Egipt cz. 2

Przy okazji- już po napisaniu poprzedniego wpisu znalazłem informacje o polityce właśnie obalonego prezydenta. Już w tym roku planował zwiększyć udział krajowego zboża w konsumpcji do 60%. Tu mała dygresja- z kontekstu zrozumiałem, że całość pszenicy jest skupowana przez państwo, i następnie w mieszance z importowanym sprzedawana młynom, które dalej sprzedają po ustalonej, państwowej i bardzo niskiej cenie. Bardzo podobnie ma się sytuacja z paliwami.
Wszystko było w miarę w porządku, dopóki zboże i ropa były po pierwsze tanie, a po drugie krajowa produkcja była w miarę wystarczająca. Ten sam problem, który jest ze zbożem jest także z paliwami. Obecnie już były rząd próbował także nieco rozwiązać problem paliwa- wprowadzając kartki (a konkretnie kartę elektroniczną- w końcu świat idzie do przodu...) Z limitem rocznym zakupu subsydiowanego paliwa- 1800 l, ale tylko dla samochodów poniżej 1600 cm pojemności- jeśli kogoś to interesuje. Rząd jak wiadomo, jest już były, więc pewnie nic z tego nie wyjdzie, a buce w mundurach, zrobią tyle co potrafią buce w mundurach- pokazali nie tylko w Polsce i Argentynie... Parę osób zamordują, parę wsadzą do więzień, zrujnują gospodarkę do cna i będą się chwalić jakie to wprowadzili „bezpieczeństwo”. Czyli zapewne będą mieć odpowiednik lat 80-tych w Polsce, aż się wszystko kompletnie nie zawali.
Ale nie o tym. Trochę się zastanowiłem, policzyłem i teoretycznie się da. Przyjmijmy prosty schemat- uprawy półpustynne- oliwki, daktyle i cytrusy. Inne uprawy na gruntach nawadnianych odsalaną wodą są moim zdaniem absurdem (jeszcze są agawy, ale mało znane w tym rejonie).
Dalej- najprostsza i najtańsza technologia nie używająca paliw kopalnych to destylacja przy użyciu próżniowych kolektorów słonecznych (klasyczne chyba nie są w stanie osiągać wystarczających temperatur). Minimalna ilość wody dla jakiejkolwiek uprawy to 300-400 mm rocznie, choć faktycznie dla sensowych i w miarę pewnych zbiorów w takim klimacie 2-3 krotnie więcej. Próżniowy kolektor słoneczny ma sprawność rzędu 80% (oczywiście, ze względu na odstępy pomiędzy rurami faktycznie mniejszą, ale to można pominąć). Dla uproszczenia pominę garść przeliczeń, które zrobiłem i podam wynik- z każdego metra kwadratowego kolektorów można uzyskać w tani inwestycyjne sposób 5 litrów wody dziennie, średniorocznie w usłonecznieniu Egiptu. Nie ma tu dużego znaczenia, czy parę z destylacji użyje się w maszynach/turbinach parowych do napędu pomp, czy skorzysta z fotowoltaiki.
Wielkość inwestycji- przy szacunkowej cenie 200$ za metr kwadratowy paneli (taką znalazłem na ebay- chyba ją przyjmijmy) potrzeba w przybliżeniu 1/3 powierzchni paneli do powierzchni nawadnianej, czyli 66 $ na hektar, dodajmy do tego dwukrotnie więcej na koszty pomp, systemu irygacji, sterowania, itp., wychodzi 200$ inwestycji na m2, czyli 2.000.000 $ na hektar. Kwota obłędna patrząc na dzisiejsze ceny ziemi rolnej gdziekolwiek. Czyli od strony czysto ekonomicznej, neoliberalnej, itd.- bez sensu. Patrząc od strony samowystarczalności narodu to oczywiście inna sprawa- więc konieczny jest ekonomiczny system dopłat, ulg, subwencji, itp. Co najmniej do wysokości 90% tego typu inwestycji. Faktycznie w całości musi być sponsorowana przez rząd, i tak mający problemy z wypłacalnością- ale jesteśmy optymistami. Kolejnym problemem jest czas. Zanim potencjalne drzewa oliwne, czy palmy daktylowe zaczną owocować mija kilka lat. Czyli znów wracamy do potencjalnej polityki państwowej. Koszty odsalania są obłędne, ale sensowne jako długoterminowa polityka. Nawet w proponowanym schemacie na dłuższą metę jedynym zużywalnym elementem jest rura w której zachodzi parowanie i osadzanie kamienia- można to właściwym projektowaniem zminimalizować. Ale nadal pytane brzmi- jak to sensownie zrobić? System dopłat, itd. może działać- do pewnego czasu. Jeśli uruchomi się zasoby i przekona lokalne elity do inwestowana- sprawa wygrana, jeśli nie- porażka. Czyli wszystko zależy od propagandy- jeśli się uda przekonać lokalną klasę wyższą i średnią co do sensowności i stabilności inwestycji w nowe ziemie zasilane odsalaną wodą – to wszystko w porządku, jeśli nie- kraj się zawali. Weźmy paczkę chipsów rękę i zobaczymy...
Czyli- problemem polityki Egiptu nie jest brak zasobów, ale brak państwowej polityki ich wykorzystania i oszczędzania. W tym punkcie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że Egipt ma potencjał- tylko nie umie go wykorzystać. Ale- pytanie nadal brzmi- jak wykorzystać ograniczone zasoby- jak skłonić ludzi do poświęcenia tej odrobiny luksusu która posiadają dla potencjalnie szalonego projektu dopłat do zazieleniania pustyni? Ten projekt jest pozbawiony ekonomicznego sensu- to już chyba wykazałem. Politycznie sens jest jasny- zmiana diety, koniec importu i cutting edge technology w zakresie użytkowania pustyń. Pytanie, czy elity Egiptu chcą to zrobić. To jest chyba pytanie bez odpowiedzi, choć moja osobista ocena proamerykańskich wojskowych jest z definicji jak najgorsza. Ale miejmy nadzieję, że się mylę.

28 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Pominąłeś jeszcze jeden czynnik determinujący przyszłość Egiptu:

http://konflikty.wp.pl/kat,125594,title,Egipt-Etiopia-czyli-wojna-o-tame-na-Nilu,wid,15727387,wiadomosc.html?ticaid=110ef9

Lemoniadowy Joe

Anonimowy pisze...

Rozumiem, że w tych wyliczeniach założono optymistyczny wariant, że jak ktoś zacznie skupować np. panele w takich ilościach to ich cena pozostanie niewzruszona? A nawet gdyby udało się jakimś cudem sytuację ustabilizować, to przyrost ludności zatrzyma się aby nie obciążać z takim trudem osiągniętego nowego status quo?

Bashar

Anonimowy pisze...

Lekko offtopicowo.

Obecna junta wojskowa NIE jest proamerykanska.W ogole to trudno sie zorientowac pod kogo jest podwieszona bo moze sie okazac ze niby pod kogos ale tak naprawde pod nikogo.Zreszta zdaje sie ze ten stan rzeczy jest pewnym zaskoczeniem dla wszystkich waznych graczy nie wylaczajac samej junty.Zas co do rzadow islamistow-wybacz ale ogladajac ich sporadycznie w UK mam o nich oraz ich potencjalnej zdolnosci rzadzenia czymkolwiek jak najgorsze zdanie-wole armie.Armia ma zasoby,ludzi,organizacje,technologie,pieniadze,kontakty-jedyne pytanie to czy ma WOLE przeprowadzenia reform-coz w tym przypadku chociaz mozna zadac takie pytanie podczas gdy w przypadku islamistow jedyna "wola" jaka mieli bylo wyrzniecie wszystkich Koptow a potem jak sie mozna domyslac eksport rewolucji islamskiej.Armia jest znacznie bardziej racjonalna i przewidywala i jesli ktos ma zrobic te reformy to wlasnie armia-50/50.

Piotr34

futrzak pisze...

Piotr34:
wszystko wskazuje na to, ze obecna junta egipska jest prosaudyjska.
Natomiast powiedzenie islamisci nie maja zdolnosci rzadzenia jest... uhm.... bliskie powiedzenia, ze chrzescijanie nie maja zdolnosci rzadzenia.
Nie zapominaj, ze Iran to kraj islamski, podobnie jak Turcja.
A UK to juz zupelnie inna bajka - tam sa imigranci z najrozniejszych panstw i frakcji. Szyici i sunnici darza sie gleboka i kilkuwiekowa nienawiscia...

Anonimowy pisze...

@futrzak

Wszystko wskazuje ze obecna junta jest prosaudyjska-sporo na to wskazuje-to fakt ale sadze ze tak nie jest-sadze ze junta gra pod siebie(nawet jesli wrazenie jest inne).Choc izraelska/amerykanska propaganda wmawia ludziom ze Iranem rzadza szaleni islamisci nie sadze aby tak bylo.Moim zdaniem w Iranie dobre 10 lat temu droga ewolucyjna WIEKSZOSC wladzy przejeli iranscy nacjonalisci-fakt wyznawania przez nich islamu jest jak sadze drugorzedny moze nawet i dla nich samych.

Piotr34

Anonimowy pisze...

Tak mnie niepokoiło to stwierdzenie że w Egipcie jest tylko 150m2 ziemi uprawnej na łeb. I słusznie niepokoiło - zdjęcie satelitarne Egiptu pokazuje, że zieleni się tam lekko licząc 2000m2 na łeb. Polecam http://goo.gl/maps/ZAXt6

Futrzaku otrzeźwiej. W Iranie i Turcji cywilizacje kwitły tysiące lat przed tym nim tam dotarli Arabowie z islamem. To były wtedy światowe potęgi gospodarcze. Przyszli Arabowie i można pojechać starym dowcipem - czy kobieta może uczynić z kogoś milionera ? Może, pod warunkiem, że wcześniej był miliarderem. Wiesz jak muzułmanin Awicenna stał się ojcem współczesnej medycyny ? Otóż gdy był jeszcze nastolatkiem kalif wpuścił go do biblioteki pozostałej po chrześcijańskich Grekach i zaratostriańskich Chorezmijczykach. Niedługo potem biblioteka się sfajczyła, a Awicenna napisał swoją pierwszą książkę - przepustkę do kariery.
Tymczasem w Polsce wtedy rosła zwarta puszcza i wcale nie dlatego Mieszko ochrzcił się wraz z rządzonym krajem bo się bał Niemców. On się ochrzcił bo wraz z chrztem przybyli tu benedyktyni, cystersi ze swoim how know.

zaz

Maczeta Ockhama pisze...

@zaz
Pokazałeś mapę- fajnie, ładna, już wcześniej widziałem, tam samo zresztą jak statystyki w stylu CIA world factbook, Indexmundi, itp i wychodziło mi to co podałem. Mogę oczywiście sie mylić, ale samo zdjęcie i ocenianie zgęszczenia ludności na oko jest dość....

futrzak pisze...

@piotr34:
junta moze sobie dzialac jak chce, ale to, ze jest finansowana przez saudi raczej nie ulega watpliwosci. A osoba finansujaca ma dosc duzo do gadania w temacie kluczowych decyzji...

@zaz:
Co do islamistow chodzilo mi o jedno: NIE NALEZY uzywac slowa islamista na okreslenie arabow zatokowych. To jest dosc czesty błąd. Podane przyklady mialy sluzyc podkresleniu, ze islam jest religia wyznawana tez w INNYCH kulturach niz wsrod pustynnych beduinow.

Anonimowy pisze...

To że to nie jest błąd przekonali się już nasi Tatarzy. Gdy otworzyły się granice, przyszli Arabowie i dobitnie naszym wyjaśnili, że na islam mają copyrights oraz dość forsy by owe copyrights wyegzekwować.

zaz

Anonimowy pisze...

A kto wymyślił politykę multi-kulti po WWII w imię której m.in. faszeruje się Europę islamistami? Kto propaguje rozszerzoną do granic absurdu tolerancję wszelkich możliwych mniejszości, a poprzez przyznanie im przywilejów w istocie stawiając je ponad większość?
Czy aby nie jest tak, że chcąc ukryć kradzież złodziej podpala cały magazyn?
Ponoć Lenin wspomniał onegdaj o pożytecznych idiotach tj. tych którzy propagują i wcielają w życie jakieś idee nie mając pojęcia o praktycznych konsekwencjach tych działań.
Cała polityka tolerancji, multi-kulti, a szerzej ideologia propagowana przez ugrupowania lewicowe to gorzej niż zbrodnia, to błąd.

Bashar

Anonimowy pisze...

10 lat temu miałem przyjemność mieć styczność z pewnym profesorem, który projektował i był jednym z pomysłodawców pierwszej elektrowni atomowej w Polsce.

Powiedział mi wtedy bardzo interesującą kwestię, "jeśli Polska utrzyma rozwój na obecnym poziomie to w niedalekiej przyszłości będzie miała poważne problemy energetyczne, gdyż ilość dostępnej wody w Polsce jest kilkukrotnie mniejsza niż w EGIPCIE".



futrzak pisze...

@Anonimowy:

slepa wiara w tzw. autorytety prowadzi na manowce.

1. Gospodarka polska zatrzymala sie, a w tej chwili wchodzi w dosc zawalowa faze recesji
2. w ciagu ostatnich kilku lat z kraju wyemigrowalo ok. 2 mln najbardziej produktywnych i przedsiebiorczych obywateli (na dodatek w wieku produkcyjnym)
3. Temat rain harvesting i oszczedzania wody w Polsce jest wlasciwie nietkniety

A tak poza tym chcialabym zobaczyc na podstawie jakich danych ten czlowiek szacowal ilosc dostepnej wody w Egipcie.

biedronka pisze...

Co do wody, to nie mam dokładnych danych, ale wystarczy popatrzeć na lokalizację działek z odwiertami poszukującymi gazu łupkowego w naszem kraiku... Wszystkie są położone nad rzekami lub jeziorami, te z dala od źródła wody są lekko mówiąc "olewane".
Wydobycie gazu z łupków wymaga zamienienia go na coś innego, a najlepsza i najtańsza jest woda.
Wody gruntowej nie wystarczy do działania odwiertów.

futrzak pisze...

@biedronka:
starczyc to moze i by starczylo - ale tylko do odwiertow i niczego wiecej. Taka woda potem zupelnie do niczego sie nie nadaje - to jest wysoce toksyczna mieszanka roznych chemikaliow. Ktora na dodatek - obserwujac na dzialajacych juz odwiertach w USA - przenika niepokojaco czesto do wod gruntowych.

O ile w USA jesli te odwierty sa w srodku nikad w Dakocie to jeszcze jakos to funkcjonuje (chociaz tez nie do konca bo przeciez ci ludzie to obslugujacy gdzies mieszkac musza) o tyle w Polsce ze wzgledy na gestosc zaludnienia i sasiadowanie gruntow uprawnych - czarno widze.
Bedzie jedna wielka katastrofa ekologiczna...

Anonimowy pisze...

We wpisie pojawia się argument braku samowystarczalności w prod. żywności ...a w tym czasie z włoskiego portu w Trieście setki tirów rozwożą po Europie egipskie ziemniaki.

Nikifor pisze...

Analiza w poprzednim wpisie dość ciekawa ale pomysł na rozwiązanie problemu utopijny. Ok, miałoby to szanse działać w teorii ale ilość zmiennych oraz rzeczy, które mogą po drodze pójść nie tak jest niemal nieskończona. Przypominałoby to trochę sterowanie gospodarką przez komputer, jak to próbował robić Allende.

Co zatem w zamian?

Po pierwsze - uniezależnienie się od importu żywności nie jest konieczne do istnienia państwa/społeczeństwa. Powiem więcej - zgodnie z teorią przewagi komparatywnej Ricardo kosztowna produkcja żywności w Egipcie będzie tylko marnotrawieniem kapitału (oczywiście konwencjonalna produkcja jak wspomniane ziemniaki jest jak najbardziej ok).

Dalej - wynika z tego, że Egipt powinien się skupić na tym, co może robić najtańszym kosztem, konkurencyjnie do innych krajów. Co to może być? Nie wiem. Poza mnóstwem rąk do pracy, piaskiem i słoną wodą za dużo opcji nie ma, ale może tania siła robocza jest jakimś rozwiązaniem? W końcu bliżej do Egiptu niż do Chin i byłoby taniej. Oczywiście mówimy o pracy typu produkcja mioteł a nie produkcji komputerów na ten moment.

Jeszcze wracając do Twojej koncepcji - chyba lepiej postawić im ze dwie elektrownie atomowe. Taniej wyjdzie :))

Ogólnie temat ciekawy i ciekawe jak się będzie rozwijał...

futrzak pisze...

@Nikifor:
a skad kasa na te elektrownie? Nie zapominaj tez, ze sama budowa to ladnych pare lat, a ewentualny zwrot inwestycji to kilkanascie. Zaden normalny inwestor nie zamrozi takie ilosci kasy na kilkanascie lat w kraju, ktory jest na granicy wojny domowej i ma kiepskie rokowania na przyszlosc.

Zreszta, dlaczego tam? Prywatni inwestorzy w ogole nie pala sie do budowy elektrowni atomowych gdziekolwiek - nawet w USA czy EU.

Nikifor pisze...

Elektrownie jako najtańsze źródło prądu (np do zasilania pomp irygacyjnych). A finansowanie? Z tego samego źródła co opisywany przez Ciebie pomysł odsalania wody. A wyjdzie taniej i większe bezpieczeństwo inwestycji. Choć fakt - wdrożenie to długie lata.

Maczeta Ockhama pisze...

@Nikifor
Cóż- chyba naczytałeś się nie tych lektur. Problemem mieszkańców Egiptu nie polega na braku wolności gospodarczej która rozwiąze wszystkie problemy- bo żadnych nie jest w stanie rozwiązać. Koszty pracy przy konieczności wyżywienia się importowaną pszenicą są i będą wyższe niż w Bangladeszu na lokalnym ryżu i tyle. Nie da się. Co do elektrowni atomowej- za przeproszeniem, ale trochę nie masz pojęcia o czym mówisz. Koszt budowy elektrowni atomowej jest na dziś tak wielki, że nie ma to żadnego sensu, poza tym problem uranu nie jest znacząco mniejszy niż innych paliw kopalnych. Opisany przeze mnie sposób przy rezygnacji z np. elektrowni gazowych jest najtańszy inwestycyjnie. Jak policzych po realnych cenach i wyjdzie ci coś innego- to może docenie twoją pomysłowość... Jak chcesz się zrobić coś innego niż rzucanie uranowych bajek to możesz policzyć wersję alternatywną- fotowoltaika dla zastapienia istniejących elektrowni na paliwa kopalne i elektroliza wody, spalanie (w ogniwachh paliwowych) krótkoterminowo uzyskanego wodoru z prądu powyżej potrzeb i powstała woda do irygacji. Też proste i skalowalne i mozliwe technicznie. Droższe inwestycyjnie, ale w sumie bardziej użyteczne niż moja propozycja. Zadanie dodatkowe- czy można to sfinansować eksportem gazu i ropy zaoszczędzonej w ten sposób, przy założeniu importu wyłącznie paneli fotowoltaicznych i ogniw paliwowych i wydajności 5kwh dziennie z m2

Falco pisze...

W temacie wody moznaby wykorzystac "patent" andyjski (pionowo rozciagnieta siatka rybacka pokryta imitacja glonow kohabitujacych bodajrze z agawa pod spodem szara rura pcv zbierajaca do ukrytych w ziemi zbiornikow skroplona z powietrza wode). Zdaje sie, ze widzialem to na ktoryms discovery... .

Na pewno tansze jest to rozwiazanie od odsalania wody.

Jesli chodzi o rain harvesting i ochrona gleb przed wysuszaniem to w Polsce jest nadal duzo do zrobienia... .

Anonimowy pisze...

@Maczeta Ockhama
W obydwu częściach zabrakło wykresu z historią peaku produkcji i eksportu ropy przez Egipt:
http://mazamascience.com/OilExport/output_en/Exports_BP_2013_oil_bbl_EG_MZM_NONE_auto_M.pdf
... gazu:
http://mazamascience.com/OilExport/output_en/Exports_BP_2013_gas_ft3_EG_MZM_NONE_auto_M.pdf
... i ilości mieszkańców:
http://mazamascience.com/Population/IDB/output/IDB_EG_Population_600.pdf

Anonimowy pisze...

A teraz coś "zarąbistego", możliwe, że Argentyna jest w przede dniu czegoś podobnego do tego co spotkało Egipt - argentyńska ropa:
http://mazamascience.com/OilExport/output_en/Exports_BP_2013_oil_bbl_AR_MZM_NONE_auto_M.pdf
... gaz:
http://mazamascience.com/OilExport/output_en/Exports_BP_2013_gas_ft3_AR_MZM_NONE_auto_M.pdf
... ilość mieszkańców:
http://mazamascience.com/Population/IDB/output/IDB_AR_Population_600.pdf

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonim
Drobna różnica polega na tym, że Argentyna może się prawie całkowicie odciąć od importu i moało kto zauważy, zresztą to jest robione. A spadek eksportu paliw ma związek z polityką państwową- skoro ropy nie wystarcza na eksport to został praktycznie wstrzymany, decyzją polityczną pod państwowym zarządem YPF. Wcześniej Repsol eksportował ile mógł, a rezerwy walutowe były drenowane na import gotowych paliw, przy jednoczesnych przestojach w rafineriach. YPF po prostu wysyła krajową ropę do krajowych rafinerii, a eksportowane są najwyżej przerobione paliwa- choć chyba bardzo mało, jeśli w ogóle. Stare kontrakty honorują, nowych nie zawierają- czyli za krótki czas eksport spadnie do zera i jest to jak najbardziej oficjalna polityka, a nie jakiś krytyczny problem- choć problem oczywiście jest, ale w przeciwieństwie do Egiptu rząd zdaje sobie sprawę i podejmuje konieczne (i mało popularne wśród "inwestorów" działania)

Anonimowy pisze...

>A spadek eksportu paliw ma związek z polityką
> państwową
Spadek eksportu ma związek z lokalnym peak oil w 2001 i lokalnym peak gas w 2006, które Argentyna "zaliczyła" połączonymi z rosnącą ludnością.


Ja wiem, że argentyński rząd wciska kit, że Argentyna jest na to wszystko przygotowana, że zmniejszenie wydobycia ropy i gazu jest celowe (taaaa... rząd przy rekordowych cenach ropy nie chce dodatkowych dochodów, a gaz woli importowany niż wydobyty z własnych złóż) i że Argentyna może funkcjonować bez importu (zauważmy przy tym, że gdyby Argentyna nie miała własnej ropy i tak jak Polska musiała ją w całości importować, to że żadnej nadwyżki eksportowej by nie miała - miałaby deficyt handlowy podobnej swoją drogą wielkością do tego jaki ma Polska)

To wszystko tylko, że to takie same brednie jak te wciskane przez rząd brednie o tym, że argentyńskie zadłużenie ma jakieś znamiona odious debt, brednie na temat tego kiedy powstało i brednie, że to normalne, że wymiany walut dokonywać trzeba u cinkciarzy.


Z resztą dalszy ciąg tej historii znamy z PRL'u: jak przyjdzie co do czego oka że się, że bez importu nie da się wyprodukować wielu kluczowych dla gospodarki dóbr, a rząd będzie wtedy wciskał kit, że przyczyną argentyńskich problemów jest spisek CIA, a protestujący przeciwko złej sytuacji zostali przez CIA opłaceni.

Maczeta Ockhama pisze...

@Anonim
To po prostu spójrz sobie na produkcje i eksport biopaliw. Z grubsza rzecz biorąc ropa jako najatańsza z tego wszystkiego jest zużywana w kraju, biopaliwa eksportowane a przerobionych paliw się nie importuje- a samych biopaliw spokojnie wystarczy na utrzmanie w całości gospodarki. Jeśli do tego dodać dość szybką obecnie odbudowę (bo nie budowę) sieci kolejowej to o co chodzi- w razie czego będzie działać- w egipcie się nie da.

Anonimowy pisze...

@Maczeta
> To po prostu spójrz sobie na produkcje
> i eksport biopaliw.
Produkcja biopaliw w 2012: średnio 52 000 baryłek dziennie w 2012, ok. 95% biodiesel,
Eksport: trochę ponad 30 000 baryłek dziennie, reszta konsumowana wewnętrzne (pewnie dolewana do zwykłego diesel'a)

Konsumpcja produktów naftowych w Argentynie w roku 2012: 700 000 baryłek dziennie (swoją drogą w Polsce skonsumowaliśmi ich znacząco mniej 580 000 baryłek mimo podobnej ludności).

Anonimowy pisze...

Errata: powinno być
(swoją drogą w Polsce skonsumowaliśmi ich znacząco mniej 538 000 baryłek mimo podobnej ludności).

Maczeta Ockhama pisze...

Tak- biodiesel jest tu używany jako domieszka. Standard to chyba B10. Ale do rzeczy- na samą produkcję biodiesla nie ma co patrzeć, bo to przede wszystkim przerób importowanej soi (z Paragwaju), a argentyńska jest aksportowana jako olej lub ziarno po połowie do Chin i Europy. Tu nie jest spożywana chyba w ogóle, bo lokalny sanepid zabrania (tak mi się wydaje- normalnie nie można kupić oleju sojowego) I ta produkcja soi i oleju spokojnie wystarczy na ok 2/3 obecnego zuzycia. Po prostu- jest wykorzystane to w optymalny gospodarczo sposób. Tak samo zużycie paliwa- przemysłu jest więcej niż w PL, więc zużycie paliwa w transporcie jest wyższe, mimo, że prywatny użytek samochodów jest mniejszy- choć oczywiście odległosci też robią swoje, tak samo jak mniejsze znaczenie kolei w transporcie.