Hilary Clinton i działacze PSL

W USA miały miejsce kolejne prawybory. W tym miejscy mógłbym zakończyć ten tekst, napisać "a nie mówiłem?" i odesłać do poprzedniego. 

Jednak napiszę kilka nowych rzeczy. Nie o tym, że Berni Sanders wygrywa wszędzie przytłaczającą większością głosów, od kiedy zakończyły się głosowania w dawnym niewolniczym Południu. Hilary Clinton uzbierała tam trochę delegatów, ale zbyt mało, aby utrzymać przewagę przez całe prawybory. Przynajmniej jeśli będą przebiegać jak dotychczas. 
Główne media "nieco" "zapomniały" podać szczegółów ostatnich głosowań, więc je wyręczę:
W prawyborach 22 marca w Arizonie 57%:40% dla Clinton, 44:31 delegatów
 Idaho 78%:21% dla Sandersa, 18:5 delegatów
Utah 79%:20% dla Sandersa, 27:6 delegatów
26 marca:
Alaska 81%:18% dla Sandersa, 13:3 delegatów
Hawaje: 70%:30% dla Sandersa, 17:8 delegatów
Waszyngton (stan) 73%:27% dla Sandersa, delegatów jeszcze nie rozdzielono.

Maszyneria medialnia dzielnie informowała o kolejnych przytłaczających zwycięstwach Clinton i jej nieuchronnej nominacji, gdy wygrywała 50,5% do 48,7% w Illinois i 49,6% do 49,4% w Missouri. Obecnie informują o zwycięstwie Sandersa. Czasami. Zwykle bez podania proporcji głosów. Ale cóż, prywatny biznes rządzi się swoimi prawami. Zwłaszcza, że sponsorami kampanii Clinton są firmy naftowe i wielkie banki, a średnia wpłata na fundusz wyborczy Sandersa to 27 dolarów. Koncerny medialne są mniej zainteresowane posiadaczami 27 dolarów na zbyciu a bardziej bankami i naftą. Takie życie.
Wróćmy do moich poprzednich przepowiedni, mianowicie, że Clinton sobie znakomicie poradzi w dawnych stanach niewolniczych, za to na pozostałym terenie USA z trudem, jeśli w ogóle, nawiąże walkę z uciekającym Sandersem. W powyższej wyliczance wszystko się z tym zgadza, z jednym wyjątkiem- Arizony. 
Nie był to stan niewolniczy, a jednak Clinton wyraźnie wygrała. Co się stało? 

To samo, co wcześniej w Newadzie oraz częsciowo Illinois- cuda nad urną. Obecnie podnoszone są oskarżenia o właściwie cały zestaw sztuczek wyborczych, brakuje już chyba tylko ordynarnego fałszowania oddanych kart wyborczych. Aby było jasne- nie podnosi ich sztab Sandersa, tylko członkowie Partii Demokratycznej. Jak na razie oskarżenia dotyczną drastycznego zmniejszenia ilości lokali wyborczych, skreślania wyborców z list członków Partii Demokratycznej, pomijania głosów osób nie będących członkami partii, świadomego spowalniania tempa pracy, aby jak najmniej osób mogło zagłosować, utrudniania dostępu do komisji, etc. W skrócie- wszystkich możliwych sztuczek wyborczych, aby tylko zaniżyć frekwencję wyborczą w dniu głosowania. Do tego pozbawić prawa głosu grupy bardziej skłonne głosować na Sandersa. Cały obraz wygląda jeszcze śmieszniej niż ostatnie wybory samorządowe w Polsce. Czy może jacyś działacze PSL ostatnio jechali szkolić z procedury wyborczej kogoś w Arizonie?
O tym, że to nie ja przesadzam, świadczy reakcja gubernatora Arizony oraz burmistrza Phoenix. Obaj domagają się federalnego śledztwa w sprawie głosowania. Petycja do Białego Domu w tej sprawie uzyskała 100 tys. podpisów w kilka godzin. 
Określając rzecz dosadnie- poplecznicy Clinton w strukturach partii przegięli pałę i zdaje się, że całkiem wkurzyli Amerykanów. Amerykanie bywają słabo zorientowani w rzeczach spoza ich kontynentu, a poziom zakucia pał i zacofania Południa jest trudny do wyobrażenia i zrozumienia w Europie. Ale wkurzeni Amerykanie bardzo szybko pójda bronić swojej demokracji, jakkolwiek kulawa by nie była. W kolejnych stanach już poszli, a to dopiero poczatek. Chwila czasu jeszcze minie, zanim do powszechnej świadomości dotrze ten obraz sytuacji, nawet jesli mówimy o aktywnych politycznie obywatelach, czyli drobnej mniejszości chodzącej na prawybory.
Moim zdaniem, prawybory w Arizonie były mometem w którym Clinton przegrała prawybory. Wcześniej miała dobrą pozycję startową i jakąś szansę dowiezienia jej do końca. Teraz są dwie możliwości- jeszcze większe cuda nad urną w Nowym Jorku, liczenie na to, że ujdą na sucho, a przewaga wystarczy do nominacji albo rezygnacja. 

Dlaczego w Nowym Jorku?

Wynika to wprost z kalendarza wyborczego. Obecnie, wliczając stan Waszyngton ilość delegatów to około 1030 dla Sandersa v. około 1260 dla Clinton. W ciągu najbliższego miesiąca odbęda sie głosowania w Wisconsin, Wyoming i własnie Nowym Jorku. Wisconsin to 86 delegatów i pierwsze wybory z nowymi wymogami dotyczącymi identyfikacji wyborców, co pewnie spowoduje trochę skandali i bonus dla Clinton. Wyoming to zaledwie 14 delegatów, a Nowy Jork to 247. 
Jak widać to NJ ma znaczenie, reszta to drobiazgi. Łącznie wybieranych delegatów jest 4051. Do tego dochodzi 719 działaczy partyjnych, którzy mogą zagłosować według uważania. Dziś deklarują w lwiej częsci głosowanie na Clinton, ale tak samo deklarowali w 2008, a wygrał Obama. Tak, ci sami ludzie deklarowali głosowanie na tę samą Clinton i zagłosowali na Obamę. Obecnie większość mediów podaje ich jako zadeklarowanych głosujących na Clinton. Hmm...
Na razie na horyzoncie widać Nowy Jork, ale na końcu prawyborów będzie Kalifornia. 475 delegatów. I nie bardzo widzę jak tam może wygrać Clinton. Prędzej bym zadawał pytanie, czy Sanders otrzyma 70 czy 80% głosów, a może spapranie kampanii i/lub cuda nad urną sprawią, żę tylko 60%?
Stąd tak wielkie znaczenie Nowego Jorku. Jest to pierwsze miejsce, gdzie Clinton może stracić przewagę wybranych kandydatów. Jeśli tak się stanie, to kampania prawyborcza Demokratów będzie właściwie zakończona. Dla niej wynikiem niepozytywnym. Jeśli wygra wysoko i bez wątpliwości to może i utrzyma przewagę do końca. Bardziej prawdopodobna będzie jednak wygrana Clinton wśród oparów kolejnych cudów nad urną lub wygrana Sandersa, ale jeszcze bez uzyskania przewagi. W takim razie kto wie- może dopiero Kalifornia rozstrzygnie?

Na pewno już przegrała wiara w amerykańską demokrację, a wygrało wkurzenie. Na Południu juz dawno, obecnie w reszcie kraju. Południe jednak zawsze było kolonią gospodarczą, z panującym systemem skutecznie utrwalającym biedę i nieuctwo. Co obecnie znakomicie pomaga Clinton i Trumpowi.

Tak, własnie, po znęcaniu się nad Demokratami (ok, znęcam się tylko nad Demokratką) czas przyjrzeć sie, co się dzieje u Republikanów. Dzieje sie śmiesznie. Czas zlikwidować NATO, nałożyć embargo na zakupy ropy z Arabii Saudyjskiej i w końcu zrealizować wszystkie inne postulaty Moskwy. To w skrócie progam Trumpa, w miarę kampanii zdradza coraz więcej szczegółów. Co dość dobrze go pogrąża. Jak poprzednio twierdziłęm, że na pewno przegra z Sandersem, tak po tych tekstach mogę z uzupełnić- przegra nawet z Clinton. Choć wolałbym o tym ostanim się nie przekonywać. Trump w Białym Domu to po prostu oficjalne wsparcie Putina przez USA. Co to oznacza dla Polski, Ukrainy, Gruzji i państw bałtyckich chyba wszyscy, jako polskojęzyczni, dobrze wiemy.

Na szczęście, dotychczasowa historia sukcesów biznesowych i politycznych Trumpa wskazuje, że nie ma on żadnych szans wygrać wyborów. Jest on człowiekiem, kóry powołuje się na swoje doświadczenie i sukcesy, wobec czego można się im przyjrzeć. Jego majątek netto wynosi około 4 mld dolarów, czyli MNIEJ niż gdyby to, co odziedziczył zainwestował w fundusz pasywny związny z indeksem giełdy nowojorskiej. Oprócz tego zbliżonej do tego kwoty zobowiązań nie spłacił dzięki kolejnym czterem bankructwom. W większości zakończyły się one utrzymanie przez niego majątku i zwyczajnym nie spłaceniem wierzycieli w zamian za ochłapy udziałów. Tak to się robi w USA. 
Co oznacza, że relatywnie do inflacji, wzrostu rynku kapitałowego i oprocentowania, przez całe swoje życie nie zarobił ani dolara. Doliczając do takiego rachunku wierzytelności, których nie spłacił dzięki bankructwom- stracił cały odziedziczony majątek, ma to czego nie oddał wierzycielom. 

Mamy obraz nieudolnego biznesmena, który pomimo otrzymania wielkiego spadku i regularnych przewałów z trudem utrzymuje stan posiadania. Taki facet chwali się swoimi sukcesami i twierdzi, że tak jak w biznesie poradzi sobie w polityce. No i właśnie tego ostatniego życzę jemu, Ameryce, Polsce i światu. Dla odmiany Ted Cruz jest niestety zawodowym politykiem, z zupełnie normalną listą sukcesów jako zawodowego polityka. Jeśli zostanie nominowany, to kandydat Demokratów, ktokolwiek nim będzie, wyciągnie jego powiązania z rodziną Bushów oraz bankiem Golman Sachs. Każda z tych rzeczy oddzielnie powinna go całkowicie pogążyć, obie naraz, jeśli skutecznie użyte, raczej zakończą wybory. Obecne prawybory pokazały jak niepopularne jest nazwisko Bush nawet w samej Partii Republikańskiej, a przekonanie o skorumpowaniu i pasożytnictwie Wall Street i wielkich banków jest dość powszechne. Dla krótkiego wyjasnienia- jego żona wzięła urlop ze stanowiska managera Golman Sachs, aby szefować zbiórce funduszy dla G.W. Busha. Związki wielkiej nafty i teksańskich Republikanów znane są nie od wczoraj. To oznacza, że w razie starcia Sanders-  Cruz zapewne wybory przekształca sie w plebiscyt Północ i klasa średnia vs. Południe i oligarchia. Wynik jest już znany. Przypomnę, że ostatni raz, gdy Południe z oligarchią mogło liczyć na wygraną był w 1860. A i tak przegrali.

Nadal jednak jedynym układem, w którym w ogóle możliwa jest wygrana Republikanina to starcie Cruz- Clinton. Trump przepadnie w każdej wersji, Sanders też wygrywa w każdej wersji. Nawet w starciu Cruz- Clinton, to po stronie Clinton jest zdecydowanie większe doświadczenie polityczne, a gdy te kompromitujące w oczach przeciętnego wyborcy powiązania polityczno- biznesowe przestają być istoną kwestią (bo dotyczą tak samo obojga...) to Clinton jest na lepszej pozycji, bo to ona ma sporą przewagę ogólnej orientacji i doświadczenia. 

Z powyższej wyliczanki wychodzi następujący obraz:
Trump nie ma żadnych większych szans wygrać wyborów. Im bliżej do nominacji tym większa część delegatów bedzie pochodzić z wybrzeży, a tam jest oceniany dość jednoznacznie. Przeciętny wyborca Trumpa to raczej white trash lub miłośnik Ku Klux Klanu (co się w sporej częsci pokrywa). Jest to obraz społeczeństwa Południa, gdzie już prawybory się zakończyły. 
Wyborca Clinton z południa to trochę inna osoba, zazwyczaj czarny, z nieufnością odnoszący się zarówno do lokalnej oligarchii, żyjący w atmosferze ciągłej agresjii politycznej, posiadający naprawdę znikomą wiedzę o świecie i z równą nieufnością jak do lokalnych "światowych elit" odnoszący się do lewicowych środowisk obu wybrzeży. Taka grupa społeczna istnieje w pewnym stopniu także na Midweście (w danych rejonach przemysłu ciężkiego), ale już nie na wybrzeżach. Dlatego Clinton mogła wygrać w Ohio i mieć całkiem dobre wyniki w Illinois, ale na całym Zachodzie trudno znaleźć jej zwolenników. Nie licząc działaczy partyjnych i lobbystów.
O wyborcach Cruza można powiedzieć najmniej. Właściwie tyle, że nie są to wyborcy Trumpa, ale nadal Republikanie. 

Te wybory są niezwykle ważne nie tylko dla USA, ale i dla świata. Głównie z powodu Sandersa i Trumpa. Jeśli wygra Clinton, będzie raczej to co dziś, z nieco większym niż dziś uprzywilejowaniem banków i wielkich korporacji. Jeśli Cruz, to ze sporo większym uprzywilejowaniem, co na dłuższą metę wykolei gospodarkę USA. Nieprawdopodobne zwycięstwo Trumpa by zapewne rozwaliło gospodarkę i kraj w błyskawicznym tempie, co razem z wolną ręką dla międzynarodowych agresorów z Kremla i pompowaniem forsy do koncernów zbrojeniowych i sponsorów terroryzmu- nasuwa tylko jedno, bardzo ważne pytanie:  Czy mój kraj jest wystarczająco dobrze uzbrojony, a jeśli nie- to gdzie zwiewać?



34 komentarze:

Anonimowy pisze...

A tymczasem w USA, w kongresie przyjmą szefa KOD, gdyż są zatroskani o stan demokracji w Polsce. Aż strach pomyśleć, co z tego wyniknie, bo efekty walki USA o demokrację w Syrii, Iraku i na Ukrainie możemy obserwować w wiadomo§ciach.

Anonimowy pisze...

Niech Pan pisze jak najczęściej. Bardzo szukałem informacji jak rozwija się sytuacja. Mój znajomy w USA głosował w Ohio na Sandersa i mówił mi załamany, że Bernie przegrywa z Clinton.Nie chciałem mu mówić, że teraz będzie wygrywał, bo przecież co ja będę mówił Amerykanowi na podstawie polskiego bloga pisanego w Urugwaju. A tu takie zaskoczenie, znów miałeś rację, nie tylko z energetyką :-)

Anonimowy pisze...

@Anonimowy

NIe przyjma.

@Maczeta

Jak dobrze rozumiem uwazasz ze to Sanders bedzie nowym prezydentem?Co z tego dla nas?

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@Piotr34
Uważam, że na dziś ma największe szanse. W kolejności bym obstawiał Sanders, Cruz, Clinton, Trump.
Dla nas- rewelacja. Wygrana Sandersa to wyrok na całą branże paliw kopalnych. I to nie żadne natychmiastowe dobicie, a wieloletną śmierć w mękach.
To dotyczy nie tylko teksańskich nafciarzy, ale przede wszystkim KSA i Rosji. W skrócie- Sanders to dla Rosji ekonomiczna śmierć w męczarniach, nic lepszego dla Polski być nie może.
Tak samo polityka USA będzie prawdopodobnie polegać na izolacji dyplomatycznej i gospodarczej krajów olewających politykę klimatyczną i ekologię. Czyli- jeśli PiS naprawdę chce stawiać na rozbudowę głornictwa i energetyki węglowej, to na dłuższą metę Polska ma przej... Już teraz kalifornijski hi-tech wprowadził wewnętrzny bojkot takich krajów, jak do tego dojdzie rząd federalny, to jak wyżej.
Zagrożenie- że na starcie Sanders zostanie uznany za mięczaka-lewicowego idealistę i zaraz na początku jego kadencji Moskwa natychmiast ruszy z agresją.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Ja Sandersa bym poparl bo uwazam ze on skierowal by USA nieco w strone kapitalizmu renskiego.Nieco bo oczywiscie nawet prezydent ma ograniczone pole dzialania ale i tak bylby to ruch we wlasciwym kierunku bo obecnie to w USA jest juz niemal otwarta grabiez nizszych klas spolecznych a nawet panstw aprzez oligarchie finansowa.Taki ruch w USA jednak mocno oslabil by fanatykow neoliberalizmu w naszej okolicy-a sa oni naprawde nieznosni(zarowno w PL jak i UK).

Piotr34

Anonimowy pisze...

Czy mógłbyś machnąć wpis o podejściu firm hi tech a Kalifornii
Sławek

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Ale wbrew temu co piszesz uwazam ze Trump tez jest ciekawa kandydatura.Antyestablishmentowa,antyglobalistyczna i niepoprawna politycznie a to w obecnie sparszywialaych czasach juz duzo.Jego zdolnosci boznesowe-coz,przeciez kase ma a ze wynika ona z roznych kombinacji-tak wlasnie na dzisiaj robi sie kase nie tylko w USA.Co do "realizacji postulatow" Putina-jest to pewne zagrozenie ale nie sadze aby ktokolwiek pozwolil mu posunac sie tak daleko a zreszta sadze ze Putinowi juz nic nie pomoze i jest skonczony tak czy owak.Wole Sandersa(ktory zreszta jak dla mnie jest nieco zbyt poprawny politycznie a to tez jest jakies zagrozenie w dzisiejszych czasach nachalnej promocji tej ideologi)ale wedlug mnie jesli nie on to wlasnie Trump.Zreszta nawet Cruz(choc jest troche nijaki)by uszedl bo Clinton to juz niemal NWO(typowy przedstawiciel establishmentu zwiazany z bankami i sluzbami).Powiem tak-Sanders to spora zmiana kierunku na lepsze,Cruz moze tez ale jest za slaby na cokolwiek,Trump to zmiana tylko nie wiadomo czy na lepsze czy gorsze a Clinton to dalsze delikatne ale jednak osuwanie sie USA w strone panstwa policyjnego.Przynajmniej takie mam wrazenia na dzisiaj-ale moja wiedza w tym temacie nie jest zbyt szczegolowa wiec moge sie mylic.

Piotr34

futrzak pisze...

Piotr34:
no chyba sobie zarty robisz z tym "antyestabiliszment" i "antyglobalny" odnosnie Trumpa.
Trump jest durny jak but, a w kampanii gada wszystko, co mu doradcy powiedza, ze popularne jest i pozyska glosy. Dzis to, jutro tamto. Gosciu nie ma zielonego pojecia o niczym.

"Kase ma". Kase JESZCZE ma bo jak Maczeta napisal - nie zdazyl jej przep*. Jak to rokuje w stosunku do zarzadzania krajem? Fatalnie. Wsrod galerii postaci powodujacych najwiecej zla i szkod na pierwszym miejscu sa cyniczni, psychopatyczni dyktatorzy, ale zaraz na drugim durnie nie majacy o niczym pojecia a wyniesieni do zarzadzania krajem.

Co do Sandersa co rozumiesz przez "zbyt poprawny politycznie"?

Anonimowy pisze...

@futrzak

Trump jest kontrowersyjny ale czy na pewno gorszy niz establishmentowa do szpiku kosci Clinton?Kase tak przepuszcza od 30 lat i jakos nie przepuscil wiec w tej materii to raczej niezly z niego cwaniak(nie moj typ ale o niudacznosc bym go nie posadzal).Choc rzeczywiscie jego czeste zmiany opini sa...niepowazne.To nie moj kandydat ale przynajmniej wstrzasnal by zatechlym systemem wladzy w Waszyngtonie-to PRZYPUSZCZALNIE lepsze niz kontynuacja.
Sanders-oprocz wielu madrych rzeczy z tego co wiem gada takze o global warming,lgbt rights,racial discrimination itp itd-dla mnie to smieci.To moj kandydat(gdybym mogl glosowac rzecz jasna)ale to nie znaczy ze mam sie z nim we wszystkim zgadzac(w UK glosuje na Labours a w PL na PIS a mam sporo do zarzucenia jednym i drugim wiec dlaczego mam byc bezkrytyczny wobec Sandersa?)

Piotr34

Człowiek Śniegu pisze...

MO- taki śmiech przez łzy...

Zwróć uwagę, jak dużo prawicowych i/lub powiązanych z naszym odwiecznym przyjacielem i sojusznikiem zza Bugu jest zauroczona Trumpem...

Z tego wniosek, że część naszych rodaków będzie się cieszyć, jeśli dojdzie do władzy i:
- roz... NATO
- wycofa armię z Europy, Azji, Afryki
- ponowie wespół z Putlerem podzieli Świat
- wesprze przemysł zbrojeniowy, któremu nic tak dobrze nie służy, jak jakaś nowa wojenka
- eksterminuje Islam i islamistów, co chyba najbardziej cieszy autorów takich wpisów

Anonimowy pisze...

@Czlowiek Sniegu

Nie jestem zauroczony Trumpem-wyraznie napislem ze wole Sandersa a i Cruza pewnie tez.Szczegolnie ze o ile wybor Trumpa moze byc korzystny dla USA(to kwestia sporna rzecz jasna)o tyle RACZEJ NIE bedzie korzystny dla Polski.Wiec dla mnie Sanders.
Ale wole Trumpa od Clinton.Bo Trump nie wiadomo co zrobi(a moze jednak te smierdzace establishmentem korytarze Waszyngtonu nieco przewietrzy?)to jednak do IIIWS parl nie bedzie-a co zrobi Clinton to wiadomo dosc dokladnie(w obronie big corpo i amerykanskiego imperium wesprze TIIP,masowa inwigilacje a potem jakas duza konfrontacje zbrojna-nie po prostu "jakas" ale DUZA).Trump jest nieprzewidywalny ale to ciagle lepiej niz clintonowe sterowanie na IIIWS i panstwo policyjne.Zreszta nie sadze aby Trump zrobil choc polowe rzeczy o ktorych mowisz(w koncu historie prezydenta Kennedyego i jego "wypadku" w Dallas tez zna).
Ponizej inne od Maczetowego spojrzenie na ten temat-zbyt protrumpowe jak dla mnie zreszta ale JAKIES argumenty tam padaja.Powtorze tez jeszcze raz-Clinton to IIIWS.


http://foxmulder2.blogspot.de/2016/03/trump-nowy-huey-long.html

http://bobolowisko.blogspot.de/2016/03/wielka-nadzieja-bialych.html?



Piotr34

Anonimowy pisze...

@Czlowiek Sniegu
Natomiast ogolnie to Twoja uwaga o zauroczeniu polskiej prawicy Trumpem jest sluszna-ale to dlatego ze jak sadze Sanders nie jest tak medialny a do tego polska prawica BLEDNIE kojarzy prawicowosc z neo/liberalizmem ktorego Sanders jest zaprzeczeniem(Trump...niekoniecznie).
Polska prawica dala sobie wmowic ze prawicowosc KONIECZNIE polega takze na wsparciu idei panstwa miniumum,niskich podatkow itp-tymczasem historycznie prawica to byli raczej propanstwowi konserwatysci niz prokorporacyjni neo/liberalowie.Ale szkola Manchesterska zostala przez lobbystow big corpo WCISNIETA do kanonu prawicy nie tylko w Polsce-takze na zachodzie wliczajac USA(tu juz nie tylko republikanie ale i demokraci w nia wierza-to juz kompletnie chore).Dlatego polska prawica NIGDY nie poprze Sandersa-jest zbyt lewicowy w ich mniemaniu(choc tak NAPRAWDE to ich poglady sa bledne a nie jego).Cruza nie popra bo on jest kompletnie nijaki a Clinton to lewackie samo zlo i nikt kto ma rozum nie powienien jej popierac.

Piotr34

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@Piotr34
Trump to jest absolutny palant. Facet, który odziedziczył gigantyczny majątek i uważał, że jak bedzie stosował wystarczająco bandyckie metody, to będzie królem świata. Nie jest i nie bedzie, bo bandytyzm to nie jest to samo co zdecydowanie i nie zastąpi rozumu.
Jest traktowany jak palant i bandyta wszędzie, gdzie sie pojawia, nawet wsród establishmentu Partii Republikańskiej, co przyznam, było ciężko sobie wyobrazić.
Jest wyrzucany zewsząd za palanctwo, ale ładnie to sprzdaje jako wyrzucanie za "niepokorność". Ludzie przyzwyczajeni do realiów 3 RP i postsowieckich to łykają, ale to czysta propaganda. Zauważ, że tak samo sprzedaje się inny proklemlowski palant, czyli JKM.
Cruz nie jest nijaki. Cruz jest typowym, naftowym republikaninem. Czyli facetem dokładnei takim samym jak Bush, tak też bedzie jego polityka. Polityka Clinton będzie podobna do rządów jej męża. Zarówno dwóch Bushów, jak i jeden Clinton byli prezydentami, ktoś ich wybrał, może wybrać drugi raz podobnych, bo czemu nie?
Wybór Trumpa i Sandersa to by były rewolucje. Jeszcze nigdy prokremlowski palant nie został prezydentem USA, ani europejski socjademokrata.
Co do prawicy. Niech żyje bezmyślność PiS i "niepokornych" dziennikarzy. Prawica to jest lobby koncernów, wielkiej nafty, dojenia gospodarki i pompowania prywatnych koncernów. To robiło PO i SLD, nie chce robić PiS. Za to etykietka "prawicy" przyciąga wszelkiej maści dzinych typów, których miejsce byłoby w srjanym skrzydle republikanów. Albo psychiatyku.
Nazywając rzecz po imieniu- oczekuję od PiS pozbycia się kacpastwa i wprowadzenia socjalizmu. Problem polega na tym, że dzięki m.in. JKM jeszcze dziś w Polsce socjalizm=kacapstwo.

Maczeta Ockhama pisze...

@Sławek
Tu kolejna wiadomość, że HP, firma źle zarządzana i bankssterska od dawna, też przystąpiło do akcji 100% renevables. http://there100.org/news/14208275
To jest 57 z dużych światowych korpo, w tym prawie wszystkich hi-tech, które zobowiązałuy się dażyć do 100% udziału energii odnawialnej w produkcji, czyli też NIE INWESTOWANIA tam, gdzie nie mogą kupić prądu 100%RE. Na przykład w Polsce. Oraz wychodzenia i zamykania produkcji w takich miejscach. Co prawda to dotyczy światowej działalności, więc w grę wchodzi też offset, ale w kraju z 95% energetyki węglowej nie będą robić nic energochłonnego, to pewne.

futrzak pisze...

Piotr34:

"Sanders-oprocz wielu madrych rzeczy z tego co wiem gada takze o global warming,lgbt rights,racial discrimination itp itd-dla mnie to smieci"

Tylko ze global warming to jest fakt, ktory juz zaczyna zaklocac cykle klimatyczne Ziemi. Doucz sie.
LGBT, racial discrimination - jesli to sa dla Ciebie "śmiecie" to....coz. Wypada mi tylko zyczyc, aby przyszlo c zyc w kraju, w ktorym jestes dyskryminowany - obojetne, czy za kolor skóry czy za narodowosc. Takie doswiadczenia bywaja bardzo poczucajace, bo narazie mowisz z perspektywy pychy i pogardy dla innych ludzi. I to smutne jest.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Co do Trumpa to zwyczajnie....NIE WIEM-jego zmiany pogladow sa dosc zenujace a moga byc wrecz niebezpieczne ale....czy aby na pewno establishment wyrzucaja go bo jest palantem czy dlatego ze jest antyestablishmentowy?-jA bym taki pewny odpowiedzi NIE byl.Choc to dla mnie czysta teoria bo i tak popieram Sandersa.Ale zauwaz ze przecietny Amerykanin moze miec w nosie jego dogadywanie sie z Putinem,dla niego wazniejsza moze byc DOMNIEMANA antyestablishmentowosc Trumpa-sadze ze Trump GDYBY zostal kandydatem moglby pokonac establishmentowa Clinton.O Cruzie tak naprawde malo wiem i jest mi on dosc obojetny-BYC MOZE to blad.Sadze jednak ze Clinton nie doceniasz-od czasow jej meza proces budowy tego co nazywa sie NWO poszedl mocno do przodu,Bill byl tlyko dosc sprawnym frontmenem ale jego zona bedzie przygotowaniem do dyktatury-zreszta jej "sukcesy" w Syrii i pomysly na resety za Rosja(to ona za tym stala a nie sam Obama)nie wroza najlepiej.Dla mnie Trump to wielka niewiadoma ale Clinton to samo zlo.

Co do prawicy-coz,rzeczywiscie JKM narobil tu WIELE zlego.Prawica to powinni byc konserwatysci i ordoliberalowie a nie libertarianie/neoliberalowie.W tym sensie WBREW temu co mowi wielu komentatorow PIS JEST prawica-nie jest nia za to wielu z owych komentatorow oraz PO czy Nowoczesna-to sa emanacje(agentury?)1% i jego autorytarnych(totalitarnych?)zapedow.Od PIS oczekuje dokladnie tego samego co Ty(a sadze ze i WIEKSZOSC ich wyborcow)i dlatego chocby mysle ze ostatni program 500+ to wielki sukces pod KAZDYM wzgledem.Z tego powodu zreszta podzial na prawice i lewice jest juz nieaktualny(zostal zafalszowany)-tak NAPRAWDE sa konserwatysci roznej proweniencji(PIS),niezbyt zorientownai ale pelni dobrych checi wolnosciowcy(Kukiz),emanacje 1%(PO,Nowoczesna,SLD,PSL-rozne grupy wplywow w tej klasie)oraz naiwniacy i pozyteczi idioci+agentura(rozni prawicowcy i SUPER SZKODLIWY Korwin).

@futrzak
O ile do do global warming racja RACZEJ lezy po Twojej stronie to i tak niekoniecznie musze lubic NACHALNYCH promotorow tej sprawy.Ale co do praw LGBT czy dyskryminacji mniejszosci to widze jak to dziala w UK-najabrdziej agresywni i nietolerancyjni sa przedstawiciele tych wlasnie jakoby dyskryminowanych mniejszosci(czy to etnicnzych czy seksualnych)-pokrecilem sie w swoim czasie w tych srodowiskach i ludzi tak nietolerancyjncych i agresywnych jak geje,muzulmanie czy nawet i wegetarianie to ja nie widzialme nawet w srodowisku kibolow.NIe mowie ze wszyscy ale jako srodowiska to sa zwyczjnie bandy roszczeniowych lobuzow i totalitarystow(dajcie im tylko wladze to nie daj Bog jak za twarz wszystkich wezma w imie swych pokreconych pomyslow).OBECNIE NIE MA czegos takiego jak dyskryminacja gejow czy muzulmanow w Europie a i chyba USA-kiedys BYLO ale OBECNIE jest dyskryminacja hetero,chrzescijan i bialych-zbyt duzo razy to widzialem aby sadzic inaczej.

Piotr34

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Reasumujac.my torzhe patrzymy z zewnatrz-wyborca amerykanski nie bedzie patrzyl na to ze taka powiedzmy Polska straci,on moze patrzec na to ze dopiecze establishmentowi-wiec Trump wcale nie jest kandytdatem przegranym z gory.Natomiast czy jest kandydatem dobrym?-Ty mowisz ze nie,ja sklaniam sie ku tej opini(te jego zmiany opini sa ZLYM prognostykiem)ale NIE jestem pewny-a powod ku temu jest JEDEN-establishmnet go nie lubi a to dla mnie duzy plus.
Znowu Sanders wcale nie jest takim pewnym wygranym-jak patrze po typowych Brytolach to nawet wielu szeregowych pracownikow ma mozgi wyprane przez neoliberalna propagande i glosuje na przedstawicieli big corpo-jak im zwracam uwage ze przeciez to pogorszy(JUZ pogarsza)im warunki pracy to robia jakies dziwne miny jakbym Ameryke odkryl-sadze ze Amerykanie moga byc podobnie zmanipulowani.
Nie przesadzajmy tez z tym wprowadzeniame socjalizmu przez PIS-komuna juz byla i nie wyszlismy na tym najlepiej-kapitalizm renski/nordycki z elementami chrzescijanskiego konserwatyzmu wystarczy jak najbardziej a nawet chyba bedzie optymalny.

@futrzak

Nawet nie szukalem

http://o2.pl/artykul/czarnoskorej-studentce-nie-spodobala-sie-fryzura-kolegi-5977749559837825a

OSOBISCIE widzialem podobne sytuacje i gorsze(na wlasne oczy widzialem goscia zwolnionego NATYCHMIAST za powidzenie o urodzinach czarnego kolegi z pracy "black party" i tego samego czarnego(Somalia)kolege ciagnacego benefity na JAKOBY chore dzieci(jakoby bo nawet sam sie przyznal ze to sciema ale benfity sa w takim wypadku wieksze)i gadajacego o obalaniu rzadu UK za pomoca kalasza,ze nie wspomne ze przybyl jako nielegalny i zaczal od zrobienia dziecka brytyjce aby zostac-ten jakos pracuje).Pracuje tez wielu innych od ktorych samo osobiscie slyszalem historie jak to oszukuja system albo ze ISIS robi dobra robote.Ale tak-wedle poprawnosci politycznej sa pokrzywdzeni-NIE dla mnie.

Piotr34

futrzak pisze...

Piotr34:

aha, i z faktu, ze w SFO jakiejs osobie nie spodobaly sie cudze dredy wyciagasz wniosek, ze w USA nie ma dyskryminacji rasowej?

Really? Prosze, przedstaw mi krok po kroku jak doszedles do tego wniosku.

Maczeta Ockhama pisze...

@Piort34
ad. Ocieplenie klimatu bo to najważniejsza rzecz. Z 15 najciepleszych lat w znanej historii 15 było w obecnym stuleciu. Z 5 najcieplejszych miesięcy wszystkie w ostatnim półroczu. Zmiany klimatu postępują i wymykają sie spod kontroli. To nie jest kwestia odkładania tylko przetrwania. O pierwszym w historii pojawieniu sie Aedes Aegipti w mojej dzielnicy też warto wspomnieć. Tym razem udało się zatrzymać epidemię dengi i zika w zarodku, możliwe, że przyszłego lata juz się nie uda. To są konkretne koszty i bardzo konkretne ludzkie życie i zdrowie.
Każdy, kto dziś próbuje walczyć z polityką klimatyczną, zwuiększać dotacje dla paliw kopalnych, albo zwiększać emisje CO2 i metanu jest po prostu zbrodniarzem.
To się odnosi dokładnie tak samo do wszystkich putinistów, Republikanów i chyba niestety rządu Szydło.
I bardzo możliwe, że całe to towarzystwo się wpewnym monecie świetnie dogada. Trump nie z Kremlem a z miłośnikami węgla w Polsce.
Na razie jednak piszesz o częstych zmianach zdania przez Trupma. ZMienia w kwestiach nieistotnych dla szerokiej polityki- jak aborcja, itp. W kwestiach istotnych dla Kremla nie zmienia, twardo się trzyma tej linii.
Nie daj się nadbrać na "antyestbliszment" Jedną sprawą jest postawienie sie oligarchii w imię własnych wartości, a drugą w imię interesów obcego mocarstwa. Jest takim samym "antyukładowcem" jak spółka Branicki-Potocki- Rzewuski. Na pewno byli antyestabliszmentowi. Prawie na pewno też skończonymi durniami. Resztę napisała historia. A historię napisała Katarzyna.

Anonimowy pisze...

@futrzak

Czasami zamiast argumentowac to sie niepotrzebnie emocjonujesz i podswiadomie jak sadze zaczynasz uzywac erystyki.Nigdzie nie napisalem ze doszedlem do takiego wniosku wlasnie na tej podstawie-wlasciwie to z mojej wypowiedzi mozna dosc latwo wywnioskowac ze przeslanki na ktorych sie oparlem byly inne-ale ze nie zwrocilas na to uwagi wiec powtorze-dziesiatki sytuacji ktore zaobserwowalem OSOBISCIE i setki podobnych o ktorych slyszalem od zaufanych osob a jednoczesnie zupelnie przeciwna narracja serwowana przez mainstremowe media.Poniewaz marracja jest dokladnia taka sama w UK jak i USA wiec sadze ze w USA jest podobnie jak w UK-oczywiscie to nie znaczy ze pojedyncze przypadki sie nie zdarzaja(nawet na pewno sa i sam JEDEN czy DWA WIDZIALEM)ale sadze ze problem jest CELOWO rozdmuchiwany przez mainstream aby miec pretekst do brania spoleczenstwa za twarz pod pozorem walki z islamofiobia,homofobia itp itd.Zas rozni nieudacznicy sie pod to podczepiaja i tak tlumacza swoje porazki zyciowe-iluz to ja Polakow w UK widzialme jak sie skarzyli na dyskryminacje choc moim zdaniem na ogol zadnej nie bylo tylko wielkie darcie geby i oczekiwanie forsy za nic nie robienie.Pojedyncze przypadki sie zdarzaja(zreszta w "OBIE STRONY")ale to margines-problem jest CELOWO rozdmuchiwany.

@Maczeta

Pewnie amsz racje co do global warming ale obaj wiemy ze tzw.ekolodzy sporo w swoim czasie naklamali robiac calej sprawie niedziwedzia przysluge.
Zas co do Trumpa-nie sledzilem jego wypowiedzi az tak szczegolowo-byc moze czas to zrobic.Kto w takim razie za nim stoi wedlug Ciebie?-przeciez nie Kreml chyba?

Piotr34

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Ale co w tematach o ktorych piszac o Trumpie mowi Bobola?

1.Przywrocenie produkcji przemyslowej do USA
2.Ogranicznie imigracji obcych kulturowo ludow do USA
3.Odbudowe US Army aby powstrzymac ekspansje Rosjan i Chin?
(tematyke energetyczna pomine bo nie jestem w stanie rozstrzygnac kto ma racje).

Jak dla mnie kazdy z tych punktow brzmi sensownie.Gdzie wiec jest wedlug Ciebie haczyk?-ja NAPRAWDE go nie widze.Ze to redneck to sie zgodze ale postulaty przeciez nieglupie.

Piotr34

xxx pisze...

@Maczeta @Piotr
A i tak najdrastyczniejsze uderzenie zmian klimatu przyjdzie od niskich plonów.
Po prostu któregoś "pięknego" roku wystąpią równoczesne susze w kilku kluczowych miejscach upraw na świecie (ewentualnie zamiast suszy może nastąpić jakieś wielkie zalanie pól ryżu wodą morską - wzrost pozimu morza), co poskutkuje tym, że nagle kilkakrotnie podrożeje żywność.

Próbkę tego mieliżmy w 2010.
Lato 2010 było najcieplejszym latem na półkuli północnej w mniej więcej 200-letniej historii pomiarów (teraz już drugim: lato 2015 było cieplejsze):
link
Potężnie „oberwał” wtedy wysokimi temperaturami tzw. corn belt w USA i wheat belt w byłym ZSRR:
Mapa z uprawami przenicy na Ziemi
Mapa z uprawami kukurydzy
Mapa pokazująca o ile cieplej od średnich lata było w poszczególnych regionach lądów w lecie 2010

Plony w związku z powyższym były słabe, w związku z czym ceny zbóż na rynkach międzynarodowych w ciągu drugiej połowy 2010 niemal się podwoiły:
link
link
Większość państw arabskich nie produkuje wystarczająco dużo żywności, by mogła się sama wyżywić - muszą kupować na rynku międzynarodowym. Wzrost cen spowodował w tym państwach, że w drugiej połowie grudnia 2010 zaczęły wybuchać pierwsze protesty:
<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Arab_Spring>link</a>

To była tylko próbka. Następnym razem nie skończy się tak przyjemnie jak w 2010.

Anonimowy pisze...

@xxx
Sadze ze masz racje-zreszta juz kiedys bodaj na Agepo(a moze gdzie indziej)juz o tym pisalem0Doxa zrestza tez)-Zachod sie wyzywi choc bedzie drogo ale Rosja,Chiny czy swiat arabski beda mialy problem.

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@Piotr34
"1.Przywrocenie produkcji przemyslowej do USA
2.Ogranicznie imigracji obcych kulturowo ludow do USA
3.Odbudowe US Army aby powstrzymac ekspansje Rosjan i Chin?"
Połacz punkty 1 i 3 i co wychodzi?
Rozbudowa przemysłu zbrojeniowego w celu konfrontacji z Rosją i Chinami. Rosja jest obecnie wykańczana w sposób zgodny z najlepszymi zachodnimi tradycjami, nie potrzeba nic więcej.
A nawet jeśli, to US Army to dzisiejsze siły US Army to dużo więcej niż potrzeba. A agresywna polityka wobec Chin- to inna sprawa. Może sprawić, że Chiny przestaną Rosję doić i wykańczać a np. sprzedadza im w końcu silniki do samolotów, których Rosja nie ma i nie potrafi wyprodukować.
Odbudowa cywilnego przemysłu w USA, jak na warunki i możliwości idzie całkiem przyzwoicie. Za to tradycyjny kompleks militarno - przemysłowy odpada w wyścigu technologicznym WEWNĄTRZ USA. Boeing nie potrafi zrobić taniej i działającej rakiety orbitalnej, co robi SpaceX, etc.
Oni marzą o kolejnej zimnej wojnie, dlatego CHCĄ wzmocnić Rosję, zamknąć granicę i przejadać pieniądze podatników na setki niepotrzebnych czołgów, bez żadnej weryfikacji ich jakości. A przypomnę- Abramsy są niesprzedawalne za granicą, Patrioty są niesprzedawalne, większosć pozostałych wyrobów Ratheon i reszty też.
Pomysł embarga na ropę TYLKO z KSA to dokładnei wzmocnienie Rosji, etc. To są skomplikowane gierki, które wszystkie mają ten jeden mianownik- wzmocnienie Kremla.

Anonimowy pisze...

@Maczeta
Sugerujesz za nim stoi kompleks wojskowo-przemyslowy ktory chce wzmocnic Rosje aby miec pretekst do zbrojen(zarabianie kasy)i prymitywnej konfrontacji z Rosja i Chinami zamiast nieco bardziej wysublimownaych(i w sumie bezpieczniejszych oraz SKUTECZNIEJSZYCH)gierek?Jesli masz racje to oczywiscie Trump calkowicie odpada.Taki brak wyrafinowania nawet by pasowal do wojskowych bo sluzby sa nieco bardziej wysublimowane.

Piotr34

futrzak pisze...

Piotr 34:

"nie zwrocilas na to uwagi wiec powtorze-dziesiatki sytuacji ktore zaobserwowalem OSOBISCIE"

Ja mieszkalam w USA 14 lat i nie zaobserwowalam tego, o czym piszesz. Moje obserwacje versus twoje, tyle ze moje sa z USA, kraju o ktorym dyskutujemy, a ty zyjesz w UK i swoje obserwacje stamtad rzutujesz na USA i uwazasz, ze to jest valid argument. Nie, nie jest.

" i setki podobnych o ktorych slyszalem od zaufanych osob"

Od zaufanych osob, ZWLASZCZA afroamerykanow, slysze cos wrecz przeciwnego. Sama tez wiele razy widzialam, JAK ROZNIE policja traktuje osoby ciemnoskore a jak biale.
Najprostszy przyklad to przyjezdza policja pod knajpe (na wezwanie ochroniarzy) i zaczyna od walniecia na glebe kolegi. Jest co najmniej kilkunastu swiadkow, ZE TO NIE ON pobil, ale policja nie slucha. Nie, nie kupuje kitu, ze oni tak przez przypadek ogluchli a to, ze gosciu jest czarny nie ma nic do rzeczy. Za duzo sie na ten syf napatrzylam. I ja tutaj mowie o codzennosci z Doliny Krzemowej, z liberalnej Kalifornii, a nie jakiejs Alabamy czy innej Georgii.

Przypadek, ze policja jezdzi polowac na handlarzy narkotykow do czarnych dzielnic, a tam, gdzie odchodzi najwiekszy handel i uzycie nie postawi nigdy nogi? Oczywiscie to przypadek, ze sa to biale dzielnice i biale uniwerki, no nie? 70% uzywajacych narkotyki to sa biali, ale za dragi w pierdlu siedzi wielka nadreprezentacja czarnych.

Jestes kompletnie slepy i gluchy na to, co dzieje sie w USA. Dyskryminacja schodzi do poziomu, ze jak masz na resume nazwisko badz imie sugerujace, ze jestes afroamerykaninem, to pies z kulawa noga do ciebie nie zadzwoni. Starczy zas zmienic nazwisko i - suprise suprise - telefony sie urywaja. Pisalam o tym na blogu nie raz, przypadkow jest mnostwo.
Zas OFICJALNA narracja w mediach glownego nurtu jest taka dokladnie, jak to co ty mowisz.

Ba. Juz nawet eks-policjanci zaczynaja organizowac sie na rzecz legalizacji narkotykow, bo maja szczerze dosc chorych rasistowskich praktyk i bezkarnosci kolegow, ktorzy do czarnych najpierw strzelaja a potem interesuja sie, za co i czy w ogole ktos byl uzbrojony.

Anonimowy pisze...

@futrzak

Skoro tak ta z tego wynika ze UK i USA sa CALKOWICIE rozne pod tym wzgledem.Az tak bardzo mnie to nie dziwi ale zauwaz ze nawet w takim razie opinie Sandersa w tym temacie maja sens TYLKO dla obywateli USA jak Ty ale dla obywateli PL czy UK to jest SZKODLIWA propaganda-propaganda ktora "przecieka" z USA robiac w UE BARDZO DUZO ZLEGO.Wiec sie nie dziw ze dla osoby w UK(jak ja)walka z dyskryminacja mniejszosci to smieciowa gadka-w UE mniejszosci sie NIE dyskryminuje,w UE dyskryminuje sie WIEKSZOSC uzywajac praw mniejszosci jako "palki" na niepokornych.

Piotr34

Anonimowy pisze...

Jak widac piszmemy z ROZNYCH czesci swiata wiec mamy rozne doswiadczenia i ROZNA wiedze na poszczegolne sprawy w zwiazku z tym niektore wydarzenia,ideologie czy osoby mozemy odbierac roznie-coz,UE to mimo wielu podobienstw jednak ne jest USA a nawet UK to nie jest PL i warto miec "swoich ludzi"w roznych miejscach na swiecie ktorzy znaja sytuacje z pierwszej reki bo innaczej tylko sie teoretyzuje i zgaduje.Prawie o tym zapomnialem-to bylo dobre przypomnienie.

Piotr34

Anonimowy pisze...

A skąd wziąłeś, że Abramsy i Patrioty są niesprzedawalne ? Pomijając oczywiście aktualny przesadnie wysoki kurs dolara.

zaz

Maczeta Ockhama pisze...

@zaz
A ktoś je kupuje? Zainteresowanych nie widzę?

Anonimowy pisze...

Ja tam widzę całkiem sporo zainteresowanych, tylko mało kogo stać. Druga sprawa, to USA sprzedaje obecnie głównie komponenty do systemów, które inni sobie kleca pod swoimi nazwami. Europejski MEADS czy rozwiązania izraelskie opierają się na amerykańskich rakietach, a bywa i radarach. Podobnie nasza Wisła nie będzie oczywiscie Patriotem, ale jakos tak dziwnie będzie podobna.

zaz

Maczeta Ockhama pisze...

Opierać sie opieraja, ale Patrioty dziś kończą swój żywot rozwojowy, dobrych następców nie widać. Abrams niespecjalnie różni się na korzyść od tej samej generacji europejskich pojazdów, za to jest ekstremalnie paliwożerny i koszty logistyki dobiją każdego.
"Mało kogo stać" Albo żądają za dużo, bo europejski czy izraelski to poziomem technologi to samo, wydajnością logistyki- zawsze lepiej, a ceny porównywalne lub niższe. Gdzieś chętni na sprzęt z USA?
Jak robili porządne rzeczy, to klienci byli. Patrioty w latach 80-tych to było coś. F-16 wyszedł z produkcji, ale do końca trzyma poziom. Za to dziś potrzebny jest nowy model sprzedaży, czyli najlepiej nowa zimna wojna. Trump może ją zapewnić.

Anonimowy pisze...

Patriot nie kończy żywota, ma nowy radar, coraz większy wachlarz rakiet. Jego problemem jest tylko to, że samo USA go niespecjalnie potrzebuje, więc chętni na jego zakup muszą dokładać pieniądze za jego rozwój.
Abrams od lat ma gotową nową turbinę LV 100-5 palącą niemal tyle co diesle, ale znów nie jest to priorytet, więc USA nie kupuje. Ale jak kogoś stać, to może sobie kupić. Zresztą są tez znane propozycje Abramsa i z dieslem.
USA eksportuje broni za 44mld$ rocznie. Bez zimnej wojny. Model sprzedaży, jak wspomniałem, polega na eksporcie komponentów, licencjach. To nie tylko przynosi pieniądze, ale i niszczy konkurencję - chcieliby np Szwedzi sprzedać Gripena, ale nie bardzo mogą, bo w środku amerykański silnik.

zaz

Maczeta Ockhama pisze...

@zaz
Ja nie mówię o tym co może być, tylko co jest.
Jest starzejący sie system Patriot, który nie będzie rozwijany. Z powodu ograniczeń samego systemu, czy nieopłacalności- co za różnica, efekt: brak perspektyw sprzedaży jest ten sam.
Co do Abramsa. Ja trochę pojęcia o technice mam. Na tyle, aby w zadufaniu stwierdzić, ze jak nie rozumiem jak coś ma działac, to zwykle nie działa. Turbina gazowa, żeby ile elektroniki napchać nie może mieć sprawności wyższej niż diesel porównywalnego poziomu technologii i komplikacji, a porównywalne do diesla zużycie paliwa w szerokim zakresie obrotów jest zupełnie niemożliwe.
To nie dyskwalifikuje niczego z tego sprzętu, a jedynie sprawia, że są niesprzedawalne na światowym rynku. Co twierdzę nie tylko ja, ale i rynek. Tak, USA eksportują jeszcze mnóstwo innego uzbrojenia, ale w bardzo wielu działkach jest ten sam problem- przekombinowane i zbyt drogie rozwiązania, lub takie, które dziś już sie mocno starzeją. To jest problem większości przemysłu wojskowego USA.
Z rządowego punktu widzenia to nie jest duży problem, chętnych i profesjonalnych dostawców nowych rozwiązań trochę się znajdzie. Ale dla obecnego kompleksu przemysłowego to jest zjazd w dół, który może rozwiązać jedynie gigantyczny zastrzyk gotówy bez weryfikacji kosztów. Czyli sytuacja wojenna lub quasi-wojenna.
Trump to wlaściwie gwarantuje.