Jeszcze trochę o przestępczości w Urugwaju.


Był sobie napad na sklep, supermarket, czyli zwykły sklep samoobsługowy, zapewne o powierzchni około 300- 400 m2. 
Dwóch mężczyzn, jak się później okazało ojciec z synem, weszli do sklepu i z pistoletem w ręku zażądali otwarcia kasy. Kasjerka zachowując się rozsądnie tę kasę otworzyła i dała wyciągnąć pieniądze. Których zresztą podobno nie było za dużo (albo policja podała taką wersję aby zniechęcać do podobnych pomysłów).

Napad na supermarket w bardzo ruchliwym miejscu miasta wczesnym wieczorem nie wydaje mi się najlepszym pomysłem i w istocie się takim nie okazał. Pewnie ma w tym swój udział dość skuteczny program supresji przestępczości w mieście. Znaczy okamerowanie Starego Miasta, ale jeszcze lepiej oprogramowanie do przewidywania koncentracji przestępczości i stosowne zarządzanie patrolami. 
W związku z tym całkiem liczna grupa zawodowych przestępców musi zmieniać swoje przyzwyczajenia. Jedni zmieniają zawód, inni miejsce jego wykonywania. Czasem rozsądnie, a czasem bardzo głupio. Jak w tym przypadku.

A wyszło bardzo głupio, ponieważ jak wychodzili po napadzie (trwającym 7-8 minut) to przy wyjściu już był patrol Policji. Starszy z napastników cofnął się i wziął jedną z pracownic sklepu jako zakładnika. 
To już się zrobiła bardzo poważna sprawa. Mamy napad z bronią oraz sytuację z zakładnikiem. W najprzyjemniejszych częściach świata, jak zachodnia Europa, Japonia (czy mniej ale też cywilizowane) Chiny takie rzeczy się praktycznie nie zdarzają. W Ameryce Południowej się zdarzają, i to właściwie całej. I zdarzać się będą, aż do czasu gdy zmianie ulegnie Brazylia, na co się raczej nie zanosi. Urugwaj sam nie jest w stanie być bezpiecznym krajem mając sąsiada o prawie stukrotniej większej populacji, przeżartego endemiczną wojną gangów i obfitością wszelakiej broni oraz mając z tym sąsiadem granicę niemożliwą do pilnowania. 

A tymczasem zjechało się trochę więcej policji, w tym komisarz, i jak zgaduję, funkcjonariusze przeszkoleni dla rozwiązywania bardziej problematycznych spraw.

Porywacz najpierw zażądał umożliwienia ucieczki młodszemu z napastników (czyli synowi). Zostało to spełnione, młody wskoczył do taksówki i odjechał. Za rogiem, kilkaset metrów dalej, taksówkę zatrzymała policja i delikwent został skuty. Jeden z głowy. Drugi zażądał samochodu i obiecał, że zwolni zakładniczkę. Komisarz udostępnił mu swój, napastnik nie zwolnił zakładniczki, tylko ją wepchnął do samochodu. Wtedy komisarz dalej z nim rozmawiał będąc przy przednich drzwiach pasażera (zamknietych z otwartą szybą). Przestępca był przechylony aby z nim rozmawiać i dzięki temu do samochodu mogli niezauważeniu podejść policjanci. Jeden z nich wskoczył do samochodu obezwładniając przestępcę i przyciskając go do siedzenia. Ten próbował jeszcze wystrzelić w stronę zakładniczki, ale policjant  przytrzymał broń i pocisk nie trafił w nikogo.
Na filmiku jeszcze słychać oklaski gapiów, koniec przedstawienia.

Kilka rzeczy jest w tym całkiem istotnych i napawających optymizmem na przyszłość. Na pewno nie napawa fakt napadu na sklep w ruchliwym miejscu miasta o 19.30. Co prawda w środku zimy to dwie godziny po zmroku, ale jeszcze całkiem sporo ludzi się tam przewala z sąsiednich biurowców i centrum handlowego. 
Za to gdyby to była policja w USA, zwłaszcza Midwestu albo Południa, to zapewne obaj napastnicy zostali by zastrzeleni, co nie jest wykluczone, ze również z trzech przechodniów, zwłaszcza gdyby byli czarni, a  zakładniczce mogłoby by się oberwać. A gdyby była czarna lub latynoską i tak by została zastrzelona pod nazwą "wspólnik sprawców". 
Bardzo, bardzo pozytywne jest to, że policja potrafiła całą sprawę załatwić bez używania broni. Choć w innych przypadkach pokazują, ze jak naprawdę potrzeba, to potrafią. W tej, z uzbrojonym porywaczem, potrafili sprawę załatwić bez strzelaniny. I to naprawdę wymagało umiejętności, zarówno szeregowych policjantów jak też dowodzenia.
To oznacza też jedną, bardzo ważną rzecz, z której domorosłe Brudne Harry'e nie zdają sobie sprawy. Policjant po strzelaninie, w której kogoś zabije potrzebuje pomocy psychologa i nie tak od razu się nadaje do służby. A jeśli się nadaje, to znaczy że jest psychopatą i tak w ogóle się nie nadaje. Czyli sprawa załatwiona spokojnie i bezkrwawo jest dużo tańsza dla samej Policji (bo nie traci funkcjonariusza). Oczywiście można to zrobić po amerykańsku- przyjmować przypadkowych ludzi, przeszkolić ich 10 godzin i pozwalać strzelać bez powodu. W razie czego zawsze można przyjąć następnych. Wolę jednak europejską metodę, gdzie funkcjonariusze mają rok czy nawet trzy szkolenia, a potem nie zabijają przypadkowych ludzi, ani nie robią z siebie wraków psychicznych. 

Z drugiej strony- na brutalność policji w Ameryce Południowej napatrzono się wystarczająco, na nieudolność przykrywaną brutalnością jeszcze bardziej. Akcja która była wykonana skutecznie i z szacunkiem dla wszystkich, nawet sprawców napadu, spotkała się z powszechnym aplauzem. I w społecznym odbiorze jest pewnym znakiem, ze kraj się naprawdę zmienia.
Filmik:
O sprawie można więcej poczytać tutaj


8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Po pierwsze porywacz byl kompletnym idiota amatorem.
Po drugie policja w Europie jest zdziecinniala, vide policjant w Hamburgu, strzela w powietrze i bohatersko ucieka.
Po trzecie co by pan napisał gdyby zaklasniczka zginela od tego jedynego strzalu?
Po czwarte wycieczki rasistowskie tylko obnizaja i poziom pana relacji.
Po piate bron przeztepcy jak widac zawsze zdobeda.

Maczeta Ockhama pisze...

1. To był długoletni, zawodowy przestępca. Osiem wyroków, w tej chwili trzy kolejne sprawy. To nie był amator.
2. Policja w Europie generalnie jest profesjonalna i fachowa. Dość dobrze świadczą o tym statystyki przestępczości oraz strzelanin z udziałem policji.
3. Policjant najpierw przytrzymał zamachowca, potem ten strzelał. Ryzyko było b.małe.
4. To jest tekst przedstawiający zdarzenia, ale na tle innych miejsc i państw. Zwłaszcza USA, bo jest postrzegane jako wzrór w wielu miejscach, gdzie być tak nie powinno. W szczególności policja w większości miejsc USA jest źle wyszkolona, nieprofesjonalna oraz skrajnie rasistowska. Co miał podkreślić tekst.
5. Nie przestępcy nie zawsze zdobędą broń. W Japonii praktycznie jej nie mają, w UK raczej też nie nie. W Urugwaju nie jest łatwo zdobyć, ale w Brazylii już tak. I ten problem się w danych okolicznościach przekłada na Urugwaj.

Anonimowy pisze...

Co facet z 8 wcześniejszymi wyrokami robi na wolności?
Na filmie (choć udało mi się go obejrzeć tylko raz, potem zniknął) nie wygląda to tak spokojnie jak w opisie. Życie zakładnika było mocno narażone.

Maczeta Ockhama pisze...

Życie zakładnika było narażone, bo zdeterminowany przestępca trzymał jej pistolet przy głowie. To oczywiste.
Co robił na wolności? Był. Odsiedział i wyszedł. Ostatni raz dwa miesiące temu. W międzyczasie wszczęto z nim w roli podejrzanego trzy dochodzenia, ale żadnego na sprawę aresztową.

ole gunar pisze...

I tu sie mylisz. Pakistankie gangi w UK maja bron palna i to calkiem sporo.

ole gunar pisze...

I tu sie mylisz. Pakistankie gangi w UK maja bron palna i to calkiem sporo.

Zuza pisze...

Może i mają broń w UK, ale zdobycie jej jest o wiele trudniejsze i zwykłe pachołki takie dostepu nie mają, podczas gdy w Ameryce dostęp do broni jest wręcz banalny.

Anonimowy pisze...

Wszystko można napisać o tych policjantach, że dobrze wyszkoleni, że mieli przewagę psychiczną, itd itp. Dobrze że się udało ale z tym szacunkiem do przestępcy to duża przesada.
Nie byłem w stanach ale jakoś wierzyć mi się nie chce, że tam policja jedzie na patrol postrzelać sobie do czarnych. Tym bardziej że są też czarni policjanci to ci do kogo strzelają.

Do Zuza:
Jeśli za pachołków masz zwykłych obywateli to masz rację. Natomiast zdobycie broni w europie dla przestępców nie jest żadnym problemem. Nawet w Polsce za komuny przestępcy mieli broń.

Max