Peak Oil- już!

Mam wątpliwą przyjemność zaanonsować w polskiej blogosferze, iż peak oil nastąpił w roku 2008. Zgodnie z raportem opublikowanym przez BP, produkcja ropy w 2008 r. wynosiła 81995 tysięcy baryłek, a w 2009 – 79948 tysięcy baryłek. Można to oczywiście zrzucić na kryzys finansowy- gdyby nie jeden drobiazg- konsumpcja ropy wyniosła w 2008 r. 85238 t.b., a w 2009- 84077, czyli w każdym wypadku była większa niż produkcja. Prawdopodobnie obecnie na świecie już nie ma rezerw wydobytej ropy, a generalnie studnie wysychają. Należy się przygotować na nagłe braki paliw i patrząc na fakt, iż w pierwszym roku po szczycie produkcja spadła do poziomu niższego niż 6 lat przed szczytem- sytuacja jest eufemistycznie mówiąc- bardzo zła. Jeśli taki poziom spadku wydobycia się utrzyma- to po prostu spadamy z klifu. Nie ma żadnej możliwości utrzymania dotychczasowej gospodarki, ani czasu na przestawienie się na jakiekolwiek alternatywy.. Do poziomu wyczerpywania się złóż węgla i niskiej produkcji ropy- czyli Wielkiej Depresji wrócimy w ciągu najbliższych 12 lat- a potem będzie jeszcze gorzej. Zresztą już o tym sporo pisałem- choć ze znacznie większą dozą optymizmu niż dziś. Ten scenariusz (mam naprawdę nadzieję, że nieprawdziwy) daje nam bardzo mało czasu na przygotowania.
To nie jest śmieszne- projekt Agepo zyskuje na strategicznym znaczeniu, ale nawet jako jego współtwórca wcale się z tego nie cieszę, skoro z dużym prawdopodobieństwem jego sukces oznacza też nędzę milionów moich współobywateli.

23 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam
Mój kolega pracuje na platformach w Brazylii i mówi, że tam ropy jest full. Oczywiście amerykanie tam łape położyli, więc do Europy raczej ta ropa nie dotrze

artur xxxxxx pisze...

Wydaje mi się, że w 2008 roku wydobycie spadło z powodu załamania cen, a nie z przyczyn technologicznych. Jeżeli wrócimy do poziomów cen pow. 120USD/baryłka, możliwe że wydobycie znowu wzrośnie.

HansKlos pisze...

@artur xxxxxx
Jeżeli wrócimy do poziomów cen pow. 120USD/baryłka, możliwe że wydobycie znowu wzrośnie.

Myślenie pobożno-życzeniowe ma przyszłość;-) Coś jak z demografią - nie ma problemu, jakby co to zaraz pojawi się 2-3 miliony dzieci i to od razu w różnym wieku.

Kiedyś Stirlitz opowiadał, jak to był w mauzoleum Lenina. Oglądaja mumię, przechodzą dalej, a tam w szklanej gablocie mały szkielet, a przewodnik mówi, że to szkielet Lenina, jak miał 12 lat;-)

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonimowy
gdzieś ropa jest, gdzieś jej nie ma- akurat w Brazylii produkuje się i odkrywa nowe złoża. Tylko ogółem na świecie wydobycie spada.
@ artur xxxx
wydobycie, jeśli nawet wzrośnie to symbolicznie i na chwilę. Po prostu nowych złóż nie ma lub są śmiesznej wielkości

Sokomaniak pisze...

12 lat... uff to jeszcze mam czas. A czemu akurat 12 a nie 10 czy 15? Jakie są założenia tych wyliczeń?

Maczeta Ockhama pisze...

@ sokomaniak
skrajnie prostacka ekstrapolacja- jeśli w rok spadło tyle, co przedtem wzrosło w 7 lat, to w 12 lat cofniemy się o 84 lata.

Karol pisze...

Takie mam troszkę trywialne pytanie – czy olej napędowy/benzyna traci swoje właściwości z czasem ? Znaczy jak kupię beczkę ON to po 5-10 latach silnik na tym pójdzie ? Bo czytałem gdzieś, że jakieś reakcje zachodzą jak paliwo stoi i traci ono swoje właściwości.

panika2008 pisze...

"Do poziomu wyczerpywania się złóż węgla i niskiej produkcji ropy- czyli Wielkiej Depresji wrócimy w ciągu najbliższych 12 lat" - skąd takie dane o węglu? Wg wszelkich raportów na ten temat, które czytałem (a trochę tego było) peak coal datuje się najwcześniej na 2035, a consensus leży raczej bliżej 2050.

Karol - nie wiem jak benzyna, ale współczesny ON jest stabilizowany przeciwutleniaczami (BHT bodajże) i jeśli zamkniesz go w szczelnej, całkowicie pozbawionej dostępu światła beczce, to powinien spokojnie postać te 5-10 lat.

GoldBlog pisze...

@ Karol

Co do ropy nie znam odpowiedzi na to pytanie (zakładam, że tak). Przy czym na benzynie starszej niż 1 rok nie pojeździsz.

Karol pisze...

Jeśli można to w temacie peakoil zamawiam wpis na temat magazynowania ON/benzyny. Nie żebym już planował chomikowanie ale kto wie co się może przydać.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Karol
Nie ma sprawy- ale konkretne działania i przygotowania będą na agepo.pl A taki akurat jest potrzebny- tyle że sam o tym wiem niewiele- ot tyle co ze zdrowego rozsądku i niewielkich obserwacji- więc jeśli znajdzie się ktoś ze stosowną wiedzą- to będzie. A z tego co robią inni- benzyny nie da się przechowywać dłużej niż kilka miesięcy- więc jak ktoś nawet ma zapas to go rotuje. A z ropą dużych problemów z przechowywaniem nie ma

Anonimowy pisze...

Tu widać, że to nie tylko BP, ale w 2010 znów w górę: http://earlywarn.blogspot.com/2010/03/latest-global-oil-production-statistics.html

HansKlos pisze...

@GoldBlog
na benzynie starszej niż 1 rok nie pojeździsz

Pojedziesz, tylko trzeba ostrożnie zlewać i nie do końca, żeby odstała na dnie woda nie dostała się do baku.-) Polska to taki katolicki kraj, w którym chrzest, nawet jak dotyczy benzyny, to jest powszechny;-)

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonimowy
Ciekawa strona- ale dane które podałeś dotyczyły akurat wzrostu w lutym. Nawet wyczerpującego się surowca produkcja czasem chwilowo wzrasta. Do poziomu z 2008 r. na razie nie wróciliśmy. Jedyne co chyba może zmienić obraz i zwiększyć światowe wydobycie pow 2008 to nowe pola w Iraku- ale nawet IEA nie wierzy w opowieści o planowanych 12 mlb/d

Robert pisze...

Znowu ten peak oil. Dajcie spokoj :D

Anonimowy pisze...

też chce się przygotować na peak oil i od dwóch lat kombinuje nad magazynowaniem benzyny dotarłem do stabilizatorów benzyny i po roku było bez problemów silnik gaźnikowy chodził ale bez tych stabilizatorów benzyna nie daje rady poprostu się psuje. O tym że ON jest lepsze w przechowywaniu to nie wiedziałem więc chyba będę musiał zmienić strategie

Karol pisze...

@Anonimowy
ON jest lepszy do magazynowania - ale pytanie o ile ! wytrzyma 5, 10 czy 100 lat ? Lepiej kupić jakiś podrasowany typu VPower czy jakaś Verwa czy może lepiej opał gromadzić ? To są pytania kluczowe a nie wiemy nic !

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonimowy od przechowywana paliwa
Pomysł który się prawe narzuca- ale na dłuższą metę bez sensu. Ile chcesz tego mieć? Na rok- a co potem? To samo pytanie- na 10,20 lat zapasu? Na całe życie? To jest już absurdalne- tak jakby chcieć się zakonserwować w dzisiejszym czasie na lata. A może kupić teraz i za 10 lat utrzymywać się ze sprzedaży? Jeśli państwo tego nawet nie zabierze to same koszty- zbiorniki, ryzyko utraty.. Panowie, nie tędy droga!

Karol pisze...

@Maczeta
Nie widzę problemów o których piszesz, owszem sprzedaż „gorącego” towaru jakim ma stać się ropa była by ryzykowna (cała okolica by wiedziała że ten to ma na pewno ze 100 000 litrów :), ale jeśli idziemy proponowaną przez Was drogą w stronę permakultury to musimy mieć dom za miastem i kilka hektarów z chlewikiem. W tym momencie kupno i przechowywanie 10 beczek to chyba nie problem co ? A jeżeli przewidujemy scenariusz, że będą chodzić i grabić to oprócz zakupu broni wszystko można sobie odpuścić !
Następna kwestia to pytanie na ile nam te 10 beczek mogło by wystarczyć, jeżeli ON byłby na kartki jak za PRL a nasz zapasik używany byłby jako dodatek to pewnie na kilka lat.
Następna sprawa to, że kryzys może być ostry tylko przez rok lub dwa a potem przywykniemy do tego, że z roku na rok mamy coraz mniej energii. Taki zapasik może być taką poduszką która złagodzi nam upadek.
Tak czy siak zapas ropy trzeba mieć o ile się jest zaawansowanym PeakOilowcem :)

Maczeta Ockhama pisze...

@ Karol
Z takim podejściem to trudno się nie zgodzić.. Rzeczywiście nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu, że przy ropie po 200$/bbl wchodzi nowa supertechnologia- warto móc pojeździć starym, paliwożernym samochodem zanim się upowszechni i stanieje

Anonimowy pisze...

Ja pomysł wziąłem ze stronki LATOC i moja strategia polega na tym żeby mieć zapas paliwa do agregatu i na kilka dni jazdy samochodem i zacząłem magazynować a żeby nie zniechęcić się po trzech miesiącach i następnie po półroku odświeżając zapasy dolewałem stabilizator żeby przez rok się nie martwić a przy ON ten problem by odpadł bym tylko nalewał nie martwiąc się o terminy i wielka zmiana mojej "strategi" polegała by na aucie na ON, pomysł na mały zapasik paliwa wziąłem stąd że za PRL dziadek i tata zawsze mieli jakiś zapasik bo nigdy nie było wiadoma kiedy znowu się załatwi benzynę i w jakiej ilości a kryzys to chyba będzie podobny do PRL

Anonimowy pisze...

Chłopaki nie ma co narzekać. Mamy technologie, tylko teraz pora zainwestować. Wytwarzanie ON/benzyny z CO2.

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090708/LUBLIN/808451302

Pozdrawiam
Artur

Kahzad pisze...

W przypadku benzyn (tych nowych) problem polega na tym, że nie potrzeba nawet dostępu powietrza by benzyna ulegała rozkładowi. Obecnie stosuje się dodatki związków z wysoką zawartością tlenu (etery - MTBE i ETBE), więc źródło tlenu jest wewnętrzne. Nie wiem czym z chemicznego punktu widzenia są stabilizatory benzyny, ale istotne na pewno przy magazynowaniu powinno być utrzymanie niskiej temperatury.