Administracja państwowa- rozkład

Brak kolejnych artykułów absolutnie nie wynika z braku tematów- a raczej czegoś dokładnie przeciwnego. Dzieje się tyle pozornie absurdalnych, a w istocie niepokojących rzeczy, że w tym tygodni zacząłem pisać opracowywać kolejne 4 artykuły i je (mam nadzieję tymczasowo) odłożyłem, bo dzieją się wydarzenia przebijające te poprzednie.
Więc, zanim usłyszałem dziś wieczorem kolejną szokującą informację- opiszę sprawę z popołudnia. Relatywnie małą- ale coś trzeba zacząć robić po kolei.
Otóż- wczoraj Radek Sikorski przedstawił z wielką pompą film promujący Polskę w ramach prezydencji w UE, czy czegoś takiego. Nieistotne- ważne jest to, że w filmie wykorzystano wizerunki kilkunastu gwiazd Holywood. Producent tłumaczy się, że miał zgodę na wykorzystanie ich wizerunku- ale z całą pewnością nie do celów komercyjnych. Awantura dopiero wybuchła i nie wiadomo jak się skończy- ale z pewnej obserwacji zwyczajów panujących w RP mogę nieco zgadywać.
Na początek zastrzegam- nie znam urzędników MSZ, ani zwyczajów tam panujących, choć znam w pewnym stopniu sposób funkcjonowania administracji RP, w tym centralnej.
Więc- kiedy wiedza o bezprawnym (dość ewidentnie) wykorzystaniu wizerunków gwiazd dojdzie do ich agentów- zapewne skontaktują się mailowo z producentami filmu lub polskim MSZ. Producenci spróbują umyć ręce- jeśli im się nie uda to sprawa zostanie załatwiona normalnie, znaczy ugodą, polscy producenci coś zapłacą i zaprzestaną rozpowszechniania. Ale załóżmy, że taki kontakt będzie nawiązany z MSZ (lub jakąkolwiek inną jednostką administracji w Polsce...). Zakładając oczywiście, że ktokolwiek się dogada po angielsku- co w polskim ministerstwie (nawet w MSZ!!!) nie jest rzeczą oczywistą... Więc agent któregoś ze Znanych napisze czy zadzwoni- i co? I nic. W najlepszym osobistym interesie urzędnika zajmującego się sprawą jest kompletnie ją olać. Ewentualnie, jeśli ktoś będzie niedoświadczony w gierkach urzędowych lub zmuszony do tego okolicznościami- sporządzi stosowną notatkę i przekaże ją radcy prawnemu w urzędzie. Urzędnik ma potwierdzenie, a radca prawny sporządzi opinię- oczywiście nie za szybko. Zajmie to co najmniej miesiąc lub dwa, w międzyczasie wszyscy o sprawie zapomną. W razie kompletnej i nieuzasadnionej nadgorliwości- radca przygotuje opinię z której kompletnie nic nie będzie wynikać i sprawa wewnątrz urzędu umrze. Być może agent z USA będzie naciskać. Zapewne w takim wypadku nie usłyszy żadnej odpowiedzi.
Dalej- oczywiście agent będzie naciskać i domagać się wynagrodzenia (na tym w końcu polega jego praca- a w dzisiejszych, kryzysowych czasach...), więc w miarę szybko się zorientuje, że tak się nie da. I bardzo szybko skontaktuje się z kancelarią prawną, która ma oddział w Polsce- oznacza to zazwyczaj duże, amerykańskie kancelarie, o znanych światowych markach i działające w sformalizowanie profesjonalny sposób. Dość szybko trafi do polskiego rządu wezwanie do zapłaty. To będzie oczywiście moment w którym należy coś zrobić- ale oczywiście nie zapłacić, tylko wynająć dużą profesjonalną kancelarię dla uzyskania opinii prawnej czy roszczenie jest zasadnie. W najlepszym interesie poważnej i profesjonalnej kancelarii będzie sporządzenie opinii nie wskazującej jednoznacznie żadnego wyniku potencjalnego sporu, a wskazującej na potencjalnie różne możliwości rozstrzygnięcia. Bynajmniej nie w celu jakiekolwiek korupcji, czy czegoś podobnego- po prostu, aby zamawiający wiceminister czy podsekretarz stanu miał swobodę polityczną. I dalej w ramach tej swobody w jego najlepszym interesie jest zamiecenie sprawy pod dywan- a najlepiej zostawienie jej na czas po wyborach. Niech problem ma kto inny. Agent oczywiście będzie naciskał na załatwienie sprawy, więc wkrótce zostanie wytoczony pozew. To będzie sprawa medialna, więc oczywiście rząd nie zawrze ugody.... I tak- skończy się procesem. Pół biedy, jeśli w Polsce- bo to będą relatywnie niewielkie pieniądze. Powiedzmy kilkadziesiąt milionów za wszystkich. Jeśli powodom uda się przekonać amerykański sąd, że w tym wypadku nie ma zastosowania immunitet jurysdykcyjny (co w sądach USA jest możliwe) to będą to sporo większe pieniądze....
Przyznam, że znając ten mechanizm rzygać mi się chce jak na to patrzę. Jakiekolwiek mam nastawienie do obecnego systemu ochrony praw autorskich- to nie podoba mi się systemowa nieudolność administracji do rozwiązania prostych problemów i biurokratyczna eskalacja szkód- zarówno finansowych jak też przecież prestiżowych. A potem znów będzie płacz, że Holywood nie lubi Polski i Polaków.....

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie doceniasz Radka, w zębach przyniesie $ żeby uniknąć sraczki przed wyborami ...

triggerhappy na openmail cc

Anonimowy pisze...

A kto za to zapłaci ? Pan zapłaci, Pani zapłaci.... żal sciska dupe patrzac kto nami rządzi i jakich my ludzi wybieramy. Ale taka jest demokracja gdy wybierają masy z ktorych wiekszosc ludzi nie potrafi/nie chce samodzielnie myslec.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonimowy 2
Właściwie to mój wniosek jest nieco bardziej przygnębiający. To nie jest wina, czy rzecz, która mogą zmienić/naprawić wybrani politycy. Rozkład posunął się do takiego poziomu, że nawet proste rzeczy nie działają

Kahzad pisze...

@Maczeta
Dzisiaj jeszcze wyszło, że Huawei bezpłatnie dostarczył sprzęt MSWiA "do testów".
To już nie jest głupota, to zwykła zdrada państwa.

Foksal pisze...

Tutaj oczywiście się pan myli. Do żadnego protestu nie dojdzie. Jak będzie trzeba to Donek z Radkiem zapłacą ile trzeba. Milion albo i 10 milionów. Zresztą pewnie już teraz negocjują wysokość. A przeciągać to będą tak, żeby cała sprawa (jeśli wypłynie) wypłynęła po wyborach.