Cynizm i brutalna siła, czyli dalej o polityce

No i dziś stało się- La Presidenta ogłosiła, że właśnie skierowała do Kongesu projekt ustawy o nacjonalizacji YPF (znaczy narodowego koncernu naftowego, aktualnie własności hiszpańskiej spółki Repsol). Dla jasności- oczywiście Rapsol kasę za YPF dostanie i jak najbardziej może w tej sprawie się wybrać do względnie przyzwoitych, a na pewno niezależnych, sądów.
Konflikt argentyńskiego rządu z Repsolem trwał od pewnego czasu, z istotna eskalacją w ostatnich tygodniach.
Dla przypomnienia- o co chodziło? Dokładnie o politykę energetyczną rządu. Otóż- argentyński rząd uważa, że należy jak najszybciej zaprzestać eksportu ropy oraz zwiększać krajowe wydobycie. Repsol zapewne niespecjalnie był w stanie to robić, zwyczajnie mając problemy ze spłatą swoich długów. W ostatnich tygodniach rządy poszczególnych prowincji Argentyny cofnęły Repsolowi-YPF 15 koncesji na wydobycie ropy i gazu- z powodu braku eksploracji złóż.
Czas na drobną dygresję i nakreślenie sytuacji- otóż Argentyna wydobywa ropę w ilościach pozwalających na zaspokojenia krajowego zapotrzebowania w 50-70%, ale złoża są położone daleko na południu, a popyt oczywiście w regionie Buenos Aires i względnie gęsto zaludnionej środkowej części kraju. Więc Repsol uznał, że woli z południa wywozić ropę i sprowadzać gotowe produkty do Buenos Aires. To się nie podobało rządowi zarówno z powodów merkantylistycznych, jak też polityki energetycznej- zwłaszcza, że Argentyna jest importerem netto ropy. Poza tym, jak wiadomo, jest olbrzymim producentem biopaliw oraz olejów spożywczych, które zawsze na paliwo można przerobić. Co najwyżej ich cena wzrośnie w Europie...
Zresztą, jak mi się wydaje- bo oczywiście nie mogę dokładnie wiedzieć, jakiś czas temu Repsol sprzedał dość okazyjnie sporą cześć udziałów w YPF tutejszym, dość zamożnym przemysłowcom, zdaje się mającym dobre relacje z rządem. Cóż- kasa zawsze fajna rzecz, ale jak widać, nie przysłania polityki państwowej.
Za to przyznam, że jedna z rzeczy nieco mi umknęła. Otóż w tutejszym klonie „Gazety Wyborczej” dziś był artykuł na całą pierwszą stronę, że pod wpływem rządu hiszpańskiego cała Unia Europejska solennie potępiła działania Argentyny- czy coś takiego, widziałem tylko nagłówek, gazety nie kupiłem, a po publikacji projektu ustawy tamten temat jakoś mocno przycichł. Ale rząd hiszpański oczywiście się odezwał, że to „naruszenie tradycyjnych dobrych bilateralnych stosunków” i że „za parę dni przygotują odpowiedź, jakie środki podejmą, aby odpowiedzieć na tą decyzję”. Czyli tak w skrócie, to mogą sobie i tym sami dobrze o tym wiedzą... Embargo? Argentyna tego prawie nie zauważy, Chińczycy się ucieszą, a co biedniejsi mieszkańcy Europy przejdą na dietę bezmięsną.
Więc tak naprawdę- to posprzątane. W Kongresie spora większość dla tej ustawy jest- nawet najbardziej zajadła opozycja twierdzi tylko, że rząd nie ma większej wizji samowystarczalności energetycznej, a to jest populizm i już nie ma dużego znaczenia po cofnięciu koncesji na eksplorację, ale i tak raczej z tego wynikało poparcie dla projektu niż zamiar odrzucania go. Zresztą i bez tego partia rządowa ma większość.
Ale- to jest kolejne poważne ostrzeżenie o dzisiejszym świecie. Rządzi ten, kto ma surowce energetyczne oraz siłę- militarną czy polityczną, aby je kontrolować. Bankrutująca Hiszpania takiej siły nie ma. Naprawdę niezwykle skuteczna dyplomacja argentyńska pozwala uzyskiwać tą siłę do obrony żywotnych interesów państwa.
I oczywiście, zapewne też rzecz, którą będziemy widywać coraz częściej. Kraje, które nie są uzależnione od eksportu ropy, w miarę mozliwości będą go po prostu zakazywać. Po Iraku, Libii i sankcjach wobec Iranu, ilość roy dostępnej na wolnym rynku gwałtownie maleje. Wkrótce- może kwestia lat, a może tylko miesięcy kupią ją tylko silni. Dla innych nie będzie. Za żadne pieniądze.
Teraz cyniczny kawałek- ta argentyńska rodzina ma ponoć 25% akcji YPF- oczywiście też zostanie wywłaszczona, zakładając, że plotki o cenie za jaką Repsol próbował sprzedać YPF w ostatnich tygodniach są prawdziwe- to jest mowa o 25% z 12 mld dolarów, czyli 3 mld. Nie jest wykluczone, że jakaś część z tego może wprost do rządzących. I ja teraz powiem- i co z tego? To jest jakieś 70 dol. na jednego mieszkańca Argentyny. W porównaniu do 250 dol miesięcznie na ZUS w Polsce- to mogę odpowiedzieć- i co to jest? Podajcie mi numer konta, sam te drobne wyślę, uczciwie zapracowali.

9 komentarzy:

2jarek pisze...

Argentyna zmierza w kierunku Wenezueli 2.0.


1)USA w tej chwili najprawdopodobniej już nie są importerem energii netto z paliw kopalnych a krajowe wydobycie ropy zaspokaja około połowy potrzeb.

2)Żywność cóż zgadnij kto jest eksporterem kalorii/energii netto nr 1 nr 2 i nr 3.Tak świat nie żyje szamaniem wołowiny i piciem czerwonego winka tylko węglowodanową papką z kukurydzy, pszenicy i ryżu jak byś chciał zamienić papkę na mięsko to najpierw zmniejsz populację planety z grubsza o połowę.

3)W najgorszej sytuacji jest Japonia i UE jeśli chodzi o zabezpieczenie własnej ropy co jednak nie stawia ich na przegranej pozycji.

4)Bo da się zrobić 100% roboty więcej jeżdżąc do klienta skuterem elektrycznym za 2tyś dolarów zużywającym 1/20 energii auta i pracując na tablecie zamiast PC zużywając 1/100 energii banalnie proste.

Właśnie na tym polega optymalizacja jaką wymuszają w UE podatki od paliw płynnych przekraczające połowę ceny zamiast 90% dopłat w krajach rozwijających się.
!!!!!!!!!
http://www.adamduda.pl/2012/04/13/dotowane-spalanie-bogactwa/
!!!!!!!!!

5)O ile wspomagana sterydami gospodarka USA odpali na dobre(gaz łupkowy 3-6x taniej niż w UE i najtańsza ropa z dużych gospodarek.
Powoduje że przemysł chemiczny maszynowy samochodowy i rolnictwo USA stały się najbardziej konkurencyjne na świecie i z każdym miesiącem ta przewaga rośnie.
Będziesz obserwował jak więcej krajów nakłada postępowe wysokie cła importowe wzorem Argentyny by zrobić dobrze swoim mieszkańcom.


P.s
A optymiści wierzą w łupki i syntezę paliw płynnych z gazu węgla i co2. Ze skrajnie pesymistycznego obozu pomału przechodzę do przeciwników zwłaszcza ostrożny byłbym w formułowaniu wniosków że świat zachodni nie poradzi sobie w zabezpieczeniu surowców to bardzo naiwne.

Anonimowy pisze...

@2jarek

Zgodze sie iz USA maja przed soba dobra dekade-dokladnie z powodow ktore podales.Uwazam takze iz owa dekada nie zacznie sie teraz ale za jakies 2-3 lata.Ale to juz bedzie ich ostatnia dobra dekada-potem masowa immigracja oraz totalitaryzowanie panstwa doprowadzi USA do upadku.Ale dla UE perspektywy sa znacznie gorsze-oni zadnych przyszlosciowych wlasnych zrodel energii nie maja lub je ignoruja(jak chocby zakaz wydobycia lupkow w UE)a biurokratyzacja jest znacznie dalej posunieta-UE sie skonczy jeszcze w tej dekadzie a silni(Niemcy czy UK)zwasalizuja pozostalych "czlonkow" pod but(juz teraz biora Grecje czy PL).Argentyna-coz,DOSTRZEGAM tu pewne autorytarne trendy(ano tak Maczeto)ale jesli nie zmarnuja najblizszej dekady to wyrosna na znaczaca sile-co do ich konfliktu z Hiszpania-Argentyna rosnie a Hiszpania doluje i nie ma zadnych narzedzi nacisku.Madra wladza toczy tylko te bitwy ktore moze wygrac-Argentyna vs Hiszpania-tej bitwy Argentyna przegrac nie moze.

@Maczeta

Ja rozumiem Twoje pozytywne postrzeganie Argentyny i nawet z wieloma Twoimi wnioskami sie ZGADZAM jak wiesz-co nawet jest dosc oczywiste-jest to kraj ktory ROSNIE w sile wiec jak tu nie mowic iz maja skuteczna klase polityczna.Chcialbym Cie jednak PRZESTRZEC przed bezkrytycznym postrzeganiem Twojej nowej ojczyzny.Kiedy przybylem do UK tez tak mialem-uwazalem iz NIEMAL wszystko w UK jest w porzadku i niemal kazdy ruch wladz jest sluszny-potem mi nieco przeeszlo(choc nadal uwazam UK za kraj znacznie lepiej rzadzony niz PL).Kiedy posiedzi sie w jakims kraju nieco dluzej(tak ze 3-4 lata)i lepiej pozna wszystkie NIUANSE to jednak nie wszystko wyglada tak rozowo.Jeszcze raz powtarzam-ja z grubsza zgadzam sie z Twoja pozytywna ocena Argentyny ale pamietaj PROSZE iz jako nowy mieszkaniec tego kraju jednak nie znasz wszystkich niuansow a do tego jak kazdy emigrant starasz sie jak najbardziej racjonalizowac sytuacje oraz widziec tylko pozytywne strony emigracji-wszyscy emigranci tak maja-ja tez-po paru latach czlowiekowi przechodzi i zaczyna widziec sytuacje taka jaka rzeczywiscie jest.Obserwujac Argentyne z odleglsoci z wieloma Twoimi wnioskami sie zgadzam ale mysle ze warto pamietac o tej pulapce "idealizowania".SPROBUJ znalezc cos co Tobie w Argentynie naprawde sie NIE podoba oraz znajdz posuniecia wladz ktore uwazasz za NIESLUSZNE-to otwierajace oczy i bardzo POZYTECZNE doswiadczenie.Pozdrawiam.

Piotr34

Maczeta Ockhama pisze...

@ 2jarek
Jedna rzecz- mówiac o miesię nie miałem na mysli wołowiny- to jest prrodukt prawie niszowy i luksusowy w Europie, w USA obowiązuje emargo...
Miałem na myśli soję kukurydzę i pszenicę- które się przywozi do Europy- soję przede wszystkim jako paszę dla zwierząt. Bez importowanej soi w Europie nie ma mięsa...
A do konkretów-
1) Są, bo są importerem dóbr przemysłowych. Zresztą to z ropą jest największy problem, choć po Fukushimie również z gazem skroplonym- i prawda, USA go dzięki łupkom nie potrzebują, dzięki czemu mają najtańszy na świecie i dalej najtańsze koszty produkcji nawozów, itp. Oraz duże możliwości ograniczania zużycia. Ale problemem USA są gigantyczne bariery dla rozwoju biznesu (NAPRAWDĘ!!!) i to sytemie powiązań wielkich korpo z rządem- praktycznie nieusuwalne.
2) Zapewne właśnie USA, dalej Brazylia, a dalej Australia lub Argentyna, ale nie dokładniejszego pojęcia- nigdy nie widziałem zestawień pod względem kalorii netto eksportu- bardzo chętnie je zobaczę.
3) Zgadzam się. Japonia i północna Europa mają kulturę techniczną i przemysł o bardzo dużej wartości dodanej, ale jak ich przemysł dostanie zadyszki z powodu rosnącego protekcjonizmu na świecie i trudności z dostępem do surowców- to już raz to przerabialiśmy w latach 30-tych.
4) A nawet idąc do klienta pieszo i używając woskowanych tabliczek wielokrotnego użytku, ale- to dotyczy pracy umysłowej. Domy i biura trzeba ogrzać, maszyny potrzebują prądu i ciężarówek wożących komponenty i gotowe wyroby. To jest problem, bez dostępu do taniej energii nawet inżynier na skuterze elektrycznym nie jest nikomu potrzebny.
5) Zobaczymy... Może też być tak, że za tydzień będzie tu 5 flota USnavy i zamach stanu, a YPF wróci do Repsolu i nikt inny nie będzie tego próbował.
6) W latach 30-tych Japonia, Włochy i Niemcy sobie nie poradziły z surowcami...

Maczeta Ockhama pisze...

@ Piotr34
Idiotyzmów tu nie brakuje. Problem w ich ocenie polega na tym, że widzę, że rząd ma zamiar je zmieniać, przynajmniej większość, jednak robi to w miarę spokojnie. W 2003 np. wprowadzono bardzo hojne dopłaty do prądu, gazu i częściowo paliwa- w konkretnym celu- aby nie zrujnować ludzi takimi opłatami, jak wiekszość nie miała żadnej pracy ani pieniędzy. Musiało minąć sporo lat, teraz każdy kto chce ma pracę, więc się wycofują z tych dopłat. I dlatego to jest trudno ocenić... Jak najbardziej, wkurza mnie argentyński poziom kultury technicznej- jak umywalka czy blat kuchenny zamontowany jest prosto- to chyba przez przypadek. I tak dalej...
Tylko- Argentynę można znacznie bardziej porównać do Polski, niz do UK- i zwykle tak robię. Średni kraj, z trudną przeszłością, obecnie ciężko pracujący nad realnym wyjsciem z (w znacznej mierze byłego) bagna i sensownym kursem na przyszłość. To nie jest trwanie, to jest ekspansja- która może się załamać- to jest problem. Ale to w większości nie jest jazda po bandzie, tylko dość ostrożna polityka- więc jak kraj idzie w miarę sprawnie we właściwym kierunku, to i więcej mozna tolerować- stąd zapewne nadmierny optymizm moich wpisów.

Anonimowy pisze...

Fajnie, fajnie w tej Argentynie... ale do POlski nie wracaj bo nie ma po co, tu jest naprawde coraz wieksze bagno i bieda. A do tego szaro i ponuro 3/4 w roku. Np teraz 17.4 widze ze temeratura -2 stopnia (fakt ze wieczorem).

futrzak pisze...

@Anonimowy:
to nie jest kraj dla wszystkich. Co wiecej - jesli to ma byc pierwsza emigracja, to pewnie nastapi zderzenie ze sciana. Szybko. To jest ciut inna kultura, inny jezyk ( a i tak wiekszosci Polakow sie wydaje, ze mowia plynnie po angielsku...). INNI LUDZIE.

HansKlos pisze...

O emigracji nie bedę sie wypowiadał, bo sa zarówno argumenty za, jak i przeciw.

Natomiast to co do perspektyw USA to nie widze tego tak optymistycznie i to z kilku powowdów:
- gro bogactwa amerykańskiego i tym samym poziom dobrobytu w USA zależy od eksportu dolara, a gdy dolar straci status waluty rezerwowej świata, to automagicznie zjedzie w dół amerykański dobrobyt, a powracajaca do USA dolarowa fala wywoła (dużą, hiper, chruper itd) inflacje
- poziom równowagi USA z zagranica nie jest za wesoły i przedstawia się nastepujaco: bilans (za 2010) wymiany towarowej wynosi ok -500 mld, zaś bilans wymiany usług +125 mld dolarów, co w sytuacji upadku Pax America sprawi, że amerykańskie usługi staną się zbędne, zastąpione przez innye państwa lub nieatrakcyjne, zaś produkty bedą musiały byc zastapione drogim lokalnym odpowiednikiem. Doskonałym przykładem tego jest wypieranie kina amerykańskiego z rynku azjatyckiego przez produkcje kinematografii indyjskiej, chińskiej itd, a w Europie wzrost znaczenia kina niemieckiego, co można sprawdzić iloscią programów i filmów produkcji niemieckiej w proporcji do godzin nadawania.-)

Anonimowy pisze...

z tym kinem niemieckim to chyba przesadziles. Ja zadnego filmu niemieckiego nie ogladalem. W kinie nie ma zadnych filmow niemieckich ani w kablówkach - gdzie te filmy niemieckie mozna obejrzec ?

Daimyo pisze...

@Anonimowy
Na redtube.com :D