Paliwo przyszłości

Pytanie o przyszłość świata w obliczu malejących zasobów i drożejącej ropy- pytanie nie od dziś. Oczywiście w okresie przejściowym, a może i późniejszym będą wchodziły kolejne substytuty- takie jak LPG w Polsce, czy CNG.
Ale uważam, że jednym z kolejnych substytutów i ostatecznym powszechnym paliwem do transportu będzie amoniak- egzotyczne, prawda? Ale był już używany jako paliwo. I ma dwie zalety, które spowodują ostateczne zwycięstwo tegoż paliwa:
1. może być używany bez większych modyfikacji w dzisiejszych samochodach i nie potrzebuje rewolucji w infrastrukturze- do przechowywania i sprzedaży mogą być używane dzisiejsze instalacje do LPG- amoniak jest w istocie nieco bezpieczniejszy w użyciu i znacznie mniej wybuchowy. Wydaje mi się też, że można bezpośrednio do użyć w dzisiejszych samochodach z instalacją LPG- może w jakieś mieszance.
2. Do produkcji amoniaku potrzebne jest źródło wodoru, azot z powietrza i olbrzymie ilości energii. Pierwotnie w procesie Haber- Boscha jako źródło wodoru i energii służył węgiel (dzięki tym dwóm panom I wś mogła trwać tak długo- inaczej Niemcy by ją przegrali w 2 lata), dziś praktycznie jest to wyłącznie gaz ziemny- ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać prądu elektrycznego do elektrolizy (źródło wodoru) i zasilania całości instalacji- zresztą do niedawna postępowano w ten sposób przy odległych od sieci zaporach wodnych. Co sprowadza nas do ostatecznego rozwiązania- potrzebne jest źródło jakiekolwiek energii, a zmagazynowanie jej w postaci amoniaku już nie jest takim problemem. Tyle że: zasoby dzisiejszej energii odnawialnej są w porównaniu do apetytów ludzkości po prostu śmieszne. Jesteśmy kompletnie uzależnieni od paliw kopalnych- jedyna realna alternatywa jaka się dziś rysuje i napawa mnie optymizmem to fotowoltaika. I w dłuższej perspektywie jestem pewien, że transport- przynajmniej drogowy będzie wyglądał tak:
Fabryki amoniaku, zasilane energią elektryczną z kombinowanej elektrowni wodno- wiatrowo- słonecznej, z naciskiem na słoneczną- pozostałe jako backup utrzymujący procesy technologiczne. Dalej sieć dystrybucji i samochody jak dzisiejsze z instalacją LPG.
Oczywiście to paliwo, zwłaszcza w okresie przejściowym stanie się kosztowne- co spowoduje bardzo brutalny problem food vs. fuel vs. ammo (tak- amoniak jest przy okazji podstawowym substratem do wyrobu amunicji i nawozów sztucznych). Czarno widzę ten okres przejściowy. Ale później też trzeba będzie się dostosować- podejrzewam, że ci którzy pamiętają lata 80- te w Polsce wiedzą jak wygląda życie z mało dostępnym paliwem. Mieszkanie bliżej pracy i miejsc do zakupów staje się cenne- ciężki dojazd- mała wartość. Dom na przedmieściach to jest coś co polecałbym sprzedać dopóki są szaleńcy gotowi to kupić za dzisiejsze ceny.

13 komentarzy:

Kot w gołębniku pisze...

A dlaczego nie energia termojądrowa? Dziś jeszcze reaktory produkują za mało energii w stosunku do tego ile jej konsumują, ale uważam, że to się za jakiś czas zmieni dając nam nieomal nieograniczone ilości czystej energii.

Maczeta Ockhama pisze...

Przekornie odpowiem- właśnie wyżej opisałem sposób uzyskiwania energii z jedynego dostępnego ludzkości reaktora termojądrowego- Słońca. Być może kiedyś opanujemy komercyjnie fuzję jądrową- ale ludzkość jest od tego jeszcze bardzo daleko- podczas gdy oprócz fotowoltaki pozostałe technologia mają co najmniej 100 lat i są technicznie dopracowane, a FW przekracza próg masowej produkcji i opłacalności właśnie teraz

Wojciech Majda pisze...

Brakującym ogniwem jest fosfor...

Maczeta Ockhama pisze...

Do produkcji żywności- zgadza się. Nie mam pojęcia co z tym można zrobić. Tu pisałem tylko o paliwie. Podejrzewam, że koszty w detalu mogłyby być w okolicach 10- 20 dzisiejszych zł za litr- do przeżycia- po oczywiście okresie przejściowym.

Maczeta Ockhama pisze...

Wąskim gardłem będzie tylko dostępność hydro.

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem prędzej będzie to dimetylo eter. Bardzo łatwy do syntezy z biomasy. Jego plusy to brak toksyczności dla człowieka, skrapla się przy 5 barach więc może być transportowany jak LPG no i ewentualna cena.

Tak poza tym ciężko wyrokować takie sprawy. Najważniejsza w sumie jest kwestia zasobów metali na świecie. Wiąże się to z produkcją hybryd i hybryd z wtyczką ( np jedziesz 40 km na akumulatorach a później hybryda)w końcu większość podróży to do pracy i z powrotem.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Anonimowy
Problem tak naprawdę polega na związkach węgla- jak już się je ma- czy to ropa, czy węgiel, czy biomasa- to można je przekształcać. Jak się nie ma- to trzeba wymyślić coś innego. A biomasa ma swoje limity- amoniak - tylko energetyczne. Poza tym to właściwie jest lepsza do składowania forma wodoru jako paliwa- który paliwem sam przyszłości IMO nie będzie.

Anonimowy pisze...

Co do składowania to prawda. Ja zwracam uwagę na toksyczność amoniaku dla człowieka. Poczytaj sobie karty charakterystyk amoniaku i porównaj np z LPG.

Maczeta Ockhama pisze...

@ anonimowy
amoniak jest toksyczny, ale na długo zanim stanie się groźny dla zdrowia- smród jest kompletnie nie do wytrzymania, więc paradoksalnie to wpływa dodatnio na bezpieczeństwo. Amoniak jest paliwem gorszym od LPG, o benzynie nie mówiąc, ale za to dużo wygodniejszym i lepszym od wodoru - choć oczywiście droższym i lepszą forma składowania energii niż akumulatory, czy sprężone powietrze i takie było moje wnioskowanie- poza tym jest dość podobny do LPG

Anonimowy pisze...

Właśnie! Amoniak jest toksyczny, do przemian wymagają skomplikowanej aparatury etc. Nie byłyby natomiast wymagane przeróbki instalacji gazowych i silników. DUŻO lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem, mozliwym do upowszechnienia jest sprężone powietrze i silniki-turbiny np. w samochodach. Sama turbinka lżejsza od silnika. Tylko butla i jej bezpieczeństwo. Łatwe tankowanie. pozdrawiam Rufus

Kahzad pisze...

Jak już to zaczniemy pozyskiwać klatraty. Zasoby wystarczą nam na co najmniej kilkadziesiąt lat INTENSYWNEGO wykorzystywania.
Czemu nie uwzględniasz również energii jądrowej? Zasoby szacowane na kilkaset lat. W przypadku wykorzystania złóż z fosfatów- kilka - kilkanaście tysięcy lat.

Maczeta Ockhama pisze...

@ Kazhad
Z klarklatami mamy ten problem, ze nie ma żadnej technologi ich pozyskiwania (znaczy gazu z nich), a do czasu przemysłowego wdrożenia musi minąć co najmniej ich kilkanaście. Obawiam się, że tyle czasu nie mamy- przynajmniej nie mamy do uratowania całości cywilizacji

Kahzad pisze...

@Maczeta
Do czasu ruszenia wydobycia klatratów atom powinien wystarczyć. A z tego co mi wiadomo w sprawie klatratów w tej chwili jedynymi granicami są: opłacalność wydobycia i wydajność pozyskania. Ekonomiczność wydobycia wzrośnie razem z cenami innych "energetyków", natomiast prace nad wydajnością trwają.
Swego czasu piaskowe złoża ropy były nieopłacalne i firmy inwestujące w kanadyjskie (na przykład) piaski roponośne nazywano "szalonymi". Teraz te firmy trzepią kokosy.