Bliski upadek Hiszpanii i dalsze zadymy


Pisałem, że dla Hiszpanii nie ma już żadnej nadziei, a "rynki finansowe" prawdopodobnie uświadomiły to sobie  w zeszłym tygodniu, po nieudanym ataku spekulacyjnym na Argentynę.
Kolejne informacje to potwierdzają. Rząd tutejszy, spodziewając się tego wprowadził dość drakońskie ograniczenia dewizowe- więc powstał oczywiście czarny rynek dolara (albo „niebieski”, jak się to nazywa). Kurs oficjalny i czarnorynkowy zaczął się dość szybko rozjeżdżać jakieś półtorej miesiąca temu, aż doszedł do 6,30 (oficjalny w tym czasie 4,50) Od środy czarnorynkowy leci na pysk, obecnie ok. 5,90, podobnie nieco spadły ceny podstawowych artykułów spożywczych, z paliwem nie ma problemu.
Za to- w komentarzach po poprzednim postem o tym, napisałem, że Repsol bardziej mi przypomina Enron, niż normalne spółki naftowe. Aż temat mnie zaciekawił i przyjrzałem się bliżej. Pierwszy dzwonek- obecny prezes Repsolu wcześnie był partnerem w... Artur Andersen.
To zaczyna być ciekawe- spojrzałem po właścicielach. Wygląda na to, że kontrolę nad spółką faktycznie sprawuje grupa Caxia, czyli grupa bankowo-kapitałowa, zresztą zajmująca się zarówno bankowością detaliczną, jak i inwestycyjną (nawet w mainstreamie się uważa, że możliwość połączenia tych dwóch rzeczy w jednym banku mocno przyczyniła się do skali implozji w USA w 2008).
Następnie znalazłem rating tej grupy autorstwa S&P. Powiem tak- uśmiałem się trochę, choć gdyby cokolwiek miało w moim życiu zależeć od prawdziwej kondycji tego banku, już by nie było mi do śmiechu.
Zresztą, hiszpańskie banki się już praktycznie wyłożyły w 2010 r., ale ktoś wpadł na nowy, genialny pomysł- połączyć bankrutów. Oczywiście powoduje to powstanie takich samych bankrutów, ale za to większych. Zupełnie logicznie, na podstawie amerykańskich doświadczeń, właściciele i zarządy uznały, że być może da się osiągnąć poziom „zbyt duży by upaść”. Wygląda na to, że osiągnęli pełny sukces. Podejrzewam, że obecnie nie może upaść żaden pojedynczy bank w Hiszpanii, bo wszystkie są tak powiązane, razem z budżetem państwa, że teraz może to tylko walnąć w całości. A jest to tak nieprawdopodobna piramida, że jak walnie to z dużym hukiem.
Więc zapewne realnie ostatnim dostępnym kapitałem, hiszpańskie banki próbowały dokonać skoku na Argentynę. Nie dość, że nie wyszło, to jeszcze prawdopodobnie sporo umoczyli, a tego co nie stracili, nie bardzo mogą wycofać z powrotem (dla przepływów kapitałowych granice są obecnie zamknięte na amen).
Tak, czy inaczej- Eurogeddon. Oczywiście poważne państwa wyjdą z tego z lekkimi problemami, z protektoratów zostaną zgliszcza. Jestem zresztą praktycznie pewien, że Niemcy już maja dawno obmyślony następny krok.
I dziś właśnie historia mocno przyśpieszyła. Madrycka giełda leci w dół. Jeszcze nie do stopnia zawieszenia notowań, ale jak na sporą giełdę- bardzo solidnie. Ale to jest drobiazg, byłem tego pewien.
Znacznie ciekawsze są dwie inne, jakby nie powiązane wiadomości- po pierwsze Niemcy wydalili Syryjskiego ambasadora, po drugie w Izraelu dopuszczono do czynności państwowo- urzędowych (śluby, itp.) rabinów „liberalnych”, znaczy nieortodoksyjnych. To była jedna z największych kości niezgody pomiędzy Radykalnymi Syjonistami (reprezentowanymi dziś przez Likud), a Pracującymi Syjonistami (reszta partii żydowskich). Spór dotyczy w ogóle całego fundamentu działania państwa oraz roli samej religii, więc jest potężny i śmiertelnie poważny. To jest działanie, które idzie zgodnie z polityka Radykalnych i jest śmiertelną obrazą do Pracujących. Dalej- Pracujący są powiązani z USA i UK (niektórzy nawet podejrzewają, że to oni kierują polityka USA), podczas gdy Radykalni z Niemcami i Argentyną. Są to bardzo mocne sojusze, oparte na zaszłościach historycznych (znaczy Izraela z tymi państwami, a nie nawzajem, choć wszystko wskazuje, że oparty na wspólnocie interesów blok trójstronny powstał). Przypominam teraz, że obecne władze Izraela SERDECZNIE NIENAWIDZĄ, tak porządnie, po żydowsku, elit finansowych i politycznych USA i UK. Argentyna i Niemcy za to mają swoje porachunki z tymi krajami.
W tym świetle wydalenie ambasadora Syrii przez Niemcy nieco inaczej wygląda, nieprawdaż? Znaczy dokładnie to wygląda jak przygotowanie gruntu pod atak Izraela na Syrię- i zainstalowanie tam antyamerykańskiego (!!!) rządu. Otóż- nieco prościej- jeśli niemiecki rząd, bardzo blisko powiązany z Izraelem wykonuje bardzo ostre dyplomatycznie działanie przeciwko Syrii- znaczy to, że sprawa jest uzgodniona. Z kim- oczywiscie z Izraelem... Po co? Oczywiście aby "wprowadzać demokrację", ale po niemiecku....
Paradoksalnie, uważam że sprawa Iranu zostanie w ten sposób rozwiązana, a jeśli nie zostanie- to atak na Iran wywoła wojnę światową. Sojusze się prawie do końca zarysowały, nieznana jest tylko postawa Rosji, która się w tej chwili targuje z obydwiema stronami. Zresztą Brazylia i Japonia podobnie, ale to ma mniejsze znaczenie.
Patrząc na to przyszłość Polski się rysuje bardzo źle. Niemcy zapłacą Rosji każdą cenę za sojusz lub choć życzliwą neutralność w tym konflikcie. Oczywiście wojna nie jest na rękę nikomu, ale dla USA jest jedyną opcją. Utworzenie wrogiego bloku handlowego oznacza zakończenie dominacji dolara w handlu międzynarodowym i automatyczny, natychmiastowy upadek „gospodarki” amerykańskiej, a przy okazji też duże straty elit finansowych (czyli „Pracujących” Żydów). I tak się kółko zamyka. Niestety wojna musi wybuchnąć, choć Niemcy będą starali się uniknąć jej w każdy akceptowalny dla nich sposób.
Wydaje się, że w związku z tym dla Polski nie ma już ratunku, obca armia (nawet sojusznicza) na Odrze jest nie do zaakceptowania, co najwyżej na Wiśle... Po prostu- znad Odry można wystrzelić pocisk altyleryjski na Berlin. To jest dla Niemiec niemożliwe do zaakceptowania- za to granica za następną rzeka- jak najbardziej.
Smutne, ale tak właśnie to wygląda. Przyszłości nie znam, ale układ interesów, bardzo wyraźny, jest widoczny. Trudno powiedzieć jak szybko sytuacja będzie dojrzewać, ale ja sam jestem regularnie zaskakiwany prędkością wydarzeń.  

21 komentarzy:

Huzarus pisze...

Wszyscy, którzy dywagują jakie to powstają sojusze i jak to USA zostanie wystawione do wiatru nie biorą pod uwagę jednego drobnego szczegółu: USA kontroluje najważniejsze morskie szlaki. To pozwala pozwala kontrolować świat. Kropka.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Huzarus
Ależ ja o tym cały czas pamiętam!!
Przecież obecna pozycja USA opiera się na kontroli poprzez dolara, całego handlu międzynarodowego. Jakby ktoś się chciał wyłamywać to wtedy spotyka sie z armią i flotą USA.
Dlatego próba rezygnacji z dolara w handlu jest atakiem na USA.
Teraz- USA mają potężną flotę i kontrolują morza, ale nie mają praktyczniee żadnego przemysłu, poza zbrojeniówką i coraz mniej zasobów na utrzymanie potęgi militarnej, podczas gdy potencjalni przeciwnicy się zbroją w mocno przyspieszonym tempie. Więc USA są w stanie wytrzymać relatywwnie krótką wojnę i relatywnie szybko. Jeśli wojna jest krótka, chwilowe zawieszenie handlu nie ma znaczenia, jesli będzie dłuższa, i tak prawdopodobnie USA implodują.

Założenie_firmy pisze...

Zupełna deindustrializacja USA była błędem - za bardzo się zagalopowali.

Dla mnie znaczącym jest przykład/upadek Detroit.

Ale czy reindustrialzacja nie byłaby lepsza dla USA niż wojna?

Admin R-O

Maczeta Ockhama pisze...

@ ZF
Pewnie, że by była lepsza. I dla nich i dla reszty świata. Ale problem polega na tym, że w tym celu musieliby ograniczzyć deficyt i wyrównać przepływy kapitałowe- czyli zrezygnować ze statusu imperium, co oczywiście jest wbrew interesom tych, którzy z renty imperialnej korzystają- lobby bankowemu, wojskowemu, zbrojeniówce, przemysłowi rozrywkowemu, żyjącej ponad stan klasie średniej, oraz biednym na zasiłkach. Jak wykluczymy wszystkie powyższe grupy to zostaje Ron Paul i garstka jego zwolenników...
Czyli mówiąc dokładnie- trzymając sie jakiejkolwiek racjonalności i logiki, jest to kompletnie niemozliwe. Ten system od wewnątrz się zapada, bo musi i też musi być obecnie podtrzymywany przy zyciu kolejnymi podbojami, znaczy atakammi spekuły lub wojska. Kiedyś, raczej prędzej niż później to musi doprowadzić do światowej wojny. Ja nie opisuje tego, co by było fajnie, żeby było, tylko to co jest z odrobiną w miarę pewnych przewidywań i zaledwie odrobiną spekulacji

Anonimowy pisze...

Czy możesz coś napisać o tym ataku spekulacyjnym na Argentynę, bo googlałem (może słabo) i nic nie wyskoczyło, oczywiście odnośnie roku 2012

Anonimowy pisze...

A mnie tam interesuje ostatnia "pomylka" Obamy mowiacego o "polskich obozach smierci".Albo wlasnie nas sprzedali albo wrecz przeciwnie(bo jak nastapia OFICJALNE i osobiste przeprosiny ze strony Obamy to juz nikt takich glupot nie bedzie mogl wypisywac w gazetach co oznacza ze Zydzi moga sie pozegnac z odszkodowaniami z PL).To nawet mozliwe bo na stronie bialego Domu jest stworzony przez AMERYKANOW link gdzie mozna domagac sie przeprosin(http://tiny.pl/hpvwk)-czyli jakby sami chca zeby na nich WYMUSIC OFICJALNE przeprosiny.Ostatnia wpadka BBC z "dokumentem" o polskich kibicach-faszystach tez daje do myslenia(tym bardziej ze BBC polgebkiem juz przeprasza)-sadzilem ze to tylko typowa dla Angoli wrzuta na temat ich "wyzszosci" nad "dzika" Europa Wschodnia ale to moze byc jednak cos wiecej.Dziwny 2zbieg okolicznosci"-albo nas wlasnie atakuja i zaraz pojdziemy pod noz albo wrecz przeciwnie-chca nas OFICJALNIE oczyscic i AWANSOWAC do grona powaznych sojusznikow-oczywiscie nic za darmo-tylko jaka jest cena(bazy dla USArmy)?Przyznam sie @Maczeto iz nie za bardzo wierze w Twoj scenariusz wlasnie rozpoczynajacej sie IIIWS(jednak WSZYSCY maja za duzo do stracenia)ale JESLI masz racje to wlasnie anglo-amerykanie probuja Polakow kupic/zastraszyc-zebysmy tylko znowu nie robili za pole bitwy i znowu nie gineli za OBCE interesy.Bardzo by to byl zly scenariusz dla PL ale ja sadze iz mimo wszystko rozejdzie sie po kosciach a sprawa dolaczy do kategorii "mala wymiana ciosow" miedzy konkurencyjnymi blokami.

Piotr34

Założenie firmy pisze...

przyznam, że ogólnie nie lubię angoli, amerykanów, czyli anglosasów w ogólności

skoro dalej gadają o polskich obozach śmierci i polskich faszystach to przydałby im się kopniak w zad

niech USA tonie, jeśli taki ich los

i jeszcze im przyklasnę

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonim
Co do ataku spekulacyjnego- to są za duże sprawy i za duże pieniądze, aby ktoś to w jakikolwiek sposób oficjalny napisał, zanim sprawa się zakończy (jak wiadomo o Sorosu i Banku Anglii).
@ Piotr 34
Fajne spostrzeżenia, ale cały czas przypominam- amerykańscy Żydzi i izraelska lewica to jedno towarzystwo, które sie z Żydami z Likudu nienawidzi bardziej niż jakiekolwiek dwie inne grupy na świecie. A Izraelem rządzi Likud, co tą decyzja o rabinach pokazał, że naprawdę rządzi i moze sobie na sporo pozwolić. Czyli Obama miałby wystąpic razem z Likudem przeciwko Wall Street. Piękna bajka, ale by nie dozył następnego poranka...
A co do wojny- tego oczywiście nikt nie chce, każdy woli małe "operacje pokojowe" i oczywiście dyplomację oraz "dyplomację". Ale dzisiejsza sytuacja to jak zabawa zapałkami przy ulatniającym się gazie. Raz przejdzie, raz coś trochę wybuchnie, a raz wszystko wokół wyleci w powietrze, ale kiedy- to nie do przewidzenia- kiedy ktoś źle oceni sytuacje i przeszarżuje. I w.ś. mogła wybuchnąć w każdym czasie od 1905 roku, ktoś przeholował dopiero w 1914.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

Wiesz-mozliwosci jest wiele.Ja osobiscie spodziewam sie roznych prowokacji ze strony obecnych polskich wladz a moze nawet prob zamachow na Euro 2012.Takie gadki w tej sytuacji moga byc chocby sygnalem ostrzegawczym puszczonym do proniemieckiego Tuska przez angloamerykanow aby zadnych numerow na Euro nie probowal bo oni na niego oko maja.Albo wrecz przeciwnie-cos w rodzaju-dobra Donald masz tam narod faszystow to zrob z nimi porzadek,jak trzeba to i przy pomocy "przyjaciol".Trudno ocenic-trzeba obserwowac jak dalej to Angloamerykanie rozgrywac beda-czy beda nas oczyszczac czy tez udadza ze sie nic nie stalo(ale "odpowiednia" wiadomosc juz poszla w swiat).Ogolnie to mi wszystko wyglada na rozstawianie figur na globalnej szachownicy w przygotowaniu do konfliktu.Ale sam konflikt jeszcze nie teraz bo jeszcze nikt nie jest gotowy(no chyba ze jak slusznie zauwazasz wybuchnie przypadkiem-bywalo w historii).Zreszta ja odnosze wrazenie ze Amerykanie maja nadzieje iz ich "rewolucja lupkowa" uratuje i bez wojny sie obejdzie wiec moze byc ze oni czekaja zeby zobaczyc czy cos z tej "lupkowej rewolucji" bedzie czy jednak trzeba bedzie wywolywac wojne.

Obama przeciw Wall Street?-hhhm,tez watpie ale juz Adolf "krysztalowa noca" dal przyklad jak SKASOWAC dlugi panstwa.

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@ Piotr34
Polska jako podmiot międzynarodowy nie ma obecnie żadnego znaczenia, więc to jest rozgrywka o dostep do terytorium i eksploatację kolonialną. Co najwyżej podbijanie ceny, za która PL zostanie opchnieta.
Co do wojny- chciałem zauważyć, że czas działa na niekorzyść gracza, który obecnie dysponuje największą siłą militarną, którego relatywna przewaga militarna maleje i będzie maleć i który bez tej siły jest praktyczne pozbawiony innych atutów. Jaki jest logiczny wniosek...? Łupki to niestety drobiazg. USA są w tej chwili zalane tanim gazem- i co? Nawet instalacji na gaz sprężony sie tam nie daje wprowadzić- bo zylion przepisów. Ten kraj jest, wbrew pozorom, tak dokładnie zbiurokratyzowany, że nie da się tam nic zrobić- nawet tani gaz nie pomógł gospodarce.
Ja co do amerykańskim polityków nie mam żadnych złudzeń.

Anonimowy pisze...

Izrael nienawidzi USA? Pierwszy blog na którym się spotykam z taką odwrotnością. A na kim innym ma się opierać? Niemcach i Argentynie? Co z Palestyńczykami wtedy?
O powiązaniach Argentyny z kimkolwiek nigdy nie słyszałem. Inna rzecz, że w naszym światku Ameryka Pd. jest zawsze w tle, więc tym fajniej, że jest taki blog ;)
Czy przy dzisiejszym poziomie techniki Odra ma znaczenie, a Wisła już nie? Przecież to nie 1914 rok ;) Berlin może mógłby oberwać znad Bałtyku czy skądkolwiek.
Natomiast o co chodzi, że się ułoży z Rosją? Dla Polski chyba lepiej by było, gdyby te armie były sojusznicze. Nie, nie chodzi mi o to że ich lubię. Ale wojnę ze sobą mogliby toczyć na naszym terenie. Jako sojusznicy to sobie będą na nim - co najwyżej - siedzieć.
Z całym szacunkiem dla mojej Ojczyzny, ale przy dzisiejszej rozgrywce i tak będziemy tylko pionkiem. Inne możliwości skończyły się wiele dekad temu.
Tyle dobrego, że Rosja nie ma za bardzo co od nas żądać. Po 1945 jesteśmy pozamiatani terytorialnie, jak sobie życzyli.
Niemcy? Tu gorzej, ale w wojniew liczyć będzie się przemarsz wojsk, a nie osadzanie dziadków-osadników "bo ich Vater w Olsztynie mieszkał". Wręcz przeciwnie, żeby mimo wszystko bardziej nie drażnić Polaków sądzę, że Niemcy na wojskach poprzestaną, a "mapowo" wszystko byłoby tak samo.
Gorzej gdyby wojna Rosjki z Niemcami. Wtedy wszystko zależy od Niemiec i ich możliwości, bo Polska jako członek UE pójdzie z Niemcami. Rosja albo zdoła do nas wejść albo nie - w pierwszym przypadku powoła swój rząd i będziemy mieć powtórkę nie sprzed 70, tylko sprzed równych 300 lat (wielka wojna pólnocna, tylko wtedy Szwedzi harcowali z Rosją). Tak czy siak smutnie. Ale zobaczymy. Może nie być nic w ogóle albo nagle wybuchnie wielka zaraza i ludzie zaczną mieć inne priorytety.

Maczeta Ockhama pisze...

@ anonim
"Izrael nienawidzi USA?" Nie- dwie frakcje Żydów się serdecznie nienawidzą, jedna ma tradycyjne oparcie w diasporze z USA i UK, a druga teraz rządzi. Obie zrobią dokładnie wszystko, aby tą drugą wykończyć.
"Co z Palestyńczykami wtedy?" Akurat Likud chce się dogadać i ma mniej więcej koncepcję jak to zrobić, lewica ich chce eksterminować. Zresztą z powodu tych samych zaszłości historycznych lewica żydowska serdecznie nienawidzi II RP i wszystkiego co z tym związane, zwłaszcza- Endecji, Wojska Polskiego i wywiadu II RP.
"Czy przy dzisiejszym poziomie techniki Odra ma znaczenie, a Wisła już nie? Przecież to nie 1914 rok ;) Berlin może mógłby oberwać znad Bałtyku czy skądkolwiek. "
Otóż różnica jest. Pocisk rakietowy, czy samolot MOŻNA zestrzelić i zlikwidować zagrożenie (choć to trudne), pocisku altyrelyjskiego NIE MOŻNA zestrzelić- a maksymalny zasięg nowoczesnej alty to 50-70 km. Akurat od Zgorzelca do Berlina.
Przy okazji- to jest też zapewne odpowiedź na pytanie, dlaczego za pomocą gigantycznej i grubymi nićmi szytej prowokacji usunięto Szeremietiewa- bo wdrażal w PL nowoczesną artylerie do produkcji dla WP.
Z kim "pójdzie" Polska to nikogo nie obchodzi. Obchodzi za to, gdzie w razie czego, będzie startowa linia frontu.

Maczeta Ockhama pisze...

"kwestia zydowska" jest najwyraźniej niezrozumiała dla wiekszości, nawet moich czytelników.
Więc przykład- Adam Michnik najchętniej autora i wykonawcę tej piosenki http://www.youtube.com/watch?v=T29f5-lXqm0 , by utopił w łyżce wody (choć to już niemożliwe...), podobnie jak Ludwika Dorna. Z całkowitą wzajemnością. A przecież cała trójka to właśnie Żydzi (choć Dorn się przechcił). I właście Likud to ludzie pokroju Kaczmarskiego i Dorna, a nie Michnika !!! Chyba już sie troche rozjaśniło? Jak sie zbiorę to zrobie o tym porzadny wpis.

Anonimowy pisze...

@Maczeta

No wlasnie ja tez bym prosil o jakis wiekszy wpis na temat podzialow wsrod Zydow-bo o ile wiem takie podzialy istnieja to odnosze wrazenie ze chyba zbyt ostro je rysujesz.Co by nie mowic podczas KAZDEJ wojny prowadzonej przez Izrael(oprocz 1956 ale to inna sprawa)USA ich wspiera a znowu kiedy Zydzi z USA(i nie tylko)probuja od Polski wyciagnac "odszkodowania" to Izrael ich aktywnie w tym wspiera(maja nawet specjalny zespol do odzyskiwania mienia zydowskiego w Europie Srodkowej).Czy Ty aby tych podzialow nie rysujesz zbyt ostro?

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@ Piotr34
Należy pamietać, że nie jest tak, że partia która przejmuje władzę natychmiast opanowuje całośc działania państwa. Jesli podziały ideologiczne są bardzo głębokie, to zmiany należy przeprowadzać bardzo powoli i przeciwników pozbywać się niezwykle ostrożnie, wychowując swoje kadry, co zajmuje czas, itp. Poza tym, chciałem zauważyć, że za czasów rządów prawicy Izrael nie miał nawet problemów z Palestyńczykami (porównajcie czasy rządów Likudu i czasy Intifady!!!) A jedyna wojna była w czasach Begina- w Libanie, prowadzona tak, aby ją przegrać przez "kreta" na stanowisku ministra obrony (jest na to wyrok!!) oraz atak na reaktor w Iraku (wówczas SOJUSZNIKA USA)

Anonimowy pisze...

Jeszcze raz odnośnie ataku spekulacyjnego na Argentynę.
Oczywiście rozumiem, że artykuły o takim ataku pojawią się dopiero parę lat po samym wydarzeniu. Ale Ty o tym piszesz teraz, więc wiesz coś, czego jeszcze nie można przeczytać, tj. nie istnieje jeszcze jako tekst w sieci. I o to "coś" mi chodzi - pogłoski, plotki, może nawet ogólny schemat operacji z zasugerowaniem uczestników. Pytam, bo to bardzo ciekawe - atak spekulacyjny (i to odparty) na kraj Ameryki Łacińskiej, próbujący rozwijać się niezależnie od międzynarodowych rynków finansowych.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonim
Prawda, wiem wiecej :) Z zewnetrznie widocznych objawów- wcześniej pompowanie akcji kredytowej- czyli podazy pieniadza przez banki, jak sie to zaczynało (ok 2 miesięcy temu) nawet do mnie doszła "tajna" informacja, że rząd planuje dużą dewaluację i nalezy sie pozbyć peso. I tak bym w to nie uwierzył, bo nie ma ku temu zadnego istotnego ekonomicznie powodu, ale ciekawostka- dowiedziałem sie, że ta plotka wyszła z bliskiego otoczenia burmistsza BA, czyli przywódcy opozycji, z którym rzad nawet nie rozmawia.
Celem była destabilizacja kraju w całości- problemy z dostępnością zywnosci, paliw i kryzys walutowy i paraliż sieci transportowej w co najmniej 90%. Było to przygotowywane od dość dawna, rząd najwyraźniej zaskoczył przeciwników i spowodował falstart. Bitwa się chyba jednak jeszcze nie zakończyła, ale na razie banksterka ma spore problemy- na skalę, która widać na światowych giełdach- znaczy spekuła duzo kapitału nie straciła (jeszcze), ale ma kompletnie zamrożony. Co do zakresu- w ciagu ostatniego tygodnia zapadło tu kilka wyroków sądowych przeciwko ewidentnie "świętym krowom".
Cała sieć powiązań się przy tej akcji faktycznie musiała ujawnić- są neutralizowani jeden po drugim.
Dziś rząd ogłosił, że mają dowody na to, że Repsol jako dominujący podmiot działał na szkodę YPF, a wciągu miesiąca od przejęcia spółki przez rząd produkcja gazu wzrosła o ponad 8% a ropy ponad 4%. Niby niedużo, ale tu się zaczyna zima, a ogrzewanie jest albo gazowe albo elektryczne, a prąd też z gazu... Wcześniej Repsol ogłosił, że nie dostarczy 10 tankowców skroplonego gazu- rząd ogłosił, że dokładnie tego się spodziewał i już zakontraktował z innych źródeł...
Co do szczegółów, nazwisk i mechanizmów- sorry, to nie będzie upubliczniane. Prywatnie, mailem, mogę nieco informacji przekazać.

Magoo pisze...

Jakub Mielnik opisuje udział II Rzeczpospolitej w tworzeniu państwa Izrael i implikacje z tą działalnością związane. Jest tez o wewnętrznym konflikie wewnątrz społeczności żydowskiej. Mało znane fakty, warto przeczytać:
http://niniwa2.cba.pl/jak_polacy_stworzyli_izrael.htm

Maczeta Ockhama pisze...

Dokładnie to.
Historia dopisała do tego jeszcze parę mniej znanych rozdziałów. Znaczy- archiwum "dwójki", czyli wywiadu II RP, nieszczęśliwie wpadło w ręce niemieckie i prawdopodobnie nadal potrafią z tego robic użytek, a po drugie- oczywiście polska armia i wywiad po 2 w.ś. został dość dokładnie rozproszony, ale jednym z niewielu miejsc gdzie była zarówno dośc liczna grupa, jak też wtedy rządził to Peron, czyli bywały w Polsce w latach 30-tych ich kolega po fachu, który także mocno wspierał żydowska prawicę (i obecny rząd dokładnie to samo nadal to robi, z wzajemnością ze strony Likudu). To zapewne też wyjaśnia doskonałą orientację rządu Argentyny w działaniach i planach "rynków finansowych"

Anonimowy pisze...

jesli moge spytac, w sprawie ataku - czy to tylko na Argentyne poszlo, czy sasiedzi - Chile, Urugwaj, Brazylia (ok, nie do konca..) tez oberwali?

Maczeta Ockhama pisze...

Atak jest wyłącznie na Argentynę, ale inne kraje trochę dostały rykoszetem- najbardziej jak zwykle Urugwaj, który jest uzależniony gospodarczo od Argentyny dość dokładnie i w tej chwili lekki kryzys przeżywa tam najpoważniejszy sektor gospodarki- czyli pralnie pieniędzy.
Poza tym, imigranci mają problem (a właściwie to prawie niemożliwe) z wysyłaniem pieniędzy do rodzin. Chiliczycy to przyjeżdżają głównie na studia, więc tego problemu w wiekszej skali nie ma, ale pół Boliwi, kawałek Paragwaju i troche Urugwajczyków żyje z tego- więc pewien problem jest- choć oni mogą te rodziny ściągnąć, a jeśli pracują legalnie- to wysłać 1/3 pensji. Ubocznym skutkiem, jest to że wyjechały wędrowne kurwy i złodzieje z Peru i innych takich syfów, bo oni też nie mogli kasy przesłać, za to nie bardzo ściągaja rodziny do chwalenia się takim zawodem- to ostatnie to słyszałem od fryzjera w "trochę" gorszej dzielnicy (a co- mogłem zaoszędzić), który twierdził, że te restrykcje walutowe to tylko na dobre wyszły.