Rozstrzygniecie konkursu i parę smutnych wniosków

Zacznę od tego, że jestem straszliwie rozczarowany, choć potrzebny mi projekt mam (od ponad tygodnia tak naprawdę), ale zwyczajnie nie wiedziałem co napisać, za co oczywiście zainteresowane osoby przepraszam.
Otóż planowałem umieścić publicznie, po prostu dla uczciwości inicjały wszystkich osób które przysłały wstępne koncepcje, tym osobom opisać zwycięski projekt i tyle- aby wszyscy byli spokojni o wykorzystanie swojej pracy i twórczości. Z racji poniższej oceny wyników zaniechałem publikacji nawet inicjałów autorów i nie będę ujawniać żadnych ich danych.

Zgłosiło się do konkursu kilkanaście osób, formalnie o bardzo wysokich kwalifikacjach (a nawet mocno overqualified) do tego typu zlecenia, z czego wstępne koncepcje przysłały 3 osoby.
Zastanawiałem się zaledwie nad jednym z nich i po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że to nie jest to. Pozostałe dwa były prawie identyczne- choć zrobione przez różne osoby. Bynajmniej nie dlatego, że ktoś kopiował czyjś pomysł, tylko z bardzo prostego powodu- było to pójście po najmniejszej linii oporu i narysowanie czegoś co się rzucało jako pierwszy możliwy pomysł. Rozumiem, że ktoś nie wpadł na żaden ciekawy pomysł, wysłał co bądź- a może się uda, ale przyznam, że to trochę już prawie mnie obrażało, a dokładniej było to marnotrawstwo czasu.
Ale do wszystkich autorów projektów już wysłałem maila w którym również opisałem zaakceptowany projekt, aby nie było żadnych wątpliwości co do rozwiązania, w tym również braku nawet inspirowania się ich pracą.
Dla dalszego wyjaśnienia- skąd się wziął projekt? Otóż popijałem sobie piwko ze znajomym Argentyńczykiem, który wykształcenia kierunkowego żadnego nie posiada, ale robił i naprawiał trochę różnych gadżetów. I otóż tenże znajomy, kiedy opisałem mu problem, po 10 minutach zastanawiania się- po prostu powiedział mi jak to powinno wyglądać. Wróciłem do domu, rozrysowałem, zleciłem budowę i jest to co najmniej bardzo dobre, by nie powiedzieć genialne. Przy okazji mu się zrewanżuję i tyle
To tyle. Przy okazji- pod ogłoszeniem o konkursie oczywiście pojawiły się sugestie, że w Argentynie nie można znaleźć ludzi mających pojęcie o designie przemysłowym, czy że proponuje jakieś obraźliwie śmieszne pieniądze. Więc informacja dla wymądrzających się nieuków- argentyńska armatura sanitarna, nakrycia stołowe, a częściowo i meble to są rzeczy, które w swych kategoriach są właśnie najdroższe w południowej Europie, w mniejszym stopniu też w zachodniej i USA- ze względu na design właśnie.
A stawka za pół godziny pracy + pomysł chyba jednak nie była taka zła?

Przechodząc do filozofowania- jest to, jak sądzę, skutek tego, że ostatnie czasy, kiedy w Polsce projektowano wyroby przemysłowe to były lata 70-te i to akurat były siermiężne paskudztwa socmodernistyczne. Od 30 lat tego typu praca w Polsce jest jedynie epizodyczna i odtwórcza lub polega na uzupełnianiu szczegółów w koncepcjach wypracowanych gdzie indziej. Zwyczajnie- w Polsce praktycznie nie ma ludzi, którzy by się takimi rzeczami zajmowali na co dzień. I to jest smutne- ale niby dla kogo mieliby pracować? Nie ma wielu polskich przedsiębiorstw wystarczająco dużych, aby prowadziły samodzielne ośrodki badawcze, testowe i projektowe. Są jedynie filie zagranicznych koncernów, które to podstawy projektu opracowują u siebie, polskich inżynierów spychając do roli „kreślarzy”. Każdy, kto mówi o sprywatyzowanej na rzecz „ponadnarodowych” (piszę w cudzysłowie, bo zawsze jakiś kraj pochodzenia i właśnie określania podstaw rozwoju firmy jest) koncernów, a jednocześnie o budowie gospodarki opartej na wiedzy i wytwarzaniu kapitału intelektualnego (czyli dużej wartości dodanej i zamożności)- popada w sprzeczność.
Zdecydowanie rację ma prof. Rybiński, ubolewając, że w Polsce nie ma żadnej firmy, która by była innowacyjnym liderem światowym, w jakiejkolwiek, nawet egzotycznej branży, ale o dużej wartości dodanej.
I dlatego też, mimo tego, że uważam wolny handel i prywatną własność za podstawę dobrobytu, oceniam, że zastosowanie w stosunku do obecnej Polski pomysły Janusza Korwin- Mikkego co prawda już by nie doprowadziły do żadnej katastrofy- mleko się wylało, niedużo więcej się da spieprzyć, ale zakonserwowały obecny poziom cywilizacji na długo (przy poziomie życia oczywiście spadającym z powodu peak oil), bez żadnych szans na wzrost.


39 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Coz-Polska to montownia-tu juz malo kto ma myslec-wiekszosc ma za zadanie krecic srubokretem i walic mlotkiem.

Piotr34

Anonimowy pisze...

Brednie piszesz, nikt poważny nie będzie się zajmował projektem jakiegoś niszowego blogera, a widocznie tak jak Rybiński mało wiesz o polskich firmach... Coraz bardziej wnerwiają mnie Twoje wpisy, zacznij upominać argentyńczyków...

HansKlos pisze...

Zdecydowanie rację ma prof. Rybiński, ubolewając, że w Polsce nie ma żadnej firmy, która by była innowacyjnym liderem światowym, w jakiejkolwiek, nawet egzotycznej branży, ale o dużej wartości dodanej.

No to się nie za bardzo zgadza. Własnie pojawił się (zaprojektowany w firmie liczącej ok 10 osób i wyprodukowany potem w innej polskiej firmie) pierwszy 100% polski procesor, który jest unikalny w skali globalnej, bo ma zaimplementowaną wewnatrz wirtualną maszyne Java, co oznacza, że programy raz napisane bedzie można przenosić na przyszłe modele procesora, w tym na wielordzeniowe. Procesor posiadajacy JVM do swojej pracy nie potrzebuje systemu operacyjnego, a mimo tego zachowuje się jak jednoukładowy komputer z systemem operacyjnym.

Zastanawiam się nad finansowym zaangazowaniem w ten projekt.-)

Anonimowy pisze...

Ciężko coś na temat tego procesora znaleźć...

Czy może o tym piszesz ?:
http://elektronikab2b.pl/biznes/15272-polski-procesor-warszawa--hit-czy-kit

artur xxxxxx pisze...

Skąd Wy się urwaliście? Polskie firmy mają się dobrze jak nigdy dotąd, dokonują ekspansji na rynki globalne.
Fakro, Solaris, BRW, Ever, Kross, Kler, Prado można długo wymieniać polskich potentatów. Zresztą ostatnie 7lat to wzrost eksportu największych spółek.
W samej branży meblowej, produkcji drzwi i okien działają firmy, które są w światowej czołówce. Najwięksi producenci mebli produkują powyżej 2mln. mebli rocznie, Fakro wytwarza 1,5mln okien rocznie. Działa ponadto mnóstwo eksporterów z branży oprogramowania, spożywczej, chemii budowlanej (choćby Atlas), materiałów budowlanych, produkcji maszyn i innych.
Oczywiście można mimo wszystko przymknąć oczy na fakty i narzekać jak to jest źle...

Maczeta Ockhama pisze...

Ale się zajeli... To nie było zlecenie dla top designerów od niewiadomoczego, tylko fatkycznie mógł to zrobić ktokolwiek. Odezwali się ludzie z kwalifikacjami i doświadczeniem zawodowym i spodziewałem sie sporo więcej.

Maczeta Ockhama pisze...

To niestety jeszcze nic nie zmienia- mówimy o prototypie, a nie o rzeczy już istniejącej na rynku. Życzę im jak najlepiej, ale do rynku i sukcesu jeszcze daleka droga. I mówime też o ewentualnej zmianie architektury stareczo poczciwego Z80, a nie żadnym wynalazku.... To mozna określić najwyżej jako próbę rozpoczęcia takiej działalności...

Maczeta Ockhama pisze...

@ Artur xxxx
Oczywiście- przez słabą złotówkę polscy eksporterzy się maja względnie przyzwoicie. Ale sam spójrz na tą listę i porównaj ją z moim tekstem....
Meble, spozywka, rowery- to jest technologia? duża wartość dodana? To jest konkurencja dla Wietnamu, Kambodży czy Afryki!! Solaris- no trochę lepiej, ale to też jest faktycznie montownia, importująca gotowe rozwiązania hi-tech i dokładająca tanią pracę i plastik w PL...
Atlas- rzeczywiście porządna firma i nawet coś reprezentująca technologicznie- i co z tego? Dominuje w PL, ale za granicą im raczej nie wyszło, a światowa firma to z pewnością nie jest. A zresztą też mówimy o prostych klejach...
To JEST mniej zaawansowanej technologii niż dysponował PRL w latach 70-tych (gdzie była przynajmniej militarna)

futrzak pisze...

Hans:
to nie jest unikalna rzecz w skali globalnej - wcale nie. W 2003 r. mieszkalam z kumplem, ktory pracowal w startupie w Silicon Valley zajmujacym sie dokladnie tym, o czym piszesz. Prototyp a pozniej modele produkcyjne mieli juz w 2004. Przez pare lat jechali oczywiscie na pieniadzach z VC - bo to wymaga kupy szmalu na iwestycje. Gdzie sa teraz nie wiem, nie sprawdzalam, ale poszukam.

eSKa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
futrzak pisze...

No i jeszcze jedno: jak mialaby wygladac implementacja tego? W Silly Valley zrobienie kilkudziesieciu czy ponad setki prototypow to nie problem, male linie produkcyjne prockow sa o rzut beretem, nie trzeba skladac ogromnego zamowienia i dogadywac sie z Tajwanem. To kosztuje.

Nastepna sprawa to model biznesowy. Za ile i na jakim rynku takie cos mialoby sie sprzedawac? Istniejace mikroprocesory w urzadzeniach AGD to sa malutkie koszty. Za ile wiecej do wspomnianego tutaj Z80 moznaby takie cos sprzedac? 100%? Jaki wtedy jest margines zysku?

Maczeta Ockhama pisze...

@ eSKa
Przepraszam, ale prosiłem o zachowanie dyskrecji w sprawie dokładnej treści zlecenia. Co do reszty komentarza, oczywiście proszę, napisz go jeszcze raz, blogger nie pozwala na edycje treści komentarza.

artur xxxxxx pisze...

Uważam, że jak na 23lata niezależności to całkiem sporo. Istnieje poza tym wiele firm średnich i dużych, które mają aspiracje ataku lub już atakują rynki zew. Pewnie, że nie można tego porównywać z Holandią, Japonią czy UK, ale droga rozwoju jest dobra.
Żeby w Polsce pojawił się przemysł wyższych technologii i najwyższych trzeba by zreformować wyższą edukację, a tu jest ogromny opór środowisk akademickich.

artur xxxxxx pisze...

Z tą technologią militarną za PRL-u to się nie zgodzę. Nie było właściwie żadnych polskich konstrukcji. Wszystko było licencyjne z ZSRR. To co się pojawiło, niestety było żenujące jak samoloty szkoleniowe Iskra czy Iryda.
Jak się pojawiały projekty, które miały szanse rozwoju w dowolnej branży, były natychmiast niszczone na polecenie z Moskwy. Taki los spotykał co najmniej 2 samochody czy też komputer k-202, ale były takich przypadków mnóstwo, o niektórych nic już nie wiadomo.
Wielki brat czuwał abyśmy nie byli dla niego żadną konkurencją. Praktycznie nie odziedziczyliśmy żadnej technologii po PRL-u, trzeba było zaczynać od zera.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Artur xxx
Otóż ja nie twierdzę, że to nic, ale uważam, że bardzo mało. Mogę sie zgodzić co do potrzeby reformy szkolnictwa, ale to nie koniec. Praktyka działania aparatu państwowego (skarbówej i innych) znacznie zwiększająca ryzyko. Przy duzych zyskach- ludzie z "nieistniejących" służb, którzy takie firmy wykańczają. Sądy które się wpisują we wszystkie te problemy. Sorry, ale to jest afryka. Żeby w kraju białych ludzi nie stworzono, wdrożono i wyprodukowana samodzielnie nic przełomowego przez 20 lat???
Ja to naprawdę widzę tak wyraźnie dopiero teraz. 23 lata to był czas wystarczający aby przejśc od pierwszych prób silnika odrzutowego do odrzutowców międzykontynentalnych, od wynalazku samochodu do zmotoryzowania USA, od intela 8080 do pentium. Wreszcie więcej niż trwała II RP!! O czym my mówimy????

Anonimowy pisze...

Może lepszym przykładem byłoby to:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Leopard_6_Litre_Roadster

Maczeta Ockhama pisze...

@ Artur xxx
OK, z tym się moge zgodzić- to może nieco niższe technologicznie przykłady- silniki okretowe, które jak najbardziej były konkurencyjne na światowym rynku- i całe statki, które już rywalizowały raczej ceną, ale też miały w miarę nowoczesne projekty (krajowe oczywiscie)
Konstrukcje cukrowni i elektroenergetyki. To nie było cutting edge, ale w miarę solidna, średniego światowego poziomu robota- mimo wszystko technologie i wartość dodana znacznie powyżej fabryk mebli. Oczywiście, to zostało zaprzepaszczone w części już w latach 80-tych, ale nie wszystko. Pozostała część nie potrafiła dotrzymać kroku światowemu wyscigowi technologicznemu. I jak w takich warunkach ma się stworzyć coś nowego?

Takie Jeden Łoś pisze...

@Maczeta
> Żeby w kraju białych ludzi nie stworzono, wdrożono
> i wyprodukowana samodzielnie nic przełomowego przez
> 20 lat???

Jest taka firma Infobright. Kandyjska. Tyle, ze caly R&D robiony w Polsce przez polskich matematykow/programistow. Kanadyjczycy tylko sprzedaja i zajmuja sie marketingiem. Firma ma dominujaca pozycje na swiecie w oprogramowaniu bazodanowym wyspecjalizowanym dla baz danych o gigantycznych rozmiarach.

Maczeta Ockhama pisze...

@ TJŁ
Fajnie, nie słyszalem wczesniej. Ale to przeciez nadal to samo! Kanadyjska marka i właściciel, polscy wyrobnicy- może calkiem dobrze opłacani jak na polskie realia, tylko z ich perspektywy to nadal tania siła robocza. Mogą w kazdej chwili to biuro zamknąć i przenieść gdzie indziej, a śmietanka cały czas zostaje w Kanadzie. Tylko na dziś nie ma gdzie przenieść. Indie i Filipiny to nie jest jakość, a tam gdzie jest- USA, Kanada, Australia, zachodnia Europa, Argentyna czy Brazylia, koszty pracy w IT są dużo wyższe.
To nie jest polska firma i to jest ekspansja kanadyjczyków. A że znajdzie się inżynierów- wyrobników? Są wszędzie.

artur xxxxxx pisze...

@Anonimowy
To skala mikro, ale też jakże potrzebna.
Znacznie większym przedsięwzięciem jest Re-Volt.
Zamówień na autko mają na 2 lata.

artur xxxxxx pisze...

Plizzz co to za porównanie. W USA był kapitalizm od zawsze, nie mieli też nigdy nad sobą bata. Porównujmy się do krajów regionu, a nie do innego świata.
Ze skarbówką, spec służbami, wymuszeniami haraczy przez nich to niestety przykra prawda. Optimus, JTT i wiele, wiele innych, którzy polegli (Olewnik dosłownie) w starciu z tą mafią. Sam tego doświadczyłem, mimo że funkcjonuję na innym poziomie biznesu.
Wiem jednak że trochę się poprawiło wraz z odsunięciem SLD od żłoba.

Maczeta Ockhama pisze...

@ anonimowy i Artur xxx
A prawda, jest. Jest też pare drobnych firemek z branży lotniczej. Ale- żadna z nich nie jest wielka- nie jest w stanie prowadzić samodzielnie badań w szerszym zakresie i nie ma mozlwiości większej ekspansji.
A z podobnych Polsce- ot, choćby czeska Tatra- chyba też sprzedana zagranicznym włascicielom, ale absolutny i niewątpliwy lider terenowych ciężarówek. Właściwości terenowych przy względnie niskich kosztach użytkowania jeszcze nikt nie dorównał.

Maczeta Ockhama pisze...

@ artur xxx
Poprawiło sie przez chwilę rządów PiSu. Towarzystwo się przyczaiło przerażone bo nie znali nowych reguł.
Wiesz, ja też część zasług w tym, że znajduję się w miejscu o wiekszych możliwościach i lepszym klimacie "zawdzięczam" towarzyszom oficerom.
Jak ich zaczniecie wieszać to obiecuje wpaść pomóc :)

Kahzad pisze...

Blu-Ray został stworzony w Polsce. Niestety przejęli go Japończycy, bo w Polsce nie było zainteresowania niebieskim laserem. Akurat śledziłem ten temat.

Co do PRL-u. Wtedy faktycznie mieliśmy energetykę, w latach 70-80 powstawały świetne (jak na tamte czasy) elektrownie, które zresztą działają do dzisiaj. W tym temacie właśnie siedzę obecnie :)


@Maczeto, technolog chemik ma jakieś możliwości pracy w zawodzie? Jakieś laboratorium analityczne, czy prowadzenie linii technologicznej (modernizacja, optymalizacja)?
Pędzić bimber też umiem :D

futrzak pisze...

TJL, Kahzad:
no wlasnie..
To nie jest tak, ze w Polsce nie ma zdolnych ludzi. Sa, ale jesli chca cos sami dalej ciagnac w temacie wlasnych pomyslow, to albo wyjezdzaja za granice i tam zakladaja firmy, albo pracuja dla innych obcych firm na miejscu.
Ci, co mieli ambicje, byli wykanczani tak jak np. Kluska...

Maczeta Ockhama pisze...

No tak- Blue-ray. Własciwie to jest znakomity przykład żałosnej porażki.... Przeprowadzono badania, które do czegoś dobrego doprowadziły i nic... Zamiast dla kraju ciągnąć kasę jeszcze z projektowania urządzeń, tegoż nieszczęsnego designu przemysłowego i zaawansowanej wytwórczości, system działa tak, że nawet takie wynalazki są sprzedawane od ręki i za grosze (w porównaniu z możliwościami po rozwinięciu projektu...)

Co do pracy- tu własnie trwa intensywna odbudowa potencjału przemysłowego, więc inżynierów wszelakich potrzeba w ilościach hurtowych (choć zwłaszcza IT). Niestety, jak jest z chemikami nie mam żadnego pojęcia. Nie tylko nie znam rynku, ale również lokalnej "podazy". W ciągu paru minut byłem w stanie znaleźć jakieś ogłoszenia- nawet od razu dla abolwentów bez doświadczenia do kontroli procesów produkcyjnych- więc chemików też chyba trochę brakuje- ale naprawdę nie wiem.

futrzak pisze...

Kahzad:
jesli chodzi o chemikow, to jest dosc duzo ogloszen. Szukaja ludzi, co maja pare lat doswiadczenia i sa w stanie zajmowac sie np. barwnikami do tekstyliow, nadzorowac linie produkcyjne chemii domowej, zajmowac sie procesami chemicznymi w fabrykach przemyslu spozywczego etc.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Kazhad
A tak naprawdę sie po prostu odezwij na maila.

Takie Jeden Łoś pisze...

@Maczeta
> A że znajdzie się inżynierów- wyrobników?
> Są wszędzie.

Widze, ze uwazasz, ze wiecej wart subiekt od inzyniera. Ludzie, ktorzy ten soft napisali sa wlascicielami patentow na rozwiazania, na ktorych ten soft jest oparty. W zwiazku z tym, w tym akurat przypadku, predzej oni sobie moga zmienic subiekta, niz subiekt "wyrobnikow".

Maczeta Ockhama pisze...

Nie uważam, że ktokolwiek jest wart "więcej", ale uważam, że bez ludzi potrafiących zoraganizować produkcję i handel nic się nie da zrobić. Nic się nie da zrobić także w państwie rządzonym przez bandytów, którzy każdy kawałek sukcesu natychmiast niszczą, często razem z autorami tego sukcesu.
A z tego co opowiadasz, to jest to faktycznie polska firma, a kanadyjczycy są jedynie przykrywką. I super- znaczy jednak się myliłem. Ale w takim razie pokazuje to jeszcze bardziej jak bandycki to jest kraj. Da się, ale trzeba sie przed mafią-układem-urzędnikami i przepisami (niewłasciwe skreślić) ukrywać za granicą....

Zając pisze...

Widzę, że kolegę trudno zadowolić w kwestii Polskich wynalazków. Ale mam asa w rękawie - Lucjan Łągiewka i jego rewolucyjny zderzak, który do góry nogami przewrócił zasady fizyki. Obsypany nagrodami w tym za najlepszy wynalazek I dekady XXI wieku na całym świecie!!! Inna sprawa z wprowadzeniem do produkcji - burzy sie przemysł samochodowy. A apropos Korwina to nie ma co gdybać, to co on głosi już się sprawdziło kiedyś na świecie, więc ja tego nie podwarzam.

Zając pisze...

podważam miało być;)

Zając pisze...

A zreszta sam Rybiński stwierdził, że jak Korwin objął by władzę to najpierw byłoby parę miesięcy chaosu a potem Polska rozwijałaby się w tempie 10% rocznie.

Takie Jeden Łoś pisze...

Cos jest w tym co mowisz, bo mimo, ze faktycznie mieszkaja w Polsce, to zatrudnieni sa w Kanadzie. Przy okazji blizszego kontaktu towarzyskiego wypytam sie ich dokladnie (o ile zachca dokladnie odpowiedziec) skad im sie wziela akurat Kanada i dlaczego nie Polska. Procz wyjasnienia urzedniczo-ukladowego, ktore zaproponowales, widze jeszcze mozliwosc, ze w PL mieli trudnosci z pozyskaniem kapitalu.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Zając
Znaczy, moim zdaniem obaj się mylą. W dzisiejszym korporacyjnym swiecie by było kilka miesięcy chaosu, chwila spokoju, a potem kilka lat jeszcze wiekszego chaosu. Bo w dzisiejszym, korporacyjnym swiecie, bardziej opłaca się zadłużać niż produkować, a banki mające dostęp do drukarki łatwo i szybko zniszczą każdy slad przemysłu w całkowicie otwartym kraju. Dla zachowania jako- takiej równowagi dziś, aby wolny rynek działał jest niestety potrzebny protekcjonizm i antykorporacyjność- a poniżej poziomu międzynarodowych korporacji- tu oczywiście Korwin ma rację. Ale realizacja tego programu w całości i konsekwentnie z całą pewnością zrujnuje każdą gospodarkę o charkaterze innym niż małego handlowego miasta

Takie Jeden Łoś pisze...

Wydaje mi sie, ze pewne rzeczy musza trwac. Po pierwesze Polacy przechodza dopiero etap pierwotnej akumulacji kapitalu, a bez kapitalu jesli chodzi o firmy hi-tech to chyba tylko softwareowe mozna zalozyc, a i do tego jednak jakis kapital potrzeba. POza tym ciezko jest robic cos skomplikowanego od podstaw samemu. Latwiej, jak juz beda firmy, ktore dostarcza skomplikowane polprodukty. A konkluzja z tego taka, ze wypracowanie pewnej kultury technicznej i wytworzenie srodowiska zdolnego tworzyc firmy hi-tech jest procesem wymagajacym czasu. Polska i tak na prawde duzo zrobila przez ostatnie 25 lat. Moze jak wymrze towarzycho od ukladu w Magdalence, to pojdzie jeszcze szybciej.

Maczeta Ockhama pisze...

@ TJŁ
Oczywiście zasadniczo masz rację. Ale w szczegółach- pewien kapitał był- choćby w technologiach większych przedsiębiorstw państwowych- nieco przestarzałych, ale w niektórych branżach postęp był na tyle wolny, że wciąż konkurencyjnych. To zostało zmarnowane przez plan balcerowicza i prywatyzację. Kapitał uzyskany na handlu w początkach lat 90-tych. W wielu miejscach by wystarczył na start-upy. To zostało zmanowane przez opresję urzedniczą i podatkową. Kapitał wreszcie UBecki z "prywatyzacji dyrektorskiej". Oni, jak się okazało nie byli zaiteresowani czymkolwiek oprócz utrzymania status quo i dalszego rozkradania.
Kultura techniczna, która w Polsce istniała, w większym stopniu niż np. Argentynie, została już w dużym stopniu zniszczona i zmarnowana. I nie widzę ogólnego wzrostu, a raczej pojedyncze działania wbrew lgice systemu.
Towarzystwo od Magdalenki jest oczywiście przeszkodą główną, próbuję podzielać optymistyczne założenie, że jedyną....

Anonimowy pisze...

http://moto.pl/MotoPL/56,88571,11399824,,,1.html

tyle jeśli chodzi o potencjał jednostek... W temacie akurat designu, chociaż można przytoczyć w każdym jednym...

Natomiast ten potencjał jest w tym kraju niemożliwy do wyzwolenia, gdyż:
1. Prawo jest strasznie nieprzychylne, niejasne, w wielu miejscach sprzeczne.
2. W urzędach siedzą ludzie o mentalności sowieckiej, którzy starają się tak stosować to prawo, żeby im ktoś się do dupy nie przyczepił - czytaj jak najbardziej restrykcyjnie.
3. Prawo i zasady premiują wręcz nieskomplikowane zajęcia kosztem innowacji i ich wdrażania.

Pochodną powyższych jest absolutna niezdolność polskich firm do komercjalizacji wynalazków w tym kraju.

Mojżesz prowadził Żydów przez 40 lat, aby do Kaanan weszło pokolenie nie pamiętające niewoli...

Maczeta Ockhama pisze...

Poczytałem komentarze do podlinkowanego artykułu- cóż, jednak wiekszość informacji to co najmniej naciąganie faktów- urodzony w Kanadzie, wykształcony w UK, ale czuje sie Polakiem- dobrze, że się tak czuje, ale z poziomem polskiego designu to nie ma nic wspólnego....
Następny- to tylko polsko brzmiace imię, no przepraszam..., itd.
To jest niestety artykuł "ku pokrzepieniu serc" i to raczej zaprzeczający swojej tezie....