Papierowe bagno

Pod względem walutowym ciekawe czasy. Jak wiadomo powszechnie, obecnie wartość wszystkich papierowych walut oparta jest na wierze, że te waluty są coś warte. W dłuższym terminie oczywiście ich wartość oczywiście znajdzie się na fundamentach- bo rynki w dłuższej perspektywie są efektywne. Fundamentem dla papierowej waluty jest jej wartość opałowa- więc pozwolę sobie nie zgodzić się z każdym kto twierdzi, że papierowe pieniądze będą nic nie warte. Jako, że sam sobie zakreśliłem długą perspektywę inwestycyjną- pytanie oczywiste: co się dzieje i co się stanie? Dzieją się obecnie właściwie dwie rzeczy: cena żywności i paliw dość szybko rośnie wyrażona w dowolnych walutach, a wartość dolara wydaje się spadać. Jednocześnie oczywiście widoczny wyraźnie jest napływ kapitału wszędzie, gdzie może on uciec od dolara- czyli surowce i emerging markets. Skala tego zjawiska jest olbrzymia- do tego stopnia, że odpowiedzialne rządy widzą problem (Brazylia wprowadziła ograniczenia w przepływie kapitału- broniąc się przed napływem spekulantów), a nieodpowiedzialne cieszą się i pożyczają coraz więcej (zgadnijcie kogo mam na myśli?). Teraz pytanie jak się ta gra skończy? Jedna z odpowiedzi brzmi- to jest zbliżający się game over systemu rezerw dolarowych. Widać to jako ucieczkę od dolara- co oznacza jednocześnie drastyczny spadek wartości rezerw wszystkich banków centralnych świata (w cenach wyrażonych w żywności, ropie i metalach szlachetnych). Ale jest inna odpowiedź- jest to coś w okolicach powtórki z początku lat 70-tych. Niskie stopy zmuszają do szukania jakiegokolwiek zysku na ryzykownych rynkach i spekulacyjny kapitał właśnie produkuje kolejne bańki (na złocie i srebrze), a ceny żywności i ropy odpowiadają fundamentom- ropy, bo minęliśmy peak oil, a żywności z powodu kolejnych klęsk nieurodzaju u największych eksporterów (Argentyna 2009, Rosja 2010) i braku większych zapasów. Oczywiście, masowe drukowanie dolara wskazuje na inflacyjny scenariusz- ale czy w całości? A raczej – czy to już jest przedostatnia faza końca dolara, czy jeszcze nie?
Jeśli metale szlachetne nie są bańka spekulacyjną, a częścią już nieodwracalnej ucieczki od papierowych walut- to efekt w ciągu kilku lat jest jasny- ogólnoświatowa hiperinflacja. Ciężko mi to sobie wyobrazić- bo w każdej hiperinflacji była jakaś możliwość zastąpienia aktualnych papierków- zazwyczaj był to dolar. W wypadku hiperinflacji dolara- przez chwilę będą go równoważyć inne papierowe waluty. I pytanie co się stanie w kluczowym momencie- kiedy inflacja dolara będzie w okolicach niższych dwucyfrowych poziomów (jeśli patrzeć na ropę, żywność i PM to już przekroczyli ten poziom)- jeśli FED podwyższy drakońsko stopy procentowe- tzn. powyżej realnej inflacji i jakimś cudem rząd USA nie wyłoży się na obsłudze zadłużenia, to mamy gwałtowną ucieczkę kapitału z surowców i rynków wschodzących- czyli to co zwykle w takiej sytuacji- wyłożenie się większości rządów Ameryki Łacińskiej i Europy Środkowej (może nawet stabilnych Chile i Czech- choć te są ostatnie w kolejce do bankructwa). Drobna próbka była po ucieczce kapitału na przełomie 2008/2009- na krawędzi znalazły się prawie całe peryferia UE- choć tym razem chyba żaden z latynoskich krajów (oprócz Wenezueli). Wskazywałoby to jednak na realne problemy z żywnością- której tam jest pod dostatkiem.
Jeśli zaś jest to już inflacja (tak, wiem, że CPI pokazuje coś innego- ale proszę o zauważenie, że spadają ceny rzeczy opartych na długu, a rosną towarów codziennej konsumpcji- w CPI się to wyrównuje- tylko dla codziennego życia ma to zupełnie inne znaczenie), to od dojścia tego do publicznej wiadomości nie jest daleko. Przeciętny Amerykanin nie będzie miał dokąd uciec z dolara- a z drugiej strony jakiś pieniądz jest potrzebny- więc tylko przyśpieszy obieg. Reszta świata będzie chciała też jak najszybciej uciec z dolara- co jeszcze w krótkim czasie zwiększy krajowy obieg w USA. Jeśli hiperinflacja- jako utrata wiary w pieniądz wybuchnie, będzie to eksplozja nie widziana od czasów Republiki Weimarskiej. Skasuje to oczywiście długi i wierzytelności dolarowe- w tym rezerwy pozostałych banków centralnych. Ale jednocześnie inne waluty umocnią się- chwilowo. Eksport do USA praktycznie umrze i świat będzie musiał sobie poradzić bez gigantycznego konsumenta- przynajmniej do czasu, aż nauczą się znów produkować. Potem przyjdzie czas na innych. Bilanse banków- po wyczyszczeniu aktywów dolarowych mogą wyglądać mało zabawnie i z całą pewnością rozpocznie się run na cokolwiek bezpiecznego- oczywiście złoto i srebro- ale najpierw i w większej skali- na waluty uznawane za bezpieczne. Jeśli to jest ucieczka od dolara w poszukiwaniu bezpieczeństwa- to w najbliższej przyszłości powinien zacząć się run na franka szwajcarskiego- który doprowadzi do wyłożenia się kredytobiorców w Europie Środkowej i kryzysu bankowego w Szwajcarii. Wystarczy dodać dwa do dwóch.

21 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"jeśli FED podwyższy drakońsko stopy procentowe- tzn. powyżej realnej inflacji i jakimś cudem rząd USA nie wyłoży się na obsłudze zadłużenia"

To akurat nie jest takie trudne. Podejrzewam że własnie do takiego rozwiązania dojdzie.
Wystarczy skupić obligacje za świeżo utworzone dolary (wzrost M0) i podnieść mocno stopy. Efekt mamy taki, że wzrasta baza monetarna do wysokości obecnej bazy plus obecnego zadłużenia (zakup obligacji za wzrost M0). Podwyżka stóp procentowych spowoduje spadek mnożnika kreacji pieniądza M3/M0 - więc M3 nie wystrzeli w górę i nie ma mowy o żadnej inflacji. Przy okazji mamy spłacone całe zadłużenie i możemy zabawę zacząć od nowa:)
Dziwi mnie tylko fakt, że nikt z blogomyślicieli nie pisze o takim scenariuszu.

Pozdrawiam, Mao

Maczeta Ockhama pisze...

@ Mao
W sumie niezły scenariusz- tylko ktoś w FEDzie musiałby mieć jaja. Dzisiejsza Wall Street nie wytrzyma duże podwyżki stóp- więc to by musiał być człowiek kalibru Volcknera- który by zapowiedział w wiarygodny sposób, że banki mają sobie radzić same. I budowlanka, razem z kredytami na domy też. Teoretycznie da się zrobić- praktycznie nadal to nazywam cudem

Anonimowy pisze...

No i ładne scenariusze tu opracowaliście :/ I co ma taki biedny mały inwestorek, nieznający się na rynkach finansowych i innych akcjach jak ja, robić?
Papier nic nie warty, surowce nadmuchane przez spekulantów (albo może nie?) Hm, chyba trza wybrać gotówkę i nakupić wódkę, ta będzie w PL zawsze miała cenę : D

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonimowy
Wóda jest w naszej części świata dobrym pomysłem- tylko w jednym z gorszych scenariuszy państwo się zawala i traci na wartości część akcyzową (czyli 90%). Ale jak ktoś ma warunki- to bezpieczna inwestycja- spory zapas oleju opałowego. Nie tak łatwo przechować, ale utrzyma wartość, albo poszybuje w górę.

HansKlos pisze...

@Anonimowy
chyba trza wybrać gotówkę i nakupić wódkę
Prościej chyba będzie bimber pędzić, no chyba, że chcesz wesprzeć nasz drogi;-) rząd.

Przemo pisze...

Doskonaly wpis. I dlatego wlasnie moja ulubiona waluta jest mexykanskie peso. Eleganckie plastikowe banknoty maja doskonala wartosc opalowa.

slomski.us

2jarek pisze...

Poprzednio podobny scenariusz wyłożył między innymi rykoszetem Polskę zadłużona w $ przez Gierka, później przyszedł czas na ropkę: kombinacje wysokich stóp i chęć napełniania żołądków przez arabskich sojuszników USA spowodowała odkręcenie kurków na max i ZSRR zdechł.

Adam Duda pisze...

at mao
"Dziwi mnie tylko fakt, że nikt z blogomyślicieli nie pisze o takim scenariuszu."

myslała juz dawno i doszła do wniosku że droakońskie podnoszenie stóp przy zakredytowanej po uszy całej populacji USA doprowadzi do buntu społecznego.
Bunt i bankructwa masz prawie przy zerowych stopach a co dopiero przy 20.

także scenariusz science fiction.

Maczeta Ockhama pisze...

@ 2jarek
Zgadza się- w miarę wzrostu inflacji w USA podwyższano stopy (powoli) i PRL się wykrwawiał w 2 poł. lat 70 Potem przyszedł Volckner, uratował dolara, ale już Jaruzelski musiał ogłosić, że PRL zaprzestaje obsługi długu. Trwało więc dość długo. Tylko, że teraz jest Bernake- możliwe, że ostatni prezes FED i nie ma ropy (prawdopodobnie). Podwyżki stóp zaczną się pewnie w przyszłym roku- małe i spóźnione, ale wystarczą do wykolejenia co poniektórych

Anonimowy pisze...

tak tylko USA ma armię i trochę śmiercionośnych zabawek. upadek w stylu niemiec wajmarskich - rozbrojonych nie wchodzi w grę. w niemczech wajmarskich pojawił się hitler a w usa?

HansKlos pisze...

@Anonimowy
w niemczech wajmarskich pojawił się hitler a w usa?

Juz jest!-)

Kot w gołębniku pisze...

Drastyczne podniesienie stóp procentowych to rozwiązanie, które proponuje wielu bloggerów więc strzał nietrafiony :) I dodatkowo powrót do standardu złota lub srebra.
Ale to oznaczałoby ogromne straty wielu ważnych osób, które do tego nie dopuszczą. Oraz spore papierowe straty sporej części populacji będącej poprzez różne fundusze właścicielem akcji które ucierpiałyby najmocniej. Krew na ulicach pewna, a tego nie chce żaden polityk, nawet jeśli na dłuższą metę byłoby to korzystne nie tylko dla hamerykanów ale i dla całego świata.

Za to widzę inne wyjście jakie niestety mają przed sobą rządy. Mianowicie stopniową nacjonalizację sektora bankowego. Objęcie go pełną kontrolą oraz co ważne dodatkowo wprowadzenie wyłącznie elektronicznego systemu rozliczeń (czyli usunięcie fizycznego, anonimowego pieniądza - patrz Szwecja gdzie to już się dzieje), spowoduje pełną kontrolę nad systemem finansowym. To oczywiście za conajmniej 10-15 lat, ale sądzę że jest to nieuniknione. Takim systemem rządy będą sterować w sposób całkowity i totalitarny a inflacja będzie kompletnie bezbolesna i niezauważalna dla mas. A może powstanie do tego czasu rząd światowy?
A jakie to będzie mieć konsekwencje? Na trzeźwo jest to obecnie ciężko przewidzieć, pewnie zgodnie z teorią chaosu małe błędy będą się kumulować aż pewnego dnia wszystko pierdutnie i tylko posiadacze złota i srebra będą mogli najeść się do syta.
Tym samym idę się napić :)

PS. Od bimbru wolę własnoręcznie warzone piwo. Polecam, takie niepasteryzowane piwko jest łatwiej zrobić niż wino a to naprawdę pyszna i zdrowa rzecz :)

Maczeta Ockhama pisze...

@ KwG
Niezależnie od formy pieniądza inflacja i kryzys bankowy jest rzeczą realną- a przy wyłącznie elektronicznym katastrofalną- więc sobie kręcą stryczek na szyję. Jedyny efekt dla rządu to powszechne opodatkowanie wszystkiego, ale praw fizyki oszukać się nie da. Poza tym zniknie mechanizm runu na banki- więc upadek nastąpi dopiero jak nie będzie żadnego wyjścia i będzie bardzo bolesny. A w pierwszej kolejności nie złoto, a powszechnie akceptowalne waluty- podejrzewam, że np w Karlskronie złotówka (bo jest tam 2x dziennie prom z Gdyni)
A że moje 20m2 winogron obrodziło nędznie to jestem mniej trzeźwy po sklepowym piwie- może dlatego widzę te konsekwencje :)

Anonimowy pisze...

Chciałbym poruszyć temat, który moim zdaniem łączy się z drukowaniem. Ciągle czekam na realny spadek cen mieszkań, a tu ciągle nic. Ceny trwają sobie najlepsze na poziomach ze szczytu bańki i żadna siła nie sprowadza ich w dół, czyli do realnej siły nabywczej Polaków. Odnoszę wrażenie, że moje czekanie nic nie da, ponieważ ilość napływającego kapitału na to nie pozwala. Mając w perspektywie kolejne drukowanie, to nie mam co liczyć na spadek średnich cen do poziomu średniego (lub chociaż 1.2) wynagrodzenia. Co robić zatem? Czy rynek czeka aż inflacja pieniądza doprowadzi do realnego spadku cen?

HansKlos pisze...

@Kot w gołębniku
rządy będą sterować w sposób całkowity i totalitarny
To mnie martwi. Z totalitaryzmem jest tak, że potrzebuje on wroga, a totalitaryzm obejmujący USA, Rosję i Chiny, a to zwiastuje wojnę w różnej postaci i czas polowania na czarownice.

HansKlos pisze...

@Anonimowy
Ceny trwają sobie najlepsze na poziomach ze szczytu bańki i żadna siła nie sprowadza ich w dół, czyli do realnej siły nabywczej Polaków.

Poczekaj jeszcze trochę, kiedy na dobre rozkręcą się ceny energii, ropy i żarcia. Ludzie goniąc inflację skupią się na przeżyciu, a ceny dóbr innych niż podstawowe będą albo stać w miejscu, albo nawet spadać. Jak do tego dodać kilkaset tysięcy szykujących się bankructw "szwajcarów", to efekt dla nieruchomości jest murowany. Tyle, że nie stanie się to dziś, ale myślę, że proces rozpocznie się już w najbliższym roku, dwóch.

Anonimowy pisze...

Dziekuję Hans. Czytam regularnie Twój blog. Jest świetny. Też dokładam trochę srebrnych monet do skrzynki, od czasu do czasu. Ciekawe jest to, że na allegro można kupić polskie 20 po cenie spot lub, zdarzyło mi się raz, niższej niż spot.

HansKlos pisze...

@Anonimowy
na allegro można kupić polskie 20 po cenie spot
Polskie 20 zł nie jest próby 999, ale 925 lub niższej, co dla srebra oznacza, że przy sprzedaży dostaniesz do 30% mniej niż za czyste srebro.

Anonimowy pisze...

Zastanawiam się czy przewalutowanie kredytu z CHF na EUR, zabezpiecza w jakiś sposób w przypadku spełnienia czarnego scenariusza. Jak myślicie, ma to sens ? CHF umocni się względem EUR ?

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonim z 22:25
Kiedyś się umocni... Ale kiedy i na jak długo.... Na pewno po podwyżkach stóp na głównych rykach waluty trzeciego świata polecą na pysk- czyli na złotówki i z powrotem przed podwyżką stóp tutaj. A na EUR to przy grze na upadek strefy. Ostra jazda... i proszę tego nie brać za poradę inwestycyjną

janw pisze...

Nie będzie podwyżki stóp!
Bernanke będzie drukował dolary bez końca. Będą kolejne quantative easing. Stopy będą zerowe, a inflacja spłaci kredyt USA wobec świata. Ceny surowców, metali i akcji będą rosły.