Niemcy, Szwajcaria i kurs franka

Pod poprzednim wpisem, w komentarzu, padło bardzo ciekawe pytanie. Skoro Niemcy mają na horyzoncie problemy w wielu dziedzinach, to jak to w przyszłości wpłynie na gospodarkę Szwajcarii, mocno z Niemcami powiązaną? I co będzie dalej z kursem franka?

To nie jedno pytanie, a całkiem sporo różnych. Z pierwszym i podstawowym założeniem, że Der Schwindel realnie wpłynie na niemiecką gospodarkę. To założenie jest niekoniecznie prawdziwe. VW na rynku USA nie ma czego szukać, a to dla producentów europejskich zawsze była żyła złota. Ale sprawa z Porsche i Audi jeszcze nie jest przesądzona. One, w przeciwieństwie do marki VW nie opierały swojej sprzedaży na dieslach. 

Osłabienie pozycji niemieckich koncernów motoryzacyjnych, zarówno finansowe, jak też polityczne jest pewne. Jakieś, niekoniecznie na skale implozji finansowej. Tu wróćmy do początków roku 2009, dna spowolnienia. czy kryzysu.  Pomińmy brednie o polsko-greckiej  zielonej wyspie i możemy spojrzeć realnie na gospodarkę Europy. Wyglądała ona tak, że siła nabywcza w całej Europie gwałtownie się załamała, nawet jeśli konsumenci mieli środki, to ich nie wydawali. Najmocniej to uderzyło w gospodarkę Niemiec, stojącą przemysłem ciężkim i eksportem. Zresztą nie mają innego wyjścia, są uzależnieni od importu surowców. Ale dzięki spadkowi cen surowców nagle mocno wzrosła opłacalność inwestycji w energetykę odnawialną. To był potężny niemiecki stymulus, którego skutki są dziś bardzo mocno odczuwalne. należą do nich obniżenie kosztów energetyki słonecznej do poziomu konkurującego z prądem ze źródeł kopalnych, wprowadzenie wiatrowej na drogę do bycia najtańszym źródłem elektryczności, a przede wszystkim problemy tradycyjnych koncernów energetycznych oraz powstanie znacznie większej ilości miejsc pracy niz w tradycyjnej energetyce. To ostatnie spowodowało spadek bezrobocia w krytycznym dla gospodarki momencie i powrót optymizmu. Dziś sytuacja jest inna. Ale jedna cecha jest bardzo podobna- inwestycje w energetykę odnawialną mają całkiem spory potencjał wzrostu. Tylko z zupełnie innego powodu. Energetyka wiatrowa i słoneczna są tradycyjnie bojkotowane przez "układowe" koncerny, ale to koncerny dziś są na przegranej pozycji i musza zabiegać o parasol polityczny aby przetrwać. Lub się przystosować. Na szczęście jest w Niemczech wicepremier z partii która się nazywa PSL (czy jakoś podobnie), który dzielnie broni interesów Gazpromu, zwalcza energetykę odnawialną pod pretekstem jej wspierania itp. Premier Merkel stara się w miarę możliwości nie zajmować jasnego stanowiska w żadnej sprawie, ani nie podejmować żadnych zdecydowanych ruchów. Takie metody w stabilnej sytuacji są całkiem niezłe, gorzej jak zaczynają się problemy. 
Podsumowując- niemiecka gospodarka dziś ma się dobrze, czarne chmury dopiero się zbierają. Możliwość ominięcia burzy jest dość łatwa, a problem się nazywa nawet nie tyle polityka, co osobowość i poziom liderów. Tam nie ma problemu z jakością administracji jako całości, czy korupcją na poziomie sądów lub średniej administracji. Tak, ja wiem, że z polskiej perspektywy Merkel może wyglądać na światłego i zdecydowanego lidera. Ale nie zapominajmy, że polska perspektywa nazywa się Ewa Kopacz i na jej tle nawet blacha do pieczenia wygląda jak Żelazna Dama.
Kwestię imigrantów możemy pominąć, bo to jest problem jakości przywództwa, a nie aktualnej ekonomii. A jak widać choćby przeciętna jakość przywództwa może bez trudu pozwolić na ominięcie raf ekonomicznych. Tak samo przecież w kwestii kryzysu imigracyjnego wystarczy sensowna inicjatywa w UE dla jego szybkiego zażegnania. Przez przestrzeganie traktatów i autentyczną pomoc tam gdzie jest potrzebna- co oznacza również Turcję i przede wszystkim Liban.

W takim razie pozostaje do omówienia Szwajcaria. Tu znów są dwie kwestie. Pierwszą jest wpływ potencjalnego kryzysu niemieckiego na gospodarkę Szwajcarii, czyli prawdziwy wpływ w kategoriach aktywności handlowej i przemysłowej, a druga to skutek dla waluty. W przypadku Szwajcarii to są dwie różne sprawy. 
Zacznijmy od kwestii walutowej, bo jest ona najprostsza. Frank szwajcarski jest dobrą i stabilną walutą, mającą zabezpieczenie w solidnej gospodarce stabilnego politycznie kraju. To oznacza, że jego wartość w sytuacjach kryzysowych rośnie. Tak, wiem, że jeszcze rządząca partia o Polsce opowiada to samo, ale ludzie decydujący o pieniądzach uważają inaczej.Od tego można było właściwie rozpocząć i na tym zakończyć. Ale na dłuższą metę decydują nie sentymenty a fundamenty. 
Aby je dokładnie zrozumieć cofnijmy się 70 lat. Ponure czasy 2 w.ś.  Rok 1939, jeszcze przed atakiem na Polskę, szwajcarskie władze realnie obawiają się, że mogą stać się celem inwazji. W końcu był to ostatni duży niemieckojęzyczny obszar nie zjednoczony w ramach Rzeszy. Zarządzono mobilizację i skoszarowano 600 tys żołnierzy. W kraju o 5 mln ludności!! Do tego otwartym tekstem zapowiedziano zniszczenie praktycznie całej infrastruktury w razie inwazji. Linie kolejowe przez Alpy były Niemcom absolutnie potrzebne i ich utrata równałaby się praktycznie zatrzymanej wymianie handlowej z Włochami. Jedyna następna linia, przez przełęcz Brenner w Austrii była właściwie w całości zajęta przez transporty wojskowe. Materiały i surowce o podwójnym przeznaczeniu musiały iść tranzytem przez Szwajcarię. To był jeden z powodów dla których zdanie o "zjednoczeniu wszystkich Niemców" miało drugą część "chyba, że się będą bronić".

Inne aspekty roli Szwajcarii w 2 w.ś. sa jeszcze ciekawsze. Otóż wówczas dla silników dużych mocy w konstrukcji łożysk potrzebne były stosownie oszlifowane diamenty. Dokładnie tak to wyglądało. Samolot bojowy, cud ówczesnej techniki. Jego najbardziej skomplikowaną i bardzo zaawansowaną technicznie częścią był silnik. Najmocniej obciążoną częścią silnika jest wał napędowy. Ten wał jest podparty na łożyskach. Dla wytrzymałości przy jak najmniejszej wielkości i wadze elementami tocznymi były diamenty. Bez nich nie dało się zbudować nowoczesnego samolotu. A diamenty w taki sposób szlifowano tylko w Szwajcarii. 

Dokładnie tak. Wspaniałe, romantyczne sceny pojedynków Spitfiirerów i Hurricanów broniących Londynu z Me 109 nigdy by się nie odbyły gdyby nie anonimowy szwajcarskich szlifierz diamentów, który sprzedawał swoje wyroby obu stronom. Te diamenty po zajęciu Francji dla aliantów były po prostu przemycane. W bagażu dyplomatycznym państw trzecich, etc., ale cały czas to Szwajcarzy zarabiali.
Charakterystycznym drobiazgiem jest to, że w 1944 roku, kiedy dla Luftwaffe liczył się każdy możliwy sprzęt, Szwajcarzy po prostu zażądali dostarczenia ponad 100 Me 109. Oczywiście, zapłacili, ale alternatywą było nie podpisanie umowy handlowej i zgody na tranzyt. Na to Niemcy nie mogli sobie pozwolić. W taki sposób te bardzo potrzebne Luftwaffe samoloty trafiły do szwajcarskich pilotów, którzy przez całą wojnę dość radośnie i regularnie do niemieckich strzelali.

Ale nie chodzi o opisywanie tradycyjnej przyjaźni niemiecko- szwajcarskiej, a podkreślenie podstaw szwajcarskiej gospodarki. Jeśli dokładnie przejrzymy dowolny ciąg technologiczny związany z mechaniką precyzyjną to prawie zawsze gdzieś na dnie całego łańcucha jest przedmiot którego nie można niczym zastąpić, dla zbudowania którego jest potrzebny element wytwarzany wyłącznie w Szwajcarii. Wracając do naszego samolotu- własnie ten kompletny samolot każdy widzi i bierze go za obraz potęgi przemysłu. Niektórzy sobie zdają sprawę, że bardziej chodzi o silnik. Ale nikt z publiki nie zastanawia się z czego ten silnik się składa. Co najwyżej potem z ust piewców rozwoju są zachwyty jakie ci Niemcy i Japończycy robią dobre łożyska. 

Tak samo jest dziś np. z banknotami. Drukarni jest sporo, fabryk farb też kilka. Ale dodatki do tych farb zapobiegające barwieniu palców i rozmazywaniu produkuje jedna firma na świecie. Przynajmniej te dobrej jakości. Łatwo zgadnąć z jakiego kraju...

W skrócie- Szwajcaria stoi przemysłem, wbrew pozorom i powszechnej opinii, a ten przemysł jest praktycznie niewrażliwy na koniunkturę lub jej brak w konkretnym kraju lub regionie świata. Zbyt mocna waluta psuje nieco lokalny handel i usługi, ale w żaden sposób nie jest w stanie podważyć fundamentów szwajcarskiej gospodarki, tak samo jak nawet kompletne załamanie gospodarcze Niemiec. 

A odpowiadając na początkowe pytanie. Kurs franka szwajcarskiego prawie wcale nie zależy od sytuacji w Niemczech, a jedyna zależność jaka realnie istnieje to ucieczka do bezpiecznego portu w sytuacji problemów w Niemczech. Odwrotnie jak kurs złotówki.

12 komentarzy:

plop pisze...

Niedawno byłem w Oslo, w nowym parku biurowym. Co trzeci samochód to Tesla, albo inne najnowsze samochody z nowymi rozwiązaniami ładowania elektr. Rozmawiałem z pewnym Norwegiem, oni uwielbiają najnowsze i ekoloczne rozwiązania. Kosztują krocie, ale widać podejscie do tych spraw naprawdę sprawe traktują poważnie. Najlepsze jest to, że z biura można sobie wyjść po pracy i złowić w ciągu 1 h wspaniałą rybkę. Niesamowty kraj. czas jakby sie u nich spowalnia.
Nie zapominaj o skandynawach Maczeta.

Bolko pisze...

Maczeta
Trochę z innej bajki ale bardzo mnie gnębi ten temat
a z tego co rozumiem ty uważasz OZE za przyszłość

Apropo OZE w Niemczech
http://forsal.pl/artykuly/798346,ceny-energii-w-unii-europejskiej-polska-wsrod-najdrozszych-krajow-wykres-dnia.html
Biorąc pod uwagę cenę nominalną i siłę nabywczą DeutcheEuro wychodzi że Niemcy są drugim w kolejności krajem w UE który ma najdroższy prąd.

Obaj wiemy ze OZE ciężko współpracuje z węglowymi lub atomowymi źródłami prądu z tego powodu że OZE mają nazwijmy to nieciągłą produkcję prądu natomiast wymienione typy elektrowni charakteryzują tym że nie są technologicznie przystosowane do reagowania na spadek/wzrost produkcji przez OZE.

Rozwiązanie to elektrownie gazowe. Które są w stanie szybko reagować na zmianę produkcji OZE.

Czy ja to dobrze rozumiem?

Chwile pomyślałem i wklepałem w googla hasło Nord Stream 2

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/nord-stream-ii-co-oznacza-dla-polski,117,0,1897077.html

Już jest PODPISANA umowa o budowie drugiej nitki gazociągu.
Więc Niemcy i Rosja się dogadali ponad naszymi głowami.

No to wklepałem jeszcze w googla "polskie kopalnie węgla"
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/polskie-kopalnie-skazane-na-zwolnienia-ceny-wegla-nie-wroca-do-dawnych-poziomow

Polski węgiel nie rentowny trzeba zamykać kopalnie.
Tylko kopalnią jest ten problem że nie można jej zamknąć a potem otworzyć.
Woda zaleje chodniki.

Sytuacja energetyczna jest taka że w te wakacje zakłady przemysłowe pracowały na pół gwizdka bo nie było prądu.

A jeszcze coś słyszałem o Niemcach w Polskich kopalniach

http://tiny.pl/gmp34

No i popatrz nawet w Polsce chcą być.

Dla mnie dwa wnioski
Case VW: najpierw robimy super ekologiczną normę którą jak się okazuje nie jesteśmy w stanie spełnić i dlatego żeby zbilansować braki prądu importujemy gaz z ROsji.
Case Polskiej Tranformacji
Na początku lat 90 państwa zachodu anulowały nam 50% zadłużenia.
Mineło 25 lat i my jesteśmy jeszcze bardziej zadłużeni niż byliśmy 25 lat temu.
I czy nie będzie podobnie tutaj czyli
Och Ach Niemcy są tacy ekologiczni
A fe Polacy tacy brudni prąd z węgla.

Mija 20 lat płacimy Niemcom w DeutcheEuro za ich zielony prąd.

Maczeta Ockhama pisze...

@Bolko
Generalnie zapraszam do dyskusji na Rewolucję Energetyczną.
A co do szczegółów. Energetyka to jest infrastruktura zbudowana na dziesięciolecia. Planowanie i budowa trwa kilka- kilkanascie lat, działa 40-60 lat. Tego się nie da wymienić na nowe w 5 lat. Dzisiejsze elektrownie węglowe musza pracować jeszcze długo, bo zwyczajnie fizycznie nie ma tyle sprzętu i fachowców, aby zainstalować całe potrzebne OZE w kilka lat.
Stąd wydobycie węgla jeszcze istnieje i jakiś czas będzie istnieć, choć jest to słabo opłacalny i bardzo ryzykowny biznes. A propaganda węglowa próbuje udawać, że wszystko jest w porządku i każdą jeszcze nie zamkniętą kopalnię pokazują jako objaw "powrotu do węgla" i "kwitnącego przemysłu" albo, w wersji Karnowskich, "spisku Niemców dla przejęcia kwitnących polskich kopalń". To wszystko jest bullshit. Średnie oprocentowanie 5 letnich obligów emitowanych przez 3 największe spółki węglowe USA to 65% !!! To są bankruci. W Australii trwa zjazd gospodarczy i permanentny kryzys rządowy, jak w klasycznym upadającym państwie, operatorzy klasycznych elektrowni w Niemczech liczą straty i chcą wyjść z interesu. To jest powrót węgla?

Janusz Gorzów pisze...

"Ale dzięki spadkowi cen surowców nagle mocno wzrosła opłacalność inwestycji w energetykę odnawialną."
Ciekawa konstatacja, nie mniej nieprawdziwa.

"wprowadzenie wiatrowej na drogę do bycia najtańszym źródłem elektryczności"
Chyba na Wichrowych Wzgórzach, póki co Państwo DOPŁACA do tego typu "wynalazków" ze 300 PLN/MWh przy cenie hurtowej prądu z węgla 170 PLN/MWh.
Ekonomiczna paranoja.

"Energetyka wiatrowa i słoneczna są tradycyjnie bojkotowane przez "układowe" koncerny, ale to koncerny dziś są na przegranej pozycji i musza zabiegać o parasol polityczny"
Chyba w Argentynie...
Jest to nie prawda o ile chodzi o RP. To "węgiel" jest niszczony przez "na oko" RFN/RF/FR za pomocą wydumanych opłat za CO2, i standardów emisyjnych, czyli BREF/BAT. Elementarz.

"Frank szwajcarski jest dobrą i stabilną walutą"
Nie ma czegoś takiego we współczesnym Świecie.
Stabilne jest złoto, te wszystkie papierowe waluty trzymają się poprzez zagapienie się źle poinformowanych podatników. To chłam.

Byłem w Szwajcarii wiele razy.
Sporo rozsądnych Ludzi, sporo Żydów niepozwalających sobie włazić na głowę różnym złodziejom i oszustom, natomiast fakty są takie, że przez kilkaset lat pokoju wynaleźli zegar z kukułką.

Maczeta Ockhama pisze...

@Janusz Gorzów
W tej debacie o strasznych kosztach i cenach. mocno nieaktualnych zresztą, nalezy pamiętać o paru rzeczach. 1. To, że coś się opłaca czy nie, wcale nie wyklucza jeszcze brania na to dotacji. 2. Koszty wcale nie musza wynikać z technologii, a mogą z przepisów utrudniających inwestycję, finansowanie lub zwiększających ryzyko. To jest sytuacja OZE w Polsce. Relatywnie wysokie dotacje, ale bardzo złe przepisy mocno utrudniające inwestycje. Normalna cena energii z wiatru obecnie to 53-57 $/MWh, jest zbliżona dookoła świata, z wyjątkiem miejsc gdzie mamy wójta z PSL i tym podobnych

Anonimowy pisze...

Auta elektryczne nie sa ekologiczne...

Bolko pisze...


Żeby zakończyć wątek
Dzisiejsze elektrownie węglowe musza pracować jeszcze długo, bo zwyczajnie fizycznie nie ma tyle sprzętu i fachowców, aby zainstalować całe potrzebne OZE w kilka lat.(...)

https://www.youtube.com/watch?v=543XYqKJ2uk
Pan z powyższego linka twierdzi coś innego.
Zresztą ostatnie lato świadczy o tym że nasza energetyka domaga się już remontu.
I nikt nie wspomina że powinnismy inwestować w OZE.

Gaz ziemny to nie OZE to po co Niemcom druga nitka Nordstreamu.


(...)Średnie oprocentowanie 5 letnich obligów emitowanych przez 3 największe spółki węglowe USA to 65% !!! To są bankruci.(...)

Jak zbankrutują to porozmawiamy.
Zapytaj proszę Panią Futrzakową jaka panowała atmosfera na początku tysiąclecia w dolinie krzemowej. I co potem z niej zostało.

I żeby nie było jestem za.
Jeśli OZE jest super to dlaczego Kulczyk i jego koledzy zamiast budować autostrady czy sprzedawać TPSA albo łączyć się z elektrowniami na Ukrainie nie wybudowali wiatraków?
Toż to czysty interes:)

Maczeta Ockhama pisze...

@Bolko
1. Pan z linka powiedział to co ja, że elektrownie buduje się na kilkadziesiąt lat. A potem zaczął pier... jak potłuczony i nie miałem siły tego słuchać. Mam nadzieję, że nie będzie jego i jemu podobnych w nowym rządzie. Szydło między wierszami powiedziała mniej- więcej to co ja.
2. Niemcy przez ostanie 15 lat zwiększyli udział OZE z 4 do 25-31% (zależy jak liczyć) zastąpili atom i większość gazu w energetyce. Plan mają taki, że do 2022 wyłączają atom, potem wycofują węgiel, potem gaz i do 2050 energetyka ma być 80% OZE. Stąd, co najmniej do 2030 zużycie gazu nie będzie spadać, a może wzrosnąć z powrotem do poziomów z 2007-2010. Ale druga nitka to im raczej na grzyba, pewnie to Gazprom chce finansować i się pokazać. To w ich stylu.
3. Walter Energy, Alpha Natural Resources To są dwie wielkie spółki już w tym roku, Chapter 11 i raczej nie koniec

futrzak pisze...

"Jeśli OZE jest super to dlaczego Kulczyk i jego koledzy zamiast budować autostrady czy sprzedawać TPSA albo łączyć się z elektrowniami na Ukrainie nie wybudowali wiatraków? "

--- Coz, nie wiem na pewno, bo panow owych osobiscie nie znam i nie rozmawialam z nimi. Ale analiza ich wypowiedzi i poczynan wskazuje, ze sa to ograniczeni ludzie z mentalnoscia "jak sie szybko nachapac bez wysilania mozgu i bez ryzyka" - czytaj szybka kasa zapewniona przez kolesiowe kontrakty.
To nie jest pokroj ludzi, ktory mysli przyszlosciowo, na dekady do przodu, czy tez zajmuje sie analiza swiatowych rynkow. A OZE to zdecydowanie nie jest interes w stylu szubi skok na kase z poziomem zwrotu co najmniej kilkadziesiat procent.

Bolko pisze...

http://www.wykop.pl/ramka/2794127/niemcy-stawiaja-na-wegiel-znosza-kary-dla-elektrowni-zatruwajacych-srodowisko


Niemcy wracają do węgla

A OZE to zdecydowanie nie jest interes w stylu szubi skok na kase z poziomem zwrotu co najmniej kilkadziesiat procent.
Budowa autostrady też nie jest a Kulczyk zbudowała

Maczeta Ockhama pisze...

@Bolko
Przeczytaj jeszcze raz tę piękna manipulację z merdiów. Niemcy rezygnują z opłat, które mieli zamiar wprowadzić. Nie było żadnego podatku, były ogłoszone plany, które potem zredukowano w ramach kompromisu.
A jak chcesz to masz porządniej tu: https://rewolucjaenergetyczna.wordpress.com/2015/06/01/rewolucja-po-niemiecku-czyli-specpodatek-tylnymi-drzwiami/
Na OZE można zarobić kilka procent rocznie. Dla wielkich banków i oligarchów to nie jest zysk. Kulczyk tez takich drobnych na żadnym swoim interesie nie zrobił. W tradycyjnej energetyce zyski były zawsze dwucyfrowe i z gwarancjami publicznymi.

Anonimowy pisze...

Piewcy energii węglowej popełniają w swoich kalkulacjach błąd, twierdząc jaka to energia z węgla tańsza a OZE droższa. Nie liczą CAŁYCH kosztów wydobycia. A te, prócz tych w cenie prądu z węgla, są jeszcze w innych miejscach i nie są zwykle wliczane do rachunku od elektrowni.

Te koszty to choćby:
1) przywileje emerytalne górników na które WSZYSCY się zrzucają, a nie ma ich w rachunku za prąd (są w składkach na ZUS i niższych emeryturach, oraz dopłatach z podatków do dziury w ZUS)
2) wielka rzesza roszczeniowych górników którzy wpływają na złe decyzje polityczne - to liczna kiepsko wykształcona grupa której nie opłaca się uczyć
3) koszty leczenia wypadków górniczych - czyli dla WSZYSTKICH wyższe rachunki na służbę zdrowia i mniejsza jej dostępność
4) koszty zanieczyszczeń generowanych przez spalanie węgla, przykładowo smogu w Krakowie - to też jest kosztem dla WSZYSTKICH (większa dziura w NFZ, dłuższe kolejki do lekarzy)
5) szkody ekologiczne, koszty rekultywacji

Weźcie te wszystkie koszty, wyjmijcie z tych worków gdzie są (z NFZ, ZUS) i dodajcie do rachunku za prąd. I wtedy porównajcie z OZE czy atomem.