Nędza w kraju na P

Wróciłem do żywych i aktywnych, mam nadzieję użytkowników blogów wszelakich po pewnym czasie dość wytężonej pracy. Na razie czas na chwilę wakacji, co pozwoli np. na częstsze pisanie (mam nadzieję).
A tymczasem, z racji ewidentnej potrzeby odpoczynku i fali antarktycznego powietrza w Buenos Aires przynajmniej poczytałem sobie nieco o Paragwaju. Zima, czyli właściwie pora-mniej-deszczowa tam jest całkiem przyjemna- ot, tak jak większość roku w Buenos Aires (za wyjątkiem fal zimnego powietrza w zimie i tropikalnego w lecie...) .
Więc- program o kosztach życia w Paragwaju. Całkiem łatwo zrozumiały, co prawda po hiszpańsku, ale spora część jest na obrazkach. Ceny i zarobki są podane w Guarani- informacyjnie- 1 mln Gs to ok 230 US$, czyli ok 750 zł. Cały program jest raczej robiony pod z góry założona tezę- że przeciętnej rodziny nie stać na utrzymanie, ale... Teza ta jest nieco naciągana- co prawda główną część wydatków stanowi żywność, ale- mowa jest o przeciętnej rodzinie, czyli dwójka dorosłych z pensją minimalną, trójka dzieci, żywiąca się głównie wołowiną, a właściwie cała ta „niemożność związania końca z końcem” pokrywa się z pozycją „zakup napojów gazowanych”
Prawda- to wszystko mniej-więcej odpowiada zwyczajom południowoamerykańskim i na tle przeciętnej np. argentyńskiej jest to opis nędzy, skoro dwie pensje starczają ledwo na styk
Ale skrajne jest dopiero porównanie z Polską- krajem teoretycznie znacznie bardziej rozwiniętym i znacznie bogatszym. Pensja minimalna to w Paragwaju ok 1050-1100 zł na rękę, w Polsce teoretycznie nieco więcej, praktycznie z epidemią „śmieciówek” różnie to bywa. Zamiar wychowywania trójki dzieci w PL przez rodziców z takimi dochodami... cóż, jet dość karkołomnym przedsięwzięciem, by nie rzec, że można w dziób zarobić od wypruwających sobie żyły aby jakoś związać koniec z końcem, za pytanie np. „Dlaczego dzieci nie jedzą mięsa przynajmniej dwa razy w tygodniu?”.
Czasem dopiero w takim porównaniu, nie z zamożną częścią świata, tylko właśnie z biedniejszymi krajami, gdzie standardem przemieszczania się jest komunikacja publiczna (czytaj jeżdżące zabytki, czyli 20 lat temu sprowadzane z Argentyny 20-letnie Mercedesy 1114, skądinąd chyba niezniszczalne) widać dopiero autentyczną nędzę sporej części polskiej populacji i oczywiście łatwo w ten sposób zrozumieć przyczynę jej zanikania...
Na to wszystko tylko się przypominają słowa słabego muzyka i wybitnego poety „Coście skurwysyny uczynili z tą krainą”
Ale odrobina optymizmu- ponoć w IT poziom płac w stosunku do wydajności pracy w Indiach jest już wyższy niż w Polsce, więc istnieje szansa na nastepne działy testowania, call center i księgowania i następne "znakomite stanowiska pracy w zachodnich korporacjach".

32 komentarze:

Petra Jurova pisze...

Podrawiam każdego pragnącego wyjechać choć na starość i zaznać troche wolności...

Petra Jurova pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

No wiesz, ja tam nie narzekam w IT, regularnie odrzucam oferty z różnych dziwnych miejsc na zachodzie EU (a to Reich, a to inna Holandia czy Francja) z powodu niespecjalnie konkurencyjnych zarobków w stosunku do tego, co mam w "kraju na P"...

p2k8

Anonimowy pisze...

Ten artykuł jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że nie tylko nie ma co wracać do Polski, ale także trzeba rodzinę ewakuować gdzieś indziej... /jak nie teraz, to góra za parę lat/.
.... a krewnych przekonać próbować też nie zaszkodzi.
Bo niestety większości ludzi pracuje poza IT.

Anonimowy pisze...

Jeszcze pozwolę sobie na małe pytanie: Czy to jest taka jednorazowa wycieczka prasowa, że to tak określę, czy może czytujesz też czasem gazety/portale paragwajskie bądź też urugwajskie, a jeśli tak, czy któreś z nich uważasz za rzetelne i godne uwagi? (co do argentyńskich, poleciłeś mi tu na blogu dawno temu BA Herald, który z przyjemnością podczytuję sobie czasami, dzięki raz jeszcze:)

maserak88 pisze...

@Anonimowy:
"Ten artykuł jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że nie tylko nie ma co wracać do Polski..."

Nic nowego, emigranci chcą się utrzymwywać w przekonaniu, że dobrze zrobili opuszczając kraj.

Niestety często osobiste szczęście i satysfakcja z realizacji planu im nie wystarcza i muszą jeszcze dodatkowo dowalić na różne sposoby rodakom którzy z kraju nie wyjechali. :)

Oczywiście świat od tego nie staje się ani lepszy ani w jakikolwiek sposób nie poprawia się sytuacja pauperyzowanych mas.
Nic dziwnego - od kompleksów wtłaczanych do głowy przez obcych arogantów jeszcze się żadnej społeczności nie poprawiło.

Pozdrawiam
JohREd

Anonimowy pisze...

Czytałem, że pomogłeś polskim motocyklistom w Argentynie, jakoś nie chwalili tej Argentyny tak jak Ty :)

Anonimowy pisze...

Maserak88, przepraszam, w którym miejscu dowaliłem konkretnie tobie czy też innym rodakom?
Nie cierpię naszego państwa-pasożyta. Które to jest moim zdaniem wysoce winne tej nędzy z artykułu.

Nie mam pojęcia czy dobrze zrobiłem opuszczając kraj, oceniając całościowo. Ale pod względem materialnym, zdecydowanie tak.

Czy naprawdę stwierdzenie, że w Polsce mamy nędzę, to od razu kompleksy? ... Są na świecie kraje mniej lub bardziej bogate, wg mnie Polska należy do tej pierwszej grupy.

No i na koniec, dzięki za nazwanie mnie arogantem. Myślałem ostatniu o zarejestrowaniu stałego nicka, może właśnie coś z arogant (emigrant-arogant?) byłoby w sam raz... Pomyślimy, zobaczymy.

Maczeta Ockhama pisze...

@Anonim od mediów
Nie- to była rraczej jednorazowa wycieczka, może w wolnej chwili poszukam czegoś rzetelnego, choć relatywnie jest to problem- zarówno Paragwaj, jak i Urugwaj to bardzo małe kraje (populacją, znaczy) i raczej cierpią na tą sama oligarchię medialna co Argentyna i Brazylia i oprócz może blogów trudno cokolwiek sensownego znaleźć- są to też mimo wspólnego języka inne kraje i nie do końca się orientuję w ich realiach

Maczeta Ockhama pisze...

Co do motocyklistów- pomogłem to trochę za fdużo powiedziane- usiłowałem pomóc, precyzyjniej.... Trafili dość pechowo na naciągaczy, jakich wszędzie pełno, choć chyba na tym kontynencie jakoś częściej w miejscach, do których powinno sie mieć zaufanie.

futrzak pisze...

@Maserak88:

Ja sie w niczym nie musze utrzymywac. Wystarczy, ze popatrze sobie na wysokosc zarobkow w Polsce i koszty zycia.

Te stawiane za wzor zarobki w IT, co niby tak tlusto placa - co to jest? Jak ktos zarabia te 7000 PLN miesiac to oh ah full wypas (przypominam mediana zarobokow w Polsce to 1600...). A to raptem 2000USD/mies.
Ktore mozna wyrobic pracujac calkowicie na zasadzie telcomuting, mieszkajac w kraju, ktory ma nizsze koszty utrzymania, o niebo lepszy klimat i 5 klas lepsza opieke medyczna. Ba. Jesli sie nie przekroczy zarobkow ok. 1200 USD/mies to nie placi sie podatku dochodowego.

To o czym tu mowic?
Ja rozumiem, ze nie kazdy sie do emigracji nadaje, nie kazdy chce wyjechac, nie kazdy moze, nie kazdy chce. JASNE.
Ale bredzenie, ze w Polsce jest fajnie i dobrze to cos w rodzaju pocieszania sie wiezniow: "nie narzekaj, nie jest zle, mamy dach nad glowa i jedzenie, moglo byc gorzej, moglibys byc bezdomnymi".

Roman Sasiada pisze...

@Futrzak

Mediana w Polsce wynosi ponad 3000PLN brutto czyli ponad 2000PLN netto. 1600 brutto to minimalka. Trzymaj sie prawdziwych liczb.

Anonimowy pisze...

@Roman Sasiada


Mylisz sie.MEDIANA(a nie srednia)wynosi w Polsce 1600 netto co by bylo jakies 2500 brutto-Google sie klania czy nawet i blogi ekonomiczne.

Piotr34

Roman Sasiada pisze...

@Piotr34

Nie myle sie. Juz w 2010 miediana w gospodarce narodowej wynosila ponad 2900 brutto:

"Połowa pracownikówzatrudnionych w gospodarce narodowej otrzymała wynagrodzenie ogółem brutto do 2906,78zł (mediana = decyl piąty = wynagrodzenie środkowe)."

zrodlo:
http://www.stat.gov.pl/gus/5840_7257_PLK_HTML.htm

Obecnie jest to 3000+ PLN brutto.

Proponuje bys sam najpierw sprawdzal w google zanim cos napiszesz.

futrzak pisze...

@Roman:
to dane sprzed dwoch lat, ciekawa jestem, jakie byly za 2012.

Niemniej jednak, nawet z tych danych wychodzi nieciekawy obraz:
10% najwyżej zarabiającychpracowników otrzymało wynagrodzenie ogółem brutto co najmniej w wysokości
5850,66 zł (decyl dziewiąty).

Brutto, i nawet tym 10% najlepiej zarabiajacych daleko jest do pensji 2000 USD/mies!!!!
Firmy z branzy IT w USA placa wiecej programistom outsourcowym!!!!!!

Maczeta Ockhama pisze...

@Roman sąsiada
To jest przyznam, dość ciekawe. Całkiem niedawno czytałem jakieś opracowanie- właśnie GUSu o poziomie biedy w Polsce i jako próg biedy określono tam jakąś częśc miediany wynagrodzeń- bodajże 60%. I co właśnie jest ciekawe- jak byk ta miediana wychodziła w okolicach 1600 zł netto- a badania były relatywnie niedawne. W tej chwili trudno jest mi je znaleźć, ale w miarę wiem co czytałem, zwłaszcza, że przecież te 1600 jest w miarę zgodne z odczuciami ludzi. Coś tu nie gra.

Roman Sasiada pisze...

Maczeta@

To nie byly dane za 2011, tylko za 2010 o ile sie nie myle. W 2011 mediana byla juz blisko 3000 tysiecy a teraz jest lekko powyzej.

"Właściwsza dla porównywania się z innymi jest mediana - to wartość środkowa. Powyżej (i poniżej) niej zarabia dokładnie połowa pracujących. Ta kwota w Polsce to niespełna 3 tys. zł. Brutto. "

http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/490026,mediana-czyli-wrozenie-z-plac,id,t.html

Mi w przeciwienstwie do Ciebie dane z Gusu sie zgadzaja. Od siebie moge dodac, ze nie znam nikogo kto realnie cos potrafiac i/lub majac prawdziwe wyksztalcenie zgodzilby sie w PL pracowac za nie tyle co mediane ale nawet za srednia. Nie znam ani jednej takiej osoby. Ani wsrod ludzi wsrod ktorych sie obracam ani wsrod kolegow ze studiow.

Nie odpowiedziales mi na wczesniejsze pytanie - jak przeliczyles zarobki w Argentynie? Wedlug oficjalnego kursu czy blue dollar?

Maczeta Ockhama pisze...

@Roman
Nie zauważyłem tego pytania, ale odpowiedźbrzmi- przecież pisałem o Paragwaju, a tam chyba jest tylko jeden kurs wymiany- tak czy inaczej podawałem po oficjalnym. Jeśli gdzieś podawałem ceny i zarobki z Arg, to raczej po oficjalnym.

Roman Sasiada pisze...

Nie graj w kule. Odnioslem sie do wczesniejszego wpisu o Argentynie. Skoro tak dobrze znasz ten kraj, to wiesz co to jest blue dollar. A moze nie znasz ?

Maczeta Ockhama pisze...

@ Roman
A rzeczywiście, pytałeś się pod wcześniejszym wpisem. To już odpowiedziałem- według oficjalnego- dla przeliczana gospodarki na większą skalę i poważnego importu i struktury cen tylko oficjalny ma sens. Blue jest dla pajaców, którzy upierają się przy ładowaniu oszczędności w skarpetę oraz chcących wyjechać za granicę bez legalnego źródła dochodów.

Anonimowy pisze...

@Roman Sasiada

Mylisz sie-widzialem dane z Urzedu Skarbowego a nie z zaklamengo GUSu.Jak nie zapomne to tobie te dane za jakis czas podrzuce(jak sam rozumiesz teraz-o tej porze to ja ide spac itp).Pozdrawiam.

Piotr34

Roman Sasiada pisze...

@Maczeta

Wedlug oficjalnego kursu, ktory ma tak samo sens jak oficjalny kurs dolara w czasach komunizmu ... Gratuluje poczucia humoru! Ten kurs jest tak samo prawdziwy jak oficjalnie liczona przez argentynski "GUS" inflacja. Dlaczego o tym nie napiszesz?
Pytanie jest proste i jednoczesnie retoryczne - jesli mam peso w Argentynie, to po jakim kursie moge je wymienic na dolary? I to jest jedyny rynkowy kurs jaki istnieje, czyli blue dollar. To, ze wiekszosc operacji wykonuje panstwo po zanizonym kursie by okradac eksporterow, to jeszcze nie znaczy, ze jest on jedynym jaki ma sens.

Argentyna to bananowa republika implementujaca centralnie sterowana gospodarke. To doprawdy zabawne, ze sa jeszcze kraje (poza "radosnymi" przypadkami Korei Pln. czy Kuby) gdzie istnieje i swietnie sie ma instytucja cinkciarza. Proponuje bys raczej porownywal ten kraj z Bialorusia, bo to moze byc ewentualnie dla niego wlasciwy odnosnik.

PS
A "wesolo" to oni dopiero beda mieli po wyborach, ktore niedlugo.

Roman Sasiada pisze...

@Piotr34

Ty widziales dane z jakiegos urzedu skarbowego, a ja slyszalem, ze w Charkowie za friko samochody rozdaja (potem sie okazalo, ze to byly raczej rowery i oni je tam kradli zamiast rozdawac).

Czy w momencie w ktorym zaczynasz zaprzeczac faktom dyskusja ma jeszcze sens?

futrzak pisze...

@Roman sasiada:
Piotr to juz podlinkowal pod innym wpisem, ale przeczytaj uwaznie:
http://rozmowarekrutacyjna.pl/co-tak-naprawde-oznacza-srednia-placa-krajowa/

a potem wyciagnij wnioski.

Roman Sasiada pisze...

@Futrzak

Przeczytalem i wyciagnalem wnioski. Mam wrazenie ze mylisz mediane z modą. Moda wynagrodzen to wartosc zarobkow najczesciej wyplacana w gospodarce narodowej, ale to nie jest dobry wskaznik (patrz nizej). Dobrym wskaznikiem jest mediana, bo pokazuje wartosc od ktorej polowa zarabia wiecej a polowa mniej. I to jest na dzis 3000PLN+ brutto.

PS Skoro tak lubisz statystyke to mam inne zadanie do rozwiazania. W firmie pracuje 10 pracownikow. Dwoch zarabia 1600PLN, jeden 3000PLN, Jeden 4000PLN, Jeden 5000PLN, jeden 6000PLN itd az do dziesiatego pracownika o 1000PLN wiecej od poprzednika. Pytanie brzmi - Ile wynosi moda(dominanta)zarobkow w tej firmie? Od siebie dodam, ze gdyby ta firma zatrudniala 100 osob i kazdy kolejny zarabial o 1000PLN wiecej jak w schemacie wyzej, to dominanta wynosilaby nadal 1600PLN.

Anonimowy pisze...

Proponuje sobie obejrzec http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/wz_dochody_warunki_zycia_raport_2011.pdf
od strony 130.

Anonimowy pisze...

@Roman Sasiada
Też zauważam na tym blogu regularnie rosnącą ilość wpisów propagujących tzw. "troll economics".
No i zauważam też od czasu do czasu powtarzanie przez gospodarza łatwych do obalenia kłamstw argentyńskiej propagandy. Najjaskrawszym przypadkiem były argentyńskie kłamstwa na temat tego kiedy powstała większość argentyńskiego zadłużenia - przypominam: propagand twierdzi, że za rządów dyktatury (przed rokiem 1983), rzeczywistość pokazuje, że w latach 1993-1999:
http://www.google.com/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=debt_stock&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=region&idim=country:ARG&ifdim=region&tdim=true&ind=false

PS: Może gospodarz zrobiłby jakiś wpis o argentyńskich cinkciarzach - wielu chętnie go przeczyta, zwłaszcza tych, którzy pamiętają czasy gdy cinkciarze działali też i w Polsce.

Maczeta Ockhama pisze...

@ ostatni anonim
Przypominam, że wpis jest o Paragwaju, więc akurat trollowaniem bym raczej nazwał ten komentarz, zwłaszcza bez podpisu.
Ale odpowiem i sformuje tezę inaczej- w czasach dyktatury dług przekroczyło możliwości jego obsługi przez gospodarkę, zwlaszcza zniszczoną pozostałymi pomysłami bandytów w mundurach- co jak najbardziej widać na tym wykresie- w ciągu 4 lat (78-82) zadłużenie zwiększyło sie 2,5 krotnie, dla chętnych porównanie z ówczesnym długiem gierkowskim, przypominam też o poziomie oprocentowania wtedy, lata 93-2001 to kolejny wyczyn neolibearlizmu i, jak wiadomo tych długów nie spłacono. Ale gospodarkę i kraj złamały te pierwsze i szarpanie się z nimi- te z lat 90-tych, oprócz procesów w NY nei są i nie były takim problemem- to jest moja opinia, własna i nie wiem jak można twierdzić że kłamie?

Anonimowy pisze...

czemu pajace? to w czym oszczędzają Argentynczycy? fakt ze nie znam realiow, ale ja bym w dolarze prawdopodobnie jednak oszczedzal, bo przeciez inflacja szaleje.. i nawet lokaty 20% (http://south-america.deposits.org/) nie wystarcza zeby inflacje pokryc...
http://en.mercopress.com/2013/05/15/argentina-april-inflation-23.67-in-12-months-partial-prices-freeze-to-continue-until-october-election

maserak88 pisze...

@Anonimowy/Emi-arogant
Przed rozwinięciem wpisałeś się idealnie w propagowaną między innymi przez gospodarza praktykę smagania krytycznym batem "polskiego bydła".
Jest to dość popularna wśród rodzimych blogerów technika wyrażania własnych przemyśleń na dowolny temat.

Jeżeli rozpatrujesz swoją relacje ze społeczno-gospodarczym otoczeniem nie tylko pod kontem materialnym (rozumianym jako gotówka w łapie) to gratuluje i zwracam honor.

Nienawidzisz abstrakcyjnej idei suwerennego polskiego państwa? Czy raczej formy którą aktualnie przybrało i porządków jakie tymczasowo stanowi?

@Futrzak
Ja nie dyskutuje z, poniekąd wg mnie słuszną diagnozą realiów, ja kwestionuje wnioski i krytykuje praktyczny efekt takich wtórnych wypocin.

Pierwszy z brzegu: dewastacja społecznego kapitału zaufania.

Pozdroviny
JohREf

maserak88 pisze...

@Anonimowy/Emi-arogant
Przed rozwinięciem wpisałeś się idealnie w propagowaną między innymi przez gospodarza praktykę smagania krytycznym batem "polskiego bydła".
Jest to dość popularna wśród rodzimych blogerów technika wyrażania własnych przemyśleń na dowolny temat.

Jeżeli rozpatrujesz swoją relacje ze społeczno-gospodarczym otoczeniem nie tylko pod kontem materialnym (rozumianym jako gotówka w łapie) to gratuluje i zwracam honor.

Nienawidzisz abstrakcyjnej idei suwerennego polskiego państwa? Czy raczej formy którą aktualnie przybrało i porządków jakie tymczasowo stanowi?

@Futrzak
Ja nie dyskutuje z, poniekąd wg mnie słuszną diagnozą realiów, ja kwestionuje wnioski i krytykuje praktyczny efekt takich wtórnych wypocin.

Pierwszy z brzegu: dewastacja społecznego kapitału zaufania.

Pozdroviny
JohREd

Anonimowy pisze...

Heh..
Tej aktualnej formy właśnie.
emi-aro