Zmiana reguł gry

Właściwie od początku ery nowożytnej - czyli w pewnym przybliżeniu od odkrycia Ameryki - trwa nieustanny rozwój ludzkości, a w szczególności rozwój cywilizacji białego człowieka. Oczywiście odbywa się to z drobnymi załamaniami i przerwami, ale można dość łatwo obronić tezę, że historia ostatnich 500 lat ludzkości to historia wzrostu zasobów energii dostępnych białemu człowiekowi. Najpierw był to import cukru z Nowego Świata i wydobycie węgla w Anglii. Potem kolonizacja Ameryk i import drewna, oraz także żywności kolejno z Ameryk, Australii i Nowej Zelandii. Następnie pojawiła się ropa i nastąpił wspaniały rozkwit cywilizacji. Pojawiły się też nawozy sztuczne i zielona rewolucja. Ludzie rozmnażali się wolniej niż przybywało dostępnej energii i komfort życia prawie bezustannie rósł. Ta gra się skończyła i teraz gramy w nową.
Gdy energia była coraz łatwiej dostępna jej wytwarzanie nie było żadnym sensownym biznesem. Była to działalność trudna i ledwo opłacalna. Przykładem tego jest oczywiście los polskiego wydobycia węgla i rolnictwa. Zresztą przez te 500 lat rolnictwo nie było źródłem bezpiecznego i dobrego dochodu a ciężkim biznesem, w którym zawsze istniała możliwość porażki. Tak wbrew pozorom zaczęło się dziać już w XVI w. Średniowieczne nadania rycerskie, które pozwalały bez trosk materialnych utrzymać oddział wojska dostępny na wezwanie feudała, przekształciły się w szlacheckie majątki z koniecznością doglądania i wiecznym zadłużeniem. Szlachcic musiał troszczyć się o interesy, choć folwark pozwalał na dobre życie. Później było jeszcze gorzej. W trakcie rewolucji przemysłowej najlepszą ideą było właśnie konsumowanie taniej i łatwo dostępnej energii. Rolnictwo w tym właśnie czasie zaczęło kojarzyć się z biedą, choć dotychczas ziemia była wyznacznikiem zamożności.

I ten właśnie trend, jak przewiduję, zaczyna się odwracać. A właściwie już się odwrócił, ale na razie mało zauważalnie. Na fali ogólnoświatowej bańki w nieruchomościach wzrosły też ceny ziemi rolnej i to jest jedyny segment rynku, gdzie wzrost ten mógł mieć coś wspólnego z fundamentami.
Poza tym, można też ekstrapolować w przyszłość trendy, które obserwujemy już dziś: spadek wartości pracy „miejskiej” i wzrost wartości wydobywanych surowców energetycznych, obojętnie jakich. Rośnie opłacalność recyclingu śmieci, uprawy lasów jak też upraw rolniczych, a wydobywający energię kopalną w sposób tańszy od innych dziś zarabiają nieprawdopodobnie. Po prostu - reguły gry się zmieniły.

Jest też druga strona tego zjawiska, nazywana dla niepoznaki kryzysem. Przetwórcy energii stanęli wobec brutalnej rzeczywistości wzrostu jej kosztów (a właściwie wartości) i destrukcji popytu. Gospodarka przemysłowa powoli się kurczy, co oczywiście najwyraźniej widać w jej krwiobiegu czyli transporcie. Stawki we frachcie drogowym są obecnie takie, że właściwie wszystkie firmy przewozowe, które są już zadłużone, muszą zbankrutować. W każdym razie dotyczy to na pewno tych działających wyłącznie w przewozach krajowych w Polsce. Oczywiście, w pewnym momencie możliwości przewozowych ubędzie na tyle, że pozostali będą mieli zajęcie i stawki wzrosną, ale przewoźników ubędzie. Razem z towarami, które przewożą.
W zupełnie oczywisty sposób spadnie też poziom życia mieszczuchów uzależnionych od transportu i gospodarki przemysłowej; w pewnym momencie perspektywa życia na wsi, zapewniającego przynajmniej bezpieczne minimum przerwania, stanie się dla niższych klas miasta bardzo atrakcyjna. Oczywiście timing jest niepewny, ale jestem dość mocno przekonany, że ten upadek cywilizacji przemysłowej już się zaczął.
Symptomy są oczywiste: trwa stopniowe ograniczanie popytu na dobra przemysłowe, trwa upadek transportu, a jednocześnie ceny wszystkich postaci energii osiągają nowe rekordy. Wszystkich - to znaczy zarówno ropy używanej w transporcie, węgla i gazu w energetyce, jak też żywności niezbędnej do przeżycia ludzkości. A żywność, pamiętajmy, jest też przerabiana na paliwa.
Dalszy rozwój wypadków jest łatwy do przewidzenia: bunty ludności miejskiej, poczynając od miejsc, gdzie wydatki czysto energetyczne pochłaniają największą część budżetów domowych. To oznacza sumę wydatków na żywność i ogrzewanie, a ogrzewanie w zakresie niezbędnym do fizycznego przetrwania. Cóż - w Polsce, czysto kalorycznie licząc, ogrzewanie jest wydatkiem sporo większym niż żywność i zapewne w przejściowym okresie stanie się mało dostępnym luksusem. Docelowo będzie możliwe tylko w ilości dostępnej do przetworzenia energii słonecznej. Kiedy paliwa kopalne się już skończą... Znów, istnieje wyjście technologiczne - przecież ogniwa słoneczne pozwalają na znacznie lepsze wykorzystanie energii słonecznej niż rośliny, ale też w przeciwieństwie do roślin wymagają znacznych nakładów energetycznych na wytworzenie. I to nakładów koniecznych do poniesienia przed rozpoczęciem korzystania z nich, a przy okazji niemożliwych do wyceny w postaci bez paliw kopalnych. Zwyczajnie nie wiadomo, czy fotowoltaika jest opłacalna energetycznie bez zużywania paliw kopalnych. Prawdopodobnie tak i to daje nadzieję ludzkości, ale naprawdę nikt nie może być tego pewien w dniu dzisiejszym.

Czy jest rozsądne wyjście z tej sytuacji? Dla ludzkości jako ogółu - być może. Łączy się to z opanowaniem nowych źródeł energii i oczywiście posiadaniem zasobów na ich wdrożenie w celu zastąpienia dotychczasowych. To nie jest niemożliwe, choć w mojej opinii niestety mało prawdopodobne. Wymagałoby to rządów myślących w perspektywie pokoleń, co wydaje się dla państw Zachodu przynajmniej opcją absolutnie nierealną.
Pozostaje więc myśleć o sobie i własnej rodzinie, co jest rzeczą znacznie bardziej naturalną od myślenia o wspólnocie państwowej. I tutaj przygotowuję dość dużą inwestycję, która pozwoli mi, mam nadzieję, przetrwać całkiem przyjemnie nadchodzące czasy, a i w przyszłości całkiem dobrze zarabiać.

Podsumowując: myślmy o tym, ile energii potrafimy wytworzyć, nawet jeśli miałoby to przybrać postać nauczenia kogoś języka, który pozwoli mu efektywniej wykorzystać jego własne zasoby. Oczywiście, im bardziej „skoncentrowany energetycznie” produkt wytwarzamy, tym większych zysków możemy się spodziewać.
A do mocno zainteresowanych, jeśli ktoś dysponuje sensownym kapitałem – bliższe informacje- mailem.
Zresztą przy okazji powyższy post tłumaczy nieco moją osłabioną aktywność na blogu ostatnimi czasy....

34 komentarze:

Anonimowy pisze...

Matko... ale tajemniczo się zrobiło na koniec... :) Uchyl rąbka tajemnicy... :)

Anonimowy pisze...

wlasnie nie badz taki egoista
my tez chcemy przezyc i zyc :(

Wojciech Majda pisze...

@Maczeta
Jaką kasę uważasz za "sensowny" kapitał?

Anonimowy pisze...

marcin wiesmak

Mam tak ocieplony dom ze w zupelnosci mi 5-6 kubikow drewna na sezon grzewczy starczy. Chyba ze beda bardzo silne mrozy przez kilka tygodni wiec kupuje zapas 0,5 t wegla na zapas.
O ile mi sil i kapitalu starczy marzy mi sie wybudowanie lokalnej kotlowni opalanej sloma zbozowa i rzepakowa. Bylaby w stanie ogrzac kilka domostw poniewaz moja wiocha jest wsia zwarta i stoi dom przy domie.

Anonimowy pisze...

och ten zapas :))

Anonimowy pisze...

> Mam tak ocieplony dom ze w zupelnosci mi
> 5-6 kubikow drewna na sezon grzewczy starczy.

A wentylacja?

Anonimowy pisze...

marcin wiesmak

A wentylacja?


A jest , laczona z kominem od CO.
Przyznam sie ze jak mocno dolozylem do pieca w tegoroczne mrozy to musiałem uchylac okna. Nie moglem wrecz zasnac.

Anonimowy pisze...

Podbijam pytanie Pana Majdy ?

Michał

Robert pisze...

Dom na wsi jest, rodzina na wsi jest. Nie mam sie czym martwic, do Ameryki Płd. nie bede uciekal jak wujek Adi ;] Ogolnie prognoza przesadzona ja oceniam , ze na "upadek cywilizacji przemyslowej" alo jak to mowil Bush amerykanskiego stylu zycia przyjdzi nam jeszcze poczekac z 10-15 lat. Teraz co najwyzej czas na drugie dno kryzysu finansowego. pozdrawiam

Sventevith pisze...

Hehe widzę, że określenie "wujek Adi" weszło już do mowy potocznej. :>

Sventevith pisze...

Tyle, że on został i kiepsko na tym wyszedł, a duża część jego ziomków wręcz przeciwnie.

Sventevith pisze...

Co do ziemi rolnej to od 2012 cudzoziemcy zdaje się będą mogli kupować w Polsce grunty rolne. Więc cena jeszcze może pójść w górę.

Co do historii to Rzeczpospolita pod zaborami była biedna bo przegapiła rewolucję przemysłową (wspominał o tym nawet Adam Smith w Bogactwie Narodów lub Monteskiusz w Duchu Praw), może teraz znowu wrócimy do tego co dawało przez pewien okres czasu Polsce dobrobyt ;-)

Maczeta Ockhama pisze...

@ WM i Michał
ze względu na skalę inwestycji i pewną niechęć do nadmiernie długiej listy inwestorów- określmy to tak, że jest to bardzo dobra alternatywa do pomysłu zakupu mieszkania za gotówkę pod wynajem. Z drugiej strony, jeśli ktoś ma zamiar emigrować to wystarczy mniejsza kwota, a też jeśli ktoś by czuł potrzebę bezpiecznego miejsca do ewakuacji i pewnej bazy do dalszego działania- zapraszam.
@Sventevith
Zapewne tak będzie- ale ze względu na pewien odpowiednik rewolucji przemysłowej za komuny- większość czeka nędza. A właśnie to jest point- czeka nas odwrócenie rewolucji przemysłowej, te kraje, które najmniej w niej zyskały, obecnie najmniej stracą

Wojciech Majda pisze...

@Maczeta
Czyli dla inwestorów masz na myśli kwoty rzędu "niskich" kilkuset tys zł i więcej?

Anonimowy pisze...

No sadze ze mozesz smialo sie podzielic pomyslem na inwestycje w koncu dowiemy sie skad tak dlugie milczenie...p.s. troche za duzo pesymizmu w Twoim Poście:)Na dobra sprawe to co obserwujemy to banka wywolana drukowaniem kasy na potege przez fed i tyle...a jak powiedzial klasyk "ludzkość jest niezrównana w pokonywaniu trudnosci ktore sama stworzyla"peak oil widze jako czasowa niedogodnosc a nie preludium armagedonu. oczywiscie aktualna stopa zyciowa jest nie do utrzymania ale wieszczenie konca epoki przemyslowej jest przedwczesne:) wpis chociaz ciekawy nieco nazbyt pesymistyczny(IMO). Chociaz majac na uwadze ze generalnie podzielam twoje poglady zaintrygowales mnie tym pomyslem na biznes:)Chętnie poddamy go analizie krytycznej:)
NPF

Anonimowy pisze...

nie dramatyzujmy tak, wolny rynek ma tą cechę, że potrafi w prosty sposób dostosować się do nowych warunków. to nie będzie jakaś apokalipsa tylko szansa na zrobienie niezłych pieniędzy sprzedając żywność i energie. jeżeli ktoś jednak obawia się o własne życie czy mienie w czasie przyszłego kryzysu to choćby nie wiem jak się zabezpieczył to i tak na lądzie nie będzie bezpieczny gdyż nie wykluczona jest rewolucja lub dojście do władzy komunistów. moim zdaniem najlepszym pomysłem będzie kupno jednostki pływającej i dostosowanie jej do tego aby mogła wytwarzać energie (np. panele słoneczne), słodką wodę (odsalanie wody morskiej) oraz miała kontakt ze światem (internet satelitarny). Mniej zamożni zawsze mogą zrobić jacht samemu (pochwale się że ma już materiały na szkielet:), koszt jest mniejszy o co najmniej rząd wielkości.

Maczeta Ockhama pisze...

@ NPF
I tu się różnimy w fundamentalnej ocenie- ja uważam, że bańka jest objawem, nie tylko druku (z czym trzeba się zgodzić), ale też obiektywnego wzrostu wartości nośników energii (to na dziś). Wieszczę raczej początek końca epoki przemysłowej- i po prostu zmianę reguł gry. Większą wartość będzie miała energia niż jej przetwarzanie. Tylko tyle i aż tyle. A w istocie- dojście do moich wniosków inwestycyjnych to temat na sporo postów- i pewnie je popełnię- być moąe już wkrótce zacznę, ale powiem wprost: najpierw ja i odważni, a potem mogę się chwalić publicznie pomysłami
@ Anonimowy
Jacht potrzebuje utrzymania. Zapewniam cię, że znam ten ból i bez portów, serwisu i środków z zewnątrz nic się nie da zrobić...

Kot w gołębniku pisze...

Pozwolę się jednak niezgodzić z apokaliptycznymi wizjami. Tzn. one są prawdziwe jeśli patrzy się na ludzkość z perspektywy tysiącleci. Ale pojadę trochę egoizmem - mało mnie obchodzi co będzie za 100 lat, niestety nie spodziewam się dożyć ze zbyt dużym prawdopodobieństwem (choć nie jest ono zerowe). A więc peak oil to prawda, ale jednak nie teraz. Oczywiście ceny ropy naftowej czy gazu będą rosły, ale nie powoduje to, że powinniśmy inwestować już teraz w schrony, puszki sardynek czy wracać do starożytnych technologii takich jak piece na węgiel... Sądzę że wystarczy tu czy tam 15cm więcej styropianu na ścianę i kilka nowoczesnych energooszczędnych rozwiązań grzewczych i wentylacyjnych. Ropa naftowa i gaz będą drożeć, ale ich zasoby są wystarczające nie tylko dla nas ale i dla naszych dzieci.
To co jest niebezpieczne i realnie nam zagraża to tryumfalny pochód socjalizmu przez świat. To jest prawdziwe źródło kryzysu i stagnacji ekonomicznej która po nim nadchodzi. To jest źródło zubożenia mas. Gospodarka oparta na wolnym rynku poradziłaby sobie także z resztą ze zmniejszającą się ilością paliw kopalnych, bo ludzie to sprytne i ambitne istoty, które nieustannie kombinują jakby tu sobie ulepszyć życie. Chyba że socjalista odbierze im motywację. Istnieje wiele interesujących technologii, które już wkrótce trwale mogłyby zmniejszyć naszą zależność od paliw kopalnych, ale kto ma je rozwijać i po co? Rządy wolą dobić gospodarkę limitami na co2. Korporacje mają swoje zyski z paliw kopalnych. Mali i zdolni przedsiębiorcy nie rozwiną ich, bo jeśli teraz wynajdę nowe sprawne urządzenie, to chcę na nim zarabiać, a tymczasem rząd zabiera mi 80% zarobków w postaci podatków, to po co to wszystko...
Tak więc to nie brak surowców nas dobije bo tych jest dość i nawet jestem przekonany że nie wszystkie źródła odkryto (patrz Afryka, Arktyka i Antarktyda) ale dobije nas postęp socjalizmu.
Dlatego drogi Maczeto ostatnio nie do końca czuję tematykę bloga. Stała się taka powiedziałbym surwiwalistyczna. Oczywiście warto jest być zabezpieczonym, mieć energooszczędny dom, broń palną i odpowiedni zapas złota, ale na budowanie własnych warzywniaków, stawianie pieców kaflowych czy wręcz schronów jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Wolę cieszyć się życiem niż stawać niewolnikiem fobii i zagrożeń, na które szansa jest w tej chwili niewielka.

Kot w gołębniku pisze...

"A jest , laczona z kominem od CO."

To mnie rozbawiło. Mam nadzieję, że to skrót myślowy i kolega nie wentyluje sobie domu powietrzem z komina :)

"Przyznam sie ze jak mocno dolozylem do pieca w tegoroczne mrozy to musiałem uchylac okna. Nie moglem wrecz zasnac. "

I dlatego wszelkie piece na paliwa kopalne jak również kominki kompletnie nie zdają egzaminu w energooszczędnym domu. Intensywne grzanie po to by potem otwierać okna i chłodzić to nonsens. A kominki są niestety niesterowalne i ciężko pozbyć się nadmiaru ciepła. Ewentualnie te z płaszczem wodnym, ale z nimi też jest problem tylko trochę mniejszy. A poza tym jak pisałem wyżej... Ja tam jestem leniwy i wolę się wyspać niż o 3 rano dorzucać drewna do pieca. Dlatego wolę zainwestować w energooszczędne ściany, pompę ciepła oraz dobrą wentylację mechaniczną z rekuperacją. Mój dom to nie elektrociepłownia żeby spalać w nim paliwa kopalne (i ryzykować zatrucie tlenkiem węgla). A na wszelki wypadek kupiłem sobie generator awaryjny...

Anonimowy pisze...

marcin wiesmak

To mnie rozbawiło. Mam nadzieję, że to skrót myślowy i kolega nie wentyluje sobie domu powietrzem z komina :)


Glownie chodzilo mi tu o okap w kuchni gdzie tworzy sie para wodna. Cug z komina + wentylator z okapu spelniaja zadanie.Wiec doprawdy nie rozumiem z czego tu sie smiac? :I



I dlatego wszelkie piece na paliwa kopalne jak również kominki kompletnie nie zdają egzaminu w energooszczędnym domu

Drewno to paliwo kopalne? A wyraznie napisalem opalam drewnem. No ale mniejsza o to. Sasiad ma sterowanie pieca na olej opalowy i zgrzytal zebami jak wylaczyli prad, wiec czasami warto sie pobrudzic.

Co do calosci musze sie zgodzic. Wystarczy aby waaadza nie bedzie przekszkadzac a ludzie w swojej pomyslowosci zrobia reszte.
Niewatpliwie do przekroczenia "1" w skali Kardaszewa droga sie wydluzy jednak ona predzej czy pozniej nastapi.

Kot w gołębniku pisze...

Ale nowoczesne piece na węgiel czy drewno też wszystkie są zależne od prądu. Wystarczy że masz grzejniki czy ogrzewanie podłogowe i musisz mieć pompę obiegową. Z czego wnioskuję że masz na myśli piec kaflowy czyli ogrzewanie wyjątkowo starej daty. Oczywiście jeśli takie lubisz, to nie ma sprawy - każdy lubi co innego. Np. fajnie jest pojeździć konno, też lubię, ale np. jeśli potrzebuję pojechać do miejsca oddalonego o 300km to wybiorę samochód lub pociąg. Nie ma sensu koniecznie przekreślać zdobyczy techniki i tkwić w XIXw.

Co do okapu - racja, tak to powinno działać, źle zrozumiałem poprzedni wpis.
Drewno to też oczywiście nie jest paliwo kopalne, to był za duży skrót myślowy z mojej strony. Raczej paliwo spalane bezpośrednio w domu.
Z trzeciej z kolei strony ja np. pozbyłem się w domu gazu - nie mam go pod żadną postacią. Nie chcę być uzależniony od rosyjskiego monopolisty oraz siedzieć na bombie i ryzykować zatrucie CO. A jeśli cena prądu wzrośnie 2 razy? No to opłacalna będzie budowa domowej elektrowni wiatrowej wspomaganej fotowoltaiką. Dlatego właśnie sądzę że odpowiednie technologie ludzkość już ma. Brakuje motywacji do ich masowego użycia. Dlatego cywilizacja nie skończy się z powodu peak oil. Może natomiast skończyć się od nadmiaru socjalizmu...

Kot w gołębniku pisze...

PS. Zatruć się CO możesz także spalając węgiel. Nie wiem jak z drewnem, ale chyba proces gwałtownego utleniania zwany spalaniem nie przebiega inaczej. Może jestem dziwny, ale wolę zapłacić kilka złotych więcej i mieć dom w którym moje dzieci mogą spać bezpiecznie. A jeśli to przestanie być kilka a zrobi się kilkaset - to patrz uwaga o elektrowniach wiatrowych.

Anonimowy pisze...

marcin wiesmak


Ale nowoczesne piece na węgiel czy drewno też wszystkie są zależne od prądu. Wystarczy że masz grzejniki czy ogrzewanie podłogowe i musisz mieć pompę obiegową. Z czego wnioskuję że masz na myśli piec kaflowy czyli ogrzewanie wyjątkowo starej daty. Oczywiście jeśli takie lubisz, to nie ma sprawy - każdy lubi co innego.


Mam piec weglowy do CO jednak opalam drewnem. 2 lata temu zainwestowalem w sterowanie pieca czyli pompa, dmuchawa, sterownik. Jednakze stwierdzilem ze po co martwowac energie elektryczna skoro:
a) i tak ktos z domownikow jest w domku 24h/doba
b) obieg grawitacyjny spelnia oczekiwania
Remontuje strych; beda tam pokoje + lazienka byc moze wowczas pompa w wiekszosci sie przyda.


A jeśli cena prądu wzrośnie 2 razy? No to opłacalna będzie budowa domowej elektrowni wiatrowej wspomaganej fotowoltaiką.

Ja tak huraoptymista nie jestem.Juz teraz slyszalem ze sa pomruki aby na wiatraki do 5kw nalozyc licencje/ pozwolenie urzednicze ze inwestycje beda nie oplacalne.


Dlatego właśnie sądzę że odpowiednie technologie ludzkość już ma.

Oczywiscie chocby pneumatyka.

Kot w gołębniku pisze...

To co piszesz o licencjach to niestety potwierdza smutną prawdę, że jeśli od czegoś zginiemy to od nadmiaru socjalizmu. Niestety zmartwię Cię - dziś czy wczoraj pojawił się news o tym, że Unia zmusza nasz rząd do wprowadzenia akcyzy na węgiel. Zacznie się pewnie od 5 czy 10%, ale jak raz się to pojawi, to będzie rosło i rosło. Jak z podatkami na benzynę. Krótko mówiąc: z deszczu pod rynnę.
Dlatego możemy się kłócić jakie paliwo, a i tak najważniejsze jest zbudować dom energooszcżednie.

A co do peak oil, to polecam:
http://www.youtube.com/user/odDymarkow#p/u/13/xx29lao73MM
:)

Wojciech Majda pisze...

@KWG

Fajny filmik. To kwestia ceny rzeczywiście.

W 2013 roku cena energii elektrycznej wzrośnie o podatek od CO2 o bagatela... 30%. Ta akcyza to ma być oprócz tego podatku od CO2?

http://zbigniewkuzmiuk.nowyekran.pl/post/4915,renegocjacje-pakietu-klimatycznego-potrzebne-od-zaraz

Inspektor Lesny pisze...

Ciekawe, ze to na ogol zwolennicy wolnosci gospodarczej, przedsiebiorczosci, prywatnosci portfeli wolaja o "datki". Podaja nr konta, imie, ale potencjalny dobroczynca nazwiska proszacego juz znac nie potrzebuje.
A wszystko w imie "wspolnego dobra" Calkiem jak to bylo w "Kraju Rad".

Anonimowy pisze...

@Inspektor Lesny

Ciekawe, ze to na ogol zwolennicy wolności socjalizmu, państwowych przedsiębiorstw, chronienia ludzi, wołają o przymusową odbieranie pieniędzy ciężko pracujących masom robotniczym.
A wszystko w imie "wspolnego dobra" Calkiem tak jak w ... (wstaw dowolne państwo UE)

Anonimowy pisze...

marcin wiesmak

We wspolczesnym swiecie sa tylko 2 rodzaje awansu cywilizacyjnego:
a) "przyrost ludnosci"
co jest konsekwencja rozwoju bytowo- emocjonalnego spoleczenstwa np. uczciwe prawo, dostep do nauki, etc

b) "ilosc KWh na danego mieszkaca" co jest konsekwencja rozwoju technicznego spoleczenstwa
I tak jesli chodzi o rozwoj w 1 przypadku to warto czytac dziela prof. Konecznego w 2 wlasnie Kardaszewa.
Jesli cywilizacja sie nie rozwija znaczy, ze ktorys z punktow wlasciewie nie dziala.
Ja osobiscie stawialbym na ten pierwszy.
A szafowanie slowami typu socjalizm, kapitalizm komunizm czy turbokapitalizm to jest tylko oglupienie/ zniewolenie mas na potrzeby idei grup ludzi ktorzy czerpia zyski ze systemu. Tyle i tylko tyle.
dziekuje

Anonimowy pisze...

marcin wiesmak
"A szafowanie slowami typu socjalizm, kapitalizm komunizm czy turbokapitalizm to jest tylko oglupienie/ zniewolenie mas na potrzeby idei grup ludzi ktorzy czerpia zyski ze systemu. Tyle i tylko tyle"...
I to zdanie powinni przeczytać wszyscy ortodoksi w necie. Bardzo prawdziwe.

Pzdr - mieszczuj

Admin, R-O blog pisze...

Koledzy, żadna filozofia - żadna wielka tajemnica dla wybranych inwestorów. Oszczędny dom pod miastem, albo na wsi, ale w miarę blisko cywilizacji, aby można było kontynuować miejski biznesik.

Jeśli przewidujemy wzrost nośników energii i stawiamy na to finansowo to jakaś plantacja drzew na opał (albo orzecha włoskiego, lub to co pozwala wydoić trochę kasy z UE), abyśmy się nie narobili zbytnio.

Jeśli jest teren to robimy to razem, w kilku inwestorów - bo w kupie siła.

Pozdrawiam,
racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com

Admin, R-O blog pisze...

@Inspektor i inni... antywolnościowcy

A ja nie widzę nic złego w używaniu bloga do reklamy, biznesu lub anonsowania dobrowolnych wpłat.

Zauważyłem, że ostentacyjna niechęć do pieniądza, pokazywana publicznie, jest właśnie domeną ludzi z budżetówki i ogólnie etatystów i lewaków.

Dla nas, wolnościowców pieniądz jest dobry - a przynajmniej "nie gryzie".

Przy okazji, jak ktoś chce się u mnie zareklamować - komercyjnie lub w ramach barteru - zapraszam (na złość lewactwu!).

Anonimowy pisze...

Admin, R-O blog pisze...

@Inspektor i inni... antywolnościowcy

A ja nie widzę nic złego w używaniu bloga do reklamy, biznesu lub anonsowania dobrowolnych wpłat.

Zauważyłem, że ostentacyjna niechęć do pieniądza, pokazywana publicznie, jest właśnie domeną ludzi z budżetówki i ogólnie etatystów i lewaków.



marcin wiesmak

Jak mawial dziadek Jozio Stalin - "Ufaj i kontroluj" A ze kontrola im najlepiej wychodzi totez musza widziec jak wydajesz swoje pieniadze, na co je wydajesz i wogole po co je wydajesz!
Woooooot cala ich kwintensencja rozumowania. :)

Anonimowy pisze...

@ R-O
Koncepcja aby niektore rzeczy robic wspolnie- razem z osobami o tych samych obawach i sposobie myslenia jest zasadniczo sluszna, choc akurat co do moich dzialan- nieco kula w plot.
Maczeta Ockhama zza oceanu i bez polskich liter

Kot w gołębniku pisze...

@Inspektor leśny:
Bo za dobrze wykonaną pracę powinno się płacić. Autor bloga oczywiście tego się nie domaga. Prosi jedynie o to, że JEŚLI oceniasz, że wykonał dobrą pracę, to wyceń ją i prześlij mu parę groszy. Jeśli uważasz ją za bezwartościową, to trudno, ale jeśli uważasz że ma wartość to czemu nie wesprzeć?
I co to miałoby mieć wspólnego z wolnością lub jej brakiem? To właśnie próba zarabiania w sposób niezależny, poprzez własne pisarstwo jest czymś, co daje wolność. W przeciwieństwie do wiszenia na cudzej kieszeni i wyciągania pieniędzy z rządowych dotacji, względnie byciu niewolnikiem-etatowcem.