Kolejne wcielenia Kacapii, czyli historia Rosji w pigułce

Zaczynając historię od początku- ponoć Rosja powstała wokół pradawnego, słowiańskiego  księstwa moskiewskiego, czasowo znajdującego  pod panowanie mongolskim. Ładna historyjka, tylko nie trzyma się kupy. Co najmniej do czasu najazdu mongolskiego tereny późniejszej Moskwy i okolic były zamieszkałe przez ludy ugrofińskie a nie słowiańskie- które to ludy na swoim ówczesnym poziomie rozwoju nie znały i nie zakładały miast.   Brak jest jakichkolwiek dowodów na istnienie Moskwy przed 14 w. To zaś oznacza, że musiała być założona jako jeden z prowincjonalnych ośrodków władzy Złotej Ordy, czyli spadkobiercy imperium mongolskiego. Po prostu jako miasto Mongołów do ściągania haraczy i pilnowania mongolskiego porządku w okolicy. Czyli, aby zrozumieć historie Rosji, musimy się cofnąć własnie do Genghis Khana i okolic. 

Genghis Khan był z jednej strony twórcą sprawnego państwa, znakomitej organizacji wojskowości i sprawnym dowódcą, ale przede wszystkim dyplomatą, a z drugiej strony po prostu okrutnym masowym mordercą, bez żadnego poszanowania dla kultury i cywilizacji. System który stworzył, opierał się co do zasady na kompletnej eksploatacji lokalnych zasobów, bez przejmowania się dalszym losem tych terenów.  To oczywiście dawało fantastyczną efektywność, do czasu kiedy tereny możliwe do podbicia się skończyły. Wtedy cały ustrój oparty na strachu, niepewności jutra, ale bez nadziei na branki i łupy musiał zaczynać gnić. Tak właśnie było z państwem mongolskim i jego następcami.  

W tym momencie historii pojawia się Iwan Groźny, który był właściwym twórcą państwa znanego później jako Rosja. To za jego panowania wschodnia, czy właściwie wywodząca się z imperium Mongołów idea całkowitej władzy  jednoosobowego władcy nad życiem i śmiercią każdego z poddanych została wsparta koncepcją importu fachowców i technologii z rozwiniętych krajów. Była to drobna zmiana, bo imperium mongolskie bardzo aktywnie wykorzystywało obce wynalazki techniczne, zwłaszcza wojskowe, ale w drodze zdobywania naukowców- niewolników. Ta metoda została zastosowana także przez następne wcielenie Kacapii, czyli ZSRR wobec technologii niemieckiej i częściowo japońskiej w 1945. 

Import techników wymuszał dwa inne działania:
Pierwsze to oczywiście jakieś środki na to, czyli eksport. W rzeczywistości najprostszy i jednocześnie dochodowy, czyli rabunkową eksploatację zasobów naturalnych, podporządkowana potrzebom ekspansji.

Drugim koniecznym warunkiem było udawanie normalnego państwa i społeczeństwa, zapewniającego podstawowe bezpieczeństwo życia i mienia- bez tego żaden fachowiec się nie pojawi. 

 Dla realizacji pierwszego celu Iwan Groźny uzyskał najpierw dostęp do Morza Białego, następnie próbował wywalczyć dostęp do Bałtyku, ale został powstrzymany i założył Archangielsk, będący pierwszym portem państwa moskiewskiego. 

Realizacja drugiego celu była bardziej skomplikowana, choć w czasach Iwana Groźnego jeszcze nie stanowiła problemu. To były czasy wojen religijnych w Europie, więc wystarczyło ogłosić się wrogiem katolicyzmu, aby w sporej części Zachodu być poważanym i uważanym za część europejskiej wspólnoty. A to dawało dostęp do technologii odlewania armat i ich obsługi....    

Do perfekcji mimikra doszła w czasach Katarzyny II. Kasa w tym miała oczywiście niemały udział, a pamflety o oświeconości, nowoczesności i postępie Rosji czuć do dziś. Zwłaszcza w dawnym zaborze rosyjskim- w końcu rozbiory były dokonane dokładanie pod osłoną dokładnie takiej propagandy. 

Można tak dalej ciągnąć przez historię Rosji, ZSRR i znów Rosji, ale najprościej podsumować- nic się nie zmieniło. Przez uwielbiane przez intelektualistów na całym świecie postępowe państwo Lenina, gdzie pozytywna opinia umożliwiła zakup technologii- to już przez Stalina, który to sfinansował rabunkową gospodarka i ludobójstwem. Wsi ukraińskiej i każdego pechowca w kopalniach złota Magadanu. Breżniewa kupowanie za kasę z ropy zachodnich intelektualistów i komputerów. 

Putin idzie dokładnie tą sama drogą. Nie może zresztą inną- ten sposób myślenia i działania całego państwa jest hard- coded i dopóki to państwo w swoich kolejnych wcieleniach będzie istnieć, będzie działać dokładnie tak samo. 

Jedyna chyba próba zmiany tego- to były rządy premiera Stołypina. Próba wprowadzenia zasad wolności i własności według zachodnich wzorców i ogólnie tworzenia normalnego państwa. Skończyło się tragicznie, jak wiadomo. Wszystko wróciło do normy, a kraj wpół kroku pomiędzy szalonym obozowiskiem dzikusów i cywilizacją załamał się błyskawicznie w czasie I w.ś. 

Obecnie mamy dokładnie to co zawsze -kontrakt gazowy i bloger Azrael z moskiewską kasą. Zakupy broni za rabunkowo eksploatowane surowce. Strojenie się w szaty obrońcy cywilizacji, kultury, chrześcijaństwa, zdrowej rodziny, awangardy walki z terroryzmem i Bóg tylko wie czego jeszcze. W rzeczywistości, jeśli się dokładnie przyjrzeć, każda z tych rzeczy jest tak bezczelnym kłamstwem, że normalny człowiek Zachodu nie jest w stanie uwierzyć w taki poziom fałszerstwa rzeczywistości i doszukuje się ziarenka prawdy. Tak jak tego ziarenka nie było w antykatolickiej nowoczesności Iwana Groźnego, budowaniu nowoczesnego państwa na wzór zachodni przez Piotra I, oświeconych rządach Katarzyny II czy postępowemu światu Lenina, tak i nie ma go w dzisiejszych bajkach Putina. 

Naprawdę nie warto rozbierać całości tych bajek dla naiwnych- stad tylko dwa przykłady:

Piękna i postępowa sprawa podatku dochodowego 13%. Wszystko fajnie, ale ale rosyjskie regulacje stanowią, że wysokość podatku jest określana przez władze federalne, a w wypadku republik związkowych trafia do ich budżetu 99% dochodów z tego podatku i znacznie mniejsze części z pozostałych. W skrócie- ta obniżka podatku miała na celu wyłącznie uderzenie w dochody republik związkowych, czyli tych części Rosji, które są zamieszkałe w istotnej części lub większości przez narodowości inne niż Rosjanie. Oprócz ogarniętych konfliktami terenów Czeczenii i Dagestanu chodzi o m.in. Tatarstan, Baszkirię i Jakucję. Łatwo przejść do kolejnego mitu- prorodzinnej polityki i gospodarki. Śmiech ogarnia, bo dokładnie te same tereny cechują się wyraźnie dodatnim przyrostem naturalnym. Nie dotyczy to Rosjan tam zamieszkałych. Czyli polityka rzekomo nacjonalistycznego państw rosyjskiego nie prowadzi do przyrostu liczby Rosjan. Wśród etnicznych Rosjan prawdopodobnie (nie znam statystyk z rozdziałem na narodowość i/lub religię) liczba aborcji jest wyższa niż żywych urodzeń. 

Kolejnym punktem propagandy jest podkreślanie dodatniego przyrostu naturalnego na skale państwa. Kolejna półprawda. Dodatni przyrost jest, ale nie jest spowodowany wzrostem dzietności (ona jest nadal wśród Rosjan dobrze poniżej 1,5), a spadkiem śmiertelności. Niby tez dobrze, tylko należy wziąć pod uwagę, że po prostu w naturalny sposób minęła fala śmiertelności wywołanej upadkiem ZSRR i pochodnymi od tego: beznadzieją alkoholizmem, narkomanią i upadkiem publicznej opieki zdrowotnej. Krótko mówiąc kto w wieku 30,40, 50 lat miał się zapić na śmierć, już to zrobił, reszta pożyje do 70-tki.  

Nieco też dało trochę czystsze środowisko- czego główna przyczyną były zwyczajne bankructwa najbardziej śmierdzącego przemysłu, bo taki zazwyczaj łączył się też z najgorszą wydajnością- lepsze technologie produkują zazwyczaj mniej odpadów, zużywają mniej energii i są bardziej opłacalne. 

Następnym źródłem ratowania demografii Rosji jest dość duża imigracja. Rosjanie są bardzo niemiło widziany w sąsiednich krajach i mniej lub bardziej zachęcani do emigracji. Zresztą w sporym stopniu to się dzieje także poza wielkimi miastami, w Rosji, na terenach gdzie są mniejszości narodowe. Stamtąd Rosjanie wyjeżdżają najszybciej. Do miasteczek, dalej do większych miast, potem do Moskwy. 

Z pozostałymi kawałkami propagandy jest podobnie. Kasa z ropy i gazu na kupowanie Azraelów tego świata i jak zwykle broni z Niemiec. Reszta kraju nikogo nie obchodzi.  

Z tej perspektywy nagle cała Rosja wygląda zrozumiale. To jest po prostu kontynuacja ludobójczego imperium mongolskiego.  Nie żaden trzeci Rzym tylko druga Mongolia.  Z całą sympatią do obecnej Mongolii- kraju który dziś nie może stanowić dla nikogo zagrożenia i nie mam nic przeciwko temu, że lotnisko w Ulan Bator nosi imię Genghis Khana- w końcu był ojcem ich narodu. 

Tak samo lotnisko w Moskwie mogą sobie nazwać imieniem Józefa Stalina, ale reszta świata nie musi czcić ani tego, ani innych bandziorów czy ich przydupasów. 

Teraz optymistyczne informacje- w kacapskim ustroju polityczno- społecznym nie ma żadnej możliwości utworzenia normalnej gospodarki przemysłowo - usługowej, stąd musi się opierać na eksploatacji zasobów naturalnych i militarnym rabunku sąsiadów.  

Dobrze wiedzą to Finowie, całkiem dobrze ludy bałtyckie- Estończycy najbardziej, także pozostałe narodowości republik radzieckich. Coraz szybciej uświadamiają to sobie zwarte obszarem mniejszości narodowe w Rosji- nie tylko Czeczeni i inne narody północnego Kaukazu, ale także Tatarzy nadwołżańscy (którzy wola być nazywani Bułgarami, twierdząc, że to rosyjska propaganda ich nazwała Tatarami próbując utożsamiać z Mongołami), Baszkirowie, czy Jakuci. 

To te własnie narodowości znają Rosjan i Rosję najlepiej. Co ciekawe- własnie te narodowości były przeciwne rozwiązaniu Związku Radzieckiego, uznając, że w wielonarodowym państwie w którym Rosjanie stanowią około połowy da się żyć znacznie łatwiej niż w takim w którym jest ich 80%. Przyszłość pokazała, że mieli sporo racji, zwłaszcza Czeczeni. Przy najbliższej okazji z wielka ulgą się z wspólnego interesu z Rosjanami wypiszą. A najzabawniejsze są znów surowce i okolice. Lwia część jeszcze działającego rosyjskiego przemysłu jest skoncentrowana w Tatarstanie, Baszkirii oraz ich bliskich okolicach, w tym w pasku terenu rozdzielającym te dwie republiki od najbliższej zewnętrznej granicy, czyli językowo i kulturowo bliskiego Kazachstanu. Wydobywa się albo przechodzi przez Tatarstan olbrzymia większość rosyjskiej ropy.  

W Dagestanie są dość dobre złoża ropy, ale nie są eksploatowane, bo Moskwa boi się o zwiększanie separatyzmu tej republiki. Dodać do tego należy rurociąg do Azerbejdżanu, obecnie nieużywany, bo Azerowie wybudowali nowy do eksportu przez Gruzję do Turcji, zamiast przez Rosję. W wypadku eksploatacji złóż w Dagestanie wystarczy pompować w drugą stronę i eksport bez pośrednictwa Rosji załatwiony.

Jakucja to jest 3 mln km2. Obszar większy niż Argentyna, trochę mniejszy niż Indie. Dotychczas traktowany jak kolonia, od upadku ZSRR lokalna ludność coraz bardziej zagospodarowuje kraj, ale nadal nie ma z niego zbyt wielkich profitów. Np. zyski największej na świecie kopalni diamentów wędrują w większej części do Moskwy. Z samej tej jednej kopalni poziom życia w niepodległej Jakucji zbliżałby się do Kuwejtu, a w tej chwili chyba nie ma tam ani jednej całorocznej drogi... 

Jak Rosjanie przyjmują ideę dziadowania w imię imperium dość bezkrytycznie, tak najbardziej Tatarzy (Bułgarzy) i Baszkirowie całe to imperium by najchętniej posłali w cholerę i jeszcze w tym pomogą. I już pomagają. Tam gdzie nie zależy to od Moskwy, Rosjanin nie zostanie zatrudniony na państwowym etacie, ani nie awansuje wyżej wyrobnika.

A w kolejce stoi jeszcze 14 republik. W innych sytuacja jest mniej wyraźna, ale podobna. W niektórych krajach (mniej autonomiczny niż republika twór administracyjny Rosji) sytuacja też stopniowo się do takiej zbliża. Wszędzie schemat jest podobny- bezdzietność i emigracja Rosjan, zagospodarowanie przestrzeni przez dotychczas marginalizowanych autochtonów.

Co prawda- Kacapia opiera się na podboju ale jedna rzecz jest jego warunkiem- dobre i lojalne, wyszkolone i wyposażone wojska. Masowe mięso armatnie lub elitarna armia, ale musi być dobra. Dopóki Rosja jest kacapsko- nacjonalistyczna, armia może składać się tylko z Rosjan, reszta do pomocniczych prac. Jeśli stanie się wielonarodowa, musi tylko przekonać pozostałe narodowości do idei Kacapii- co wydaje się niemożliwe.

Konkludując- w republikach związkowych rośnie pokolenie, które ma poczucie tożsamości narodowej, widzi, że samemu się rządząc wychodzi to lepiej niż Rosjanom. Rosję kojarzy tylko z wyzyskiem i drenażem zasobów.  Nie pamięta budzącej strach u wrogów Armii Radzieckiej, ani przerażającego w kraju KGB. Kiedy osłabiona Moskwa spróbuje przykręcić śrubę przy nie najlepszej sytuacji gospodarczej- jak może być reakcja?       

20 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wszystko fajnie i tak pięknie wpisuje się w chór z każdej strony tylko jedno ale ta barbarzyńska Rosja rozebrała oświecona Polske, zepchnęła zcentralizowaną Turcję, weszła w Azję jak w masło. Może sie nie podobać ich pomysł na sukces ale trudno odmówić mu skuteczności. Też bym chciał zeby Rosja popełniła harakiri ale jak porównam Polskę i Rosję AD 1989 vs 2014 to jakoś nie ogarnia mnie euforia, powinna? Zamiast szukać słabości u Rosji może lepiej skoncentrować sie na wzmacnianiu Polski? Nie da się? No popatrz, ta słaba, upadająca Rosja przeszkadza? Może jednak większe znaczenie ma skuteczność niż styl?


Antyetatysta

HansKlos pisze...

Muszę przyznać Maczeta, że niezłe bajki piszesz i zapowiadam Ci wielka karierę albo jako bajkopisarza, albo dziennikarza.-)

Moskwa rzeczywiście została założona jako osada muromska, ale została opanowana przez kupców z Rusi, a od i jak wspominają kroniki, od ok. 862 znalazła się w granicach Rusi kijowskiej. Ok 1147 kniaź moskiewski Dołgoruki kazał wybudować basztę na Wzgórzu Borowickim dając tym samym początek kremlowi, a 1156 miasto zostało doczekało się wałów ochronnych. W roku 1237 Moskwa została zdobyta przez Batu-chana, który w 1240 zajął Kijów, a rok później spustoszył polskie ziemie. W 1252 tenże Batu-chan wydał Aleksandrowi Newskiemu jarłyk, (przywilej dla władców podbitych ziem na sprawowanie władzy w ich imieniu) na wielkie księstwo ruskie.

Podsumowując, zanim mongołowie zajęli Moskwę, była ona przez przeszło 360 lat we władaniu Rusi i była zamieszkana głównie przez Rusinów. Mongołowie tez w Moskwie nie stacjonowali, ale Moskwę najechali, pogwałcili kobiety, zabrali co chcieli i od roku 1252 ograniczali się do pobierania haraczu. Wynikało to z tego, ze Mongołowie zmienili kierunek ekspansji na Chiny, Iran, Armenię, Koreę bo tam, a nie na Rusi mieli lepsze łupy i cywilizacja była tam materialnie bardziej rozwinięta. Tyle o historii, której niedouczył się Maczeta.-)

Zakupy broni za rabunkowo eksploatowane surowce
Tym mnie rozbawiłeś do łez. Udział Rosji w globalnym rynku broni sięga 27%, a USA 29%.

Piotr Wojtowicz pisze...

rosja zrobiła pokazówkę w czeczenii co potrafi, teraz każdy dwa razy się zastanowi czy się odłączyć czy nie.To co piszesz maczeta to myślenie życzeniowe.

swayerson pisze...

Niezależnie od konkretnego imienia któremu przypiszemy bycie pierwowzorem rosyjskich praktyk i sposobu działania, musimy pamiętać o zasadniczej różnicy w mentalności ludów stepowych, sposobów w jaki od zawsze walczy się na takich terenach, od działań wojennych charakterystycznych dla terenów zalesionych i górzystych. To tutaj należy dopatrywać się podwalin różnic pomiędzy cywilizacją europejską a rosyjską.

Niedawno skończyłem czytać Listy z Rosji autorstwa Astolphe de Custine, z której możemy wiele dowiedzieć się na temat XIXw. Rosji. Teraz czytam Dzienniki Rosyjskie Anny Politkowskiej i zadziwia mnie na każdej stronie jak niewiele się zmieniło podczas wieku z okładem.
W Rosji obywatelami byli i są najbliższe otoczenie Jedynowładcy, reszta jest więźniami w permanentnym obozie wojskowym, gdzie awans można dostać tylko dzięki bezwarunkowemu posłuszeństwu i zarzuceniu jakichkolwiek roszczeń bądź pretensji. Wojska to głównie mięso armatnie. Organizacja, taktyka, logistyka praktycznie nie istnieją. Jakakolwiek dyscyplina sięga tam gdzie sięga bezpośredni blask Cara.
Prawa człowieka i jako taki poziom życia istnieją tylko w największych miastach (o ile nie podnosisz głosu sprzeciwu), na prowincjach rządzi bezprawie i samowola lokalnych kacyków.

Zanim ktokolwiek zacznie przestrzegać przed "drażnieniem niedźwiedzia", podziwiać go i jego skuteczność, proszę poczytać relacje ludzi którzy żyją lub żyli w tamtych realiach. Wyłania się przerażający obraz bezprawia, samowoli, braku krzty szacunku dla ludzkiego życia.

Moim zdaniem niezależnie od skali strat finansowych jakimi nas się straszy w przypadku drażnienia Rosji, absolutnie nie stać nas na pozwolenie zwiększenia wpływu tej niższej cywilizacji na Nas, a na Naszym najbliższym sąsiedztwie w miarę możliwości sił i środków. Dla Polski i Polaków to od zawsze była jest i będzie kwestia być albo nie być. Czy tego chcemy czy nie.

Anonimowy pisze...

@swayerson

"(...) musimy pamiętać o zasadniczej różnicy w mentalności ludów stepowych, sposobów w jaki od zawsze walczy się na takich terenach, od działań wojennych charakterystycznych dla terenów zalesionych i górzystych. To tutaj należy dopatrywać się podwalin różnic pomiędzy cywilizacją europejską a rosyjską."

Doprawdy? Karkołomna teoria. Chcesz powiedzieć, że w czworoboku Polacy, Rosjanie, Szwajcarzy, Afgańczycy to najwięcej podobieństw jest w pierwszej i drugiej parze?

"Zanim ktokolwiek zacznie przestrzegać przed "drażnieniem niedźwiedzia", podziwiać go i jego skuteczność, proszę poczytać relacje ludzi którzy żyją lub żyli w tamtych realiach. Wyłania się przerażający obraz bezprawia, samowoli, braku krzty szacunku dla ludzkiego życia."

Podziwianie a pokazywanie skuteczności to dwie różne rzeczy. Mi styl się nie podoba ale wiem, że styl to sobie można wybierać jak ma sie przewagę. Jeżeli Rosjanie będą skuteczniejsi od nas to wprowadzą swoje porzadki czy się to będzie komuś podobało czy nie. Jak będziemy tracili czas i środki na szlifowanie stylu a nie skuteczności to nie będziemy mieli okazji promowac tego stylu.

"Moim zdaniem niezależnie od skali strat finansowych jakimi nas się straszy w przypadku drażnienia Rosji, absolutnie nie stać nas na pozwolenie zwiększenia wpływu tej niższej cywilizacji na Nas, a na Naszym najbliższym sąsiedztwie w miarę możliwości sił i środków. Dla Polski i Polaków to od zawsze była jest i będzie kwestia być albo nie być. Czy tego chcemy czy nie. "

A to jest postawienie wozu przed koniem. Jak będziemy bardziej ekspansywną cywilizacją to będziemy mieli wpływ na nich jeżeli nie to oni na nas. Zamiast koncentrować się na tym jak przed nimi się bronić powinniśmy koncentrować się na tym jak zwiększać siłę w relacji do nich. Litwini spolonizowali się bo to było dla nich atrakcyjne a nie dlatego, że ich do tego zmuszaliśmy.

Tak czy siak to wszystko dyskusje akademickie. Stoimy przed dylematem czy zdążymy użyć lubrykantu czy nie a nie kto kogo. Zamiast wierzgać czas się odnaleźć w realnej rzeczywistości.


Antyetatysta

swayerson pisze...

@ Antyetatysta

Dzięki za odniesienie się do mojego komentarza.

"Doprawdy? Karkołomna teoria. Chcesz powiedzieć, że w czworoboku Polacy, Rosjanie, Szwajcarzy, Afgańczycy to najwięcej podobieństw jest w pierwszej i drugiej parze?"

Oczywiście że nie. Krótka forma komentarza wymusza uproszczenia, które z kolei mogą być wykorzystywane do takich przejaskrawień. Rozmowa szła na temat dlaczego Rosjanie bardziej skłaniają się do poszerzania imperium i eksploatacji podbitych ludów. Jest to związane z tym jak prowadzono wojny na tamtych terenach od zarania dziejów. W Europie bardziej koncentrowano się na umacnianiu państwa i jego obywateli, co zresztą postulują niektóre komentarze pod tym postem, co samo w sobie daje do myślenia.

"Podziwianie a pokazywanie skuteczności to dwie różne rzeczy. Mi styl się nie podoba ale wiem, że styl to sobie można wybierać jak ma sie przewagę. Jeżeli Rosjanie będą skuteczniejsi od nas to wprowadzą swoje porzadki czy się to będzie komuś podobało czy nie. Jak będziemy tracili czas i środki na szlifowanie stylu a nie skuteczności to nie będziemy mieli okazji promowac tego stylu."

Zgadzam się i dziękuję za to rozróżnienie. Nie sądzę jednak (nie wiem jak Ty), że jedno wyklucza drugie. Rosja nie jest skuteczna dlatego że nie szanuje praw człowieka (czyli nie ma "stylu"). Rosja jest skuteczna ponieważ potrafi świetnie grać na arenie międzynarodowej. Jednym z elementów tej gry jest mydlenie oczu jaki to wspaniały silny i bogaty kraj. Brak stylu nie jest więc elementem siły Satrapy, jest wręcz przez niego skrzętnie ukrywaną oznaką jego wielu słabości.

"A to jest postawienie wozu przed koniem. Jak będziemy bardziej ekspansywną cywilizacją to będziemy mieli wpływ na nich jeżeli nie to oni na nas. Zamiast koncentrować się na tym jak przed nimi się bronić powinniśmy koncentrować się na tym jak zwiększać siłę w relacji do nich. Litwini spolonizowali się bo to było dla nich atrakcyjne a nie dlatego, że ich do tego zmuszaliśmy. "

To zależy co rozumieć pod pojęciem ekspansywna cywilizacja. Rosja wobec własnej niewydolności wewnętrznej stawia na ekspansję terytorialną, zresztą zgodnie z jej wrodzoną mentalnością. Jak zauważyłeś o wiele lepiej ekspansję przeprowadzić w ten sposób by ludzie sami chcieli przejmować elementy cywilizacji jako własne. Drogi do tych celów prowadzą przez zupełnie inne tereny.


Anonimowy pisze...

@swayerson

"(...) Jest to związane z tym jak prowadzono wojny na tamtych terenach od zarania dziejów. W Europie bardziej koncentrowano się na umacnianiu państwa i jego obywateli, co zresztą postulują niektóre komentarze pod tym postem, co samo w sobie daje do myślenia."

Raczej nie, wynikało to z warunków startowych. Duży obszar, niska gęstość zaludnienia, bogactwo i władza skumulowana w ledwie kilku miejscach przy takich warunkach startowych najlepiej sprawdzała sie (jak pokazuje historia) strategia rosyjska. Pułapki takiego podejścia pokazał Maczeta, po pewnym czasie każda inna strategia jest suboptymalna jednocześnie ci którzy poszli ścieżką intensywną mają zawsze przewagę w badaniach naukowych.

"To zależy co rozumieć pod pojęciem ekspansywna cywilizacja."


Ok, miałem na myśli atrakcyjność cywilizacji przejawiającej się tym, że jej kultura, wzory zachowań, hierarchie wartości są przyjmowane przez inne cywilizacje.

"Rosja wobec własnej niewydolności wewnętrznej stawia na ekspansję terytorialną, zresztą zgodnie z jej wrodzoną mentalnością."

Powiedziałbym raczej, że to najatrakcyjniejszy wybór przy jej warunkach.

Antyetatysta

Wojtek Koscik pisze...

mapka dobrze pokazująca poziom aborcji w Rosji (zasadniczo to niby w Europie, ale jednak spora część Rosji się łapie, a nie wydaje mi się żeby w części syberyjskiej statystyki były rażąco inne)

http://www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/mapeuropeabrate3big.gif

Maczeta Ockhama pisze...

@HansKlos
Na temat założenia Moskwy. Nie ma ani jednego wiarygodnego dowodu, nawet pośredniego, że Moskwa istniała przed najazdem Mongolskim. Ani wzmianek kupieckich, ani kronik, ani dokumentów z nadania miasta, ani wykopalisk. To co jest, to rzekome kroniki sfałszowane, albo zmyślone w czasach Katarzyny II. Za to wiadomo, z wykopalisk, że tereny te zamieszkiwały ludy ugrofińskie, które miast nie zakładały. Tak samo wiadomo, że nie była to część Rusi Kijowskiej. Wczesna historia Moskwy z dużym prawdopodobieństwem jest zmyślona do potrzeb propagandy. W tym wypadku podawania się za spadkobiercę Rusi Kijowskiej

Anonimowy pisze...

@swayreson

" Wojska to głównie mięso armatnie. Organizacja, taktyka, logistyka praktycznie nie istnieją. Jakakolwiek dyscyplina sięga tam gdzie sięga bezpośredni blask Cara."

Tytlko jako ciekawostke podam ze same tylko sily ladowe USA posiadaja 103 maszyny SaR(Search and Rescue)ktore sluza glownie do ratowania zestrzelonych wlasnych pilotow,zagubionych zolnierzy itp itd.Rosyjska armia posiada takich maszyn 0(slownie ZERO).Mysle ze to dosc dobrze obrazuje uzywana przez obie strony taktyke i ogolna mentalnosc.

Piotr34

Anonimowy pisze...

@Piotr34

Tak można w nieskończoność. Oczywiście, że Rosja ma zupełnie inny styl i nie jest on dla nas atrakcyjny. Jednocześnie potrafili, startując z niskiego poziomu zbudować imperium, mam nadzieję, że tu też sie zgadzamy.
Rywalizacji nie wygrywa się bo jest się etyczniejszy ale skuteczniejszy.

Słabą stroną Rosji są wyższe niż na zachodzie koszty R&D, rozwój bierze się tylko z inwestycji państwa, sektor prywatny nie dokłada się do tego rozwoju, zupełnie inaczej niż na "Zachodzie". Bardzo ograniczona jest weryfikacja rynkowa przedsiębiorstw i związana z tym presja na efektywność. Brak incjatywy ze strony podwładnych na polu walki.
I mimo tych wszystkich braków jest nie do pokonania na własnym terenie:
1. dotychczas
2. w czasie normalnej koniunktury (w smutach bywa różnie).

Chciałbym się mylić i żebyście mieli rację ale ja bym Rosji jeszcze nie skreślał, obawiam się, że zachód Rosji nie podbije ani w tym pokoleniu ani w następnym a później to wszystko może się zdarzyć.

Antyetatysta

Maczeta Ockhama pisze...

@Antyetatysta
Nie sadzę, aby jakikolwiek mityczny zachód miał zamiar podbijać Rosję. Nikomu nie jest to do niczego potrzebne.
W Finlandii toczy się na marginesie polityki dyskusja na temat Karelii. Obecny konsensus jest taki: militarnie Rosja nie jest przeciwnikiem dla armii fińskiej i gdyby była taka potrzeba Karelia może być zajęta szybko i z małymi stratami. Nie widza żadnej potrzeby jej zajmowania obecnie, jeśli będzie taka międzynarodowa konieczność to zajmą, do Finlandii może zostać przyłączona tylko pod warunkiem wysiedlenia Rosjan. Nikt nie zgodzi się na mniejszość rosyjską w Finlandii. Taki mniej więcej zdanie jest też innych krajów. Np. po jaką cholerę Polsce Kaliningrad?
Rosja w następnej fazie się sama znów skurczy- tym razem o swoje republiki i nikt nie będzie w tym militarnie pomagał.
Mówienie o rozwoju rosyjskiej technologii jest raczej śmieszne. Przez wieki kupowali, kradli i porywali naukowców. Nic się mentalnie nie zmieniło i nie zmieni. Rosyjskiej nauki jako sytemu stałego ulepszania i rozwoju własnych idei nie ma. nie było i nie będzie, tak samo jak nie było tego w imperium mongolskim

Anonimowy pisze...

@Maczeta

"Nie sadzę, aby jakikolwiek mityczny zachód miał zamiar podbijać Rosję."

JAk to już ktoś wcześniej w komentarzach napisał, ta forma wypowiedzi kładzie większy nacisk na zwięzłość niż na precyzje, zostawiająć margines interpretacji inteligancji współrozmówców. Do rzeczy, zmień "Zachód" na NATO z przewodnią rolą USA. Podbijać jak pokonać w rywalizacji i podporządkować.

"Nikomu nie jest to do niczego potrzebne."

Jasne, a zimną wojnę prowadzili dla sportu.

"W Finlandii toczy się na marginesie polityki dyskusja na temat Karelii. Obecny konsensus jest taki: militarnie Rosja nie jest przeciwnikiem dla armii fińskiej i gdyby była taka potrzeba Karelia może być zajęta szybko i z małymi stratami."

Nie znam tej dyskusji ale jest tak księzycowa, że dużej straty nie ma. Oczywiście zdajesz sobie wsprawę, że w razie naruszenia integralności teretorialnej Rosji ona użyje broni atomowej? Finowie odpowiedzą...? Tresowanymi łosiami? Ja też mogę sobie założyć, że wejdę na siłownie i błyskotliwą erudycją przekonam osiłków do oddania mi kasy. No przecież nie stanowią dla mnie intelektualnego wyzwania, nieprawdaż? Jak mówiłem, księżycowe założenia to księżycowe wnioski.

"Nie widza żadnej potrzeby jej zajmowania obecnie"

Jasne, ja też nie widzę żadnej potrzeby posiadania ferrari, głośne to takie, duzo pali i trudno podjechać pod krawężnik. ROTFL, jasne to są główne powody dla których nie mam tego samochodu.

"Mówienie o rozwoju rosyjskiej technologii jest raczej śmieszne."

Bo ja wiem? Ile misji kosmicznych wysłała Polska, ile ma elektrowni atomowych, ile projektów samolotów i czołgów najnowszej generacji posiada? Furda z Polska, kiedy EU będzie posiadała taką wiedzę o lotach kosmicznych jak Rosja? Oczywiście wyscig na Księżyć amerykanie przegrywali bo Rosja wszystko od nich kopiowała? Wszystkie te mocne strony Rosji są dość jednostronne i związane z technologią wojskową ale odmawianie jej jakichkolwiek osiągnięć naukowych jest średnio rozsądne.

"Przez wieki kupowali, kradli i porywali naukowców."

Taki mają modus operandi. Rozumiem, że uważasz pozyskiwanie naukowców z zagraniczy przez USA za deprecjonujące ich osiągnięcia naukowe?

"Rosyjskiej nauki jako sytemu stałego ulepszania i rozwoju własnych idei nie ma. nie było i nie będzie, tak samo jak nie było tego w imperium mongolskim."

A mimo to nie odstają, za bardzo, technologicznie od swoich konkurentów. Magia, nie? Nie jest to strategia dla wszystkich, racja, bo wtedy nauka stała by w miejscu ale trudno odmówić im skuteczności mimo tych ewidentnych wad.

Antyetatysta

Anonimowy pisze...

"Rosję kojarzy tylko z wyzyskiem i drenażem zasobów"

W książce Kapuścińskiego (nie pamiętam tytułu - może Imperium, może Baszkir schodzi z konia) jest zupełnie odwrotne przedstawienie sytuacji:
o ile w Angielskim modelu kolonialnym , kolonie były łupione z zasobów, by następnie z surowców już w zaawansowanych technicznie fabrykach angielskich produkować coś bardziej zaawansowanego, to w modelu z czasów ZSRR to państwa satelickie (kolonie) miały bardziej zaawansowany przemysł, który opierał się na surowcach z Rosji.

Kapuściński pisał, że to dla Anglika jest rzecz niepojęta!

Maczeta Ockhama pisze...

@antyetatysta
Program kosmiczny to przecież kontynuacja niemieckiego. Jak skończyły się możliwości niemieckiej technologii z 2 w.ś. to się wyczerpał potencjał programu kosmicznego. Załogowa misja na księzyć jest tego przykładem. Proste rozwinięcie V-2 wystarczyło na orbitę, program Apollo amerykanie zrobili (z von Braunem na czele, prawda) ZSRR nie było w stanie. O czołgach może nie żartujmy. Najnowsze cudo rosyjskiej technologii ma zmodyfikowany silnik z T-34 z nowoczesnym, w całości importowanym układem wtryskowym...
Pokaż mi pięć konkurencyjnych na światowym rynku cywilnych przemysłowych wyrobów radzieckich lub rosyjskich, które nie byłyby kopią ani licencją. Od początku 20 w. licząc. Z 2-3 może bym ja wymienił, ale 5 chyba nie było. W wielkim mocarstwie przez ponad 100 lat. W wypadku japońskich chińskich i niemieckich można znaleźć 5 z każdego miesiąca ostatnich lat...

Maczeta Ockhama pisze...

Co do Finlandii.
Powtórzę jeszcze raz- Rosyjska armia nie jest poważnym przeciwnikiem dla Finlandii. Fińskie dowództwo przez ostatnie 20 lat stopniowo zmniejszyło etat wojenny armii z 700 do 230 tys., bo uznają, że tyle w zupełności wystarczy na zatrzymanie i pokonanie rosyjskiej armii.
A zgadza się, bomba atomowa jest problemem. Właśnie dlatego odpowiedzialna część świat najpierw rozmontuje gospodarczo Kacapię do takiego poziomu, że będzie można spokojnie odkupić cały ten burdel za kilo słoniny.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonim
Kapusciński pisał dużo i ładnie. A przemysł w Anglii i ZSRR pełnił zupełnie inną funkcję. Albo zarobek i zagarnianie wartości dodanej, albo eksploatacja siły roboczej dla wytwarzania dóbr. Dokładnie to samo kolonialne myślenie. Tylko w istocie, efekt jest taki, że w rosyjskojęzycznej części Rosji nie ma NIC. Jeśli wyłączyć tureckojęzyczny region nadwołżański, w europejskiej części Rosji nie ma praktycznie żadnego przemysłu, górnictwa a upadają nawet tartaki i papiernie, a drewno prosto z lasu idzie do Finlandi...

Anonimowy pisze...

@Maczeta Ockhama

"Program kosmiczny to przecież kontynuacja niemieckiego."

I pewnie dlatego połączone wysiłki niemieckie, brytyjskie i francuskie (ESA) są 20 lat za Rosją. Nieżli ci niemieccy naukowcy szkoda, że we własnym kraju nie potrafią powtórzyć tych wyników.

"O czołgach może nie żartujmy"

Wiesz, jakoś bardziej niż marketing przemawia do mnie test pola walki. Jakoś tak się składa że przez kilkadziesiat lat takiego nie było a ten który był w czasie ww2 pokazał ze przyjęte przez nich założenia się sprawdzają. Jak patrze na ilość czołgów którymi dysponują to niespecjalnie mam ochotę sprawdzać na otwartym terenie czy jakość>>ilość.

"Pokaż mi pięć konkurencyjnych na światowym rynku cywilnych przemysłowych wyrobów radzieckich lub rosyjskich, które nie byłyby kopią ani licencją."

Oczywiście, że masz racje tylko, że to nie falsyfikuje twierdzenia, że potrafią budować i utrzymać imperium.

"Fińskie dowództwo przez ostatnie 20 lat stopniowo zmniejszyło etat wojenny armii z 700 do 230 tys., bo uznają, że tyle w zupełności wystarczy na zatrzymanie i pokonanie rosyjskiej armii."

I nie zamierzam tego kwestionować, Rosja jest kiepska w militarnym podbijaniu krajów. I to by było na tyle na temat propagandy, że mamy bać się militarnej napaści ze strony Rosji. Tyle że ma sie to nijak do możliwości fińskiej armii do podboju Karelii. Mogą tego spróbować ale kilka miesięcy potem Karelowie będą mieli całkiem duży szklany parking na zachód od siebie.

Myślę, że różnice między nami biorą się z tego że ja widzę w Rosji niebezpieczeństwo wypływające z umiejętności budowania i utrzymywania imperium a Ty koncentrujesz się na aspekcie militarnym i gospodarczym. Takie mamy priorytety na "Zachodzi" ale jak widać da sie inaczej i Rosja daje radę. Stąd te wszystkie moje komentarze. Zbyt wcześnie skreślacie Rosję. A już szczególnie kuriozalne jest to w ustach polakók któych ojczyzna jest na wszystkie strony obracana przez Rosję. Jak nasz PKB przegoni rosyjski i nie będzie w kraju rosyjskiej agentury to z przyjemnością wszystko odszczekam.

Antyetatysta

Maczeta Ockhama pisze...

@Antyetatysta
Przypomnę, ze w samym wpisie postawiłem tezę o połączeniu rabunkowej eksploatacji zasobów, nacisku na modernizację wojskowości zasadniczo przez import i kradzież technologii, bez tworzenia infrastruktury do samodzielnego jej rozwoju (bo to łączy się z innowacyjnym przemysłem cywilnym, którego nie ma i nie było). Do tego potrzebna jest doskonała propaganda.
To są 3 nierozerwalne filary, jak jednego zabraknie, wszystko się wali. Filar propagandy osłabiającej sąsiednie kraje działał bardzo sprawnie, dopóki ropa i gaz jest za duża forsę ekonomiczny też. Obecnie się zaczynają te oba walić, bo świat na Rosję patrzy podejrzliwie i jest niemodna, a z cenami i eksportem pojawiają się pierwsze problemy. Z importem technologii także.
Niestety, Polska jest zdemoralizowana i rozbrojona- to jest inny temat. Rosja v. świat to jedno, a Rosja v. Polska to drugie...

Anonimowy pisze...

@Maczeta
"liczba aborcji jest wyższa niż żywych urodzeń."
Jest gorzej niż myślisz:
https://pbs.twimg.com/media/BlxSFQQIYAE4JjL.jpg:large