Jak zarobić na budowie autostrad i innych takich drobiazgów


Jakiś czas temu wprowadzono, w ramach ochrony podwykonawców przepiękny przepis do kodeksu cywilnego:
art. 647
§ 1. W umowie o roboty budowlane, o której mowa w art. 647, zawartej między inwestorem a wykonawcą (generalnym wykonawcą), strony ustalają zakres robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub za pomocą podwykonawców.
§ 2. Do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora. Jeżeli inwestor, w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą lub jej projektu, wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie, nie zgłosi na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy.
§ 3. Do zawarcia przez podwykonawcę umowy z dalszym podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora i wykonawcy. Przepis § 2 zdanie drugie stosuje się odpowiednio.
§ 4. Umowy, o których mowa w § 2 i 3, powinny być dokonane w formie pisemnej pod rygorem nieważności.
§ 5. Zawierający umowę z podwykonawcą oraz inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę.

Po pierwsze- wskazany artykuł kodeksu, jak łatwo można przeczytać dotyczy umów z podwykonawcami- czyli wykonującymi roboty budowlane. Stąd, po jego wprowadzeniu powstała dokładnie patologiczna praktyka zawierania przez generalnych wykonawców umów o roboty budowlane wyłącznie z własnymi spółkami zależnymi (czy inaczej kontrolowanymi przez te same podmioty). Ci, którzy naprawdę wykonują prace, zawierają z tymi "podwykonawcami" umowy np. o usługi transportowe, których te gwarancje już nie obejmują.
Więc ciekawostka- mamy taki przepis w kodeksie, on jak najbardziej obowiązuje. Generalny wykonawca staje się niewypłacalny. I co? I inwestor musi zapłacić podwykonawcom.
Co oznacza, że w wypadku bankructwa generalnego wykonawcy- dostaje on pieniądze DWA RAZY, które oczywiście wyprowadzić jest dość łatwo. Poza jakimiś wyjątkowymi sytuacjami absolutnie nie wierzę, że konsorcja budujące drogi naprawdę się na tym wykładały.
Za to kto kasy nie dostanie- oczywiście ci wszyscy „usługodawcy transportowi”, „firmy wynajmujące koparki”, itp.
Wiadomo, że większe inwestycje w Polsce się kończą i następnych nie będzie przez lata. Wielkie międzynarodowe firmy nie bardzo mogą sobie pozwolić na takie kontrolowane wyłożenie się- ale mniejsze? Zwłaszcza polskie, czy jakieś egzotyczne? Interes życia.
Zaraz padnie pytanie- dlaczego w takim razie ci faktyczni wykonawcy godzą się na takie warunki? A niby na jakie mają się zgodzić skoro na rynku nikt innych nie oferuje?
A do tego dochodzi jeszcze jeden drobiazg- faktyczna przepaść pomiędzy przedsiębiorstwem, które faktycznie buduje, a takim które zwycięża w przetargach i jest generalnym wykonawcą jest mniej-więcej taka, jak pomiędzy szlachcicem a pańszczyźnianym chłopem. Faktyczni wykonawcy jada na śmiesznych marżach i żadne ubezpieczenie kontraktu, czy coś takiego zwyczajnie nie jest finansowo możliwe. Warunki dyktują duzi i nie ma z tym dyskusji- bo następnej roboty nie będzie. U nikogo....
Oczywiście- taki faktyczny wykonawca musi mieć sprzęt. Zapewne część spłacona, część w leasingu lub na kredyt. Czyli jakiś majątek istnieje- a przy okazji, jak pojawiają się kłopoty z płynnością (a podatki płacić trzeba, więc pojawiają się natychmiast po braku płatności faktury) – to można taką firmę okazyjnie kupić. Oczywiście o ile się wie, jakim majtkiem dysponuje, ile wynosi wartość netto i kiedy będzie miała problemy z płynnością. A kto to wie- oczywiście generalny wykonawca. W końcu sam nie płaci... Interes życia. Ale tylko dla tych, co potrafią wygrać spory przetarg.
I tak to sobie leci. Oczywiście jak zwykle z tego typu pomysłami- nasuwa się pytanie: czy autor nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji, czy może w trakcie „obróbki” gdzieś zmieniono przepisy w taki sposób, czy tez wszystko było zgodnie z najlepszymi i najuczciwszymi intencjami, za to wyszło jak zwykle, bo prawnicy w firmach budowlanych też idiotami nie są?

16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

No i wpis w którym właśnie pokazujesz jak źle działa interwencjonizm państwowy. Czyżbyś zmienił zdanie ?

hamal

Anonimowy pisze...

Youli

Im więcej przepisów tym większe pole manewru do różnych nadużyć, a i tak ci którzy mają prawników (czyli duzi) odnajdą się w tej pajęczynie prawa z korzyścią dla siebie.

A ten punkt to wogóle jest trefny. Inwestora nie powinno wogóle obchodzić, czy wykonawca ma podwykonawców czy nie. Zleca i dla niego robota powinna zostać wykonana.

Maczeta Ockhama pisze...

Nie zmieniam. Ale chce zauważyć, że POLITYKA interwencjonizmu, kompletna i mająca określony cel oraz z załozenia tymczasowa a stosy przepisów wpier... sie w gospodarkę, a tak naprawdę robiących dobrze kolesiom to są dwie ZUPEŁNIE różne rzeczy. I absolutnie nie należy ich mylić, a tym bardziej utożsamiać interwencjonizmu z biurokracja czy biegunka legislacyjną- bo to akurat przy skonkretyzowanej polityce rozwoju kraju nie moze miec miejsca.

Anonimowy pisze...

Coz-sami sobie kreuja niepokoje spoleczne.A koparek,spychaczy i walcow to z ulicy nie spedzi policyjna nyska(bo zostanie zwyczajnie wprasowana w nawierzchnie).


Piotr34

Anonimowy pisze...

No tak , zwolennicy państwowego wtrącania zawsze mówią - idea interwencjonizmu państwowego jest dobra tylko zawsze źli ludzie ją źle wykorzystują. I nikt się nie zastanawia że może ta idea jest niezgodna z ludzką naturą ? i nie może być nigdy korzystna w długim terminie i szczególnie w demokracji.
A potem ludzie będą umierać z głodu na ulicach.
Jak za kilka lat cały powojenny wyż demograficzny przejdzie na emeryturę i rozwali do reszty państwowy system emerytalny to też będziesz mówił że idea była dobra a źli ludzie schrzanili robotę ?

hamal

Maczeta Ockhama pisze...

Now właśnie kreują i to dość intensywnie. Podliczając ZORGANIZOWANE grupy zdeklarowanych i, jak ci ludzie z budowy, zdesperowanych przeciwników rządu- to zaczyna ich być więcej niż sił zorganizowanych oddziałów policji (bo posterunkowych w tych kalkulacjach nie ma co liczyć). Zostaje wojsko... Miejmy nadzieję, że w krytycznym momeencie tylko podstawi helikopter do ewakuacji...

Maczeta Ockhama pisze...

@ Hamal
W pewien perwersyjny sposób lubię dyskusje z tobą. Mam co prawda wrażenie tłuczenia głową w ścianę, ale nadal to robię. Dziwne, nieprawdaż?
Ale tak w ogóle to co ma wspólnego twierdzenie, że "protekcjonizm jest narzędziem, które właściwie i z sensem wykorzystane, może przynieść korzyści dla państwa i jego mieszkańców" z tym jednym konkretnym przepisem, ktory został przygotowany przez złodziei lub idiotów?
Czy też sie tak czepiasz młotka (narzędzia znaczy), że prawidłowo uzywany służy do wbijania gwoździ? Ale trzeba wiedzieć dlaczego sie go uzywa, jak to zrobić, a wypadku całego państwa jeszcze bardzo uważać na sabotaż (bo ktoś nadpiłuje rączkę i potem jeszcze skorzysta na tym, że nie wbiłes gwoździa)
Zresztą w czasach masowej maniupulacji przy papierowym pieniądzu nic takiego jak wolny rynek w twoim wyobrażeniu nie istnieje i istnieć w ogóle nie może- chyba, że te maniupulacje zostaną na poziomie państwowym zrównoważone własnie polityką interwencjonizmu- można wtedy mieć coś podobnego do wolnego rynku.

Anonimowy pisze...

Bo to nie jest jeden przepis przygotowany przez złodziei czy idiotów, durnych przepisów jest pełno, od takich że aby zostać pilotem wycieczek musisz mieć skończony egzamin u wojewody po ten w jakim wieku twoje (czyt. państwowe) dziecko ma iść do szkoły. Kilka dni temu przeczytałem info że w USA pod Nowym Jorkiem w miasteczku wprowadzono zakaz pisania SMS-ów w czasie chodzenia - jak twierdzi burmistrz ma to zmniejszyć liczbę wypadków. Czekam na zakaz spoglądania w niebo w czasie spaceru.
"protekcjonizm jest narzędziem, które właściwie i z sensem wykorzystane, może przynieść korzyści"
otóż protekcjonizm rzadko kiedy będzie właściwie i z sensem wykorzystany, a prawie nigdy w demokracji gdzie realizuje się tylko interesy różnych grup od wyborów do wyborów.

hamal

Anonimowy pisze...

"W pewien perwersyjny sposób lubię dyskusje z tobą. Mam co prawda wrażenie tłuczenia głową w ścianę, ale nadal to robię. Dziwne, nieprawdaż?"

Wcale nie dziwne, po prostu podświadomie czujesz że nie masz racji z tym interwencjonizmem państwowym hehe...
Popatrz na swoje własne motto na blogu - "Blog o wolności od państwa..." naprawdę popierając interwencjonizm chcesz wolności ?

hamal

Anonimowy pisze...

Maczeta ma rację, hamal.

Pzdr - Sancho P.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Hamal
Wszystko fajnie, ale ja przez okno widze, że wolny rynek w stylu konsensusu waszyngtońskiego nie działał i doprowadził do kompletnej ruiny ładną liczbe państw- za to pozwolił zarobić banksterom, i tez rozsądny protekcjonizm jest jedyna przed banksterami obroną. I dopiero wtedy mozna pozwolić na wolność, kiedy mozna się obronić przed takimi

Anonimowy pisze...

"rozsądny protekcjonizm jest jedyna przed banksterami obroną. I dopiero wtedy mozna pozwolić na wolność,"

Właśnie rozłożyłeś się na łopatki.
Jeśli ktoś może pozwalać na wolność to co to za wolność ? Jeśli mogę mieć tyle wolności na ile mi ktoś pozwoli. I potem gada taki urzędnik w TV że dzięki niemu mam pracę bo on mi dał pozwolenie... Nie, człowiek rodzi się wolnym.
Do tego jescze chcesz interwencjonizmu w demokracji jak niby miałby cię ochronić przed banksterami ktoś wybierany na urząd raz na kilka lat ?
A przed banksterami jedyną obroną jest właśnie wolność.

hamal

Anonimowy pisze...

@ Hamal...

Ty zupełnie mylisz dwa pojęcia - interwencjonizm i protekcjonizm.

Stąd ta "bajadera" :) Doczytaj hamal.


Sancho P.

Maczeta Ockhama pisze...

@ hamal
Ręce opadają... To jest dokładnie analogicznie, jak byś twierdził, że państwo nie powinno sie wtrącaj w sprawy rabunków i kradzieży, bo to by było naruszenie wolności rozbójników i złodziei. Działalność współczesnej banksterki sie dużo od tego nie różnie, są tylko jeszcze bardziej bezczelni.
Proste pytanie- w kraju, w którym grasują zorganizowane bandy- najpierw sie ich pozbyważ i wprowadzasz państwowy porządek czy umozliwiasz działanie uzbrojonych w cięzką broń firm ochroniarskich bez państwowego nadzoru????

Pawel Krawczyk pisze...

Ja dodam, że w Polsce dochodzenie należności umownych trwa średnio ponad 1000 dni. Ostatnio trochę się skróciło ale nadal trwa prawie 2 lata.

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o autostrady to popatrzcie na Maroko. Całe północne Maroko ma super sieć autostrad. Dlaczego? bo bezpośrednio sprawdza je Król i sypie pieniądze na konto za dobrze wykonaną pracę.

Shaman