zrozum to co napisałem zamiast pisać głupoty.

Maczeta Ockhama pisze...

Z tego co wyżej- dla mocy 110 MW moc cieplna musi wynosić w granicach 200- 400 MW, przy radzieckiej konstrukcji bliżej tej górnej granicy. Różnica pomiędzy mocą cieplną a elektryczną to ciepło odpadowe. W silniku wewnętrznego spalania idzie w komin (rurę wydechową), w obiegu parowym w kondensator. Przy silniku dużej mocy wewnętrzego spalania potrzeba jakieś 5% (tak mi się wydaje, mogę się trochę mylić, ale rząd wielkości jest poprawny) mocy już mechanicznej zmarnować na chłodzenie, czyli przy tym 110 MW, jest to 5,5 MW mocy wymiennika obiegu chłodniczego. Dla obiegu parowego jest to 120- 300 MW
Stąd jest to dużo droższe i co się opłaca robić jako chłodzenie dla diesla, jako kondensator w turbinach staje się zaporowo drogie.
W końcu statki napędzane turbinami były, raczej ich już się nie robi. A okrętów sporo, prawie wyłącznie. Kwestia parametrów i kosztów. Tak samo ma się sytuacja ze zwykłą elektrownią na zadupiu ZSRR

Anonimowy pisze...

@Maczuga JKMa,
Czyżby kilkadziesiąt lat temu w silnikach samochodowych nie było chłodnicy????
Hmmmm....
Poza tym, nie porównuj silnika spalinowego tłokowego z silnikiem przepływowym ( odrzutowym) bo to dwie różne bajki i całkowicie inne obiegi spalania.
W ogóle, odeszliśmy o lata świetlne od tematu jaki zapoczątkował Maczeta i zaczyna przypominać to dzielenia włosa na czworo i udowadnianie kto mądrzejszy :-D
Pozdrawiam

Patryk Grzesik pisze...

@ Maczeta
Bez złośliwości? Znowu nie chciało Ci się sprawdzić danych na które się powołujesz. Temperatura w cylindrze podczas spalania w silnikach Diesla to ponad 2000 st C, a samozapłon oleju napędowego to poniżej 300 st C.
http://www.rafineria-trzebinia.pl/RU/NaszaOferta/StrefaBIOpaliw/Documents/05_olej_napedowy.pdf
http://www.trakcja.one.pl/strona/zasada%20dzialania%20silnika%20spalinowego.html

Rzeczywiście, temperatura spalania i samozapłonu to dwie różne rzeczy, miałeś rację. Ale najwyraźniej jedna z drugą Ci się pomyliła. Można to było szybko sprawdzić w pogardzanej przez Ciebie polskiej wiki
"W razie braku chłodzenia następuje szybki wzrost temperatury zasadniczych elementów silnika, co skutkuje (...) występowaniem przedwczesnych zapłonów (samozapłonów) mieszanki"
http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_ch%C5%82odzenia_silnika_spalinowego

I ostatnie pytanie: czy odrealnienie od sprawdzania danych rzeczywistych nastąpiło w tym samym czasie co wyleczenie się z korwinizmu?

Patryk Grzesik pisze...

Druga sprawa: chłodzić silnik spalinowy by zwiększyć jego sprawność. Serio to piszesz?

Maczeta Ockhama pisze...

@Patryk Grzesik
Przekształcenie ciepła na pracę mechaniczną jest mozliwe tylko przy Zwiększaniu entropii źródła ciepła, czyli odprowadzaniu do otoczenia o niższej temperaturze. Pierwsze to temperatura źródła ciepła, drugie nazywa się chłodnicą, w sensie fizyki, a nie budowy silników.
Od różnicy tych dwóch wartości względem zera bezwzględnego zależy teoretyczna maksymalna sprawność.
Tego uczyli w 7 klasie szkoły podstawowej. Ale już nie ma 7 klasy szkoły podstawowej co widać po wypowiedzach twoich i reszty korwinistów. Oraz polskiej Wikipedii.
Pisałem jak byk-chłodzenie diesla jest potrzebna aby się nie rozpadł, a chłodnicą w sensie fizyki są spaliny w momencie otwarcia zaworów wylotowych w cylindrze.
Skoro jesteś podpisany to możesz się nabijać z moich informacji, zwłaszcza w monecie kiedy udowadniasz, że posiadasz wiedzę poniżej dawnego absolwenta podstawówki.

Patryk Grzesik pisze...

Zwiększanie entropii paliwa zachodzi na etapie niszczenia wiązań chemicznych podczas spalania paliwa w cylindrze. Do wytworzenia energii mechanicznej jest potrzebna przede wszystkim różnica temperatur, przy czym ta wysoka jest potrzebna właśnie w silniku. Z punktu widzenia sprawności należałoby go ogrzewać! Oczywiście sprawność można też podnosić obniżając temperaturą chłodnicy w sensie fizycznym, i tak się robi: chłodząc mieszankę paliwowo powietrzną zanim jeszcze do silnika trafi. Urządzeniem do tego przeznaczonym nazywa się chłodnicą międzystopniową lub intercoolerem. To też możesz znaleźć, "nawet" na polskiej Wiki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ch%C5%82odnica_mi%C4%99dzystopniowa

"Pisałem jak byk-chłodzenie diesla jest potrzebna aby się nie rozpadł, a chłodnicą w sensie fizyki są spaliny w momencie otwarcia zaworów wylotowych w cylindrze."
Chłodnicą w sensie fizyki jest właśnie wchodząca do silnika mieszanka paliwowo powietrzna. Z punktu widzenia sprawności temperatura spalin nie ma najmniejszego znaczenia.

Jak widać po Twojej wypowiedzi, uczenie cyklu Carnota w VII klasie podstawówki (lub I gimnazjum) to może być za wcześnie by zrozumieć jego działanie ;( A może wiedziałeś, ale wyzbyłeś się tego wraz z korwinizmem?

Maczeta Ockhama pisze...

@Patryk Grzesik
W takim razie idź po Nobla, za tak nowatorską wersję termodynamiki na pewno dostaniesz..
P.S.
Jak zrozumiesz cykl Carnota i pozostałe, to wróć, wytłumaczę do czego służy interooler dla sprawności cyklu cieplnego. Bo do zupełnie innych rzeczy niż ci się wydaje. Ale sprawdziłem- polskiej wikipedii całkiem dobrze to wyjaśniają, tylko trzeba mieć podstawy.
Z resztą rzeczy po prostu bredzisz, inaczej tego nie można nazwać.

Patryk Grzesik pisze...

Załóżmy że się zapoznałem. Wytłumacz

Maczeta Ockhama pisze...

@Patryk Grzesik
To świetnie, załóżmy, że uwierzę, że korwinista jest w stanie zrozumieć podstawy termodynamiki w jeden dzień.
W takim razie doskonale wiesz, dlaczego sprawność silnika tłokowego wewnętrznego spalania zależy od stopnia rozprężania. I teraz- powietrze im chłodniejsze, tym ma mniejszą objętość. I resztę już na pewno rozumiesz.

Patryk Grzesik pisze...

Być może nie zrozumieć, tylko przypomnieć. Muszę przyznać, że tą dyskusję przegrałem, choć wynikło to z nieporozumienia: nie przypominam sobie bym kiedykolwiek w ramach silnika cieplnego słyszał o "chłodnicy" w kontekście fizycznym, stąd moje bredzenie.

Na tym gruncie przyznaję rację. Teraz czekam aż to oświecenie automatycznie się przełoży na wyleczenie z korwinizmu.

Maczeta Ockhama pisze...

@Patryk Grzesik
Dyskusji nie przegrałeś, bo czegoś się dowiedziałeś. Przynajmniej o poziomie swojej wiedzy.
Ale ta ilość wiedzy nie ma żadnego znaczenia, ponieważ NIE ROZUMIESZ. Możesz mieć doktorat z fizyki i nadal nie rozumieć, więc to nie jest przytyk, tylko stwierdzenie faktu. Którego jestem najzupełniej pewien.

Patryk Grzesik pisze...

Wasza omnipotencjo! Skoroś tak pewien, to czego nie rozumiem?

Anonimowy pisze...

Maczeta. Panie kolego miałaś rację. Nie wiem już w którym wpisie pisałeś że w Czeczeni zrobi się luźniej bo kadyrowcy pojechali zawalczyć o Donbas. Stało się, wczoraj w Groznym pierwsza akcja od dłuższego czasu. Zapewne nie ostatnia. Szacun :)

STR