O niezależności energetycznej i polityce przemysłowej w Polsce

Przez część mediów w Polsce przeleciały informacje o sukcesach w budowaniu niezależności energetycznej dzięki importowi ropy z Arabii Saudyjskiej zamiast z Rosji. Oraz wielki sukces w namawianiu Duńczyków na rurę gazową do Polski. Tak też zostało to przedstawione w co poniektórych mediach. Jest to stawianie sprawy na głowie.

Stawiając sprawy tak jak powinny stać, to niezależność energetyczna dla kraju to jest niezależność od importu energii. Czy import ropy z KSA i gazu z Norwegii jest niezależnością od importu? Jakby nie bardzo. 
A czym jest? Tym czym jest, czyli importowaniem surowców energetycznych od innych dostawców. A do czego to może służyć? Do tego samego co zawsze. Do zabezpieczenia się przed fochami monopolistycznego dostawcy. Czego też nie należy nazywać niezależnością energetyczną. Jest to niezależność od fochów monopolisty, może od konkretnego szantażu, ale nie od importu energii. 

Druga sprawa, którą ma załatwić dywersyfikacja źródeł gazu i ropy to osłabienie ekonomiczne Rosji. To jest czysta, dokładna i piramidalna bzdura. Rynek ropy naftowej jest rynkiem globalnym. Cena jest jedna dookoła świata, później korygowana o jakość konkretnego surowca i warunki dostawy (mocno upraszczając, ale ropa naftowa jest w olbrzymim stopniu towarem łatwym do transportu i zamiany). Nie sprzedana ropa nie zmarnuje sie, zostanie sprzedana gdzie indziej.
To oznacza, że zakup ropy z KSA lub Wenezueli nie ma żadnego wpływu ani na przychody KSA, Petroleos de Venezuela, ani Rosji ze sprzedaży ropy. To co ma znaczenie, to globalny popyt, który się nie zmieni. Tzn. minimalnie wskutek transportu tankowcami zamiast rurociągami, ale uznajmy to za nieistotne.
Co może zmienić sytuację? To oczywiste- zmiana punktu równowagi rynkowej. Zwiększenie podaży lub zmniejszenie popytu. Takie zjawisko istotnie zmieniłoby ceny, budżety i możliwości państw naftowych, w tym oczywiście zagrożenie militarne i plityczne ze strony Rosji.
Na podaż ropy na światową skalę ani polski rząd, ani firmy nie mają większego wpływu, pozostaje więc druga opcja- zmniejszanie popytu.

Stąd, jeśli ktokolwiek, w jakimkolwiek kontekście chce prowadzić "politykę energetyczną w celu zabezpieczenia sie przed Rosją" to pierwsze pytanie wobec takiego planu powinno brzmieć "a co dokładnie chcesz robić w celu zmniejszenia popytu na ropę w skali Polski i/lub Europy czy świata?". Jeśli nie uzyskamy na takie pytanie jasnej odpowidzi, to już wiemy, że mamy do czynienia z kompletnym ignorantem lub oszustem. Bardzo ładny test, którego nie zdałoby zapewne 99% ględzacych w Polsce o "niezależności energetycznej". 

A skoro o niezależności energetycznej mowa. 
Jakie są w Polsce krajowe źródła energii? 
Jest węgiel. Generalnie w Polsce bardzo drogi w wydobyciu, ale relatywnie sporo, można go wydobywać w ilościach które w miarę wystarczą dla krajowych potrzeb w zakresie elektryczności.
Jest słońce. W ilościach nieograniczonych, ale ta energia jest dość droga, bo ilości dostarczanej w roku energii nie są imponujące. Nie jest bardzo droga, jest zaledwie droższa od istniejących elektrowni węglowych i porównywalna z potencjalnymi nowymi elektrowniami; może być tańsza od prądu z nowych elektrowni atomowych.
Jest wiatr. Ilości praktycznie nieograniczone, pozwalające na produkcję dość taniej elektryczności. 
Jest całkiem istotne wydobycie gazu, ale dużo za małe na obecne krajowe potrzeby. 
Ilość wydobywanej ropy jest znikoma.

W polskich warunkach energię zużywa się głównie w formie elektryczności, ciepła do ogrzewania oraz energii w transporcie.
Co do elektryczności, nawet pomijając źródła odnawialne, w zakresie niezależności jest tylko jedno pytanie- jak zrezygnować z gazu w generacji pradu? 
W zakresie ciepła użytkowego pytanie jest właściwie takie samo, tyle, że dotyczy również oleju opałowego. 
W zakresie transportu zasadnicze pytanie brzmi "jak zrezygnować z ropy naftowej, lub co najmniej maksymalnie ograniczyc jej zużycie?"
Według mnie rozsądna odpowiedź jest jedna, czyli maksymalna możliwa elektryfikacja transportu. Jeśli w pozostałych miejscach zużycia gazu uda się ograniczyć poniżej krajowego wydobycia, to częścia odpowiedzi jest używanie gazu ziemnego w transporcie. Częścią odpowiedzi od razu może być używanie biogazu w transporcie.
Nawet stosując wszystkie te opcje w maksymalnym możliwym stopniu, kwestia rezygnacji z paliw płynnych i ich importu to odległa przyszłość. Ale, to co napisałem powyżej to jest jedyna metoda prawdziwej niezależności energetycznej.
Możemy i powinniśmy rozmawiać o tym, jaka jest najefektywniejsza droga elektryfikacji transportu. O tym, jak reformować wytwarzanie ciepła i elektryczności. Ale jeśli ktoś, konkretnie minister rządu deklarującego dążenie do niezależności energetycznej, zamierza zastępować kolej napędzaną krajowym prądem za pomocą barek napędzanych importowaną ropą i nazywać to... No własnie nie wiem jak minister to nazywa. Wiem jak ja to nazywam, ale tych słów nie użyję na piśmie.
Ten sam rząd dzielnie popiera budowę elektrowni na gaz i utrudnia jak tylko może budowę elektrowni zasilanych krajowymi źródłami energii, tj. wiatrem i słońcem. 
Przy okazji nie ma żadnego planu i zamiaru zwiększania udziału transportu elektrycznego  w przemieszczaniu ludzi i towarów.

Nie trzeba wymyślać prochu, to są bardzo proste pytania, odpowiedzi też są proste. I nie, nie potrzeba rezygnować z ropy, gazu i węgla jutro. Wystarczy, że w skali świata cały czas utrzyma się nadwyżka mocy wydobywczych nad popytem, a ceny pozostaną niskie. Sposorzy terroryzmu pozostaną bez pieniędzy, a wszystkim bedzie żyło się lepiej.
I to są poważne pytania, na które powinien jakiejś odpowiedzi udzielić każdy, kto twierdzi, że ma pojęcie o energii, energetyce, polityce surowcowej i jakkolwiek to jeszcze inaczej nazwać.
W zakresie niezależności energetycznej pierwsze pytanie brzmi- jak ma wyglądać ścieżka odejścia od używania ropy naftowej?
Drugie- jak zaprzestać importu gazu ziemnego? Nie "skąd go brać", tylko "jak nie importować?"
W zakresie elektryczności i ogrzewania- jak produkować niezbędne ilości prądu jednocześnie zmniejszając emisje CO2
Na to wszystko nakłada sie polityka przemysłowa. Energochłonny przemysł potrzebuje taniej energii, dziś w praktyce- taniej elektryczności. W tym zakresie też trzeba udzielić jakiejś odpowiedzi. Czy rozwój przemysłu ciężkiego jest potrzebny i skąd wziąć tanią elektryczność? Bo z wegla się nie da, elektrycznosć z węgla już nie jest tania. Albo jej ceny będą zaniżane przez konkurencję OZE do stopnia nieopłacalności produkcji, jak to ma miejsce w Niemczech, albo prąd dla przemysłu musi być dotowany. Na dziś nie ma takeij możliwości, aby bez dotacji utrzymać przemysł ciężki oparty na energetyce węglowej. Huty aluminium z Polski zniknęły i nie wrócą. 
Dla wszystkich innych odbiorców prąd może być trochę droższy, albo trochę tańszy, dla większości nie stanowi to żadnej różnicy. 

Jak rozwiązać kwestie ogrzewania? Czy postawić na dominację elektryczności w ogrzewaniu, jak we Francji? Czy może na powszechność sieci ciepłowniczych, wzorem Danii?  A może położyć większy nacisk na energooszczędność domów, do stopnia pasywności i pominąć zupełnie kwestie ogrzewania, w którym to kierunkiu idą Niemcy?

Czy elektryfikację transportu rozpocząć od transportu osób czy towarów? Czy ważniejsze są inwestycje pokazowe, budujące prestiż państwa, jak np. szybka kolej, czy może jednak mało widoczne np. elektryfikacja lokalnej dystrubucji towarów? 
A może uznać za absolutny priorytet zwiększenie produkcji biogazu i powszechne używanie go jako paliwa? Czy zajmować się i jak wielki priorytet przyznać pozyskiwaniu syntetycznych biopaliw? 
To są przykładowe pytania. Dyskusje, które należy odbyć i pytania jakie powinni zadać sobie politycy mówiący o niezależności energetycznej. 
Nawet jeśli je zadano, nikt nie potrafił odpowiedzieć na te pytania z minimalnym poziomem wiedzy technicznej, przynajmniej na to wskazują obecnie ogłaszane plany rządowe.
Ale nawet nie to jest najgorsze. Każda z odpowiedzi na to pytanie, to jest jakaś, nieco inna wizja kraju. I żaden, dokładnie żaden z rządów w historii 3 RP nie podjął nawet próby dyskusji na temat jak ta przyszłosć ma wyglądać. 
W pewnym zakresie jest to usprawiedliwione. Elity, które przejęły władzę w 1989 roku, były przesączone ideami liberalizmu i negowały potrzebę takiej dyskusji i prowadzenia jakiejkolwiek polityki. OK, to była jakaś ideologia. Czas pokazał, że bezdennie głupia, ale była. Nieliczne rządy, które się temu sprzeciwiały, starały się przede wszystkim złagodzić impakt neoliberalizmu i zyskać czas na dyskusję i zastanowienie się. Rządy koalicji PO-PSL starały się w miarę możliwości prowadzić politykę niemiecką i rosyjską, ewentualną dyskusję na jakikolwiek temat załatwiając aresztami i pałkami. 
Nie można mieć do nich pretensji o brak publicznej dyskusji na temat przyszłej polityki energetycznej, skoro nie było dyskusji na temat zatrzymań dziennikarzy przez policję, pałowania manifestantów, wielomiesięcznych aresztów przeciwników politycznych na podstawie fałszywych zarzutów i przyspieszonego rozbrajania armii.
Tak, widzę proporcje. 
Za najgorsze uważam to, że brak był jakiejkolwiek odpowiedzialnej dyskusji nad obecnie realizowanym programem. Pierwszą nową polityką przemysłową w 3 RP. Poważny plan i zrobiony w tak skrajnie niekompetentny sposób, że dobrze przygotowany licealista powinien umieć wytknąć najpoważniejsze błędy. Nic nie stało na przeszkodzie, ani w czasach opozycji, ani dziś aby kierunek polityki energetycznej i przemysłowej był określony w publicznej i odpowiedzialnej dyskusji. Może oprócz braku dyskutantów....

Jak na razie w określaniu kierunku i budowaniu rozwoju Polski zostało zmarnowanych kolejne 27 lat, wszystko wskazuje na to, że będzie zmarnowane kolejne 8. Tym razem w pogoni za modelem rozwoju, który już nie istnieje, ale decydenci o tym nie wiedzą, bo nikt im nie powiedział, bo nie było publicznej dyskusji. A może nie było dyskutantów...

Ale mam nadzieję, że przynajmiej częśc Czytelników będzie potrafiła zadać jakieś pytania i odróżnić normalną dyskusję od plecenia andronów. Dla ułatwienia podpowiem, że to ostatnie to około 100% wypowiedzi polskich polityków, z wszystkich stron oraz jakieś 80% wypowiedzi "ekspertów", w tym 99% "ekspertów od surowców, ropy i gazu"





37 komentarzy:

Człowiek Śniegu pisze...

MO- z ciekawości pytanie...
Korci mnie, żeby opisać powyższe z perspektywy kraju nad Wisłą i Odrą, ale tak bez politycznego czy światopoglądowego zacięcia...
Nie bardzo sobie, bowiem, przypominam:
"ewentualną dyskusję na jakikolwiek temat załatwiając aresztami i pałkami."
" pałowania manifestantów, wielomiesięcznych aresztów przeciwników politycznych na podstawie fałszywych zarzutów i przyspieszonego rozbrajania armii."
"...osłabienie ekonomiczne Rosji. To jest czysta, dokładna i piramidalna bzdura"

Ale, żeby odrobinę choć merytorycznie było to Ci podpowiem- dla znakomitej większości komentatorów i decydentów dywersyfikacja dostaw = uniezależnienie się od Moskwy. W domyśle- możemy każdemu zrobić dobrze, byleby tylko Moskwie zagrać na nosie.

futrzak pisze...

Czlowiek Sniegu:

Niezaleznosc energetyczna !== dywersyfikacja dostaw

Proste, nie?

Człowiek Śniegu pisze...

Wg Prowadzącego... nie jest to to samo.
I poniekąd trzeba się z Nim zgodzić.

Problem źródła NIE SĄ z N przeciwstawnych sobie obozów.
A, że w polityce i gospodarce nie ma sentymentów, może się nagle (?) okazać, że np Rosję z przykładowym Katarem łączy więcej niż nam się wydaje- wtedy taką mityczną dywersyfikację można sobie w buty, miast słomy czy onuc, włożyć.

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
Ja nikomu nie zabraniam opisania tego samego z innej perspektywy. Ani czegokolwiek innego z jakiejkolwiek perspektywy.
Moje widzenie sprawy jest takie jak opisałem, miejsce poprzednich elit jest na śmietniku historii, obecne są zaledwie niekompetentne w polityce energetyczno- infrastrukturalnej i nieudolne kilku innych dziedzinach. To się znacząco różni od budowania neokolonii.

arturxxxxxx pisze...

Maczeta, czy mógłbyś się odnieść do pierwszej wypowiedzi @Człowieka Śniegu?
Też chciałbym dowiedzieć się o tych opozycjonistach pałowanych i zamkniętych przez poprzedni rząd.

Człowiek Śniegu pisze...

No to jedziemy...

"Nie sprzedana ropa nie zmarnuje sie, zostanie sprzedana gdzie indziej."

Błąd...
Ropa wydobywana jest w sposób ciągły.
Czyli niesprzedaną należy zmagazynować- generuje to dodatkowe koszta, a jednocześnie pojemność magazynowa jest ograniczona. W pewnym momencie wybór jest jeden- rozdawać za darmo, czy wyłożyć potężne kwoty na powiększenie magazynów, które za chwilę mogą być niewykorzystane. W obu przypadkach strata.

"To oznacza, że zakup ropy z KSA lub Wenezueli nie ma żadnego wpływu ani na przychody KSA, Petroleos de Venezuela, ani Rosji ze sprzedaży ropy."

Błąd...
Zauważ, że za zakupem stoją pieniądze, które są zyskiem lub stratą. W domyśle, im taniej ( choćby wobec kosztów produkcji, magazynowania, itp ) ropa zostanie sprzedana, tym gorsza jest sytuacja koncernu i budżetu państwa.

"pozostaje więc druga opcja- zmniejszanie popytu."

Jak najbardziej... Ale nie rozumiem, dlaczego tylko (?) odnośnie ropy.

"Jest słońce. W ilościach nieograniczonych, ale ta energia jest dość droga, bo ilości dostarczanej w roku energii nie są imponujące. Nie jest bardzo droga, jest zaledwie droższa od istniejących elektrowni węglowych i porównywalna z potencjalnymi nowymi elektrowniami; może być tańsza od prądu z nowych elektrowni atomowych."

Czyli:
- jest dość droga? co wynika z ilości?
- nie jest bardzo droga?
- jest zaledwie droższa?
- może być tańsza od prądu z nowych elektrowni atomowych

Coś się Autorze zaplątałeś...

"jak zrezygnować z ropy naftowej, lub co najmniej maksymalnie ograniczyc jej zużycie?"

"czyli maksymalna możliwa elektryfikacja transportu."

Musimy się zdecydować, czy o transporcie maski czy mini rozmawiamy...
Jeśli maksi, czyli dużo i na duże odległości- zostaje nam tylko (?) transport szynowy. Tyle, że potężna ilość km dróg żelaznych już nie istnieje, podobnie jak nieistnieje towarzysząca im infrastruktura.
Dwa- większość dzisiejszych centrów przeładunkowych lokalizowana jest nie przy "dworca" a na skrzyżowaniach asfaltowych dróg.
W efekcie nie tylko wpadamy z potężne kwoty na (re)inwestycje, ale jednocześnie do góry nogami stawiamy dzisiejsze rozwiązania.

"Nawet stosując wszystkie te opcje w maksymalnym możliwym stopniu, kwestia rezygnacji z paliw płynnych i ich importu to odległa przyszłość."

Jak widzę obaj do tego samego wniosku doszliśmy...

"nie ma żadnego planu i zamiaru zwiększania udziału transportu elektrycznego w przemieszczaniu ludzi i towarów."

No jak- plany są, tyle że całkiem odwrotne. Choć już nie ma powoli tragedii w transporcie kolejowym między DUŻYMI pkt tak mniejsze-małe zostały całkowicie wycięte z rozkładów. A takim wyśmiewanym przez nas Czechom nie tylko nie przyszło to do głowy, ale prężnie wszystko dział. Choć fakt- nie interesowało mnie nigdy, czy i jak dużo Praga musi do tego dopłacać.

"Energochłonny przemysł potrzebuje taniej energii, dziś w praktyce- taniej elektryczności."

Zgadza się... I teoretycznie Morawiecki udaje, że idzie w tą stronę. Tyle, że nie każdy może pracować w "Dolinie krzemowej" a i dobrze by było mieć swoje "surowce" a nie tylko importowane, co znów Morawieckiego irytuje.

"Jak rozwiązać kwestie ogrzewania? Czy postawić na dominację elektryczności w ogrzewaniu, jak we Francji? Czy może na powszechność sieci ciepłowniczych, wzorem Danii?"

A jak sobie wyobrażasz kwestię zużycia, już powoli brakującego prądu, jeśli model Francuski? Na dziś grożą nam block out'y a co będzie przy większym zużyciu?

Model duński? W miastach może się nad tym zastanawiać? Ale w centrach... nie na obrzeżach, które jeszcze cieszą się popularnością czy w miasteczkach/wsiach...

c.d.n.





Maczeta Ockhama pisze...

@arturxxx
Sprawa Starucha, tego policjanta http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prokuratura-umorzyc-sprawe-policjanta-za-kopanie-demonstranta/7j7qc
prowokacji ze spaleniem budki policyjnej kolejnego 11 listopada. Jeszcze mało? Każda z tych spraw powinna prowadzić do zamknięcia policjantów i/lub sedziów.

Anonimowy pisze...

Mieszkam na południu Polski, 20 km od Żywca. Do momentu aż nie zacząłem bawić się w żeglarstwo na jez. Żywieckim, wydawało mi się, że w Polsce wiatr jest non stop. Niestety. Porzuciłem żeglarstwo, bo skoro nie wieje to tylko strata czasu. Lepiej znaleźć inne hobby. Tuż obok jest jedno z najpopularniejszych miejsc do uprawiania paralotniarstwa w Polsce - góra Żar. Porobiłem kursy i... okazało się, że dla wiatr niewystarczający dla żaglówek, jest zbyt mocny dla paralotniarzy.
Nie wiem jakie są wymagania dla wiatraków, ale południe Polski jest ryzykowne. Zresztą brak wiatru jest mocno odczuwalny w Żywcu: http://natemat.pl/180051,najbardziej-zanieczyszczonym-miastem-w-europie-jest-zywiec-who-bije-na-alarm

Anonimowy pisze...

W sprawie ogrzewania budynków. Z roku na rok obowiązują coraz ostrzejsze normy dot. zużycia energii do ogrzewania. Od 2018 r (budynki publiczne) i 2021 r (domy i budynki prywatne) mają być tzw. zeroenergetyczne. Kto myśli o jakiejkolwiek budowie, ten na 100% z tematem się zetknął.

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
Co do ropy- nie, mylisz sie zupełnie. Nie jest tak, że sprzedaje sie tylko wydobytą ropę. Wręcz przeciwnie, całość ropy sprzedaje się długo przed wydobyciem. Jak kupcy rezygnują, to co najwyżej sprzedaje się innym nabywcom, też przed wydobyciem. Jeśli nie na kontraktach terminowych to za cenę spot. Magazynują ci, którzy nie mają jak przetransportować na rynki, a inni część nadwyżki, ale oprócz sytuacji potężnej nadpodaży zakup od jednego lub drugiego nie zmienia sytuacji.

Ale w transporcie towarowym nikt nie mówi dziś o logistyce z 19 w. Można przewozić ciężarówki koleją, terminal do wjazdu/ zjazdu to są drobne pieniądze i może być gdziekolwiek. Bo do tego są tak naprawdę potrzebne główne linie, a one są czynne i w stanie do użytku, a do klienta ostatni kawałek dojazd drogą.

Ja powyżej podałem listę możliwych rozwiązań. Nie trzeba robić ani wszystkiego, ani wybierać akurat najgorszego i się nad pomysłem znęcać. Ogrzewanie elektryczne z akumulacją ciepłą jest dostępne w kazdym sklepie, a może znakomicie współpracować z OZE. Sieci ciepłownicze nie wszędzie są sensowne i możliwe, ale można ich zbudować jeszcze całkiem dużo i z sensem.

Ja jestem zupełnie pewien, że stosując połaczenie dziś dostępnych technologii i obecnej infrastruktury Polska może przejsć na 100% krajowej energii w ciągu 15 lat, w tym samym czasie zmniejszając wydobycie węgla i uttrzymując krajowe wydobycie gazu i ropy. W perspektywie 25-35 lat zakończyć wydobycie wegla, następnie pozostałych surowców energetycznych, to wszystko przy wzroście gospodarki i podwyższaniu poziomu zycia.
Tego jestem pewien, takiego planu i działania oczekuję też od rządu.







Maczeta Ockhama pisze...

Ad. wiatru
Akurat cała Małopolska to są b.słabe wiatry. Dobre warunki w Polsce to ok. 1/3 powierzchni kraju- Wielkopolska, tereny nadmorskie i Suwalszczyzna. Wystarczy.

Ad. norm izolacji
Tak, tylko dwie sprawy:
1. Nawet jesli od 2020 wszystkie nowe budynki będa pasywne, to i tak nieco energii będa potrzebować dla cwu i częsci ogrzewania
2. to bedą tylko nowe. Pozostałe 10 mln mieszkań cały czas bedzie sobie stać i jakoś trzeba je ogrzać.
3. jak na razie to normy są pisane pod deweloperów i maja tyle związku z rzeczywistością co niemieckie diesle z dzisiejszymi normami czystości spalin. Jak to będzie dalej tak trwać, to te domy "zeroenegetyczne" będą np. tak liczone, że wartość opałowa wywożonych śmieci zostanie odliczona od ilości spalonego gazu. Albo znowu wstawią do norm sprzeczne z fizyka wzory.

Człowiek Śniegu pisze...

MO...
Na początek...mało merytorycznie.
17 maja 2016 13:47
Starucha uniewinniono przyjmując za mało pewne zeznania świadka koronnego...
Ale pamiętaj, że wcześniej za rozbój sam zaproponował 2/5.
Z danie w pysk Rzeźniczakowi nie odpowiedział z jednego powodu- piłkarz wycofał sprawę. Jak myślisz- dlaczego, skoro całość jest nagrana i można nawet na you znaleźć?

A teraz, gdybyś nie wiedział- policjant kopiący demonstranta ( 11.XI ) dostał 1,5/3...
Więc chyba nie jest uniewinniony...


A odnośnie węgla- sprawdź, z jakim apelem wystąpiła śląska Solidarność...

Człowiek Śniegu pisze...

PS
"Ale w transporcie towarowym nikt nie mówi dziś o logistyce z 19 w. Można przewozić ciężarówki koleją, terminal do wjazdu/ zjazdu to są drobne pieniądze i może być gdziekolwiek"

W moim rodzimym Wrocławiu powstał plan, że zostanie ograniczony wjazd dużych samochodów do centrum/ich przejazd przez centrum.
I, jak odnoszę wrażenie, pomysł upadł- szybko się okazało, że nie można zablokować dostaw na place budów, nie można zablokować dostaw do sklepów, nie można zablokować położonych na obrzeżu centrum potężnych zakładów przemysłowych.
Bo okazało się, że koszt dostaw cząstkowych/małymi do 3,5 tony samochodami nijak ma się do dostaw dużym "zestawem"...
Bo okazało się, że brakuje nawet miejsc do takiego przeładunku...
Bo okazało się, że korki generowane przez N "małych" samochodów jest większy niż generowany przez TIR/pochodne.


Dwa- wiesz, od czego rozpoczęto prace nad odtworzeniem kolejowego tzw Dworca Świebodzkiego, czyli tras na południe? Nie, nie od uporządkowania infrastruktury- zaczęto od malowana elewacji dworca :-) Nie jest widocznie istotne, że torowisk, w zasadzie, nie ma...

Maczeta Ockhama pisze...

Zeznania były mało wiarygodne od początku do końca, a Staruch przesiedział 8 miesięcy za nic i wszyscy o tym wiedzą. A konkretnie za "Donald ma Tole", więc może nie wmawiaj mi i wszystkim innym dziecka w brzuch bo to niesmaczne
Tak samo z policjantem- na dzień dobry dostał umorzenie postepowania i przywrócenie do służby, potem sie zrobiła za duża awantura i skończyło sie symbolicznym wyrokiem. To była jedna z niewielu udokumentowanych spraw- ile było takich, gdzie prokurator nie wierzył 10 świadkom jak policjant zaprzeczał?
Nie żartujmy, w zakresie wolności demokracji i słowa Donald Tusk osobiście nadzorował zwyczajny zamordyzm, który nigdy nie powinien wrócić. A sam DT też nie, co najwyżej w pasiaku.

Ja mam sporo przeciw węglowi, ale są dwie kompletnie różne rzeczy- sytuacja dziś i kierunek rozwoju. Na dziś w Poslce nie mam nic przeciwko zastąpieniu gazu węglem, ale przyszłosć, kierunek i tempo zmian to jest inna sprawa.

Człowiek Śniegu pisze...

PS Nie merytorycznie, ale aby pokazać zasady i pomysły...

Jak wiesz zapewne mamy nowy pomysł na obowiązkowy haracz za korzystanie z mediów narodowych.
W domyśle- nie jest istotne, czy masz radio/TV, nie jest istotne, czy słuchasz/oglądasz, z małymi wyjątkami ( np wiek ) masz obowiązek te -naście złotych płacić.
No... ale jakoś trzeba kwotę wyegzekwować- stąd pomysł powiązania z rachunkiem za energię elektryczną. Już pal licho, ile będzie kosztowała sama obsługa tego pomysłu, ale okazuje się, że:

- -dziesiątki liczników są na PKP
- -dziesiątki liczników są "w" KK
i powyższe mają być kolejnymi wyjątkami.

Ale, ja np, mimo że mam radio/TV nie oglądam telewizji, słucham radia.
I zapłacę:
- za mieszkanie, gdzie mieszkam
- za mieszkanie, które mam, ale nikt tam nie mieszka
- za garaż
- za klatkę schodową i piwnice, które mam na osobnym obwodzie.
W ten prosty sposób zostanę w biały dzień okradziony o c.a. 50,0 zł miesięcznie...

Mieszkamy w państwie, które nie myśli ani o dobru obywateli ani o przyszłości... czyli po nas choćby potop. A Ty oczekujesz, że się ekologią czy innymi wiatrakami zajmą? Wolne żarty...

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
1. A niby jak mają finasować? Obecny system fikcyjnego abonamentu i reklam to patologia. Jakoś trzeba ją zmienić, narodowe media są potrzebne, w Polsce juz absolutnie, bez nich zawsze bedzie neokolonializm, bo prywatne zawsze bedą manipulować społeczeństwem dla forsy.
2. W obecnym stanie polskiej administracji żaden skomplikowany system nie ma szans działać. To co jest robione z abonamentem może być gdzieś niesprawiedliwe, ale chyba jedyną alternatywą byłoby dopisanie do PIT, na nic skomplikowanego nie ma zasobów i umiejętności. I to nie jest wina obecnego rządu, tylko systemu awansu durniów i korupcji stworzonego w 1944.
3. Ja za podstawową sprawę uważam doprowadzenie administracji do poziomu cywilizowanego świata i oczekiwałbym, że ministrowie się zajmą tylko tym i pilnymi rzeczami. Tak określony program robi Ziobro i Macierewicz, nie robi Waszczykowski. Gróbarczyk i Tchórzewski robią odwrotnie- nawet jeśli był ktoś kompetentny to oni wymieniają na sobie podobnych.
Profesjonalna administracja wytrzyma każdego ministra i to jest coś, czego w Polsce brakuje najbardziej.

Człowiek Śniegu pisze...

MO- jak słyszę o sprawnej administracji, cywilizacji, itp to mi się momentalnie "Bajka o trawniku" przypomina...
Nie wiem, czy znasz- jeśli nie, to dość łatwo możną ją w necie znaleźć.
A jeśli znasz lub poznasz, to bez problemów będziesz wiedział, w której wersji działa nasza rodzima.

PS Apacz- a ja nie znalazłem w Ustawie o mediach narodowych informacji, że przedmiotowe nie będą reklam nadawały...

Anonimowy pisze...

Super, że jesteś Człowieku Śniegu. Podziwiam Cię, że Ci się nie znudziło.

Trzymaj się, bo dla Twoich komentarzy tu jestem (od Smoleńska)

To dla mnie interesujące studium rozmowy człowieka rozsądnego z Pisowcem. Ja ze swoim ojcem nie potrafię rozmawiać, a Ty widzę się nie zrażasz. Jedynie u Smoleńsku nie miał ochoty się ze mną kłócić, MO nie ma wątpliwości, że to zamach :-/

Pozdrawiam
Wojtek

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
Jak chcesz być z wszystkim na "nie, bo nie, bo oni coś tam", to po co ta dyskusja? Jest jakiś projekt zmiany państwa polskiego, ja go w jakimś stopniu recenzuję. Nie jestem i pewnie nie będę w żadnym obozie.

Do innych
Oczekiwanie, że projekt zmiany kraju i jego modernizacji poniesie klęskę, bo robią go ludzie, których ktoś nie lubi to jest patologia. Czysta, kompletna, aspołeczna patologia. Nie "inne poglady polityczne", tylko kibicowanie klęsce własnej wspólnoty. Tego zdrowi psychicznie ludzie nie robią.
Czym innym jest przewidywanie określonych konsekwencji okreslonych działań.

Człowiek Śniegu pisze...

MO- ja cale ani nie chcę, ani nie jestem "NA NIE"...
Podobnie, jak nie torpeduję na wejściu wszystkich pomysłów, "tylko" dlatego, że kombinuje nad nimi "Dobra zmiana"... Dla jasności- jest mi do niej równie daleko, jak do poprzedniej elyty.

Problem, dla mnie, jest w czymś całkiem innym. I to tego się boję.

"Nasze" elyty nie mając tak naprawdę sensownego zaplecza czysto administracyjnego, nie mając sensownych i realnych planów rozwoju, a mając za to głód w oczach i nadzieję na przytrzymanie koryta na możliwie długi czas, robią wszystko, aby nachapać się tu i teraz.

Stąd nieustanna karuzela na stołkach, zahaczająca o bardzo poślednie stanowiska, stąd krytykowanie wszelkich pomysłów ( nader często tylko dlatego, że poprzednik je wprowadził w życie ).

Ale, aby nie dyskutować o osobach, a ograniczyć się do "pomysłów":
- uwalamy OZE
- wspieramy węgiel
- wspieramy rodzimy przemysł stoczniowy
- wspieramy rodzinne-rodzime rybołówstwo
Jednocześnie, aby zadość uczynić wyborcom, bez oglądania się na budżet odpalamy program:
- +500
- +mieszkanie

c.d.n.

Anonimowy pisze...

MO
sam sprawiłeś, że uważam PiS za debili. Dzięki Twoim tekstom o energetyce.
Moja żona pracuje pod lat w FDN i po dobrej zmianie stracili finansowanie. Tak pedofilia i kościół katolicki mają sporo wspólnego.
Sam jestem inżynierem lotnictwa i sprawa smoleńska sprawiła, że mimo bycia bardzo na nie dla PO, nigdy na takich idiotów nie zagłosuję.
I tak jak człowiek śniegu mam tu w Warszawie znajomych. Nie ma dziedziny, w której dobra zmiana jest na lepsze.
I powiedz mi w twarz, że nie kocham ojczyzny
Wojtek

Człowiek Śniegu pisze...

Anonimowy 18.05.2016 15.21

I widzisz- tak właśnie, na przykładzie Smoleńska, widać czym tak naprawdę rozegrani zostali Polacy. Zwłaszcza, że prawda jest jak dupa- każdy ma swoją. Każdy wierzy w to co chce, nie dając się przekonać.
Choć na szczęście, nie o tym jest ten blog.

Aby jednak pokazać MO, czym tak naprawdę jest całe to towarzystwo mam do Gospodarza pytanie. Wierzysz, jak widzę, w kompetencje i zdrowy rozsądek Morawieckiego- masz, przy okazji świadomość, że minister jest za podpisaniem TTIP?
Czegoś, gdzie szczegółów poza uczestnikami negocjacji nie zna. A głównym powodem, wg Morawieckiego, ma być dostęp dla polskich wyrobów do rynku amerykańskiego- z ciekawości, co my tam mamy eksportować? Bo na wyliczenie, co Amerykanie poza stonką i hamburgerami będą nam przywozić miejsca na serwerach zabraknie...

PS A wiesz, co się stanie, jeśli TTIP zostanie podpisane i wejdzie w życie? Będzie jedna wielka rewolucja- i po jednej stronie barykady staną merytoryczni przeciwnicy TTIP i osoby, którym zostało w zwoje wbite, że Ameryka i UE to zło, z którym nie można się układać...

Maczeta Ockhama pisze...

@wojtek
Ja oceniam zminay w wojsku i prokuraturze jednoznacznie pozytywnie, w energetyce i infrastrukturze jednoznacznie negatywnie, w pozostałych częściach nie za dużo się dzieje, są lekko przycinane dziwne wypływy pieniędzy, co parę osób irytuje, ale nie przesadzajmy.
@CŚ
TIPP to jest bardzo, bardzo podejrzana sprawa, która jednak może mieć swoje pozytywne strony. Bardzo wątpię czy dla Polski, ale powiedzmy sobei szczerze- nie wiemy co tam jest, mamy watpliwości. To nie jest powód dla robienia rewolucji, ani też szczególnego zawału lub wzrostu gospodarczego, od UE zależy i zależeć bedzie duzo więcej.
ALe koalicja poglądów o której wspomniałeś to jest w istocie zagrożenie i problem. Tylko trzymając proporcje- nie jest to w żadnym przypadku powód dla podejmowania decyzji takiej lub innej, bo to byłby strach przed włąsnym cieniem.

Anonimowy pisze...

@MO
Domyślam się, że wiele rzeczy oceniasz na podstawie przekazów propisowskich mediów. Ja praktycznie w całości opieram się na relacjach ludzi znających się na danych dziedzinach. Nie mam znajomych prawników, jako laikowi wydaje mi się, że tam dobrazmiana jest najbardziej potrzebna. Ale nie zdziwie się, jak i tam zmiana jest na gorsze. Bo chyba nikt rozsądny poza urzędnikami, nie będzie mówił, że PO to była świetna partia. Ale z każdym dniem żałuję, że na nich nie głosowałem (oddałem głos na Razem, w którym działa mój dobry znajomy).

@CzŚ
Miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z Jeffem Immeltem, CEO General Electric. Taka spora korporacja amerykańska. Bardzo go lubię i szanuję, to syn inżyniera lotnictwa BTW, więc bardzo różni się od innych amerykańskich CEO firm z top 100. Zapytany o TTIP powiedział coś, co trochę zmienia perspektywę.
"Zobaczcie, nie ma tego porozumienia, jestem tutaj, jesteśmy w ## krajach świata, nawet na bliskim wschodzie czy strefach wojny w Afryce. Jesteśmy zbyt duzi, by bariery prawne/celne stanowiły dla nas problem. Za to wejście na rynek USA małych i średnich polskich firm jest obecnie praktycznie niemożliwe, nie stać was na tabuny prawników, lobbystów. Więc jeśli pytacie mnie o TTIP to jest mi zupełnie obojętne, korzystne może być dla waszych firm"

To moje tłumaczenie :-)

Oczywiście może chciał głupim Polaczkom wcisnąć kit, a sam zarobić 3 % więcej kosztem naszej krwi (to byłaby logika pisowców), niemniej zarówno ja, jak i mój brat od wielu wielu lat pracujemy dla Amerykanów (mieszkając w Polsce). I to jest niebo a ziemia w porównaniu do pracy dla Polaków (a mamy obaj porównanie).

Pozdrawiam
Wojtek

Człowiek Śniegu pisze...

Pozdrawiam
Wojtek

19 maja 2016 07:03

Nie bardzo ogarniam, czy Twój wpis jest za TTIP czy wcale...
Ale, dla jasności- ja zacytowałem informacje Morawieckiego, który jak najbardziej za TTIP jest, snując wizje, jak to nasze firmy zawojują Amer. Płn.
Ponieważ ja sobie tego nie wyobrażam, to jest to jeden z powodów, dla których ja jestem na nie.

Dwa- ja akurat też współpracuję zawodowo z GE i akurat aż tak dobrych wrażeń nie mam. Choć faktycznie- jest to nieba a ziemia wobec np współpracy z Niemcami czy Anglikami.

Maczeta Ockhama pisze...

@Wojtek CŚ
Czy każdy głos w dyskusji musi byc zabarwiony jakimiś politycznymi etykietami? Tu pisowiec, tam coś tam. Dyskwalifikowanie mediów na podstawie linii politycznej redakcji, etc. Nie jest to najlepszy sposób dyskusji, a bym powiedział, że bardzo słaby dla orientowania się w swiecie.

Info Wojtka o TIPP jest bardzo ciekawe, czy koniecznie musimy ustalać, że to głos w jedną lub w druga? Rozmawiamy, czy bawimy się potępianie tego lub owego?

Rynek USA jest bardzo dochodowy, ale bariery wejścia są potęzne. Jose Mujica ostatnio chlapnął, że "musiał przyjąć kilka łazj z Guantanamo, żeby można było sprzedać parę kilo pomarańczy" Potem wyjaśniał, że "więźniów przyjął, bo to było zgodne z jego poglądami i polityką, a znacznie poprawiło to klimat rozmów z USA i pozwoliło szybko rozwiązać wiele długoletnich problemów handlowych"
Tak to wygląda, moze TIPP jednak część problemu załatwi?
Może tam będzie np. wzajemne uznawanie certyfikatów bezpieczeństwa kolejowego? Zaczynają się i na horyzoncie sa potężne inwestycje w kolej pasażerską w USA. Polskie firmy by prawie nie miały konkurencji, ale nie są w stanie przebić się przez tamte certyfikacje.

Dla szufladkowiczów- nie wiem, nie mam zdania, prosze mnie nie wrzucać do żadej szuflady, zwłaszcza politycznej.

Człowiek Śniegu pisze...

MO- jeśli zauważyłeś, staram się nie tylko pisać w oderwaniu od poglądów politycznych moich i Twoich, ale również w oderwaniu od poglądów politycznych podmiotów lirycznych.

Ja nie krytykuję Morawieckiego za poglądy polityczne czy przynależność organizacyjną...
Ja, po prostu, nie potrafię ogarnąć, jak można:
- twierdząc, że naczelnym celem jest wspieranie rodzimego przemysłu, otwierać na oścież wrota dla przemysłu z Amer. Płn, łudząc się, że my będziemy mieli tam szansę.

- twierdzić, że nie do przyjęcia jest taki udział podmiotów zagranicznych w przemyśle, systemie bankowym, itp a jednocześnie wspomina o potrzebie zastrzyku kapitału z Zachodu

- twierdzić, że UE nachalnie wtrąca się w nasze wewnętrzne spory, "prosząc" aby tego zaprzestała, ale jednocześnie upraszając się o kasę...

c.d.n.

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
Naprawdę wrzucasz do jednego worka zupełnie rózne rzeczy i dziwisz się, że są różne.
1. W USA praktycznie nie ma przemysłu który może konkurowac z polskim. Oparty o tanią siłę robocza znikł już bardzo dawno temu, nawet średniozaawansowany nie jest specjalną konkurencją (kogo obchodza samochody z USA?). Tam jest i ma się dobrze przemysł, którego w Polsce i tak nie ma, głównie ze względu na poziom technologii. To jest problem dla np. Francji czy NIemiec, ale nie dla Polski
2. Znowy dwie rzeczy- jedna to udział obcego kapitału w infrastrukturze decydującej o warunkach prowadzenia biznesu przez innych, a druga to normalne firmy, które z tej infrastruktury korzystają. Obca kontrola na pierwszym to skrajna głupota, zapraszać drugich- co za problem?
3. UE ma swoje zadania i z wielu się wywiązuje bardzo fajnie. A w innych sprawach urzędnicy wtącają się w co nie powinni i eskalują niepotrzebne konflikty- i co za problem zwracać na to uwagę?

Człowiek Śniegu pisze...

MO 19.05.2016 22.46...

"Naprawdę wrzucasz do jednego worka zupełnie rózne rzeczy i dziwisz się, że są różne."

Wcale nie różne...

Nie chcesz lub nie możesz zauważyć, że nie da się zjeść ciastka i jednocześnie je mieć.

Czyli- albo zapraszamy do inwestowania kapitał zagraniczny, ciesząc się z rozwoju, albo uznajemy go za wrogi i w mało delikatny sposób wypraszamy...

Czyli- albo prosimy, poniekąd na kolanach, NATO na stworzenie "wschodniej flanki", albo o przyszłym prezydencie największego członka NATO mówimy per "dżuma lub cholera"...

Czyli- albo mówimy/działamy wg "Polska jest członkiem UE, jest pełnoprawnym członkiem wspólnoty i ma takie same prawa i obowiązki jak pozostałe państwa", albo wyprowadzamy się z takiej piaskownicy, rzucając zabawki w kąt.


"Dowcip" polega na tym, że w ramach kampanii wyborczej padły jasne deklaracje i obietnice. Skierowane do części potencjalnych wyborców, jak i do twardego elektoratu. I teraz albo należy je sfinalizować, co jest w zasadzie, wg mnie, niemożliwe, albo znaleźć tematy zastępcze. A jeszcze lepiej odwrócić kota ogonem i zwalić winę na wszystkich dookoła ( czyli poprzedni rząd, partie opozycyjne, UE, kogoś tam jeszcze )- przykładem może być problem TK, do rozwiązania którego Waszczykowski jak mediatora zaprosił UE a teraz okazuje się, że UE niepotrzebnie się angażuje. Dla jasności- nie próbuję oceniać, kto wywołał paraliż TK.

futrzak pisze...

Czlowiek Sniegu:

"Nie chcesz lub nie możesz zauważyć, że nie da się zjeść ciastka i jednocześnie je mieć.
Czyli- albo zapraszamy do inwestowania kapitał zagraniczny, ciesząc się z rozwoju, albo uznajemy go za wrogi i w mało delikatny sposób wypraszamy..."

Nie, to Ty nie zauwazasz, ze rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana niz upraszczajaca wszystko binarna wizja swiata.

Kapital zagraniczny mozna zapraszac na roznych warunkach i bynajmniej nie do wszystkiego. Pozwolenie obcym firmom na bycie wlascicielami kluczowej infrastruktury (elektrownie, siec energetyczna, siec kolejowa, wodociagowa) to jest recipe for a disaster.
Ale jesli zagraniczne firmy chca otwierac swoje oddzialy w danym kraju to dlaczego nie?

Przyklad:
w Urugwaju pod Montevideo jest specjalna strefa ekonomiczna zwolniona z cla importowego (ktore normalnie na bardzo wiele towarow jest bardzo wysokie). Mieszcza sie tam oddzialy miedzynarodowych koncernow.
ALE.
Te koncerny musza zatrudniac Urugwajczykow zgodnie z prawem pracy i generalnie podatki tez placic zgodnie z prawem.

Albo taka firma posrednictwa pracy - Tata - slawna na calym swiecie z wpychania taniej hinduskiej sily roboczej do branzy IT.
Tata otworzyla swoje biura w Montevideo ale dostali warunek: 90% wszystkich zatrudnionych tutaj to musza byc Urugwajczycy. Musza byc zatrudnieni legalnie, na podstawie obowiazujacego w kraju prawa pracy, a firma ma odprowadzac normalnie podatki.

Mozna?
Mozna. A w Polsce co? Albo na huraaaaaa pozwalamy rzadzic obcym firmom i robic, co im sie zywnie podoba, albo wywalic z hukiem wszystkie? Wiesz, to jest sposob myslenia osoby z choroba afektywna dwubiegunowa... to nie jest normalne...

Człowiek Śniegu pisze...

Futrzak...
Czy ja napisałem coś o wywalaniu/antykolonializmie?
Nie- napisałem właśnie, że z jednej strony walimy od ściany do ściany, z drugiej strony miast rozmawiać, obrażamy wszystkich dookoła.

Dam Ci przykład, z mojej okolicy- Amazon pod Wrocławiem.
Rozumiem ludzi, którzy za głodowe stawki są zmuszeni tam pracować.
Rozumiem właściciela- ma prawo do pomnażania.
Ale, że się ani z jednym, ani z drugim nie zgadzam, to nawet widząc okazję, nie przychodzi mi do łba, żeby w Amazonie zakupy robić.

My natomiast, jako Państwo idziemy od ściany, czyli np dajemy Strefy, do ściany- czyli najchętniej byśmy znacjonalizowali.

Inny przykład- a dlaczego w firmach, także zagranicznych, znakomita część pracowników niższego szczebla/fizycznych jest zatrudnionych na umowach śmieciowych? Bo z jednej strony jest to dopuszczalne prawnie, z drugiej strony zawsze to jakaś praca, z trzeciej strony nie ma chyba organizacji, która na masową skalę by się takimi umowami zajęła.

Pamiętam, jak kilkanaście lat temu, na obrzeżach Wrocławia powstała fabryka pewnego koncernu motoryzacyjnego. Fakt- spory deal. W jakiś sposób byłem w to zamieszany zawodowo- dostałem wielkiego szoku, gdy "zwiedzając" magazyn zorientowałem się, że niemal wszystkie materiały tam zgromadzone są ... z importu. Później, przy okazji luźniejszej rozmowy problem został mi wyłuszczony- nie po to wsadzono setki mln euro w budowę, aby zysk czerpać tylko ze sprzedaży gotowych wyrobów- wcześniej należało możliwie dużo pieniędzy zostawić w kraju rodzimym- na śrubki, farby, nakrętki, blachy, Bóg wie co jeszcze...

Człowiek Śniegu pisze...

MO- już sam nie wiem, gdzie dopisać "news", który może Cię zainteresować...
Nie wiem, bo w wielu wątkach się węgiel, prąd, koszta, itp pojawiały.

A ja dziś głębokiego szoku dostałem po wysłuchaniu słów prezesa TAURONu....
Powody do "radości" miałem dwa:

- wg prezesa niezbędnie konieczna jest akcja informacyjna, która czarno na białym wbije obywatelom do głów, że wyższe rachunki za energię, to nie podwyżka jej kosztów, ale dołożenie do rachunków +15 na media narodowe.

i dosłownie na tym samym wdechu powiedział coś, co "tylko" w przybliżeniu zacytuję, dokładne słowa zapewne można w necie znaleźć

- drastyczna podwyżka cen energii jest dopiero przed nami, choć w niedalekiej przyszłości. Powodem jest, jak to delikatnie zostało określone, problem finansowania sektora wydobywczego.

I ode mnie- czyli wszyscy (?) mają świadomość, że górnictwo węgla nie ma szans wyjścia na prostą i będzie standardowo generować koszta/stratę.

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
Finansowanie mediów pańswowych uważam za słuszne, a rozwiązanie z rachunkiem za prąd jako zupełnie dobre. Lepsze od fikcyjnego abonamentu i lepsze od finansowania z budżetu, które można zmieniać co chwilę.
Z kwestii węgla, prądu i reszty zdaje sobie każdy, kto ma choć minimalne pojęcie o rzeczy. W Polsce niekoniecznie, ale w krajach o sensownym poziomie ogólnej wiedzy technicznej jest to wiedza powszechna.
W miarę wszyscy ludzie na jakimś poziomie zdają sobie sprawę z kwestii klimatu, podstawowych zagadneiniń ochrony, środowiska, itp.
Klika Tchórzewski- Gróbarczyk- Szyszko- Szydło to nawet nie jest niekompetencja, to jest aktywne zwalczanie wspólczesnego świata. Jedyne pytanie- czy pozostałe części rządu i gospodarki jakoś zrównoważą destrukcję którą oni zrobią, czy nie. Prezes Tauronu pewnie jakieś minium pojęcia ma i to rozumie. Każdy w branży to rozumie, dlatego oni będą w stanie znaleźć do współpracy wyłacznie niekompetnych lizusów, durniów lub złodziei. Nikt inny z nimi pracować nie będzie, bo nikt kompetny i uczciwy nie przyłoży ręki do realizacji takiego programu. Chyba, że na swoim poletku bez odpowiedzialności.

Człowiek Śniegu pisze...

MO- my mamy węgiel... Ale ciekawe, czy i jak planowana hydroelektrownia w Kongu pomiesza w światowym kotle.
Raz- potworne pieniądze, które mają tam zostać wpompowane.
Dwa- niewyjaśniony, jak znam życie, wpływ na środowisko naturalne.
Trzy- rola Chin w tym przedsięwzięciu. Gdzie z jednej strony do projektu mają przystąpić chińskie przedsiębiorstwa, z drugiej rząd chiński ma mocno partycypować w kosztach budowy, z trzeciej Pekin zostawia sobie furtkę problemów ekologicznych dla storpedowania planu.

Potwierdza się jedno- Chiny, planują "skok" na rosyjski Daleki Wschód, ale jednocześnie nadal inwestują dosłownie i w przenośni w Amerykę Płd. i Afrykę.

Maczeta Ockhama pisze...

@CŚ
Węgiel to jest jedna sprawa, a całokształt planów infrastrukturalno-przemysłowo-transportowych to druga. RPA przez 40 lat było obłożone sankcjami i zmuszone do funkcjonowania na węglu. I to robili szukając sensownych rozwiązań nie tylko w energetyce, ale i transporcie. Np. w latach 80-tych modernizacja parowozów to było myslenie bardzo innowacyjne, jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało. To wymagało jednak głębokiego rozumienia technologii i fizyki.
Próba podążania droga rozwoju technologii i przemysłu inna niz cały świat, kiedy się nie rozumie i nie ma wiedzy o kompletnych podstawach wspólczesności zwykle kończy sie katastrofą.

Praktycznie w całym świecie poza Europą i USA nie ma innych wyrobów przemysłowych niż chińskie. Chińczycy swój kraj zbudowali prawie od zera, to i Kongo mogą zbudować. A problemy ekologiczne w takich miejscach biorą się z gnicia zalewanej roślinności, jest pewna nieodpowiedzialność klimatyczna, ale spalanie węgla jest większą. Chiny już dominują na świecie, jak komuś się to nie podoba, to niech przeniesie się do przeszłości. Dziś tak jest i tyle.
Co oznacza, że należy dokłądnie patrzeć co robią, bo dokładnie to będą światowe standardy, na kolei, czy w energetyce.

arturxxxxxx pisze...

Maczeta, taką przeróbkę z e spalinowego na elektryka może wykonać tylko producent pojazdu, małe firmy to mogą co najwyżej jakieś usługi dla hobbystów zaoferować. Samochód uzyskał homologacje posiadając silnik i wszystkie podzespoły z tym związane. W czasie wypadku zachowa się prawidłowo tylko w tej konfiguracji, a nie po przerobieniu przez Januszy mechaniki w warsztacie.
To samo z bezpieczeństwem biernym. Prawidłowo zachowuje się na drodze tylko tak jak został wytworzony przez producenta. Odejmiesz masę, coś przełożysz i już inaczej będzie skręcał, działało ESP, hamował etc.
Zresztą jaki jest tego w ogóle sens ze strony przedsiębiorców mających oferować takie usługi. Gdyby ze sprzedaży zniknęły pojazdy spalinowe, rynek z dnia na dzień klientów do przeróbki by się kurczył, a po 10-15latach przestałby istnieć w ogóle.

Maczeta Ockhama pisze...

@arturxxxxx
Tak, masz rację. Ja wcale nie twierdzę, ze jest to doskonały od technicznej strony pomysł. Nie jest, bo żadna przeróbka w tym stylu nie jest. Od samego początku mówię o małych, słabych i powolnych samochodach, bo przeróbka takiego jest relatywnie najbezpieczniejsza.
Ale- jeśli mówimy o elektryfikacji parku samochodowego w Polsce na poważną skalę, to przyznasz, że jest to realny pomysł, którego w kategorii drugiego samochodu w rodzinie przy polskim poziomie zamożności niespecjalnie można inaczej zrobić.
Rozmowa zaczęła się od hasła "milion elektrycznych samochodów w Polsce za 10 lat". Uznałem, że 100 tys sprzedaży nowych jest na razie nierealnie i pokazałem, że o 100 tys można myśleć, jeśli powstanie wystarczająco duży rynek przeróbek. Podałem segment rynku i techniki, który ma jakiś sens na dziś. I spore wady, które słusznie podnosisz.
Ale zasadniczo dyskutujemy tutaj nad kwestią "czy minister Tchórzewski w ogóle wie co mówi?" Ja twierdzę, że generalnie nie ma pojęcia i gada zupełnie przypadkowe rzeczy, co sprowadza Was, Drodzy Czytelnicy do pytania, czy ja wiem co mówię. I kwestia samochodów elektrycznych wyszła na taką.
Więc moja teza brzmi:
1. z zastrzeżeniem, że nie da się przewidzieć skali produkcji samochodów elektrycznych w okolicach 2023- 26 roku, czyli że mówimy o ok 7 latach, a nie 10.
2. aby przybywało ok 100 tys samochodów elektrycznych w Polsce potrzebne są albo ekstremalnie hojne dopłaty i przywileje państwowe, albo dość hojne i całkiem poważna branża garażowych przeróbek starszych samochodów na elektryczne.
3. Pierwsze w Polsce raczej nie będzie możliwe, co nas sprowadza do realności garażowych przeróbek. I do tego sprowadził się ostatni fragment dyskusji.
4. Po krótkim przeliczeniu wychodzi, że przeróbki też wymagają jakiś dotacji i/lub przywilejów podatkowych
5. Jeśli za deklaracją o "milionie samochodów elektrycznych" nie pójdą konkretne zmiany podatkowe lub plan dotacji- bardzo hojny lub uwzględniający przeróbki, to oznacza, że ministra Tchórzewskiego możemy traktować trochę mniej poważnie niż Kubusia Puchatka. I po raz kolejny potwierdza, że ma kwalifikacje na bohatera memów, a nie ministra od którego wymaga się wiedzy technicznej.

Nie, rynek przeróbek by się nie kurczył tak szybko. Z pierwszymi samochodami rozpoczęłyby się stacje ładowania, co zwiększyłoby potencjalny rynek, doświadczenie w przeróbkach oraz lepsza dostępność baterii też zwiększyłaby rynek. Z którejś takiej firmy w końcu by powstało coś specjalizującego się w przeróbkach nowych, lub małoseryjnej produkcji. Robota na 100 lat.