Wieści z lepszego końca świata

Znaczy tylko z Argentyny tym razem. Opisywany w poprzedniej notce pożar w magazynie dokumentów nie przeszedł tak sobie. Jeszcze w piątek komisja papierów wartościowych wezwała WSZYSTKIE spółki giełdowe do oświadczenia pod przysięgą w ciągu 24 godzin jakie dokumenty były złożone na przechowanie spółce Iron Mountain. Tak samo prokuratura już starannie przesłuchała pracowników- wiadomo dokładnie co w systemie przeciwpożarowym działało, a co nie. 

Do ostatecznych konkluzji jeszcze oczywiście bardzo daleko, ale już można odrobinę podsumować- jeśli to było świadome podpalenie, a nie wypadek (choć podpalenie wydaje się już teraz zdecydowanie bardziej prawdopodobne), to przypuszczam, że sprawca(y) się na wieść o śmierci strażaków, za przeproszeniem, zesrali. Republika Argentyny może i by nawet odpuściła (albo pewien układzik w prokuraturze, itp.) manipulacje walutowe na olbrzymią skalę i ewentualne niszczenie dokumentów, ale chyba nikt nie może mieć złudzeń, że śledztwo w sprawie śmierci 9 strażaków może być skręcone. Znaczy, śledztwo będzie sprawne i uczciwe, z całą pewnością dowiemy się w wiarygodny sposób przebiegu wypadków. Zdecydowanie lepiej się żyje w państwie, gdzie nawet przy (hipotetycznym) pożarze i niszczeniu dokumentacji przestępcy uważają, aby nie było ofiar śmiertelnych, niż w takim, gdzie i tak wszyscy wszystko maja w dupie- do tego stopnia, że nie są potrzebne żadne pożary. Taaa- w Polsce ci strażacy by nie zginęli, bo by nie było potrzeba żadnego pożaru aby sprawie łeb ukręcić..... Za to kiedy w Londynie płonął magazyn tej samej firmy, przynajmniej nikt nie zginął i nikt nie szukał żadnych sprawców pomimo upartego twierdzenia strażaków, że to było podpalenie.

Druga sprawa- przesłuchanie przed komisją senatu USA kandydata na ambasadora w Buenos Aires. Facet zapłacił 500 tys dolarów, należy mu się jak psu micha,a jeszcze jakieś przesłuchania mu urządzają. Garść dość humorystycznych pytań- np. czy był pan kiedyś w Argentynie? Z odpowiedzią negatywną. Ale też poważne- przynajmniej w rozumieniu zadającej je zakutej pały z Tea Party. Np. sugerujące, że Argentyna gorzej wykonuje zalecenia USA niż Korea Północna, nie przestrzega wyroków amerykańskich sądów, nie płaci długów i wobec tego nie jest krajem demokratycznym (to wszystko jakby ktoś się pytał o definicję demokracji według Tea Party). Premier Argentyny chyba nie zdążył wysłać protestu do Departamentu Stanu USA, bo po samym oburzeniu na konferencji prasowej szefa rządu Argentyny, Departament Stanu oświadczył, że to absolutnie nie jest stanowisko USA, a jedynie prywatna opinia senatora. Jasne, łatwo poszło z senatorem z opozycji spod znaku zakutego łba, ale... Zapewne taką szybkość reakcji załatwił np. telefon z JP Morgan czy Citibank mających drobne problemy w związku ze śledztwem w sprawie manipulacji kursem peso. Tylko to pokazuje, jak zupełnie inaczej w świecie jest postrzegane państwo, które chce i umie bronić swoich interesów- pomimo tego, że precyzyjnie rzecz biorąc, zarzuty senatora były raczej prawdziwe...

Jedziemy dalej- mamy niezwykłą okazje testowania teorii mówiącej, że za inflację odpowiedzialni są głównie uczestnicy rynku posiadający monopolistyczny bądź znaczny na niego wpływ i arbitralnie w porozumieniu, podwyższający ceny w uzgodnionym tempie. A dokładniej- wydaje się, że społeczeństwo się samo zajęło kwestią inflacji. W porozumieniu z rządem, a jakże, ale w ramach społeczeństwa obywatelskiego a nie biernym podporządkowaniu się. Pierwszą informacją medialna jaką widziałem to było o jakimś drobnym sklepikarzu, który wywiesił kartkę do klientów: nie kupujcie produktów P&G, bo oni właśnie podwyższyli ceny o 40%, proszę o kupowanie produktów altenatywnych – alternatywą są mniejsze argentyńskie firmy, a klienci się ponoć chętnie podporządkowali temu apelowi- tudzież się w mediach pojawił. Przedwczoraj także Stowarzyszenie Właścicieli Chińskich Supermarketów (a może Stowarzyszenie Chińczyków- Właścicieli Supermarketów) ogłosiło bojkot chłodni (rzeźni i hurtowni mięsa) które podwyższyły ceny w tym roku, bo oczywiście hodowcy żadnej podwyżki nie zobaczyli. Szybko zadziałało- hurtowe ceny mięsa już spadają. O bojkotach organizowanych przez organizacje konsumentów nawet nie warto wspominać- są oczywiste.

Moim zdaniem, spora część tych relatywnie nowych zjawisk tutaj ma wspólne wyjaśnienie- sądowe potwierdzenie konstytucyjności przepisów nakazujących rozbicie grupy Clarin. Dla drobnego przypomnienia- grupa Clarin właściciel ponad połowy mediów w Argentynie, której współwłaścicielem jest Goldman Sachs, specjalizuje się w wymyślaniu wiadomości, które następnie są powtarzane przez pozostałe media GS i innych takich, więc lądują jako fakty prasowe na ważnych biurkach dookoła świata. Tak właśnie powstaje kompletnie zmyślony obraz Argentyny w oczach świata- w tym senatora z komisji senatu USA.
Otóż po wyroku, pozostałe media argentyńskie, pozostałe znaczy poza rządowymi i grupa Clarin, zaczęły słuchać informacji z rządowych źródeł (IMO wiarygodnych bez problemów) i komentować je zgodnie z linią redakcyjną (czyli często krytycznie) ale już nie przedrukowywać bezkrytycznie zmyślone wiadomości. Ta sytuacja jest bardzo podobna do polskiej po aferze Rywina. Wyborcza była i jest nadal poważną częścią rynku medialnego, pełną forsy i czasem nawet dobrych dziennikarzy, ale straciła pozycję wyroczni. Nawet w relatywnie zaprzyjaźnionych redakcjach teksty są weryfikowane.

Dziś przy podziale na salon i antysalon to już nie ma tak dużego znaczenia i z pozycji anty ciężko zauważyć różnicę, ale ona jest. W Argentynie monopol medialny był (i jeszcze jest) jeszcze bardziej dokuczliwy niż w Polsce. Nie było żadnego podziału na GW, Polsat i TVN, tylko wszystko należy do jednej firmy. Każda mniejsza się tej dominacji podporządkowywała. Od wyroku to się właśnie zmieniło- mniejsi starają się uczciwie sami pokazywać rzeczywistość, monopol narracji padł, rząd może przekazać obywatelom informacje, które są nie po myśli Goldman Sachsa. To jest nowa jakość.  

21 komentarzy:

Anonimowy pisze...

no proszę :)... myślałem o emigracji do Australii a tu taki raj :)w AmPld

Mikkista pisze...

Zginęło 9 strażaków? Musieli to być zapewne geniusze bo taka sztuka mało któremu strażakowi się udaje. Pewnie to ściema, żeby jak to napisałeś zleceniodawcy się zesrali bo co im rząd argentyński może zrobić.

Maczeta Ockhama pisze...

@Mikkista
Zgineło 9 ludzi na służbie, chroniąc cudze życie i mienie. Nasmiewając się z tego pokazujesz, że jesteś prymitywnym chamem.

Mikkista pisze...

@Maczeta
Wolę być prymitywnym chamem niż powtarzać głupoty. Tak, tak chronili cudze życie i mienie bo strażacy, żołnierze, policjanci i urzędnicy to są dobre aniołki, które od ust sobie odejmują, żeby takiemu nieborakowi jak ja pomóc.

Prawda jest taka, że 95% to są drobne cwaniaczki, które chcą dobrze żyć na cudzy koszt i gówno robić.

Pewnie masz jakiegoś strażaka w rodzinie i dlatego piana ci z ust leci.

Maczeta Ockhama pisze...

@Mikkista
Nie mam, jedynych wzglednie mundurowych których mam w rodzinie to emeryci z SB- zresztą by to nie miało specjanie związku z ocena twojej osoby. A gnojenie mundurowych to najnowszy element retoryki JKM czy co? Grunt to wspomagać pomysły rządzących, jeśli tylko rujnuja kraj...
Bo akurat z moich doświadczeń- żołnierze po PRl to przeważnie kompletne bydło, z policją różnie bywa, obecnie raczej pozytywnie, z wyjątkiem wyższych szarż, a akurat strażacy zazwyczaj to bardzo przyzwoici ludzie, którzy maja zbyt porzadny kręgosłup moralny aby iśc do armii, a lubią słuzby mudndurowe. Więc jesteś głupim chamem.

Mikkista pisze...

@Maczeta
Nie jest to element retoryki JKM tylko efekt doświadczeń życiowych, zresztą JKM opinię o mundurowcach ma nie najgorszą.

Strażacy to porządni ludzie o silnym kręgosłupie moralnym. Nie kompromituj się chłopie bo piszesz jakbyś całe życie spędził oglądając jakieś politycznie poprawne seriale w TV.

Robienie dzieciakom lodowisk na ferie wlicza się do udziału w akcjach, to samo dotyczy się gdy kotek wejdzie na drzewo i nie chce zejść. Każdy udział w akcji podnosi miesięczną pensję i wlicza się do emerytury. To dlatego, gdy starszej babci na strychu zalęgnął się osy to 10 chłopa gna na sygnale przez całe miasto.

Strażacy i pozostałe służby mundurowe są dla mnie na dole drabiny społecznej, znacznie niżej niż lumpy i żule.

Mikkista pisze...

@Maczeta
Swoją drogą to masz mentalność chłopa ze wsi, który mieszka w drewnianej chacie pokrytej słomą. W hierarchii tych ludzi strażach stał wyżej nawet od proboszcza.

Anonimowy pisze...

Maczeta,

Rozpisałeś się jak nie wiem co. Czy mógłbyś napisać tak szczerze, po co to robisz ?
Masz za dużo czasu, że sobie jakąś taką misję obrałeś?
Jako tako bym jeszcze rozumiał, gdybyś to pisał do ciemnych latynosów po hiszpańsku a nie do ciemnych Polaków, którzy są wpizdu daleko.


futrzak pisze...

@Mikkista:

pominawszy sprawe mentalnosci Maczety -

ty sam objawiasz daleko idaca ingnorancje.
Dlaczego?
po pierwsze: nie wiesz z jakiego powodu ci strazacy zgineli. A zgineli bo zawalila sie sciana.
To sa rzeczy, ktore podczas akcji strazackich zdarzaja sie NA CALYM SWIECIE.
Strazacy zawsze ryzykuja i ponosza tego konsekwencje. Np. co roku ilus ich ginie z okazji pozarow w Kalifornii - ani chybi cale sily strazackiej kalifornijskie to banda debili - tak trzeba by uznac stosujac twoje schematy pseudomyslenia.

Po drugie:
przenosisz na slepo (ciagle i ciagle ludzie to robia, niestety) realnosc czasow PRL na kraj lezacy na drugim koncu swiata, majacy inna historie i inne realia.
G* z przeproszeniem o Argentynie wiesz, nigdy tu nie byles, zadnego Argentynczyka, ktory pracuje jako strazak w zyciu na oczy nie widziales -ale jednak WIERZYSZ ze wszyscy z nich to sa "drobne cwaniaczki" ktorych zawod polega na "latwym zyciu na koszt panstwa".

Slabo sie robi, jak sie takich bredni slucha i trudno sie dziwic maczecie, ze stracil cierpliwosc.

"Blogoslawieni ci, ktorzy nie maja nic do powiedzenia a mimo to milcza" - polecam ci ta maksymę.

Mikkista pisze...

@futrzaku
A ja mogę polecić ci maksymę "Czytaj ze zrozumieniem"

Bo po pierwsze zaznaczyłem, że śmierć tych strażaków to najpewniej ściema. Gaszenie budynku tym bardziej magazynu to bardzo bezpieczna czynność wykonywana z odległości, nie to co gaszenie lasu (zresztą lasu się nie gasi bo to zbyt niebezpieczne i polewanie wodą nic nie daje trzeba czekać jak się wszystko wypali).

Tak nigdy nie byłem w Argentynie za to ty jesteś już ze 2 lata i chyba nie twierdzisz, że ludzie tam to są jakieś ufoludki?


Strażacy ryzykują. Ja też codziennie ryzykuję i prawdopodobnie bardziej niż ci strażacy, a masz to w dupie. Dlaczego? Bo nie występuję w mundurze w telewizji i nie gnam na sygnale przez miasto?

Mikkista pisze...

@futrzak

"... i trudno sie dziwic maczecie, ze stracil cierpliwosc"

Co on taki nerwowy? Rozwalił coś?

Mikkista pisze...

Nie wiedziałem, że jesteście tacy delikatni i wrażliwi na ludzką krzywdę, pewnie zbyt mocno wam dogryzłem. Pochodzicie z rodzin inteligenckich być może szlacheckich, a wasze ręce nigdy nie zaznały ciężkiej pracy.

Nie to co ja, który pochodzi z nizin społecznych gdzie pogarda słowa na k i h to codzienność. Czytając wasze wyzwiska pod moim adresem, gdzie wyzywacie mnie od debili, prostaków, chamów nawet mi nie drgnęła powieka. Bo macie rację, jestem chamem z zakutym łbem i w dodatku jestem kontrowersyjny.

Nic dobrego nie wyniknie z naszego obcowania, dlatego swoją aktywność na waszych blogach ograniczam do minimum.

Jerzy Matusiak pisze...

Praca strazakow jest zawsze ryzykowna ale w statystycznym obrazie nie jest to najniebezpieczniejszy zawod.
Kazdy nienaturalny monopol jest szkodliwy. Znacznie bardziej od monopolu panstwowego szkodliwy jest jednak monopol prywatny. A juz monopol banksterow to ekstremum szkodnictwa, manipulacji i zaklamania

Gnojek pisze...

Tej, Mikkista, jakie zioło palisz?

Anonimowy pisze...

Tea Party ma ludzi w komisjach? Łojej, wpływowsi są niż myślałem...

@mikkista - ech, lubię JKMa, lubię tezy przeciw biurokracji (sam doświadczam), ale jak widzę taką narrację...niektórzy z wolnorynkowców to faktycznie neomarksiści, tak jak tamci widzieli w tragediach tylko wyraz jakiejś dialektyki, tak Ty osądzasz według tego, czy coś państwowe czy nie? A jakby mur spadł na dziewięciu drobnych handlarzy?

Co do samego magazynu - jestem zdziwiony i nie dowierzam...metodzie przechowywania danych. Jak w średniowieczu/archiwum źródeł historycznych, jedno wielkie archiwum, płonie i po dokumentach nic? Kurczę, to nawet ja w swojej malutkiej firmie przyjmuję faktury, to duplikat, ma hurtownia, co je wystawiła, a jakby było mało - są jeszcze w programie komputerowym, którego dane są archiwizowane co jakiś czas.
Nie chce mi się wierzyć, żeby po drugiej stronie oceanu korporacje wyznawały zasady "jednego, wielkiego magazynu". Pewnie, to może być specjalnie, ale i tak łatwo zrekonstruować ślady, coś musiało zostać w firmach macierzystych (lub być niszczone na wielką skalę). Nie wierzę, żeby ogólnoświatowa firma mówiła "Zamykamy wszystko w jednym magazynie i liczymy, że nic się nie zniszczy" - toż to nawet w mojej firemce większy postęp w archiwizacji...
Zatem w to mi ciężko uwierzyć. Jak ktoś trzyma tajne rzadkie dokumenty to raczej nie w magazynie tego typu, a do korporacyjnych danych pewnie i tak można dotrzeć za pomocą innych źródeł...
Ale może poza Argentyną. Może w tym jest klucz.

K

Anonimowy pisze...

Trolla nie karmić , do mundurówek się nie dostał to pluje na tych co im się udało . Szkoda gości , zwłaszcza że są ofiarami brudnych interesów . W Argentynie jest KŚ ? Mam nadzieje że wykonawcy "planowego wypalania" szybko wpadną i sypną zleceniodawców . Jak piszesz , jest parcie wiec może się udać . A co do twardogłowych imperialistów ;) , dzięki nim zaczyna się mówić , co to jest duże , niebiesko zielone i nielubi USA ? Świat .

Coyote

Maczeta Ockhama pisze...

@K
Oczywiście duplikaty są... gdzieś. Jak nie wiadomo czego szukać i slady sa dopiero w dokumentacji to też nie wiadomo gdzie tego szukać. Poza tym cały urok sprawy polega na tym, że ostanie zainteresowanie prokuratury dotyczy transakcji Shella z międzynarodowymi bankami- a tu prawdopodobnie (nie ma jeszcze potwierdzenia) obie strony trzymały dokumenty w Iron Mountain.
Zaniedbania przeciwpożarowe wygladaja na skandaliczne i było to czystej wody olewactwo.
Pod tym wzgledem wielkie korpo w UE (czyli nawet Polsce) starają się trzymać jeszcze jakieś pozory, Argentyna ma nalepkę 3ci świat.
A prawdziwa księgowość oczywiście nigdy nie znajduje się w kraju którego rozliczenia dotyczą. Nie po to nie płaca podatków, żeby mozna było ustalić ile naprawde zarabiaja...
@Coyote
Dowcip przedni. Nie znałem.
You made my day.

Anonimowy pisze...

Misja nie misja, daleko czy blisko, ja kibicuję autorowi bo ten blog to to jedna z moich ulubionych lektur!

ja-Renii pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Po pierwsze, na głównej rozjeżdżają się wpisy...
Co do wpisu, no na pewno mieli "pecha" ze śmiercią strażników.. u nas jednak chyba i tak by nie popuszczono, co nie?
Zazdroszczę Argentyny ;) Ja wracam do pit-38 :/.. bleh..

Anonimowy pisze...

@Maczeta
"Argentyna ma nalepkę 3ci świat"
Trudno oczekiwać, aby jakikolwiek kraj, w którym istnieje i dobrze prosperuje zawód cinkciarza nie miał takiej nalepki.
Trudno też oczekiwać, by takiej nalepki nie maił kraj, w którym rząd hurtowo drukuje pieniądze, a oficjalnie twierdzi że tego nie robi i że przyczyną spadku wartości waluty są działania "zachodnich imperialistów"/"spekulantów (koroporacyjnych)"/"zaplutych karłów reakcji" czy kogoś w tym rodzaju.