Jak się robi zmiany ustroju?

Rafał Bauer napisał bardzo, ale to bardzo ważny tekst. Tekst, który mógłby i powinien trafić do podręczników szkolnych. Zwłaszcza historii, jeśli w ogóle zacznie się w szkołach nauczanie najnowszej historii.

Dla tych, którym kompletnie nie chce się zajrzeć do linka, albo co ja uważam w nim za najważniejsze:
Wskazanie kolejnych poszlak dla tezy, że w połowie lat 80-tych trwała pełną parą akcja przygotowywania zmiany ustrojowej. Była ona rozgrywana i reżyserowana z Kremla, wykonywana przez lokalnych zarządców. 

Najważniejsza w tym tekście rzeczą jest wskazanie nowych poszlak dla tezy, że przemiany lat 89-90 były wcześniej zaplanowane, ale nie miały na celu żadnej demokratyzacji, etc. Celem była metamorfoza imperium moskiewskiego i oparcie kontroli nad satelitami na nowych zasadach, jednocześnie zwiększając strefę wpływów. 

Odważna teza, nieprawdaż. A w jaki sposób miało się to odbyć?

Dokładnie tak jak się odbyło. Poprzez zbudowanie i zorganizowanie całej infrastruktury energetycznej w bardzo konkretny sposób. Mianowicie możliwie kompletnie uzależniający transport i energetykę od dostaw ze wschodu. Za tym szła możliwość nacisków, żądania koncesji i manipulowania cenami, czyli normalne zachowania  monopolisty. Dokładnie po to, aby utrzymać prokremlowski system rządów w całym obszarze poradzieckim oraz w miarę możliwości tę sferę rozszerzyć. 

Terytorialnie mówmy w pierwszej kolejności od odwiecznych celach strategicznych- dostępu do niemieckiej technologii i cieśninie Bosfor, do czego celem pośrednim są wpływy na Bałkanach. Wystarczy spojrzeć na kierunki rozbudowy sprzedaży rosyjskich surowców- i niespodzianka, pokrywa się. Inna sprawa, że specjalnych alternatyw i tak nie ma.

Jeśli rozszerzyć- to tą samą metodą co zawsze. Czyli podstawionych ludzi jako pośredników, decydentów utrzymujących dotychczasową zależność lub ją umacniających. Ci ludzie już zupełnie dobrze orientują się w lokalnej polityce i mogą wspomagać polityków odpowiednio lojalnych i głupich.
Co nas niestety prostą droga prowadzi do podejrzenia, że częścią tego planu przestawienia się Kremla na dominację energetyczną jest odpowiednia propaganda, wpływająca zarówno na opinie publiczną, jak tez decydentów. 

Przecież skoro cała operacja zmiany systemu została tak znakomicie przygotowana medialnie i propagandowo, to dlaczego druga jej część miałaby być odpuszczona?

Jestem pewien, że nie została. Że absolutnie dominujący przekaz ma na celu przekonanie jak najszerszej publiki decydentów o konieczności i celowości prowadzenia polityki w zakresie energii zgodnej z celami Kremla. 

Te cele można dość łatwo zdefiniować- zwiększanie zależności od paliw, zwłaszcza tych, w których trudniej znaleźć alternatywnych dostawców. To oznacza na przykład promowanie gazu ziemnego. Ale tylko tam, gdzie to jest bez sensu. W zwykłych elektrowniach, i spalaniu w  kotłowniach. Jeszcze lepiej- promowanie oleju opałowego jako łatwego i czystego paliwa. I tym podobne. W tym na przykład połączenie konieczności likwidacji górnictwa węglowego i  promowania budowania nowych elektrowni węglowych. Efektywnie to jest naganianie do zakupu rosyjskiego węgla i dalsze uzależnianie się. Niekoniecznie nawet dla rozgrywania polskiego rynku. Równie ważne jest utrzymywanie globalnego popytu, stąd obowiązkowo ideologiczne zwalczanie energetyki odnawialnej,  serwowanie przekazu o bezsensowności, etc. Same oczywiste rzeczy. Jeśli ktoś ma wątpliwości, proponuję posłuchać Korwina Mikke. WSZYSTKO co on wygaduje jest wypowiadane w interesie Kremla. Czasem tylko jako podgrzewanie wewnętrznych konfliktów w Polsce, czasem właśnie jako promowanie celów rosyjskiej polityki w Polsce. 

Zdecydowanie warto posłuchać/ poczytać. Śmiało można założyć, że od strony technicznej i ekonomicznej wszystko co wygaduje ten człowiek jest kompletną bzdurą, ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma sposób przekonywania i wpływ na opinię publiczną. A był on nie taki mały. Spora część dzisiejszych 30-40 latków aktywnych w życiu społecznym gdzieś po drodze przeszła przez UPR, a co najmniej się zetknęła. Spora część przesiąkła tymi poglądami (w tym i ja), nie każdy potrafi je w całości zweryfikować.

W każdym przypadku odsyłam. JKM publikuje w wielu miejscach, opinie wygłasza wszędzie, można znaleźć bez trudu, choć rzadko konkretne. O tyle, o ile wypowiada się jasno coś promując lub zniechęcając- jest to dokładna prezentacja kremlowskiego planu. Zresztą zawsze można wybrać się na spotkanie i zadać pytania. 

Niestety, to nie jest jeden, ani jedyny. Jest bardzo ładnym probierzem, ale śmiało można przyjąć, że zestaw poglądów chroniących rosyjską dominację w energetyce jest takim samym dogmatem, jak przewodnia rola Partii w pierwszym PRL. W skrócie- nikt, kto ma do powiedzenie coś rozsądnego na temat alternatyw dla rosyjskich surowców nie może się przebić do salonowego dyskursu publicznego, dokładnie tak samo jak nie mogła się w 1975 roku pojawić w telewizji informacja, że ZSRR jest głównym sponsorem światowego terroryzmu. Bo wicie-rozumicie, widzów to nie interesuje.

Ta, powoli sączona z wielu źródeł propaganda okazała się nieporównywalnie bardziej skuteczna od wychwalania przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. W toczonych dyskusjach widzę właściwie tylko dwie postawy-  albo przekonanie o konieczności zwiększania zużycia paliw kopalnych bo to jedyna możliwość postępu- i to jest narracja zarówno "strony patriotycznej" jak też większości "salonowej", albo drugą postawą jest negacja uprzemysłowienia i postępu technicznego, a przy okazji promocja pełnego zestawu idei społecznych, czyli w skrócie- pozbawione kultury technicznej lewicowe oszołomy.
W kolejnej grupie jestem ja. Jako dużą wartość uznaję spójne solidarne społeczeństwo, czego moim zdaniem nie da się uzyskać bez odpowiedniej równości społecznej, wskazana jest szeroko rozpowszechniona wiedza techniczna i bardzo ważna dbałość o środowisko na każdym poziomie. Wygląda na to, ze z takimi poglądami w Polsce jestem sam. Mógłbym to mieć gdzieś, ale nie mam.
Problem polega na tym, że dzisiejsza, nowoczesna energetyka oparta o energie wiatrową i słoneczną jest absolutnie konieczna dla rozwoju nowoczesnego przemysłu, który potrzebuje taniego i niezawodnego prądu. Którego nie zapewni ani rosyjski gaz, ani węgiel. Za to zapewnia go energetyka odnawialna. Co jest rzeczą starannie pomijaną w polskiej dyskusji publicznej.

34 komentarze:

Anonimowy pisze...

Maczeto, nie jesteś sam, jest spora grupa ludzi komunikujących się przez media społecznościowe i w realu. Wystarczy polecić łódzką fundację Cohabitat, czy choćby FabLab - dziewczyny i chłopaki robią na prawdę kawał dobrej roboty, a wszystko wsiąka bezpośrednio w społeczeństwo. Pozdrawiam i nie ma co upadać na duchu. Obecnie wysoka kultura techniczna zaczyna coraz częściej przejawiać się w kontrkulturze technicznej. I bynajmniej nie chodzi tu o odwrót od techniki :)

Maczeta Ockhama pisze...

Ja jak najbardziej doceniam takie działania i pomysły, ale to nie o to chodzi.
Nie o zabawę w budowanie, nie o tradycyjne materiały, czy coś. Chodzi o rozumienie fizyki, dążenie do efektywności trzymając się prostych rozwiązań, ale nie bojąc się nowych materiałów. Nie wracać do słomy czy gliny, skoro mamy plastiki. To jest zabawa bardziej w przygotowywanie się do surviwalu po bombie atomowej, a ja wiedzę dziś wyzwania zupełnie gdzie indziej. Są to inne założenia, inna wizja świata i raczej niemożność dogadania się, gdyby przyszło do praktycznych rzeczy.

Anonimowy pisze...

Być może nie masz czasu, ale warto wczytać się głębiej. Właśnie w takie nieco bardziej zaawansowane rzeczy ludziki z tych kręgów bawią się. Duże czyny zaczynają się od małych. Obecnie realizowane są otwarte projekty mikrobiogazowni, zagazowarki biomasy, szkolenia z programowania, robotyki, druku 3D, konstruowania turbin wiatrowych, spawalnictwa ale i pszczelarstwa, czy nowoczesnego budownictwa naturalnego - na którym Ty chyba skupiłeś uwagę. Idee drążą ludzi i fermentują w głowach. Ogólnie nie jest źle, kto szuka - ten znajduje.
Pozdrawiam
Nikt

Człowiek Śniegu pisze...

Kiedyś już miałem coś napisać/skomentować w Twoim blogu, ale jakoś mi mocy zabrakło...
Dziś czuję, że muszę bo się uduszę- zwłaszcza, że mam to (nie)szczęście, że z energetyką i elektrociepłowniami mam styczność codziennie...

Widzisz- mieszkasz w dalekim (?) kraju i mimo dostępu do informacji on-line może coś Ci uciekło?
____________________________

Z jednej strony stawiasz energetykę węglową, jako coś "passe"

vide
"Którego nie zapewni ani rosyjski gaz, ani węgiel"
Oczywista oczywistość, że z różnych powodów nie należy liczyć na bezinteresowność i wyrozumiałość starego Wielkiego Brata. Z drugiej strony mamy własne pokłady węgla, które winny zaspokoić nasze potrzeby.
Ale nie zaspokoją- infrastruktura kopalniana powoli przypomina króla Ćwieczka, a inwestycje generalnie są tylko marzeniami.
Są tylko marzeniami, bo Państwo ani ma środki, ani ma pomysł jak je zapewnić, zwłaszcza że byłby chyba problem z pomocą państwową z pkt widzenia Brukseli.
Kopalnie samodzielnie nie są w stanie wygospodarować środków na inwestycje- ważniejszy jest spokój społeczny i brak swądu palonych opon. Przecież musiałoby się to odbyć poprzez drastyczne okiełznanie kosztów wydobycia/działalności.
Na masowy import węgla nie ma co liczyć- znów się swąd palonych opon w tle unosi...A z pkt widzenia szarego obywatela, podniesienie ceny węgla nie wchodzi w grę- nie bez powodu ludzie palą w piecach byle czym, byle taniej.
Czyli mamy do wyboru- albo ruchawkę "górników", albo ruchawkę... pozostałych obywateli.
Kłaniają się hasła typu "czarne złoto"

______________________________________________

Ty pisałeś wczoraj, ja dziś wiem więcej- popatrz co stało się z mającą wejść za parę godzin przepisów regulujących system dopłat do produkcji energii ze słońca.

Znów, zostawiając parę dziesiątek tysięcy ludzi z ręką w nocniku, temat leży i czeka na zmiłowanie...

______________________________________________

A teraz "najzabawniejsze"...
Masz zapewne świadomość, że pisząc takie cuda-wianki o JKM, o energii odnawialnej, o węglu, itp awansowałeś na lewaka? Toż JKM to podobno przykład prawdziwego Polaka-patrioty plującego w twarz Brukseli, UE, itp...

A jak lewak, to Ty może i stringi nosisz? :-(

Zwróć uwagę, jaką satysfakcję mieli oponenci gazu łupkowego w Polsce... Mam nadzieję, że nie zdają sobie sprawy, jakim dobrostanem byłyby przemysłowe ilości gazu... Choć ich działania jak nic przypominają "Na złość Mamie, odmrożę sobie uszy"...

________________________________________________

Jeszcze a propos Rosji...
Pamiętaj, że dla sporego grona naszych krajowych patriotów i "patriotów" Rosja jest pkt odniesienia i odwiecznym sojusznikiem. Tyle, że ja nie wiem- tacy ograniczeni są, czy im się ideologia na Dmowskim nie zatrzymała i jego alternatywie wrogów Polski, czyli Niemcy vs Rosja... Przykładów z dziś, chyba, nie muszę podpowiadać...


______________________________________________

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek Śniegu
Tak, mieszkam w Montevideo, to chyba w dalekim kraju.
Węgiel jest skończony, do tego nie ma żadnej alternatywy- ani żadnego CSS, ani "czystego" węgla. To wszystko nawet gdyby działało jest zbyt drogie, a węgiel musi być tani, inaczej nie ma sensu.
Ale nie znaczy to że musi zniknąć dziś. Jest jak parowozy w 1940 r. Wtedy nadal dominowały w transporcie, i to liczonym łącznie, ale wiadomo, że to koniec, ze po wojnie będzie inaczej. dziś sytuacja jest ta sama, zainteresowani jeszcze mają złudzenia i to jest najważniejszy problem.
Tego, czego potrzeba to po prostu wizji i programu wyjścia z węgla. To nie musi, nawet nie może nastąpić w jeden dzień. Będzie trwało lata.

I mamy dokładnie te problemy, o których piszesz. Potrzeba spokoju społecznego, czyli najpierw ludzie musza być traktowani jak ludzie, a nie jak bydło robocze, jakiegoś porozumienia ze związkami, złamania mafii węglowego i układów w energetyce.
Polski węgiel już zawsze będzie droższy niż światowe ceny, może z chwilowymi przerwami. Zużycie znika, kopalnie na świecie zostają.

A co do Dmowskiego- Piłsudski, który z Legionami był prawdziwym zwycięzca I WŚ, która miała niewielu zwycięzców traktował Dmowskiego jako pajaca i carskiego kolaboranta. My też tak go powinniśmy zacząć traktować. I jak pajaca każdego, kto tego Dmowskiego chwali.

Człowiek Śniegu pisze...

Hmmmm...

"Węgiel jest skończony, do tego nie ma żadnej alternatywy"

Jak myślisz, ile osób "decyzyjnych" jest podobnego zdania i ile OTWARCIE to powie?
Niestety, wśród naszych elyt brakuje samobójców, którzy poświęconą chwilowe sondaże na rzecz przyszłości i sensu...
Każdy, kto sprawę wydobycia węgla/sensowności ekonomicznej utrzymania kopalń/skutków społecznych postawi otwarcie, może się z pożegnać z czynną polityką.
Dwa- mimo wszystko, co w zamian? Atom, na który nas nie stać i co do którego nader negatywne opinie panują?
Wiatraki? Nie chce mi się sprawdzać, ale chyba nowa ekipa nie toleruje takich wynalazków... Nie toleruje, a czas ucieka...
Geotermia? Nic nie napiszę, bo to mocno polityczny temat...
"Domowe" źródła? Przymierzałem się... ale okazało się, że moje zdrowie psychiczne jest dla mnie ważniejsze, a ekonomicznie dla rodziny 2+2+2 to sensu żadnego nie ma... I byt wygrał ze świadomością- nie wezmę na grzbiet potężnego zadłużenia w kontrze do niepewnego zysku, choć popartego ekologią.

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek Sniegu
Cokolwiek ma być, wyjście z węgla będzie trwać. Sądzę, ze najlepsze rozwiązanie "koniec zatrudniania w kopalniach, ludzie odchodzą na emerytury i inne bez przymusu, równo z tym spada wydobycie i tak samo planujemy spadek zużycia". To byłoby do przyjęcia dla wszystkich- nikt nie jest wyrzucany z pracy, całość zajmie 30 lat ze szczytem po 15-20. Akurat tyle potrzeba do przebudowy, bez żadnego przymusu. A na dziś np. zakaz importu biomasy do spalania w elektrowniach. Proste i od razu zwiększenie popytu na węgiel, a tymczasem trzeba tworzyć krajową podaż i handel.
Atom jest z kilku powodów kompletnie bez sensu,na to nagania lobby przewalaczy i powiązanych z paliwami kopalnymi (serio).
Na dziś- energetyka wiatrowa, jeśli uwzględniać całą budowaną infrastrukturę dla nowej elektrowni to prąd z wiatrowej jest najtańszy.
Tylko w PL jest problem skorumpowanych wiejskich władz. Na razie zyski z rozbudowy będzie trafiać do kieszeni wójtów z oporem lokalnych mieszkańców. To trzeba zmienić, ustawy to jedno, ale wybory samorządowe bez cudów na urną to drugie.
Geotermia ma sens jako dostarczanie ciepła do sieci ciepłowniczych i właściwie tyle

Ale skoro mówisz, że znasz temat- to ja zaproponuję docelowo taki udział źródeł w produkcji:
Wiatr 50%, PV 25%, energetyka cieplna 25%-całość w kogeneracji. Zainstalowana moc- wiatr PV po 30-35 GW, cieplna ok 25 GW, z czego silniki tłokowe w małych sieciach ciepłowniczych ok 15 GW. Sieci ciepłownicze by musiały sięgnąć 70-90% potrzeb grzewczych, brakujące ciepło dostarczane przez grzanie słońcem i geotermię.
Obecne elektrociepłownie węglowe zostają, węgiel może być po zgazowaniu użyty w silnikach tłokowych. Reszta stopniowo do zamknięcia, biogaz stopniowo zastępuje gaz w sieci, biomasa w poważniejszej roli pojawia się dopiero na samym końcu, przy zamykaniu ostatnich kopalń i jak wiatrowe i PV będą w miarę zamortyzowanie. No big deal.

Człowiek Śniegu pisze...

Popatrz tak...
"Słońce"- ustawa jednak dziś w życie, z tego co wiem, nie weszła... Poczeka minimum kilka miesięcy- powodem jest, podobno, kolejna nowelizacja Ustawy o OZE. Ma to polegać na przerobieniu systemu aukcyjnego tak, żeby rolnicy z Bio mieli szanse konkurować...

"Wiatr"- j/w z tym, że nowelizacja ma zmienić zasady "budowlane" dla nowych farm wiatrowych. Czyli, jak znam życie, wprowadzić takie obostrzenia, że nawet tam, gdzie lokalne władze/mieszkańcy się zgodzą, to nie będzie to miało sensu technicznego...

Trzy- m. Krzysztof Tchórzewski uważa, że wiatr i tak z węglem przegrywa i jednym (?) pomysłem są biogazownie...

I teraz:
- jeśli faktycznie wprowadzony zostanie zakaz importu surowca do biogazowni, to będzie "Hulaj dusza, piekła nie ma". Widzisz powód, dla którego ceny miałyby być na sensownym poziomie? Toż kupić trzeba, to i zapłacić trzeba. A zanim popyt dogoni podaż, to ładnych parę lat minie.
- zauważ, że "sponsorowane" są duże tematy. Nie znam funduszy/inwestycji, które ułatwiałyby zakładanie "domowych" instalacji na biomasę. Fakt- nie bardzo się tym interesuję..
- pamiętaj, że ZEC podpisując umowę, chce nie tylko stałą/możliwie niską cenę, ale i powtarzalność surowca, i pewność dostaw. Nie wiem, czy na naszym krajowym rynku istnieją aż tacy dostawcy.


Węgiel
"Sądzę, ze najlepsze rozwiązanie "koniec zatrudniania w kopalniach, ludzie odchodzą na emerytury i inne bez przymusu, równo z tym spada wydobycie i tak samo planujemy spadek zużycia"."

To nie tak... Inwestycje muszą iść non-stop.. Inaczej nie da się prowadzić wydobycia. Podobnie z ludźmi- pamiętaj, że górnik po 20-25 latach nie musi już pod ziemię zjeżdżać. A, żeby go wyszkolić też kilka dobrych lat jest potrzebne.
I na dziś, niestety, przy potwornym sponsorowaniu górnictwa przez podatników nie ma "wirtualnie" tańszego surowca krajowego pochodzenia.

A o tym, że nie mamy kogoś a'la Tatcher, to już inna bajka. Choć okazja by się trafiła- hałdy pełne są surowca "na zapas". Tyle, że kopalni/hałdy daleko przez Warszawę do poszczególnych EC...

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek Sniegu
Jak patrzę na Tchórzewskiego to mam pewne wątpliwości, czy jest tam właściwym człowiekiem. Ale sprawa jest też w zasięgu zainteresowania ochrony środowiska, a tam jest człowiek o umysłowości i kwalifikacjach podrzędnego leśniczego....
Nie poganiajmy, bo sa w Polsce znacznie pilniejsze sprawy i rozumiem odpuszczenie sprawy na pół roku, choć też się obawiam, że to nie odpuszczenie a prawdziwy plan. I to by była tragedia.
Patrzysz w ramach dzisiejszych ustaw. System kolorowych certyfikatów to zaproszenie do patologii, których jest pełno. Ja bym widział najchętniej taryfy gwarantowane, ale przetargi też mogą być OK.
Stąd- rozwój wiatrowej jest związany z uporządkowaniem zagospodarowania przestrzennego i korupcji w gminach. Duża PV może poczekać, biomasa we współspalaniu do natychmiastowej kasacji i nie ma problemów z rynkiem i cenami, import sam znika.
Dziś można zrobić sensowny program dachowych PV. Wielkiej rewolucji w energii nie zrobi, ale przyzwyczai ludzi i podtrzyma rynek.
Zauważ, że zakaz współspalania od ręki zwiększa popyt na węgiel.

Górnictwo- nie mówię, aby zaniechać jakichkolwiek remontów, etc. Mówię, aby zaniechać inwestycji, czyli otwierania nowych złóż, etc., czy czegoś bliżej prowadzenia rabunkowej gospodarki- wyeksploatować przy jak najmniejszych nakładach i zamykać w perspektywie 5-20 lat, jedynie najlepsze pociągną dłużej.
Nie mówię, że ban 100% na zatrudnianie jest potrzebny, czy najlepszy, może trzeba przyjąć 1 za 10 którzy odchodzą, a może 7 na umowy na 10 lat bez perspektywy przedłużenia. Ale tak widzę kierunek, proszę nie czepiać się szczegółów, bo to temat na kilka konferencji i opasłe opracowania, a nie komentarz na blogu

Anonimowy pisze...

Panie Maczeta czy mógłby pan przytoczyć przykład odnośnie tego fragmentu: "Na dziś- energetyka wiatrowa, jeśli uwzględniać całą budowaną infrastrukturę dla nowej elektrowni to prąd z wiatrowej jest najtańszy" Chodzi mi o koszty budowy oraz produkcję prądu odpowiednio dla węgla i Wiatru. Z góry dziękuje za odp.

Pozdrawiam

Człowiek Śniegu pisze...

MO- Ty musisz mieć fajnie w tych dalekich krajach...

"Stąd- rozwój wiatrowej jest związany z uporządkowaniem zagospodarowania przestrzennego i korupcji w gminach."

Toż, znów nie chce mi się sprawdzać dokładnie, znakomita większość Polski nie ma przygotowanych PZP... W wyniku czego ileś inwestycji jest blokowane, a jakaś część ma się do okoliczności przyrody jak kwiatek do kożucha...
____________________________________
"znacznie pilniejsze sprawy i rozumiem odpuszczenie sprawy na pół roku"

Nie podejmuję się dyskusji w tej materii... Za duży bałagan i hejt się momentalnie zrobi.
Z drugiej strony patrząc, jakie Ustawy przechodzą a jakie mają w najbliższym czasie przejść, to wydaje mi się, że tak naprawdę pilnych spraw nie ma wcale...
____________________________________
"Nie mówię, że ban 100% na zatrudnianie jest potrzebny, czy...."

"Dowcip" w tym, że faktycznych górników dołowych... brakuje. Czego dowodem mogą być najróżniejsze dziwne spółki, które wysyłają ich na dół na podstawie umów obchodzących czas pracy w podstawowym zakładzie.

Z drugiej strony znam przynajmniej dwa zakłady przemysłowe, które podlegają "górnictwu", mają wszystkie przywileje, a większość pracowników na Śląsku nigdy w życiu nie była, nie mówiąc o pracy w kopalni. Oba coś dla górnictwa wykonują, tyle że jest to może 1/5 czy 1/10 ich faktycznej działalności.
_____________________________________________

"biomasa we współspalaniu do natychmiastowej kasacji"

Obstawiam, że znakomita większość zawodowych EC na współspalaniu działa... Do całkowitego przejścia na bio tudzież do spalania w przewidzianych do tego kotłów chyba nie dojdzie- w znanych mi planach remontowych kilku EC nie widziałem takich zapowiedzi. A i tak, temat znów polityczny, remonty powoli na np 2017 są przesuwane :-(

Bardziej się trzeba na blockout szykować niż o ekologii dyskusje prowadzić...

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek Śniegu
Ten daleki kraj przestawił energetykę z 30% OZE na 95% OZE w 5 lat, tak samo ogrzewanie. To wszystko bez żadnego spalania dedykowanej biomasy. Teraz rozpoczęło się przestawianie transportu.
Mniej więcej tak samo jest to możliwe w Polsce, może trochę wolniej,ale pierwszym warunkiem jest sprawna administracja.
Do czego potrzeba reformy całego systemu PZP oraz złamania układów starej korupcji w gminach, co oznacza nowe wybory + reformę prokuratury i jeszcze trochę czasu.

Sposób całej organizacji górnictwa węglowego jest kompletną patologią i chyba to wszyscy wiemy. Zasadnicze pytanie nie brzmi co poprawić w obecnej sytuacji, tylko jak to zorganizować na nowo, aby miało ręce i nogi oraz jaka ma być rola górnictwa węglowego w gospodarce.

Na to pierwsze nie znam odpowiedzi i potrzeba kogoś kto ta sieci z otwartą głową, a na drugie znam- polskie górnictwo ma dostarczać paliw stałych na czas przebudowy. Dlatego są potrzebne ja najtaniej. To z jednej strony oznacza eliminację patologii w górnictwie, z drugiej w energetyce (współspalanie), z trzeciej jest potrzebna ścieżka i plan tej przebudowy, aby do niego dostosować plan likwidacji górnictwa węglowego.

Dla jasności- jak widzę rolę biomasy- docelowo jako część systemu przetwarzania odpadów, ale sprawne i solidne zbudowanie takiego zajmie lata. To oznacza przede wszystkim przetwarzanie na biogaz wszystkiego co się da i użycie jako paliw stałych całej reszty- znów w uproszczeniu. Uprawa lasów tylko jako paliwa do elektrowni jest chora. Wożenie przez pół świata też. Stąd zaczynamy od skasowania jakiegokolwiek wsparcia dla rzeczy, które nie pasują i tymczasowego zastąpienia ich węglem. A potem możemy przestawiać, ale nie na mieszanki z węglem , a w całości np. na pellet z pofermentu z biogazowni czy inne takie, popiół wraca do nawożenia. To jest jakaś gospodarka. Dziś potrzeba węgla, aby mieć tanią energię na przebudowę systemu. A tania oznacza gospodarkę rabunkową, więc wszystko się spina.

Człowiek Śniegu pisze...

Jak my mamy serio, jak Ty w pierwszym akapicie oksymoronem mnie załatwiłeś...
__________________________________

"jest to możliwe w Polsce, może trochę wolniej,ale pierwszym warunkiem jest sprawna administracja."

Uciekło Ci, widać, że Bismarck miał rację...
___________________________________

"na drugie znam"

Coś mi się wydaje, że nie lub znów oksymoron...
Polskie górnictwo węgla i tanie? Coś takiego się chyba fizjologom nie śniło..
To byt, obrośnięty takimi chwastami, że chyba tylko napalmem i to z dużym marginesem bezpieczeństwa można zreformować.
Tyle, że znów aspekt społeczny i nie mniej ważny, jeśli nie ważniejszy, ideologiczno-polityczny... Czyli "czarne złoto", opony, Wujek, itp... nie ma szans w tym pokoleniu a i w następnym śmiem wątpić, jeśli będzie tak samo hodowane.

I trzeba do tego tak potwornych kwot, że chyba tylko Chiny mogłyby je zainwestować. Co po pierwsze stanowi problem kolejnej wasalizacji, dwa- za jaką cenę.
_________________________________

"systemu przetwarzania odpadów"

Musi nie śledzisz na bieżąco efektów Ustawy śmieciowej...
Dla mnie, w sporej części skok na kasę, znakomicie większy burdel, foch urzędników... Choć kilka plusów dodatnich, na szczęście, im wyszło...

____________________________________

"mieć tanią energię"
Skąd nadzieja, że węgiel=tania energia?
Nie sądzę, aby udało się tak w 100%, no 95% skuteczny, policzyć koszt czy to tony czy MW...

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek Sniegu
Z tekstami typu "a bo xxx nie potrafią zbudować" nie ma co dyskutować. Polska administracja była budowana w 2 RP, przez Państwo Podziemne oraz Solidarność. W każdym przypadku była to tania, efektywna i bardzo skuteczna administracja na miarę swoich czasów i możliwości. Obecnie mamy postsowiecką, na szczęście sporo ulepszoną. Oraz bardzo mocno sponsorowane przez niemieckie fundacje tezy do powszechnego wierzenie, że Polacy nie potrafią xxx. Zwłaszcza mocno i skutecznie na Śląsku, co polecam autorefleksji.

Co do kasy- na wiatr + PV dające około 75% elektryczności w PL potrzeba c. 80- 100 mld euro. Przy 20 latach to jakieś 0,03 eurocenta od kwh + prąd z tych instalacji za darmo przy taryfach gwarantowanych, czyli efektywny koszt prądu w produkcji 30 euro/ MWh, jeśli inaczej liczymy. Albo jakaś śmieszna część polskiego PKB, mniejsza niż wyprowadzana na lewo przez zagranicznych inwestorów i mniejsza niż same przewały na VAT

Węgiel może być tanią energią w sytuacji planowej dekapitalizacji, co własnie postuluję. Odchudzenie czapy administracji, zaniechanie inwestycji, używanie aż się rozpadnie, etc.

Człowiek Śniegu pisze...

Hmmm....

Pewien problem może być, patrząc na

"Polska administracja była budowana w 2 RP, przez Państwo Podziemne oraz Solidarność"

I jedno, i drugie, odrobię trzecie pełne było nie tylko idealistów, ale i osób, które szklane domy uwierzyło... Osób, które interesy rodaków czy Państwa przedkładały nad własne interesy lub i życie czasami. I osób, które potrafiły pociągnąć za sobą i pomysłami znakomitą część społeczeństwa. I wszyscy widzieli nie tylko działanie, ale i jego efekty...

Niestety, 80 czy 90 lat po odzyskaniu niepodległości nie tylko wymarły tamte pokolenia, ale nie zdążyły lub nie miały okazji wychować następców. Teraz mamy i homo sovieticusa, i świra, i poszukiwaczy spisków, poszukiwaczy zysków, a społeczeństwo skutecznie podzielone na kilka frakcji...
Zauważ, że znakomita większość ruchów obywatelskich działa na poziomie lokalnym lub niewiele szerszym.

O mieszkańcach G. Śląska czy Ślązakach nie podejmuję się tu i teraz. Zwłaszcza, że najgorsze jeszcze przed nimi i coś się boję, że nie mają tego świadomości.

"c.a. 80- 100 mld euro."
Nie wiem, na ile merytoryczne wyliczenie, ale zauważ, że energetyka to część potrzebnych inwestycji... Pomyśl o innych i jakie kwoty za sobą "ciągną".
Choć fakt- jeśli dobrze pamiętam, padała niedawno kwota 1,5 bln (?) złotych przeznaczona na inwestycje i realna do uruchomienia. Nie będę komentował...


"Albo jakaś śmieszna część polskiego PKB, mniejsza niż wyprowadzana na lewo przez zagranicznych inwestorów i mniejsza niż same przewały na VAT"

I tu bym aż taki pewny nie był... że "na lewo" i "przewały". Oczywiście, że i jedno, i drugie ma miejsce, ale... znajmy umiar.


"Odchudzenie czapy administracji, zaniechanie inwestycji, używanie aż się rozpadnie, etc."

Dwa ostatnie raczej nie wchodzą w grę- pewnych rzeczy, choćby od strony BHP, nie przeskoczysz...
Na pierwsze, zaufaj mi, nie będzie zgody.


Maczeta Ockhama pisze...

Jasne, sporo ludzi, w tym większość administracji i tzw. elit jest mocno przesiąknięta kacapstwem. To bardzo mocno promieniuje, dobierają swoich, etc. Ale w razie potrzeby pewna ilość normalnych ludzi zawsze się znajduje. Przy administracji sporego kraju powolny proces, ale możliwy.

"c.a. 80- 100 mld euro."
Licząc pomiedzy 1 a 1,5 euro/wat mocy i po 30-35 GW wiatru i PV, akurat teraz cena za moc jednego i drugiego jest dość podobna, z większym potencjałem dalszego spadku dla PV.
Mowa jest o rocznym wypływie za granicę ok 5% PKB, z czego w okolicach 100 mld zł całkowicie nielegalnie lub z przestępczej działalności.

"Dwa ostatnie raczej nie wchodzą w grę- pewnych rzeczy, choćby od strony BHP, nie przeskoczysz..."
Zgadza się, w niektórych miejscach takich nuemrów robić nie wolno. Ale nawet w elektrowni można w miarę zużycia kolejne bloki przeznaczać na części zamienne i kanibalizować zamiast kupować nowe. Nie wszystkie i nie zawsze, wiadomo.
Wiele firm, zwłaszcza budowlanych eksploatuje w ten sposób czasem jeszcze poradzieckie ciężarówki i jakoś z tym żyją. Nikt nie kupuje żadnych części zamiennych, tylko rozbiera kolejne pojazdy. Ale olej przecież wymieniają, albo przynajmniej dolewają i działa bardzo tanio a o tym mówię.

Do do braku zgody, albo przynajmniej potężnego wrzasku- jak najbardziej wierzę. M.in. dlatego jestem gdzie indziej.

Człowiek Śniegu pisze...

"Do do braku zgody, albo przynajmniej potężnego wrzasku- jak najbardziej wierzę. M.in. dlatego jestem gdzie indziej. "

Widzisz, a ja jestem tu i nie tylko siedzę w środku tego zamieszania, ale nie podoba mi się, że pole manewru niewielkie... Im bardziej o tym myślę, tym mniej mi się chce...
Ale to nie miejsce...
___________________________________________________

"Przy administracji sporego kraju powolny proces, ale możliwy."

Problem w tym, że kraj musi być normalny, społeczeństwo również... A i kraj nie może być traktowany jako łup wojenny, gdzie wpierw ściągamy skalpy a później rabujemy co się da. A tak to na dziś wygląda- od ściany, do ściany.
Tym gorzej, że elyty nie tylko nie potrafią rozmawiać, ale z przeciwległych stron patrzą, mając całkowicie odmienne poglądy.

Dam Ci przykład...
Mój Syn uczęszcza do szkoły podstawowej.
I tak ma:
- 1 lekcję historii, gdzie wg mnie zawartość merytoryczna woła o pomstę do nieba. Siłą rzeczy realnie wypada mniej niż 1 lekcja tygodniowo- a to L4 nauczycielki, a to jakieś zorganizowane wyjście...
- 1 lekcję zajęć technicznych, gdzie uczy się np szyć :-) O zajęciach z techniki XXI wieku zapomnij...
- ani jednej lekcji związanej z ekonomią... Czego następstwem może być np późniejszy brak zrozumienia najprostszej umowy kredytowej, czy jakichkolwiek działań mikro ekonomicznych
- 3 lekcje religii... Oczywista oczywistość tylko rzymsko-katolickiej, bez możliwości zamiany na np etykę lub choćby namiastkę wiedzy o społeczeństwie...

____________________________________________________

"można w miarę zużycia kolejne bloki przeznaczać na części zamienne"

Akurat "siedzę" w takich tematach...
I muszę Cię "zmartwić", ale prawdopodobnie nie wiesz, o jakich kosztach piszesz... W miarę sensowna modernizacja, która i utrzyma w ruchu, i zapewni większą efektywność, to np 200-300 milionów.

W Kozienicach nowych blok, to bagatela... ponad 5 mld złotych... I ma być z definicji węglem z Bogdanki zasilany.

PGE wspomina o Turowie i Opolu, podając wstępne wyliczenia rzędu 15 mld. Oczywiście zasilanie węglem...
_______________________________________________

"Mowa jest o rocznym wypływie za granicę ok 5% PKB, z czego w okolicach 100 mld zł całkowicie nielegalnie lub z przestępczej działalności."

I teraz, nie mylmy kilku pojęć- czymś innym są przestępcze wyłudzenia np VAT'u.
Czym innym dozwolone przepisami skarbowymi obniżanie podatków.
A czym innym nielegalne lub przynajmniej obchodzące przepisy uciekanie z zyskiem/podatkiem.
Masz, zapewne, świadomość, że poza ludzką chęcią zysku legalnego lub nie, jest to wynik dokumentnego b...u w przepisach skarbowych. Pamiętaj, że w mętnej wodzie ryby się łatwiej łapie.
Różnica w tym, że mali podatnicy nie mają szans w starciu z organami państwowymi więc choćby ze strachu noszą podatki w zębach do US.
Duzi działają nie tylko na innych przepisach, ale stać ich na adwokatów, radców prawnych i podatkowych, a w ostateczności na lobbowanie...

Do momentu, kiedy wszystkie przepisy skarbowe nie zostaną sprowadzone do kilku kartek A4 z jasnym przekazem, to zawsze bałagan i ucieczka pieniędzy będą oczywistością.



Człowiek Śniegu pisze...

Hmmm....

Po lekturze pewnego dzisiejszego wywiadu, wiem że nosisz stringi i w dodatku różowe, z futerkiem...

Okazuje się bowiem, nie wiem, czy jest to stanowisko całego (nie)rządu, że odnawialne źródła energii to lewacki pomysł, który nijak ma się do naszej kultury i wartości...

Masz jakieś pytania?

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek Śniegu
Z jednej strony mamy Szyszko i Waszczykowskiego, ludzi którzy nie nadają sie na swoje stanowiska. Wywiad tego drugiego to było przede wszystkim głupie łaczeniu wszystkich spraw- lewacy to ci od OZE i rowerów i przeciw naszej polskiej kulturze palenia węglem. Przynajmniej tak będzie to odebrane w Niemczech, gdzie 85% popiera Energiewende. Debil, nie dyplomata, niezależnie kto nosi stringi.
A Szysko popiera nowa ustawę o łowiectwie, która wygląda jak pisana przez Komorowskiego i pół WSI na spółkę.
Z drugiej strony mamy Macierewicza, Streżyńską, Radziwiłła i chyba też Morawieckiego, ludzi którzy którym można co najwyżej zarzucić, że pracują tylko 18 godzin na dobę, bo Polsce potrzeba więcej. Wiadomo co pójdzie do przodu, wiadomo co nie.
Ale jeśli takie nastawienie ma trwać, to ty syna lepiej ucz języków, bo przyszłości z węglem nie będzie.

Do poważnych rzeczy- w największym uproszczeniu postuluję zaprzestać budowy nowych bloków i remontów generalnych dotychczasowych, z wyjątkiem elektrociepłowni. To oczywiście spowoduje spadek mocy cieplnych, co proponuję równoważyć kogeneracja w dotychczasowych sieciach wyłącznie ciepłowniczych, gdzie są zbyt małe na obieg parowy- zasilanie gazem, może w części gazem ze zgazowywania paliw stałych.
Taki kierunek. To oznacza od strony finansowej zaprzestanie odpisów amortyzacyjnych w elektrowniach bez sprzedaży ciepła. I o tyle samo zwiększenie ich rentowności, lub zmniejszenie kosztów produkcji prądu. To się właśnie nazywa dekapitalizacja i jest dość powszechne w odniesieniu do elektrowni cieplnych na Zachodzie. Poważniejsze terminy, ale chyba jasne?

Co do oszustw- wyłudzenie przez fałszowanie dokumentów- wszystko jasne. A co w przypadku, gdy wiadomo, że kontroli nie będzie, bo przepisy nie przewidują kontrolowania w takim miejscu? A co jeśli się tę "lukę" wylobbowało? A co jeśli kolega załatwił rozporządzenie umożliwiające zwrot fikcyjnego podatku? A co jeśli bank kupił ustawę i to wszystko jest zgodne z przepisami? Granica jest kompletnie arbitralna. Nawet odwołując się do moralności nad prawem nie postawimy jej dokładnie, ale na pewno wakacje podatkowe dla wszystkich banków się stawiają konflikt między legalizmem a moralnością.

Adwokaci są co najwyżej drobnymi pośrednikami pomiędzy głównymi mętami systemu, który w 3 RP zasadniczo opierał się na sprzedawaniu prawa i infrastruktury przez postsowieckie bydło dla "inwestorów z zachodu". To byłą cała ideologia lat 90-tych. Wystarczy, że to zostanie publicznie zanegowane i pokazana alternatywa i już będzie lepiej. Źle, że do tych zachodnich "inwestorów" została wrzucona cała efektywność energetyczna, OZE,itd. A debile Waszczykowski i Szyszko to kultywują....

Człowiek Śniegu pisze...

"chyba też Morawieckiego, ludzi którzy którym można..."

O innych się nie podejmę, ale mam wspólnych z Morawieckim znajomych :-)

I parę dni temu plotkując właśnie m.in. o Nim zastanawialiśmy co On w tym cyrku robi. I doszliśmy do jednego wniosku- nie wiedział, w co wdepnął i jakie trupy w szafie jeszcze znajdzie.

A, że nie był przygotowany, niech świadczy brak informacji o majątku. Jako jedyny nie podał- nie chce mi się sprawdzać, czy to aby nie jest ustawowy obowiązek.


Wracając do górnictwa- nadal nie zauważasz, albo uciekasz od "polskiego czarnego złota"... To jest idea oderwana od ekonomi, ale mocno wygodna i zakorzeniona w społeczeństwie.
Dla każdego prawicowego patrioty, węgiel to podstawa, a górnicy to prawdziwa zdrowa tkanka narodu... Dla przykładu poczytaj dr Wojciecha Błasiaka z Krakowa... Soros, spiski, komuniści, BŚ, neoliberałowie...- generalnie, jeśli ktoś zawalił temat, to nie my- to ONI...

Z drugiej strony masz np raport WISE...

I możesz wyciągnąć dane z ARP, podającej że I-III kwartał 2015 to strata c.a. 1,60 mld z "możliwością" dojścia do 2,0 mld na koniec 2015.
Jak się słusznie domyślasz, wypadało by skądś te pieniądze wycisnąć. I wtedy jakoś inaczej popatrzeć na np zatykanie dziury budżetowej nowymi podatkami.

Ale za tymi stratami stoją związki zawodowe, które, mogę się założyć dolary vs orzechy, mają coś obiecane. Gorzej, jeśli przywołany na początku Morawiecki nie dotrzyma takich obietnic.

A prezydent Duda podpisał nowelizację Ustawy :-(

Maczeta Ockhama pisze...

Ależ z tej rzeczywistości ja sobie zdaje sprawę. W Polsce byłem prawnikiem, z togą licencją i w ogóle. Starczy mi, teraz mieszkam prawie, ale nie w centrum średniego miasta, ale za to 200 m od bardzo fajnej plaży i zasadniczo wole takie życie.
Problem polega nie tylko na tym, że jest "czarne złoto". Znacznie poważniejszy polega na przekonaniu, że węgiel musi być związany z wielkimi kopalniami i wielkimi elektrowniami, a tu już mamy ładnych sponsorów tezy o czarnym... itd.
Ja, w różowych stringach z kożuszkiem, wegetarianin co wpierdala schabowe, mogę nawet się zgodzić na węgiel, pod jednym warunkiem- że będzie spalany WYŁĄCZNIE w kogeneracji, ewentualnie budynki do których naprawdę nie da sie doprowadzić sieci ciepłowniczej.
Uprzedzając- tam gdzie sieć jest za mała na turbinę parową, zgazowywanie i silnik tłokowy. Oraz przy okazji własność indywidualna lub spółdzielcza z otwartym rynkiem dla elektryczności. Wtedy energetyczna część układu się sama rozleci. I nagle okaże się że to tylko lobbing i "nie da się"

Michał Sybirak pisze...

CZEGO MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ W ROKU 2016? http://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2016-01-02-2016.html oraz http://bit.ly/1B7IMoM

Człowiek Śniegu pisze...

MO*- przez przypadek, w zasadzie, szukając innych wiadomości, trafiłem na blog prowadzony przez Grzegorza Wiśniewskiego...
Z treści zrozumiałem, że wie, na czym OZE polega i jak się "to je".
I powiem szczerze, że resztki włosów mi dęba stanęły, gdy przejrzałem wyliczenia odnośnie 15 % w 2020 i w dalszej perspektywie. Kwoty robią wrażenie.

A, że i ja, i On mieszkamy w tej samej rzeczywistości, to wierzę Mu dodatkowo w pesymizm, co do możliwości spełnienia 15 %...Nawet, jeśli się w wyliczeniach kosztów-kar-konsekwencji pomylił, to i tak robi to czarne wrażenie.

I taki wtręt prywatny, a może i dwa...
Chyba się wyjaśniło, co Morawiecki robi w tym cyrku... Prezesura NBP się "kłania"

I drugi, w temacie wpisu- wczoraj miałem okazję spotkać się groni kilku osób, wśród których był człowiek mieszkający na stałe w Niemczech i drugi, dolnośląski samorządowiec ( już z nowego nadania, w pewien sposób ).
W sumie nie wiem, jak ale zaczęło się dyskusja o ziemie, ogrzewaniu, cenach, itp- zeszła na węgiel/górnictwo i alternatywy.
Pkt widzenia "Niemca"- poezja, biogazownie, itp są w każdym dużym gospodarstwie, i nie tylko zasilają lokalnie, ale i energia jest sprzedawana. No i są spore dotacje rządowe...
Pkt widzenia "samorządowca"- przereklamowane, nie w naszym położeniu geograficznym, nie za te pieniądze, a na dotacje nie ma co liczyć, bo są dużo ważniejsze społecznie i gospodarczo cele...

Sądzisz, że 15 % się uda? Żarty....



* mam nadzieję, że się za skrót nie poczujesz urażony...

Maczeta Ockhama pisze...

@Człowiek śniegu
Facet zna pełno liczb, ale IMO tak naprawdę zupełnie nie ogarnia całości. Pytanie nie brzmi o jakieś tam drobiazgi tylko o cel i albo całą pokitykę kształtuje się tak, aby miała ręce i nogi, albo nie.
15% będzie lub nie będzie. Kwestia tak naprawdę zabaw statystycznych, bo oznacza to co najwyżej sprowadzenie półtorej miliona ton łupin orzechów kokosowych i sprawa statystyki jest załatwiona. A że będzie to kompletna patologia?
Chodzi o to, że te 12% też jest w dużej części patologią. Wiśniewski w tworzeniu tej patologii miał co najmniej częściowy udział jako doradca kolejnych najgorszych rządów 3 RP. Elektrownie wiatrowe to wielki system korupcji, a współspalanie biomasy w elektrowniach to patologia ekologiczna i ekonomiczna. Taki jest obecny system. Gdybym ja miał teraz coś zmieniać- to od razu zakaz współspalania- biomasa w dedykowanych kotłach tak, ale bez nacisku, to nie jest rozwój technologii, a wychodzi drożej niż wiatrowa.
Prosumenci to realnie oznacza dachowe PV. te niecałe 3% prądu to realnie około 4,5 GW PV. Gdyby działał cały system prosumencki, dobre kredytowanie, duży rynek instalatorów, etc, jest to bez problemów i tanio do zrobienia w 2-3 lata. Ale nie działa i niczego z tych rzeczy nie ma, bo doradzał m.in. Wiśniewski. W pół roku też nie będzie, przy najlepszych regulacjach zanim powstanie mocny rynek potrzeba około 1,5- 2 lat.
Co do biogazowni, etc. Myślenie o biomasie i biogazie to podejście od d... strony. Najpierw budujemy wydajny system energetyczny, a potem go stopniowo przestawiamy na biomasę w miarę jak możemy na nią przetworzyć coraz więcej odpadów. Łupiny orzechów z Brazylii i odpady tartaczne z Kanady to fikcja odnawialności.
A jak zbudować dobry system- wystarczy pojechać do Danii. Prawie całość ciepła w kogeneracji, która jednocześnie bilansuje energetykę wiatrową. Tylko w polskich realiach potrzeba to zaprojektować od nowa. A samorządowcom bym radził właśnie to- najpierw sieć ciepłowniczna, potem kogeneracja, jeśli mała to gazowa, jeśli średnia to na zgazowywarkach, potem dopiero myśleć o przestawianiu na lokalną biomasę zaczynając od odpadów.
Niemieckie rozwiązanie z biogazowniami pracującymi non-stop (nie jako szczytowe lub bilansujące OZE) i jeszcze na uprawach kukurydzy jest po prostu głupie. Zresztą od niego odchodzą.

Człowiek Śniegu pisze...

Nie jestem specjalistą dla OZE, stąd i się Nim podpieram, i zakładam, że wie co pisze...

Mi, dla obrazu tragedii, wystarczają kwoty, którymi operuje.
Kwoty, czy to pieniędzy, czy też brakujących mocy.




"Prosumenci to realnie oznacza dachowe PV"

Już kiedyś wspomniałem, ale rozwinę..
Dom= trzy mieszkania, zajmowane w systemie 2+2+2. Potrzeby można mniej-więcej wyliczyć, instalację można zaprojektować- przy założeniu, że teraz jest "na gotowo" dla 2 mieszkań, do 3 jest przygotowana, a instalacja jest zaślepiona.

Rozmawiałem z kilkoma firmami i pointa była jedna- mogę to zrobić, jeśli jestem bogaty, a ekologia wygra ze stanem portfela.
Najbardziej optymistyczna wersja była taka, że co prawda nie dołożę zbyt wiele/nie zacznę oszczędzać, pod warunkiem że instalacja przez najbliższe 15-20 lat nie będzie wymagała nakładów. Jeśli np trzeba będzie nic reanimować ( po okresie gwarancji ), czy po prostu płatnie ingerować w system.

Dwa- diabeł tkwi również w szczegółach finansowania... Okazuje się, że firmom nie zależy na zadowoleniu użytkownika. Instalacja ma się mieścić w założeniach "kredytu", a że będzie np przy okazji na lichych/tanich materiałach, to już problem Użytkownika.

Taki mamy klimat...

Maczeta Ockhama pisze...

Dla odmiany niemiecki system wzparcia dla PV jest dobry, jeszcze nie idealny, np. w Japonii go bardzo ładnie poprawiono, w Urugwaju też jest OK.
To powinno wyglądać tak:
1. Uproszczone reguły podłączenia, wystarczające szkolenia dla zwykłych elektryków- w PL jest prawie to, w miarę OK.
2. Dla prosumenta gwarantowana cena, taka, aby to miało ręce i nogi jako inwestycja
3. System kredytowania na specjalnych zasadach- dotowane z budżetu, albo państwowy bank, jak w Niemczech, cokolwiek, aby tylko odsetki były stałe przewidywalne i niskie.
4. Nawet ze 100% kredytem i 100% sprzedażą do sieci musi to wygenerować pozytywny cashflow przy poprawnej instalacji.
To nie jest rocket science, większość ludzi zainteresowanych tematem, nazwijmy to od demokratycznej strony (w opozycji do banksterskiej) postuluje coś takiego od kilkunastu lat. I wali głową w mur. A potem taki wymądrzacz pisze jak bardzo się nie da.
Dla realizacji po prostu potrzeba płaskiej stawki gwarantowanej, bo nikt nie będzie dla 2 czy 20 kw robił analiz rynku energii. Potem może być płacona i stawka spot, bo instalacja jest, kredyt spłacony- kogo obchodzi cena, i tak zarabia.
W Niemczech takie umowy są na 20 lat, tam gdzie później to wprowadzano i PV było już tańsze to zwykle na 10.
W ten sposób powinniśmy mieć w PL gwarantowaną taryfę rzędu 60-80 gr/kwh na 10 lat, potem zwykła cena hurtowa. I spokojnie wszystko się da, zarówno kapitału jak i paneli spokojnie wystarczy na te głupie 4,5 GW w 4 lata. W Chinach się tyle stawia w 2 miesiące.
A na takie dyskusje w sumie bardziej zapraszam na Rewolucję Energetyczną

Człowiek Śniegu pisze...

MO..
Coś pisaliśmy o zamykaniu kopalń i wygaszaniu tym samym produkcji...

Źródło może niekoniecznie, ale nie chce mi się całej Ustawy czytać...

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19444168,gorniczy-zwiazek-za-ustawowa-gwarancja-deputatu-weglowego-dla.html#MTstream

Maczeta Ockhama pisze...

Ale co za problem?
To akurat jest kwestia wyłącznie forsy- kto dziś odbiera deputat węglowy w naturze? Pewnie z 5% albo i mniej, a własnie w planie ma być wyłącznie w gotówce. Związkom nie chodzi o węgiel tylko o jakieś logiczne i równe traktowanie. Jestem za.
A pieniądze dla pracowników, zwalnianych pracowników i emerytów muszą być i kropka, bo inaczej całe państwo nie ma sensu, a nie górnictwo.

Człowiek Śniegu pisze...

Hmmmm....

Widzisz- ja niekoniecznie...
Co innego już nadane/zastane prawa, a co innego podbijanie oczekiwań.
Nie znam kwot, ale obawiam się, że między innymi przywileje dociążają budżet górnictwa i dołują kopalnie.
Zwłaszcza, jeśli trzymać liczby c.a. 210 tys emerytów.

Dwa- wydaje mi się, że np w PKP udało się skrócić przywileje typu darmowe bilety, itp... A to także był branżowy przywilej...

Podobnie, jak podział na "zus" cywilny i np mundurowy. Co akurat znów kłóci się odrobinę z logiką wojska...

Tak czy inaczej obawiam się, że czeka nas nie tylko skok na kasę i odwdzięczanie się za poparcie.
Czego, w najróżniejszym formach występującego, budżet RP może za bardzo nie udźwignąć.
Nie wiem, czy pamiętasz ale były prokuratorskie próby dochodzenia, kto np był odpowiedzialny za nieodprowadzanie składek ZUS w kopalniach. Jeśli mnie pamięć nie myli, rozeszło się to kościach- spróbuj podobnie w prywatnej firmie czy prowadząc dz.gosp., gdzie urzędnicy ZUS'u żyć by Ci nie dali, dochodząc zaległych składek.

Maczeta Ockhama pisze...

Odpowiedź na ten problem zależy od odpowiedzi na pytanie o przyszłość, odpowiednio górnictwa i kolei. Kolej jest bardzo, bardzo ważna i musi działać efektywnie.
Górnictwo powinno zostać spokojnie wygaszone w terminie 20-30 lat, bez problemów i konfliktów społecznych. A wręcz przeciwnie- współpraca rządu ze związkami może bardzo złagodzić problemy całego regionu, które przy likwidacji górnictwa będą. I transfer gotów z budżetu do kieszeni ludzi w regionie tylko te problemy zmniejszy.
A dodatki do 200 tys emerytur? - nie żartuj, to nie są pieniądze. Ile- 20 czy 50 mln złotych miesięcznie?
Drugie tyle należy wysłać do think tanków które zajmą się nowymi pomysłami na Śląsk, eksperymentami i wdrażaniem tego.

Człowiek Śniegu pisze...

Koszt- poszukałem...

Dla samej JSW to łącznie c.a. 200 mln za 2013 rok ( przy cenie przeliczeniowej 597,54 zł za tonę i w podziale 135 mln pracownicy + 65 mln emeryci ).

H. Węglowy w 2013 to c.a. 125 mln ( odpowiednio 85 mln + 40 mln ).

Z najnowszych danych katowickiego Oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że do bezpłatnego węgla uprawnionych jest 341,5 tys. górniczych emerytów i rencistów. Koszty, które ponoszą z tytułu wypłaty tego świadczenia spółki węglowe i ZUS, wynoszą rocznie 559,3 mln zł.

Czyli jak widzisz, problem dotyczy sporej kwoty i uprawnień nabytych.

Nie mam natomiast pojęcia, jak wewnętrzne układy zbiorowe mają się do nowelizacji ustawy i czy nie mam tam wprost lub między słowami zapisów, że np deputaty nie obejmują pracowników likwidowanych/wygaszanych kopalń.


Maczeta Ockhama pisze...

Uprawnienia nabyte to uprawnienia nabyte. Dyskusja nad nimi to pytanie czy problem górnictwa załatwiamy poprzez dyskusję i jawne decyzje czy przez ZOMO. W tym drugim przypadku nie trzeba w ogóle płacić.
Jeśli zastanowimy się wyłącznie nad tymi przypadkami granicznymi to mówimy o jakiś 10-20% tych kwot, co już jak najbardziej pasuje do definicji "drobne" w skali skali problemu.
A najważniejsze- nie są to obciążenia, które będą rosły, tylko malały wraz z wygaszaniem i zmniejszaniem ilości emerytów.
Dlatego jestem za jasnością wynagradzania na kolei, ale w górnictwie węgla to nie ma większego znaczenia i będę się tego trzymał.

Człowiek Śniegu pisze...

MO- ja też, niestety, uważam, że praw nabytych nie można ot tak wymazać...

Dwa- ale niestety określenie "malały" jest poniekąd naciągane. Patrząc, że średni wiek górniczego emeryta nie przekracza lat 50, to te wydatki mogą nas jeszcze przez -naście czy nawet dwadzieścia kilka lat obciążać.

Trzy- może w porównaniu do całości budżetu RP są to "grosze". Ale nie są to grosze w porównaniu do np zasobów ZUS czy samego górnictwa. Robię takie rozgraniczenie, bo nie mam pojęcia jak rozkłada się proporcja ZUS/kopalnie w przypadku deputatu.

Cztery- masz świadomość, choć to niekoniecznie ma się do tematu wpisu, że takich wydatków w budżecie jest sporo a wraz ze wzrostem wpływu "związków zawodowych" może być i jeszcze więcej?

Przez ostatnie ćwierć wieku nie udało się bowiem w Polsce wprowadzić rozwiązań związkowo-branżowych podobnych choćby do Niemieckich... I coś mi się wydaje, że ZZ to takie partyjno-finansowe folwarki, które raczej za synekurę i straszak robią, niż działają w imieniu pracowników.

Anonimowy pisze...

Maczeta,

nie jesteś sam w swoich poglądach. Niestety wśród znajomych też czuję się samotny (ale jestem dobrej myśli, młodzi ludzie dziś głosujący na Nowoczesną to ja 20 lat temu głosujący na UPR, dziś głosuję na Razem, choć też mam zastrzeżenia - stosunek do imigrantów islamskich, czy do drobnych przedsiębiorców w Razem woła o pomste do nieba...).

Wojtek